Alexi Lalas – piłkarz jakich mało

Mistrzostwa świata w 1994 roku miały być promocją piłki nożnej w Stanach Zjednoczonych, goszczących finalistów tej imprezy. Znakomita frekwencja dowodzi, że ten cel został zrealizowany, a do masowej świadomości Amerykanów przebiło się także kilku zawodników z narodowej reprezentacji. Należał do nich jeden z największych oryginałów całych mistrzostw, słynący z burzy rudych włosów, czyli Alexi Lalas.

Każdy, kto śledził mundial w USA, z pewnością pamięta wysokiego obrońcę reprezentacji gospodarzy i jego niezwykle charakterystyczne długie rude włosy wraz z majestatyczną brodą. Rzadko zdarza się, żeby piłkarz bardziej przypominał hipisa niż zawodowego sportowca. Dlatego jego wygląd przykuwał uwagę kibiców, ale to dobrą grą wyrobił sobie markę solidnego defensora. Zaowocowało to transferem po mistrzostwach do zespołu Padovy. Stał się dzięki temu pierwszym w historii amerykańskim piłkarzem, który zagrał w Serie A. Zanim jednak został jednym z najlepszych zawodników gospodarzy na mistrzostwach świata, przebył dość nietypową jak na profesjonalnego piłkarza drogę.

Na murawie obrońca, na lodowisku napastnik

Alexi, a właściwie Panayotis Alexander, urodził się 1 czerwca 1970 roku w niewielkim miasteczku Birmingham w stanie Michigan. Pochodził z mieszanej grecko-amerykańskiej rodziny. Jego ojciec Demetrius był profesorem akademickim, natomiast matka Anne Harding Woodworth pisarką i poetką. Od dziecka mówił biegle w językach swoich rodziców, natomiast późniejsze podróże i zamiłowanie do nauki sprawiły, że nauczył się także hiszpańskiego i włoskiego. Był wychowywany w inteligenckiej rodzinie, gdzie na pierwszym miejscu stawiano edukację. Sport był tylko formą rozrywki. Jednak Alexi, a także jego brat Greg mieli znakomite warunki fizyczne i już jako mali chłopcy byli bardzo sprawni.

Ta charakterystyczna sylwetka…

Przyszły reprezentant Stanów Zjednoczonych piłką nożną zaczął interesować się dopiero w wieku 11 lat. Dzięki temu, że był wyższy i silniejszy od swoich rówieśników, dość szybko nadrobił zaległości i był czołowym graczem swojej licealnej drużyny w Michigan. Równolegle z futbolem uprawiał także hokej na lodzie. Jako kapitan zespołu w 1987 roku, został nawet nominowany do draftu w Ontario Hockey League, jednej z trzech najważniejszych lig juniorskich w Kanadzie. Nie został ostatecznie wybrany do żadnej z ekip. Kiedy rozpoczął studia na Uniwersytecie Stanowym w New Jersey, dalej uprawiał równocześnie obie te dyscypliny. Na boisku piłkarskim wcielał się w obrońcę i przerywał ataki rywali, natomiast na hokejowej tafli był niezwykle skutecznym napastnikiem, najlepiej punktującym graczem swojej drużyny.

Igrzyska i plan 26-letni

Na trzecim roku studiów musiał przerwać swoją edukację, bo został powołany do kadry Stanów Zjednoczonych, która przygotowywała się do igrzysk olimpijskich rozgrywanych w Barcelonie. Dla Lalasa była to bardzo trudna decyzja, jednak obiecał rodzicom, że kiedyś wróci na uniwersytet i skończy studia. Dotrzymał obietnicy całkiem niedawno i 26 lat od rozpoczęcia edukacji uniwersyteckiej, uzyskał dyplom magistra języka angielskiego, dodatkowo robiąc fakultet z muzyki.

Przerywając edukację, rudowłosy zawodnik postawił w 100% na piłkę nożną. Powołanie do kadry olimpijskiej i wyjazd do Barcelony były dowodem, że postąpił właściwie. W Barcelonie nie wszystko poszło po jego myśli. Lalas zagrał tylko 45 minut w zremisowanym 2:2 meczu z Polską, a reprezentacja Stanów Zjednoczonych pożegnała się z turniejem. Amerykański defensor, rezygnując ze studiów, nie mógł również występować w uniwersyteckim zespole, przez co kilka miesięcy musiał trenować indywidualnie. Udało mu się dostać na testy do Arsenalu, ale w Londynie stwierdzili, że nie ma odpowiednich umiejętności, by zostać Kanonierem i odesłali go do domu.

Lalas wrócił więc do USA i zastanawiał się czy jego piłkarska kariera ma sens. Wtedy jednak odezwał się do niego Bora Milutinović. Ten doświadczony trener montował właśnie drużynę, która miała reprezentować Stany Zjednoczone na mundialu w 1994 roku, zorganizowanym na tamtejszych boiskach. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ w kraju nie było zawodowej ligi, a piłka nożna nie cieszyła się tak wielkim zainteresowaniem, jak koszykówka, baseball czy futbol amerykański. Milutinović miał też spory komfort pracy, gdyż mógł pracować z kadrą niemal tak, jak z klubem, bo spore grono zawodników miał do dyspozycji na co dzień.

Do kadry bez włosów

Ich wspólne początki nie były łatwe. Serb nie do końca akceptował luźny sposób bycia Lalasa i jego kontrowersyjny wygląd. Podczas jednego z pierwszych zgrupowań, asystent Milutinovicia przyszedł do pokoju zawodnika i powiedział, że selekcjoner życzy sobie, by ten obciął swoje długie włosy i zapakował je do walizki. Piłkarz mocno się wkurzył, zaczął się awanturować i powoływać na konstytucję, gwarantującą mu podstawowe wolności, ale ostatecznie musiał się ugiąć. Ściął włosy i zgolił brodę, pakując wszystko do specjalnie przygotowanej torby. O dziwo szkoleniowiec nie skomentował tego w żaden sposób. Było to półtora roku przed mundialem. Zawodnik ponownie zaczął zapuszczać włosy. Jednak serbski trener przestał zwracać na to uwagę. Okazało się, że był to tylko test lojalności i oddania Lalasa wobec drużyny. Piłkarz zdał celująco. Co ciekawe, walizkę z włosami przechowuje w swoim domu do dzisiaj, jako pamiątkę pierwszej ofiary, którą złożył na futbolowym ołtarzu.

Ponownie z długimi rudymi włosami i gęstą brodą, Lalas błyszczał w formacji obronnej kadry, prowadzonej przez Milutinovicia. W fazie grupowej zagrał we wszystkich meczach w pełnym wymiarze czasu, a Amerykanie zdołali awansować do 1/8 finału, po tym, jak zremisowali ze Szwajcarią i pokonali Kolumbię. Ich mecze oglądały dziesiątki tysięcy fanów, zwłaszcza na stadionie Rose Bowl w Pasadenie, gdzie gromadziło się ponad 93 tysięcy kibiców, zakochanych w soccerze. Niestety gospodarze w fazie pucharowej trafili najgorzej, jak tylko mogli, bo na faworytów całej imprezy, czyli Brazylijczyków. Mimo dzielnej postawy ulegli późniejszym mistrzom świata 0:1 i pożegnali się z imprezą, zostawiając jednak po sobie bardzo dobre wrażenie.

Kilka lat po definitywnym zakończeniu kariery. Już po ponownej zmianie wizerunku

Zawodnikowi rodem z Birmingham mistrzostwa w USA pozwoliły na transfer do Włoch, gdzie przez dwa sezony reprezentował barwy Padovy. Na boiskach Serie A rozegrał kilkadziesiąt spotkań, ale w 1996 roku wrócił do ojczyzny, gdzie właśnie tworzono ligę MLS. Lalas miał zostać jedną z jej największych gwiazd. Władze ligi postanowiły rozlokować najlepszych graczy do poszczególnych zespołów i właśnie w taki sposób reprezentacyjny obrońca trafił do New England Revolution. Po dwóch latach spędzonych w tej ekipie, na miesiąc przeniósł się do Ekwadoru, do tamtejszego klubu Emelec. Kiedy wrócił, trafił do MetroStars, a następnie do Kansas City Wizards, jednak te kluby nie odnosiły sukcesów na miarę jego ambicji, więc w 1999 roku postanowił zakończyć karierę, w wieku zaledwie 29 lat.

Bez piłki wytrzymał tylko kilka miesięcy i wrócił do ligi już jako zawodnik Los Angeles Galaxy, czyli zespołu, który w końcu miał mu dać upragniony tytuł. Dokładnie tak się stało, bo wraz z zespołem z Kalifornii wygrał w 2002 roku MLS Cup i Supporters Shield. Został także wybrany do najlepszej jedenastki całych rozgrywek. To było ukoronowanie jego pięknej kariery, którą ostatecznie zakończył w 2004 roku.

Piłkarz, jakich niewielu

Wraz z reprezentacją dwa razy wystąpił na mistrzostwach świata i na igrzyskach olimpijskich. Grał w Serie A i w MLS, a nawet w lidze ekwadorskiej. W 1995 roku wybrano go najlepszym piłkarzem Stanów Zjednoczonych oraz najlepszym zawodnikiem krajowej reprezentacji. Stał się jednym z filarów, na których budowano sukces piłki nożnej w USA w latach 90-tych. Dla całej ligi MLS był ikoną i jedną z pierwszych gwiazd, dla których kibice przychodzili na stadiony. W 2006 roku został członkiem piłkarskiej Galerii Sław w swoim kraju.

alexi lalas
Alexi Lalas walczący o piłkę z Marcio Santosem podczas meczu 1/8 finału MŚ

Lalas to także jedna z najbarwniejszych postaci w całym świecie futbolu. Wykształcony, oczytany, biegle władający czterema językami, z wyglądem hipisa. Nie pasował do stereotypu piłkarza. Bardzo długo łączył z sukcesami dwie dyscypliny, praktycznie przez całą karierę był aktywnym muzykiem rockowym, nagrywając ze swoim zespołem trzy albumy, w tym jeden wydany w trakcie mistrzostw w 1994 roku. Przed jednym z meczów reprezentacji USA przeciwko Meksykowi, fani rywali stworzyli lalkę voodoo z jego podobizną. Jak sam przyznał, był to dla niego powód do dumy. Po zakończeniu kariery pracował jako dyrektor sportowy w MLS, a także ekspert w stacji Fox Sports. Bardzo aktywnie uczestniczył też w życiu publicznym, krytykując sportowców decydujących się na protesty w trakcie amerykańskiego hymnu.

Świetnie czuje się w mediach i zawsze potrafi zaciekawić widzów. Kiedyś poproszony o porównanie ze swoim bratem Gregiem, stwierdził, że ten nie potrafił nawet prosto biegać i jego jedyną przewagą było to, że leciało na niego więcej dziewczyn. Chociaż zdaniem Alexiego, brał je na litość. Innym razem, kiedy został zapytany o najlepszego obrońcę USA w historii, wskazał na siebie, ale dodał, że to tylko jego opinia. I nawet teraz, kiedy już przyciął włosy i zgolił brodę, nadal jest jedną z najbarwniejszych postaci w całym środowisku amerykańskiego soccera.

KUBA KĘDZIOR 

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE.

Kuba Kędzior
O Kuba Kędzior 22 artykuły
Fan futbolu i sportów wszelakich, ekscytuje się zarówno derbami Belgradu jak i Pucharem Świata w bobslejach. Kiedy już nie śledzi sportowych zmagań, chętnie sięga po dobrą książkę albo płytę z ambitną muzyką.