David Ginola – wyklęte dziecko francuskiego futbolu

Brytyjczycy stworzyli zasady gry w piłkę nożną, jednak o jej wychowanie i rozwój zadbali Francuzi. Robert Guérin został pierwszym prezydentem FIFA w roku 1904, a jego rodak Jules Rimet powołał do życia Puchar Świata. Henri Delaunay wymyślił Mistrzostwa Europy. Pierwsza edycja odbyła się oczywiście we Francji w roku 1960. Delaunay tego nie dożył. Francuski piłkarz i dziennikarz Gabriel Hanot z kolei wymyślił Puchar Europy (dziś Liga Mistrzów), a także plebiscyt na Ballon d’Or.

Przeczytaj także: „Silvio Piola – najlepszy snajper Serie A”

Być jak Smolarek

Francuzi wychowali futbol, jednak od wielu lat nie potrafią zadbać o porządek i ład na własnym podwórku. Nie tak dawno furorę zrobiła książka Raymonde’ a Domenecha pod tytułem ,,Straszliwie sam”, w której były selekcjoner przedstawił piłkarzy jako rozpieszczonych, próżnych i nieodpowiedzialnych głupków. Spokój we francuskiej reprezentacji notorycznie mącą kolejne czarne owce, jak chociażby Samir Nasri czy Karim Benzema. W latach 90. to piłkarz padł ofiarą ostracyzmu i politycznych gierek. Mowa o Davidzie Ginoli…

7745055526_david-ginola-contre-la-bulgarie-le-13-mars-1993
David Ginola podczas feralnego meczu z Bułgarią.

17 listopada 1993 roku. Park Książąt w Paryżu. Francja grała wtedy ostatni mecz w ramach kwalifikacji do Mistrzostw Świata w USA. Rywalem ,,Trójkolorowych” była Bułgaria. Podopiecznym Gérarda Houlliera do awansu wystarczał remis. Wszystko przebiegało po myśli Francuzów. Prowadzenie dał im Éric Cantona. Szybko odpowiedział Emil Kostadinov, ale wynik ciągle był korzystny dla potomków Napoleona. Rezultat nie zmieniał się. Do końca podstawowego czasu gry pozostało dwadzieścia sekund. Francuzi mieli rzut wolny z prawej strony boiska. David Ginola miał za zadanie przetrzymać piłkę w narożniku boiska, coś jak Włodzimierz Smolarek przeciwko ZSRR na mundialu w Hiszpanii. Zamiast tego, zdecydował się na dośrodkowanie. Wszyscy Francuzi się cofnęli, więc centra padła łupem Bułgarów. Piętnaście sekund później piłka trafiła do Kostadinova, a ten potężnym strzałem zagwarantował Bułgarii zwycięstwo i awans na mundial. Houllier i jego asystent Aimé Jacquet odwrócili wzrok. Niedługo później pierwszy stracił posadę, a drugi awansował do roli selekcjonera.

Adidas wchodzi z butami w sprawy Jaqueta

Z Ginoli zrobiono kozła ofiarnego, choć Jacquet wciąż powoływał go do reprezentacji. Ginola czarował w Division 1, jednak selekcjoner widział w nim tylko rezerwowego. Z perspektywy czasu wojenkę wygrał trener, gdyż na Euro 1996 osiągnął półfinał, zaś dwa lata później, „na własnych śmieciach” poprowadził Francję do pierwszego i jak dotąd jedynego w historii mistrzostwa świata. Dziś Ginola przedstawiany jest jako zapatrzony w siebie odludek, który nigdy nie chciał zintegrować się z grupą. Oficjalnie na angielskie Euro i francuski mundial nie pojechał, gdyż grał zbyt indywidualnie i nie pomagał w grze defensywnej. Mówiło się również o konflikcie z Marcelem Desailym i Didierem Deschampsem. Prawda jest jednak taka, że duży wpływ na wybory personalne Jacqueta miał koncern Adidas. Niemiecka firma odzieżowa ostrzyła sobie zęby na myśl o zyskach z francuskiego czempionatu. Éric Cantona, Ibrahim Ba i właśnie Ginola jako piłkarze związani umowami sponsorskimi z coraz śmielej poczynającym sobie na rynku futbolowym koncernem Nike byli traktowani jak konie trojańskie we francuskiej reprezentacji. Zamiast nich na Mistrzostwa gospodarzy reprezentował chociażby Christophe Dugarry, który w ligowych rozgrywkach nigdy nie strzelił dwucyfrowej liczby bramek w sezonie.

Najlepszy piłkarz ligi

David Ginola swoją przygodę z francuską reprezentacją zakończył w 1996 roku. Rozegrał siedemnaście spotkań i strzelił trzy gole. W roku pożegnania skrzydłowego z ,,Trójkolorowymi”, jego Newcastle United zdobyło wicemistrzostwo Anglii. Motorami napędowymi ,,Srok” byli sprowadzeni latem 1995 roku napastnik Les Ferdinand (25 goli) i właśnie Ginola. Niewiele brakowało, aby zamiast do Newcastle, Francuz przeniósł się do Barcelony. Ówczesny manager piłkarza Dominique Rocheteau pokłócił się z nim i temat transferu upadł. Wzburzony Ginola przeniósł się do Anglii za dwa i pół miliona funtów. W jednym z pierwszych meczów przeciwko Middlesbrough Francuz tak bardzo upokarzał obrońcę Neila Coxa, że po meczu podszedł do niego piłkarz Newcastle Steve Howey i …przepraszał Coxa za aż tak dobrą dyspozycję Ginoli. W jednym z wywiadów Howey ciepło wypowiadał się o Davidzie. Podczas jego dwuletniego pobytu w Newcastle nie czuł, że Ginola się wywyższa. Bawiło go tylko zdziwienie Francuza, kiedy zobaczył, że piłkarze ,,Srok” kąpią się po meczu pod wspólnym prysznicem.

ginolanewcastle

Ginola spędził w Newcastle tylko dwa lata, bowiem zarząd odebrał dwukrotne wypuszczenie mistrzostwa na rzecz Manchesteru United jako porażkę. Z Kennym Dalglishem były gracz PSG tak dobrze się już nie dogadywał. Francuz zmienił otoczenie i przeniósł się do Tottenhamu. Tam został wybrany najlepszym piłkarzem sezonu 1998/1999. Pamiętajmy, że w tej kampanii potrójną koronę zdobył Manchester United, a ,,Koguty” zajęły dopiero jedenastą lokatę w Premier League. Widowiskowa gra Ginoli i Puchar Ligi zdobyty przez Tottenham zadziałały jednak na jego korzyść.

Londyn opuścił w dwutysięcznym roku. Pobyt w Aston Villi nie był udany, zaś półroczny okres w Evertonie zupełnie Ginoli nie wyszedł. Pojawiły się pogłoski o transferze do Nicei, ale ostatecznie w 2002 roku zakończył karierę. Po niej imał się różnych rzeczy. Pracował jako ekspert telewizyjny, grał w filmach, pojawiał się w teledyskach gwiazd francuskiej sceny muzycznej, a nawet brał udział w ,,Tańcu z gwiazdami”. Wygląd gwiazdy kina sprawiał, że chętnie zapraszano go do telewizji. Nie nabrał jednak gwiazdorskich manier. Z żoną Coraline jest nieprzerwanie od 1991 roku. Mają dwójkę dzieci, choć pewna kobieta imieniem Joëlle twierdzi, że Ginola jest ojcem jej córki Joy urodzonej w 1992 roku. Piłkarz oddał sprawę w ręce sądu. Ten być może przywróci dobre imię Davida Ginoli, jednak ewentualnych sukcesów, jakie mógł osiągnąć z najbardziej konfliktową reprezentacją w dziejach futboli nie przywróci mu nikt…

SEBASTIAN CHROSTOWSKI

Sebastian Chrostowski
O Sebastian Chrostowski 46 artykułów
Sympatyk wszystkich potężnych klubów zbudowanych za pieniądze obrzydliwie bogatych właścicieli, futbolowych zdrajców i czarnych charakterów. Ktoś musi ich lubić. Ma słabość do piłki nożnej lat 50. i 60. minionego stulecia. Oprócz futbolu uwielbia filmy o przygodach Jamesa Bonda i muzykę Lany Del Rey.