Dariusz Dziekanowski i jego egzaminy

Ryszard Tarasiewicz, Dariusz Wdowczyk, Jan Furtok, Jan Urban, Dariusz Dziekanowski… Wszyscy urodzeni w 1962 roku, wszyscy utalentowani i na swój sposób niespełnieni. Największy talent spośród tej piątki bez wątpienia miał Dziekanowski. Dlaczego zatem Urban i Furtok grali w najsilniejszych ligach świata, zaś szczytem popularnego ,,Dziekana” była przeciętna liga szkocka?

Następca Bońka

Dziekanowskiemu nie wystarczało spełnienie w świecie futbolu. Wszędzie starał się brylować. Był przystojnym mężczyzną, a o jego umiejętnościach tanecznych krążą legendy. Wobec kogoś takiego kobiety nie pozostawały obojętne. Ponadto ,,Dziekan” już jako czynny zawodnik zadbał o swoje wykształcenie. Skończył Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie. Po latach sam przyznał, że wtedy powinien skoncentrować się tylko i wyłącznie na piłce nożnej. Częste wycieczki z Łodzi do Warszawy nie służyły jego przygotowaniom do kolejnych meczów. Buta, nonszalancja i wysokie poczucie własnej wartości często przeszkadzały mu w karierze zawodnika. W 1983 roku trafił z Gwardii Warszawa do Widzewa Łódź. Tam miał ciężkie życie jako Warszawianin i to w dodatku niebojący się mówić tego, co myśli. W wywiadach otwarcie mówił o fatalnej atmosferze w szatni łódzkiego klubu. Wyśmiewał kolegów z zespołu, którzy po przejściu Zbigniewa Bońka do Juventusu Turyn z szarych członków drużyny chcieli stać się jego następcami i wraz z Włodzimierzem Smolarkiem decydować o kluczowych sprawach szatni. Niemal cały zespół Widzewa obrócił się przeciw Dziekanowskiemu, bowiem to właśnie on miał przejąć rolę lidera drużyny po Bońku.

Zwycięska Gwardia

,,Dziekan” bez wątpienia zasłużył na miano następcy obecnego prezesa PZPN. Tak jak Boniek miał charyzmę i talent do gry. W 1979 roku Polonia Warszawa z siedemnastoletnim Dziekanowskim w składzie spadła do trzeciej ligi. Sezon 1979/1980 młody napastnik spędził jednak na boiskach drugiej ligi i to w stolicy kraju, prowadzona przez Jerzego Engela Polonia sprzedała ,,Dziekana” do Gwardii. Tam wraz z Markiem Banaszkiewiczem i innym niespełnionym talentem Krzysztofem Baranem stworzyli ofensywny tercet, który w 1981 roku wprowadził Gwardię do najwyższej klasy rozgrywkowej. Dziekanowski wkroczył na ligowe salony, a już od jakiegoś czasu był liderem reprezentacji do lat osiemnastu. Na mistrzostwach Europy rozgrywanych w 1980 roku w NRD, polska reprezentacja wygrała kolejno z RFN, Rumunią, Finlandią i Włochami, aby w finale rozgrywanym w Lipsku ulec 1-2 reprezentacji Anglii. Okazja na zdobycie złotego medalu przyszła rok później, jednak na imprezie rozgrywanej w RFN młodzi Polacy ponownie przegrali w finale. Mecz w Düsseldorfie wygrali gospodarze turnieju 1-0. Bohater tekstu na obu czempionatach strzelił odpowiednio trzy (jeden w finale) i pięć goli.

Dariusz Dziekanowski
Dziekanowski chwilę po strzeleniu bramki dla Celticu.

Z ziemi polskiej do włoskiej

W 1981 roku Dziekanowski zadebiutował w dorosłej reprezentacji. Dwa miesiące po zdobyciu srebrnego medalu w RFN, napastnik Gwardii Warszawa zmienił Włodzimierza Smolarka w 68 minucie meczu eliminacji do Mistrzostw Świata z Maltą. Dwanaście minut później nazwisko Dziekanowski widniało już na liście strzelców. Wydawało się, że selekcjoner Antoni Piechniczek zabierze młodego Warszawiaka na mundial do Hiszpanii. Niestety u Piechniczka wyżej stały akcje chociażby 32-letniego Andrzeja Szarmacha czy też jego imiennika Pałasza. Polacy zdobyli brązowy medal na hiszpańskim turnieju. Zbigniew Boniek przeniósł się z Widzew Łódź do Juventusu Turyn. Być może Dziekanowski nawet będąc rezerwowym zwróciłby na siebie uwagę zachodnich klubów. Od momentu pominięcia przy powołaniach na mundial, Dziekanowskiemu wiodło się coraz gorzej. W sezonie 1982/1983 Gwardia Warszawa spadła do drugiej ligi. Ktoś tak utalentowany jak ,,Dziekan” nie mógł grać na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Napastnik znowu miał tylko zmienić miejsce pracy z jednej ulicy Warszawy na drugą, jednak Gwardia przyjęła gigantyczną ofertę Widzewa opiewającą na 21 milionów złotych. W Łodzi Dziekanowskiemu brakowało jednak wsparcia szatni i… Warszawy. Piłkarzowi często zdarzało się wsiadać po treningu w samochód i jechać do stolicy. Przez dwa lata gry w Widzewie ,,Dziekan” strzelił dwadzieścia ligowych goli, choć gdyby czuł przychylność kolegów z szatni, bramek zdobyłby zapewne o wiele więcej. W 1985 roku Dziekanowski trafił w końcu do Legii, która zapłaciła za niego sześćdziesiąt milionów złotych. Karta wydawała się odwracać. Tygodnik ,,Piłka Nożna” wybrał go najlepszym graczem za rok 1985. Pojawiła się nawet szansa transferu do Interu Mediolan, gdzie Dziekanowski miałby stworzyć tercet ofensywny z Karlem Heinzem Rummenigge i Alessandro Altobellim. Włoski klub chciał mieć ,,Dziekana” w swoich szeregach po kapitalnym meczu Polaka w kadrze przeciwko Włochom wygranym 1-0. Stolica mody, piękne kobiety, włoskie wina, piękno Włoch jako kraju… Wydawało się, że to idealne otoczenie dla inteligentnego piłkarza o urodzie gwiazdy filmowej. Niestety dla Dziekanowskiego zgody nie wyraziła Legia pod naciskiem władz państwowych. W kolejnych latach pojawiały się kolejne możliwości transferu. Napastnika bardzo chciał zatrudnić beniaminek Serie A Pescara. Również Bayer Leverkusen czynił zakusy względem ,Dziekana”, jednak ten nie chciał uciekać z Polski niczym zbieg wojenny. Ponadto już raz napastnik grał w robotniczym mieście i nie czuł się tam szczęśliwy. Dziekanowski musiał zatem grać w Legii. Kibice nie przechodzili nad jego meczami do porządku dziennego. Bohater tekstu albo zachwycał swoją bajeczną techniką i lekkością w grze, albo irytował brakiem zaangażowania i nonszalancją w swoich poczynaniach…

Wróżbita Zbigniew

Niepowodzeniem był również jedyny występ Dziekanowskiego na dużej imprezie z reprezentacją Polski. W Meksyku to on, Ryszard Tarasiewicz i Jan Urban mieli decydować o sile drużyny. Zbigniew Boniek, Józef Młynarczyk czy Władysław Żmuda mieli jedynie wesprzeć młodszych kolegów doświadczeniem. Tymczasem reprezentacja Antoniego Piechniczka strzeliła tylko jednego gola i wygrała tylko jeden mecz. Boniek po mundialu otwarcie skrytykował grupę młodszych graczy, która jego zdaniem ewidentnie nie udźwignęła ciężaru powierzonych im zadań. ,,Zibi” stwierdził nawet, że następnym razem Polska zagra w Mistrzostwach Świata za dwadzieścia lat. Pomylił się o cztery. Jak na ironię niespełniony w kadrze Dziekanowski od 31 października 2012 roku pełni funkcję przewodniczącego… Klubu Wybitnego Reprezentanta…

W 1989 roku przemiana polityczna w Polsce pozwoliła ,,Dziekanowi” w końcu wyjechać z kraju. Celtic Glasgow był i wciąż jest bardzo cenioną marką w świecie futbolu, jednak nie ma co ukrywać, że liga szkocka od zawsze była średnią ligą zdominowaną przez dwa nienawidzące się kluby. Dziekanowski już na samym początku wpadł w oko cyklonu, bowiem pierwotnie Celtic miał zasilić ,,Mo” Johnston, dla którego miał to być powrót do ,,The Bhoys” po dwóch latach spędzonych w Nantes. Ostatecznie Johnston wybrał jednak Glasgow Rangers. W związku z tym Celtic musiał poszukać następcy. Znaleziono go w Warszawie. Dziekanowski kosztował Szkotów sześćset tysięcy funtów.

Wraz z Dziekanowskim do Celticu trafił inny piłkarz Legii Warszawa, także o imieniu Dariusz. O ile Wdowczyka chwalono za boiskową solidność, zaangażowanie, sumienność i profesjonalne podejście do zawodu piłkarza, o tyle Dziekanowskiego nazywano ,,polskim Georgem Bestem”. ,,Dziekan” dla Celtiku grał tak jak dla niemal każdego klubu, w którym przebywał – genialne mecze (cztery gole strzelone Partizanowi Belgrad) przeplatał występami dyskretnymi. Wiosną 1992 roku przeniósł się do Bristol City. Od tamtej pory raczej bawił się w futbol. Próbował szczęścia zarówno w klubach warszawskich, jak i niemieckich, ale czas dawał o sobie znać. Dariusz Dziekanowski zakończył karierę w 1997 roku tam, gdzie ją zaczął, czyli w Polonii Warszawa.

Dariusz Dziekanowski Bristol City
Pamiątki z Bristol.

Koniec gry w piłkę nie oznaczał końca Dziekanowskiego w strukturach piłkarskich. ,,Dziekan” chciał być trenerem. Praca w roli asystenta selekcjonera reprezentacji Leo Beenhakkera wydawała się idealnym preludium do wejścia w branżę jako pierwszy trener. Warszawianina dopadło jednak załamanie nerwowe i zamiast w szatni, czas spędzał w klinikach. Dziekanowski spróbował również szczęścia jako polityk. W 2014 roku dostał się do sejmiku mazowieckiego z ramienia Platformy Obywatelskiej. Rok później ta sama partia zaproponowała mu miejsce na liście do Sejmu. Były piłkarz nie uzyskał jednak poparcia wyborców. Intelekt i wyraziste poglądy ,,Dziekana” wykorzystują również polskie media. ,,Przegląd Sportowy” publikuje jego felietony. Polsat Sport natomiast chętnie zapraszał go do swoich programów, jednak współpraca prawdopodobnie została niedawno zakończona. Ma to związek z rzekomym pobiciem Bożydara Iwanowa przez Dziekanowskiego w studiu na Hampden Park przy okazji meczu Szkocja – Polska. Nawet ,,Dziekan” nie jest nietykalny…

SEBASTIAN CHROSTOWSKI

Sebastian Chrostowski
O Sebastian Chrostowski 46 artykułów
Sympatyk wszystkich potężnych klubów zbudowanych za pieniądze obrzydliwie bogatych właścicieli, futbolowych zdrajców i czarnych charakterów. Ktoś musi ich lubić. Ma słabość do piłki nożnej lat 50. i 60. minionego stulecia. Oprócz futbolu uwielbia filmy o przygodach Jamesa Bonda i muzykę Lany Del Rey.