W samo południe, 20 września 2026 roku, rozpoczęły się derby Podkarpacia rozgrywane w ramach 9. kolejki Betclic 2. Ligi. Stal Stalowa Wola podejmowała Resovię. Oba zespoły przystępowały do meczu w trudnej sytuacji. Zarówno gospodarze, jak i goście długo czekali na zwycięstwo. W obu drużynach doszło również do zwolnienia trenerów.
Stal Stalowa Wola przed spotkaniem z Resovią miała na koncie tylko dwie ligowe wygrane. Na inaugurację sezonu pokonała na wyjeździe rezerwy Legii Warszawa, później rozbiła Avię Świdnik.
Do potyczki derbowej Hutnicy przystępowali w złych nastrojach, po tym jak mimo dwubramkowego prowadzenia i gry w przewadze tylko zremisowali z Zawiszą Bydgoszcz, a następnie przegrali w Nowym Targu z Podhalem aż 0:5. Po takich wynikach ze stanowiska szkoleniowca został zwolniony Jarosław Skrobacz. W spotkaniu z Resovią drużynę poprowadził Mariusz Arczewski, który do tej pory pracował jako asystent.
Jeszcze gorzej wiedzie się Pasiakom. W tym sezonie odnieśli oni tylko jedno zwycięstwo – w Pucharze Polski nad Wartą Poznań. W rozgrywkach ligowych Rzeszowianie wciąż nie potrafili się przełamać. W międzyczasie odpadli też z rywalizacji pucharowej, o czym pisaliśmy tutaj. W połowie września do Rzeszowa przyjechała Lechia Zielona Góra, która wywiozła z Podkarpacia skromne zwycięstwo.
Po tym spotkaniu Kamil Kuzera stracił posadę trenera. Zastąpił go Dariusz Kantor, który w przeszłości był piłkarzem Resovii, a jeszcze w zeszłym sezonie pracował jako szkoleniowiec właśnie w Stali Stalowa Wola. Prowadził tę drużynę między innymi w derbach rozgrywanych w stolicy Podkarpacia i pomógł Hutnikom w wywalczeniu utrzymania.
Derbowa atmosfera
Godzina 12.00 może nie jest idealnym terminem rozgrywania meczu derbowego, ale mimo wczesnej pory klimat piłkarskiego święta był odczuwalny. Gdy wysiedliśmy z pociągu w Stalowej Woli, wokół było niewielu ludzi.
Droga z dworca na stadion nie jest długa, liczy około półtora kilometra. Gdy podążaliśmy w stronę ulicy Hutniczej, w tym samym kierunku zmierzały pojedyncze grupy ludzi. Było cicho i spokojnie, a piękna i słoneczna pogoda umilała spacer.
Na stadionie, gdzie dotarliśmy nieco ponad godzinę przed pierwszym gwizdkiem, derbowa aura była widoczna. Kiełbasa już skwierczała na ruszcie, a trybuny szybko się wypełniały. Mecz cieszył się dużym zainteresowaniem miejscowych kibiców, w sektorze gości pojawiła się też spora grupa fanów z Rzeszowa.

Zwycięstwo gospodarzy
Dariusz Kantor w swoim trenerskim debiucie w Resovii dokonał kilku zmian w porównaniu do wspomnianego meczu z beniaminkiem z Zielonej Góry. Warto nadmienić, że po raz pierwszy w tym sezonie na boisko wyszedł Kornel Rębisz, który ostatnio występował w barażach o utrzymanie z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.
Jeśli chodzi o drużynę Stali, uwagę mógł przykuwać Jakub Jeleń. Napastnik jest synem Ireneusza Jelenia, 29-krotnego reprezentanta Polski, mającego na koncie między innymi występy w Lidze Mistrzów w barwach AJ Auxerre. Młody Jeleń w tym sezonie zdążył już popisać się hat-trickiem, którego ustrzelił we wspomnianej potyczce z Zawiszą.
A jak wyglądał mecz derbowy? Pierwsza groźna okazja została stworzona przez gości. Po uderzeniu głową Gracjana Jarocha piłka trafiła w poprzeczkę. Później zaatakowali gospodarze. Maksymilian Hebel oddał niespodziewany strzał z połowy. Kiedyś, gdy jeszcze był zawodnikiem Resovii, zdobył dla niej bramkę z podobnej odległości w rywalizacji z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Teraz był bliski powtórzenia tego wyczynu, ale piłkę odbił Kuba Bochniarz. W 33. minucie Hebel znów miał szansę, której tym razem nie zmarnował, dając miejscowym prowadzenie efektownym, technicznym strzałem.

W drugiej połowie Rzeszowianie ruszyli do ataku. Bardzo bliski doprowadzenia do remisu był Javier Ortiz. Kolumbijczyk wszedł z ławki rezerwowych i mógł odmienić losy meczu, ale spudłował, mając przed sobą jedynie bramkarza.
Gdy do końca pozostawało zaledwie kilka minut, Piotr Żemło otrzymał czerwoną kartkę, przez co Stalowowolanie musieli radzić sobie w dziesiątkę. Resovia próbowała wyszarpać punkt, ale zamiast wyrównać, straciła kolejnego gola. Już w doliczonym czasie wynik na 2:0 dla Stali ustalił Maciej Śliwa, który pojawił się na murawie kilkanaście minut wcześniej.

Pomeczowe echa
Nie będę się rozwodził, bo chyba wszyscy widzieli, jaki to był mecz. To były derby, więc emocji było sporo, posypały się kartki. Mam nadzieję, że chociaż trochę odkupiliśmy winy. Przed tygodniem był blamaż w Nowym Targu. To, co dziś zaprezentował zespół, to jak Hutnicza żyła, pozwala wierzyć, że narodził się zalążek nowej drużyny – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener zwycięzców.
Szkoleniowiec Resovii zaczął od gratulacji dla rywala, a później dodał:
Wiadomo, jaki był ten mecz – zawirowania w obu klubach, zmiany na ławkach trenerskich. Uważam, że w pierwszej połowie spotkanie było wyrównane. Mieliśmy bardzo dobrą sytuację, gdy Gracjan Jaroch trafił w poprzeczkę. Różnice zrobiły umiejętności indywidualne. W drugiej połowie mieliśmy przewagę, myślę, że zepchnęliśmy Stal do obrony niskiej, przez 45 minut nieźle operowaliśmy piłką, ale to wszystko działo się praktycznie do trzeciej tercji, a tam mamy problemy.
Po dziewięciu kolejkach Betclic 2. Ligi Resovia nadal zamyka tabelę i wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo. Stal plasuje się na dwunastej pozycji. Liderem jest Znicz Pruszków.

