Esteban Cambiasso – synonim boiskowej magii

Piłka nożna uwielbia generałów, którzy genialnie operują swoją armią. Poza zdolnościami przywódczymi potrafią oni sami wziąć sprawy w swoje ręce i przesądzić o wyniku potyczki lub znacznie się do tego przyczynić. Dawniej zachwycaliśmy się Andreą Pirlo, Patrickiem Vieirą czy Gutim. Do grona tak wybitnych jednostek należy też dodać Estebana Matíasa Cambiasso Deleau, który ma za sobą niezwykle barwną karierę.

Esteban przyszedł na świat 18 sierpnia 1980 w San Fernando, mieście położonym w północnej części prowincji Buenos Aires. Legendarny pomocnik ma jednak także włoskie obywatelstwo. Dlaczego? Otóż „Cuchu” może za to dziękować Don Stefano Vassallo, który podjął się poszukiwań mających na celu odkrycie, czy jakiś członek rodziny argentyńskiego zawodnika pochodzi z któregokolwiek europejskiego kraju. Jak się okazało, w XIX wieku, pod wpływem wielkiej fali migracji do Argentyny wraz z żoną i jedenastoma dziećmi udał się wędrowiec, Francesco Cambiaso. Pradziadek piłkarza pochodził z Genui, dlatego też interwencja Pana Vassallo do Massimo Morattiego spowodowała, że pomocnik nie zajmował slotu dla graczy spoza Unii Europejskiej.

Dzieciństwo Estebana nie wskazywało na to, że wybierze on piłkę nożną jako sposób na życie. Przodek „Cuchu”, Antonio, stworzył dzielnicę Buenos Aires, Villa del Parque. Kilkadziesiąt lat później powstała tam szkółka koszykówki GEVP. Ojciec Estebana, Carlos, był fanatykiem gry w kosza, natomiast mama, Tita, uwielbiała wywodzący się z Argentyny cestoball (połączenie korfballu i netballu).

Esteban w wieku trzech lat wraz z bratem Nicolasem udał się na trening do szkółki GEVP, aby szlifować swoje umiejętności w piłkę koszykową. Wcześniej zaczął tam uczęszczać jego starszy brat, Frederick. Cambiasso dążył do tego, żeby być równie dobry, jak Michael Jordan. Aby stale się poprawiać – także w kontekście piłki nożnej – bawił się z rodzeństwem, a w garażu jego przeciwnikami były… stołki.

Tworzenie legendy

Esteban mógł się zająć futbolem na poważnie dopiero po ukończeniu nauki. Chłopak jednak zaczął grać dla zespołów młodzieżowych Argentinos Juniors już w wieku jedenastu lat, ponieważ nie mógł trenować dwóch dyscyplin naraz i musiał dokonać wyboru. Zaczął on od środka obrony i dopiero później został przeniesiony do środka pola. Szybko w klubie zdali sobie sprawę, że „Cuchu” ma ponadprzeciętne umiejętności i może zrobić ogromną karierę, dlatego długo na zainteresowanie wielkich klubów nie trzeba było czekać.

Byłbym arogancki, gdybym powiedział, że osiągnąłbym równie dużo w koszykówce. Ale teraz mogę powiedzieć, że radziłem sobie lepiej w tamtej dyscyplinie, Wtedy doradzali mi, żebym tego nie odpuszczał.

Kiedy 15-letni Cambiasso występował w barwach „Bichos Colorados”, pojawiła się oficjalna oferta od Ajaksu Amsterdam, którym wówczas dowodził Louis Van Gaal. Szkoleniowiec bardzo chciał mieć w przyszłości Argentyńczyka w swoim zespole, ale klub oraz rodzina Estebana zgodnie uznała, że na przeprowadzkę jeszcze jest zbyt wcześnie, a do tego kultura w Holandii bardzo odbiega od tej, która jest w Argentynie. Finalnie piłkarza w dniu 16. urodzin wraz z bratem Nicolasem (bramkarzem) zakontraktował Real Madryt. Cambiasso uniknął bariery językowej, dzięki czemu mógł bez większych problemów rozmawiać i wymieniać się poglądami z Fernando Redondo, Chendo czy Fernando Hierro. Łącznie spędził piętnaście dni z pierwszą drużyną na zgrupowaniu przedsezonowym.

Młody Esteban w barwach River Plate; Źródło: La Pagina Milionaria

Przez dwa lata Esteban występował w drużynie Castilli, przez co „Królewscy” zdecydowali się na oddanie Estebana do Independiente, gdzie miał zdobyć cenne doświadczenie i walczyć o pierwszy skład w seniorskiej drużynie. Jak się okazuje, taki ruch był strzałem w dziesiątkę. „Cuchu” był regularnie chwalony i emanował pewnością siebie oraz opanowaniem. Do tego był on pojętnym uczniem swego szkoleniowca, Césara Luisa Menottiego, z którym miał, także poza boiskiem, bardzo dobre relacje. Podczas pobytu w ekipie z Avellanedy udało się też zdobyć trzy tytuły z reprezentacją Argentyny do lat 20 – mistrzostwo świata oraz dwa złota w mistrzostwach Ameryki Południowej.

Esteban nigdy nie był chłopcem. Zawsze był niezwykle dojrzały. To kolejny powód, żeby go szanować- Beppe Severgnini, dziennikarz ‘Corriere della Sera

Tak udany okres w Independiente zaowocował kolejnym wypożyczeniem, tym razem rocznym – do River Plate. Dla Cambiasso był to kolejny krok do przodu i jednocześnie ostatni akord, żeby udowodnić swoją przydatność dla Realu Madryt, jednego z najlepszych klubów na świecie. Argentyńczyk nie zawiódł, zbierał bardzo dobre recenzje i, finalnie, zdobył mistrzostwo Argentyny.

Wstęp do Galacticos

Tak dobra dyspozycja Estebana nie mogła zostać pominięta przez Florentino Péreza. Prezydent „Los Blancos” podpisał z zawodnikiem dwuletni kontrakt, a ten dołączył do ekipy prowadzonej przez Vincente Del Bosque. Co ciekawe, niewiele brakowało, a być może Cambiasso byłby zmuszony szukać nowego klubu. Jak się okazuje, pierwszym wyborem madrytczyków miał być Patrick Vieira, ale ten nie miał zamiaru opuszczać Arsenalu, przez co negocjacje zakończyły się fiaskiem.

Pierwszy sezon „Cuchu” w Realu obfitował w trofea (mistrzostwo Hiszpanii, Superpuchar UEFA, Puchar Interkontynentalny) oraz w, przede wszystkim, regularną grę. Esteban rozegrał 29 spotkań ligowych i w wielu z nich zmieniał Claude Makélélé. Wydawać by się mogło, że wszystko „Królewskim” wychodzi. Perez jednak postanowił skrytykować Francuza oraz Argentyńczyka za „zbyt wolne tempo oraz brak technicznych umiejętności”. Makélélé po nieudanej próbie uzyskania podwyżki został sprzedany do Chelsea za 20 milionów euro, a Esteban otrzymał zgodę na odejście. Wtedy szczególnie o piłkarza zabiegał Real Zaragoza i FC Kaiserslautern, ale ten chciał wypełnić kontrakt z Realem i odejść za darmo latem 2004 roku. Nowym pracodawcą Cambiasso został Inter Mediolan, który pozyskał pomocnika na zasadzie wolnego transferu.

Nie sądzę, że przerósł mnie Real Madryt, ponieważ w Argentynie grałem już w dwóch wielkich drużynach, a później przeszedłem do wielkiego klubu we Włoszech i utrzymałem się tam przez wiele lat. Piłka nożna to nie tenis. Kiedyś Vilas [argentyński tenisista – przyp. red.] powiedział, że tenis to tylko rakieta i człowiek. W futbolu jest dyrektor, który musi cię chcieć, trener, który musi cię chcieć, kibice, którzy również mają wpływ, to wiele różnych okoliczności – za: realmadryt.pl

„Nerazurri” chcieli pozyskać reprezentanta Argentyny już w sierpniu 2002 roku – przy okazji transferu Ronaldo do Realu – ale wtedy Hiszpanie nie chcieli słyszeć o zmianie otoczenia przez Estebana. Był też temat Milanu i Juventusu, ale dzięki namowom Javiera Zanettiego i Kily Gonzáleza Cambiasso wybrał ekipę z Mediolanu, która wówczas była zdecydowanie najmocniejszą we Włoszech.

Dowodzący wojownik w Mediolanie

Cambiasso trafił na moment w Italii, kiedy nikt nie mógł przeciwstawić się ogromnej dominacji Interu. Słabsza dyspozycja Milanu prowadzonego przez Carlo Ancelottiego oraz upadek Juventusu w związku z aferą Calciopoli spowodowała, że nie było mocnych na zespół Roberto Manciniego.

Przybycie Cambiasso idealnie pasuje do projektu Interu, która łączy potrzeby budżetowe z cechami doskonałych piłkarzy – Giacinto Facchetti

Karierę Cambiasso w Interze można podzielić na dwa etapy: od transferu do trypletu (bajka) oraz od dołka do odejścia (koszmar). Esteban w Mediolanie zdobył pięć mistrzostw Włoch, Ligę Mistrzów, cztery Superpuchary Włoch, cztery Puchary Włoch oraz Klubowe Mistrzostwo Świata. Równie dobrze, a nawet lepiej, było tylko w momencie, kiedy Inter prowadził Helenio Herrera.

„Cuchu” był jednak najbardziej kojarzony z bycia żołnierzem w armii José Mourinho, gdzie wraz z Javierem Zanettim czy Diego Milito stanowili o sile drużyny ze stolicy Lombardii. Esteban pełnił rolę dyrygenta, dzięki któremu „Il Biscione” grali jak z nut. Portugalski szkoleniowiec jednak uciekł do Realu po wygraniu finału Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. Dlaczego? Obawiał się znacznego spadku zespołu, a osoba Florentino Pereza okazała się kluczowa.

Od kiedy Mourinho odszedł, było bardzo trudno… Myślę, że po roku, w którym wygrywasz wszystko, to normalne, że grasz gorzej, ponieważ oczekuje się, że wygrasz wszystko, a energii jest mniej. To nie jest temat tylko wobec Mourinho, lecz wobec każdego trenera, ponieważ Barcelona, która potrafiła zachować największą ciągłość w ostatnich latach, nie zdołała wygrać Ligi Mistrzów z Guardiolą dwa lata z rzędu. Wydaje się, że drużyna nie ma już głodu sukcesu, prawda? Trudno jest zachować ciągłość sukcesów. Kiedyś, tuż przed tym, jak sięgnęliśmy po potrójną koronę, zdobyliśmy cztery mistrzostwa z rzędu To normalne, że drużyna, która wygrywa wszystko, w pewnym momencie wpada w kryzys – za: realmadryt.pl

Tonący mediolański statek starał się ratować najpierw Rafael Benítez, a potem Leonardo, Gian Piero Gasperini, Andrea Stramaccioni, Claudio Ranieri i Walter Mazzarri. Żaden z nich nie potrafił nawiązać do dawnych osiągnięć klubu. Cambiasso był niezłomny i zawsze pomagał swoim kolegom oraz dawał z siebie sto procent.

Z medalem za wygranie Ligi Mistrzów

Esteban, tak jak Zanetti, miał bardzo dobrą relację z legendą Interu. Kiedy „Cipe” znajdował się w szpitalu z powodu choroby, „Nerazurri” grali w Superpucharze Włoch z Romą. Wtedy ekipa z Mediolanu wróciła z dalekiej podróży, przechodząc z 0:3 na 4:3. Piątego września 2006 roku Facchetti zmarł, a Cambiasso powiedział: „Pierwsze scudetto dedykuję Giacinto. Mam wspaniałą relację z całą jego rodziną.”

Cierpliwość się skończyła w momencie, kiedy na nowego prezydenta Interu nie wybrano, ponownie, Massimo Morattiego i klub nie zaproponował Cambiasso nowego kontraktu. Esteban nie ukrywał wściekłości. Jego nowym pracodawcą zostało Leicester City, które występowało w Premier League.

– Wciąż nie dotarło do mnie, że mój czas w Interze dobiegł końca. Cały czas odczuwam wsparcie fanów. Kiedy idę ulicą spotykam się z wieloma wyrazami szacunku z ich strony. Właśnie z tego powodu jeszcze nie napisałem pożegnalnego listu. Ciągle czuje się częścią Interu.

– Zasłużyłem na lepsze pożegnanie. Sprawiedliwym rozwiązaniem byłoby uprzedzenie mnie o tym, że mój kontrakt nie zostanie przedłużony. Nie chodzi mi nawet o 3-4 miesiące, jednak powinienem mieć jakiś czas do namysłu. Tymczasem o wszystkim dowiedziałem się zaledwie na dzień przed meczem z Chievo Werona. Biorąc pod uwagę mój 10-letni pobyt w Interze zasłużyłem na to, aby zostać poinformowanym chociaż tydzień wcześniej – za: intermediolan.com

Życie po Interze

– Kiedy usłyszałem, że jestem pierwszym wyborem w Leicester City, zadzwoniłem do mojego brata i powiedziałem mu, że chcę grać w Premier League  – takimi słowami przywitał się z kibicami nowego klubu Cambiasso. Dla „Cuchu” była to nowa sytuacja, ponieważ klub z King Power Stadium walczył o utrzymanie. Esteban jednak stał się pierwszoplanową postacią w ekipie Nigela Pearsona od razu. Argentyńczyk odpłacił się za zaufanie już w drugiej kolejce ligowej, gdzie zdobył bramkę przeciwko Manchesterowi United, prowadzonemu przez… Louisa van Gaala. Wtedy to Leicester wygrało 5:3 na Old Trafford.

Pod koniec marca „Lisy” miały bardzo słabą sytuację. Od czterech miesięcy ekipa z hrabstwa Leicestershire nie potrafiła się wydostać z ostatniego miejsca w lidze. Wtedy podopieczni Pearsona mieli na koncie cztery zwycięstwa, siedem remisów i osiemnaście (!) porażek. Ostatnie osiem kolejek okazało się jednak zbawienne, ponieważ Leicester wygrało siedem meczów i zremisowało jeden – z Sunderlandem (0:0). Dzięki takiej gonitwie udało im się pozostać w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. „Najlepsza ucieczka w historii Premier League” – pisano w prasie i w mediach.

Esteban poza utrzymaniem w lidze mógł dopisać do swojego dorobku pięć bramek (więcej niż Falcao czy Welbeck) oraz nagrodę dla najlepszego zawodnika klubu w sezonie 2014/2015. Fani LCFC na tyle pokochali Argentyńczyka, że z chęcią wzięli udział w akcji, dzięki której mogli się ogolić „na Cambiasso”.

Wykluczając wpływ na kolegów z drużyny, to fakt, ile wniósł do gry pod względem wizji i samego jej zrozumienia, to było fantastyczne! To pokazuje, jak Cambiasso jest wielkim profesjonalistą – Nigel Pearson

Finalnie „Cuchu” postanowił nie przedłużać kontraktu z Leicester i odszedł za darmo do Olympiakosu Pireus, z którym zdobył dwa mistrzostwa Grecji. Jego miejsce w angielskiej drużynie zajął Danny Drinkwater i Gökhan İnler. Ostatecznie dwa miesiące po wygaśnięciu kontraktu z Grekami Cambiasso zdecydował się na zakończenie swojej, jakże barwnej, kariery.

Nowy etap

Esteban Cambiasso w reprezentacji Argentyny rozegrał 52 mecze. Patrząc na to, jakiej klasy był zawodnikiem, to ta liczba jest zdecydowanie zbyt mała. „Cuchu” pojawił się tylko na jednej wielkiej imprezie – mundialu rozegranym w 2006 roku w Niemczech, gdzie Argentyńczycy doszli do ćwierćfinału. Wtedy też padła bramka, z której go najbardziej zapamiętano – zdobyta przeciwko Serbii i Czarnogórze. Co ciekawe, po raz pierwszy Cambiasso do kadry powołał obecny szkoleniowiec Leeds United i trener Mateusza Klicha, Marcelo Bielsa.

Wiele osób się spodziewało, że Cambiasso zagra na mundialu w Republice Południowej Afryki w 2010 roku. Finalnie jednak Diego Maradona nie brał go pod uwagę, przez co „Cuchu” musiał obejść się smakiem. Podobną sytuację przeszedł Javier Zanetti, który opisał to zdarzenie i swoje emocje w autobiografii.

Obecnie postanowił on pójść w szkolenie i związał się na czas mundialu z reprezentacją Kolumbii, dla której analizuje rywali. Esteban tworzył raporty także na temat Polski na mistrzostwach świata w Rosji. Podlegał on José Néstorowi Pekermanowi, z którym miał okazję pracować w reprezentacji Argentyny w latach 2004-2006 oraz w kadrze „Albicelestes” do lat 20. Teraz nie wiadomo, jaki będzie los „Cuchu”, ponieważ Kolumbia rozstała się z Pekermanem. Jeżeli nowy selekcjoner zechce mieć Estebana w swoim sztabie, to legenda Argentyny pozostanie na swoim obecnym stanowisku.

Cambiasso dużo widzi. Więcej niż inni. Ale to już chyba dar. Cuchu stale chce się uczyć. Uwielbia gry strategiczne na komputerze, także zagadki logiczne, rozwiązuje mnóstwo krzyżówek. Lubi ćwiczyć głowę. Nie bez powodu śmiejemy się, że na mądrej głowie włos nie rośnie – lekarz kadry Kolumbii, Carlos Ulloa dla Przeglądu Sportowego

***

Kto wie, jakby się potoczyła kariera Estebana, jeżeli nie zostałyby odkryte takie zależności w drzewie genealogicznym jego rodziny. To idealny przykład dla najmłodszych adeptów futbolu, jak przejść drogę od zera do bohatera.

Źródła:

www. thesefootballtimes.co/2017/09/11/a-journey-through-time-the-career-of-esteban-cambiasso/

www.concretamentesassuolo.it/il-leader-straordinario-la-storia-di-esteban-cambiasso/

ALEKSANDER BERNARD

Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl