Claude Makelele – najlepszy defensywny pomocnik

Po czym poznać, że jesteś w czymś wybitny? Jeśli coś zostało nazwane twoim nazwiskiem. Dmitrij Mendelejew ma swoją tablicę, która niektórym podnosiła ciśnienie w okresie szkolnym. Podciętych strzałów z rzutu karnego widzieliśmy setki, a ten typ strzału nosi nazwisko czechosłowackiego napastnika Antonína Panenki. Swój drybling ma zmarły w tym roku Johan Cruyff, a swoją rolę ma Claude Makélélé. Francuz na nowo zdefiniował rolę defensywnego pomocnika, pokazując, że nie jest to pozycja przeznaczona dla boiskowych brutali, lecz inteligentnych, pracowitych i odpowiedzialnych graczy.

Wszyscy za ,,Zizou”

Urodzony 18 lutego 1973 roku w Kinszasie piłkarz jest uważany za jedną z największych postaci francuskiego futbolu ostatnich dwudziestu lat, choć w swojej licznej kolekcji trofeów i medali nie ma ani mistrzostwa świata za rok 1998, ani mistrzostwa Europy za rok dwutysięczny. Na wielki turniej pojechał wtedy, kiedy Francuzi zamiast zachwycić, ośmieszyli się. W trzech grupowych meczach mundialu 2002 nie zdobyli ani jednej bramki, ugrali ledwie jeden punkt (z Urugwajem) i przegrali w meczu otwarcia ze swoją byłą kolonią Senegalem.

Makelele Juventus
Claude Makelele w barwach Nantes. Wślizg wykonuje Didier Deschamps.

Niewiele brakowało, aby jedyny reprezentacyjny sukces Makelele nie doszedł do skutku. Po kolejnym, nieudanym dla ,,Trójkolorowych” turnieju – Euro 2004, Claude tak jak kilku jego kolegów z reprezentacji zdecydowało się zrezygnować z gry w kadrze. Czas Zidane’ a, Thurama, Barthez czy właśnie Makelele zdawał się upływać. Na swoich barkach rolę lidera kadry miał dźwigać Thierry Henry. Z pomocą niezbyt uzdolnionych kolegów szło mu to średnio. Raymond Domenech postanowił działać. Namówił do powrotu ,,Zizou”. Ponowne obecność gracza Realu Madryt natchnęła innych do zmiany decyzji. Następny był Lilian Thuram, a po nim właśnie Claude Makelele. Efekt końcowy? Wicemistrzostwo globu przegrane z Włochami po rzutach karnych.

Bentley bez silnika

Makelele zawsze stał gdzieś na uboczu. Kiedy gwiazdy przełomu wieków decydowały się na powrót do reprezentacji, najwięcej mówiło się o Zidanie. Tak samo było choćby w galaktycznym Realu Madryt. Najważniejsi byli ci od kreowania akcji: Raúl, Luis Figo, Zinedine Zidane czy Ronaldo. Oni byli pupilami kibiców i właściciela Florentino Péreza. Prezydent Realu rekord transferowy pobił przy pomocy innego Francuza. Za defensywnego pomocnika Pérez zapłacił Celcie Vigo ,,marne” czternaście milionów euro.

Przeczytaj także: „Ron Harris – tasak ze Stamford Bridge”

Makelele najbardziej cenili chyba sami piłkarze. Dowód na to piłkarski świat otrzymał, kiedy w 2003 roku Claude chciał opuścić ,,Królewskich”. Obawiał się o swoje miejsce w składzie, bowiem Pérez właśnie sprowadzał na Santiago Bernabeu kolejnego marketingowego giganta, być może nawet największego, czyli Davida Beckhama. O pozostanie poprosili Francuza najlepsi gracze Realu: Raúl, Fernando Morientes, Steve McManaman i rodak Zidane. Florentino Pérez zignorował prośbę nie tylko samego Makelele, ale i kilku innych, ważnych ogniw ,,Blancos”. Na dodatek na odchodne z pogardą wypowiedział się o defensywnym pomocniku:

Nie będziemy tęsknić za Makelele. Jego technika jest przeciętna: brakuje mu szybkości i sprawności, aby odebrać piłkę przeciwnikom. Dziewięćdziesiąt procent jego podań idzie do tyłu lub na boki. Nie potrafi grać głową i nie podaje dalej niż na trzy metry. Nowi gracze zmuszą kibiców do zapomnienia o Makelele.

Tamta decyzja Péreza była jedną z kilku (inna to niezrozumiała rezygnacja z usług Vicente Del Bosque), które podzieliły szatnię Realu. To był początek kryzysu, który złagodziły dwa tytuły mistrzowskie w latach 2007-2008, a w pełni zażegnał dopiero dziesiąty triumf w Lidze Mistrzów sprzed dwóch lat. Gwiazdy ponownie stanęły w obronie drobnego pomocnika.

Dlaczego na Bentleyu umieszcza się kolejną warstwę złotej farby, skoro zabrany został mu silnik?

W ten niebanalny sposób odpowiedzi na pytanie o transfer Makelele szukał Zinedine Zidane. Fernando Hierro i Steve McManaman przyznali, że Francuz był najważniejszym ogniwem tamtego Realu, jednak jego rolę i znaczenie mogli dobrze oszacować ci, którzy razem z nim biegali po boisku i którym wielokrotnie ratował skórę.

Makelele Keane
Dwóch, którzy nigdy nie odstawiali nogi.

Najlepsza bateria w sezonie

O wiele większym szacunkiem Claude Makelele cieszył się w Chelsea. Kiedy przyszedł do klubu, Claudio Ranieri oznajmił, że jego drużyna dostała nowe baterie. Rok później Włocha na Stamford Bridge już nie było. Francuski pomocnik do nowego trenera ,,The Blues” zdawał się pasować jeszcze bardziej. Jose Mourinho od zawsze uwielbiał takich piłkarzy jak Makelele: posłusznych, pracowitych, oddanych i prosto grających mistrzów zwalczania, przeszkadzania i stopowania. Po zakończeniu sezonu 2004/2005 ,Mou” stwierdził, że najlepiej byłoby, gdyby fani Chelsea na najlepszego gracza drużyny wybrali właśnie Claude’ a. Chodzi przecież o defensywnego pomocnika, skupionego w 99% na obronie, będącego częścią drużyny, która w 38 kolejkach Premier League zdobyła 95 punktów. Zdecydowaną większość z tej puli ,,The Blues” zdobyli wygrywając swoje mecze ,,do zera”, najczęściej sami strzelając tylko jednego gola. Bezpieczeństwo w defensywie gwarantował gracz, którego już w czasach gry w Vigo nazwano ,,Kotwicą”. Nie byłoby tuzinów goli Franka Lamparda, gdyby nie odpowiedzialność i zdolność przewidywania Makelele.

Niezawodny

Przygoda pomocnika z Chelsea trwała do 2008 roku. W tym samym czasie zrezygnował również z występów w reprezentacji Francji. Dla ,,Trójkolorowych” wystąpił 71 razy. Nie strzelił ani jednego gola. W klubach strzelał niewiele więcej. Pięć lat gry dla Chelsea przyniosło dwie bramki. Dla Realu nie strzelił ani razu. Dwa trafienia w rok to jego dorobek w Olympique Marsylia. Trzy razy trafiał do siatki podczas dwuletniej gry dla Celty Vigo. Najbardziej zdziwiony tak mizernym wynikiem strzeleckim Claude’ a był chyba Robert Budzinski, który ściągnął Makelele do Nantes ze Stade Brestois pod koniec 1991 roku. Francuz polskiego pochodzenia zapowiadał, że sprowadził do klubu czarnoskórego Emmanuela Petita. Z czasem jednak Claude grał bliżej własnej bramki. W ciągu sześcioletniego pobytu w Nantes udało mu się strzelić dziewięć goli. To właśnie w szeregach ,,Kanarków” spędził najwięcej czasu.

Makelele
Dirk Kuyt na własnej skórze przekonał się o waleczności Makelele.

Bogatą karierę Claude Makelele również zakończył we Francji. Powoli umacniające swoją pozycję PSG korzystało z jego usług przez dwa lata. Po zawieszeniu butów na kołku, przez dwa lata pełnił funkcję asystenta pierwszego trenera paryskiego klubu. W 2014 spróbował sił jako szkoleniowiec Bastii, ale na stanowisku wytrwał raptem pół roku. Nigdy nie mógł uciec od futbolu, przy którym trwał w różnych rolach. Jeszcze jako piłkarz Chelsea, znacząco pomógł wydostać się z długów klubowi Servette Genewa. Taki już jest Claude Makelele: na boisku i poza nim – zawsze pomocny i niezawodny.

SEBASTIAN CHROSTOWSKI

  

OBSERWUJ NAS NA INSTAGRAMIE! POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Sebastian Chrostowski
O Sebastian Chrostowski 46 artykułów
Sympatyk wszystkich potężnych klubów zbudowanych za pieniądze obrzydliwie bogatych właścicieli, futbolowych zdrajców i czarnych charakterów. Ktoś musi ich lubić. Ma słabość do piłki nożnej lat 50. i 60. minionego stulecia. Oprócz futbolu uwielbia filmy o przygodach Jamesa Bonda i muzykę Lany Del Rey.