Fenomen Boxing Day

Premier League jest wyjątkowa. Jej unikalność polega jednak nie tylko na tym, że grają w niej świetni piłkarze, płaci się im ogromne pieniądze, a rywalizacja jest zacięta przez pełne 38 kolejek.

Pomimo, że dziś pod względem poziomu sportowego czołówki nie może równać się z hiszpańską La Liga, to w skali Europy wyróżnia Premiership fakt, że jako jedyna z czołowych lig Starego Kontynentu rozgrywa swoje mecze w święta Bożego Narodzenia. Tradycyjną datą dla świątecznej kolejki spotkań BPL jest 26 grudnia. Zwyczaj świąt z Premier League ma swoje korzenie na długo przed uformowaniem ligi na ziemiach Albionu. First Division (dziś już przemianowana zastąpiona przez Premier League) powstała w 1888 roku, a początki świętowania gwiazdki na boisku sięgają 28 lat wcześniej.

Właśnie w roku 1860, pierwszy klub piłkarski na świecie, Sheffield FC, mógł zmierzyć się z inną drużyną. Przez wcześniejsze trzy lata istnienia odbywały się jedynie treningi i mecze pomiędzy żonatymi członkami klubu i tymi, którzy nie mieli małżonki.

Zdjęcie przedstawia program meczowy spotkania, które odbyło się równo 150 lat po tamtych wydarzeniach.

Niedaleko Sheffield założono Hallam FC, jako rywala dla SFC. Obie drużyny zmierzyły się ze sobą dokładnie w drugi dzień świąt 154 lata temu. Konfrontacja zakończyła się wygraną Sheffield 2-0. Pierwszy mecz w dziejach zawodowego futbolu odbył się na Sandygate Road. Dziś co roku, w rocznicę tego wydarzenia czołowe zespoły angielskiego futbolu kultywują tradycję stając naprzeciwko siebie i rywalizując o punkty w Premiership.

Chcąc przybliżyć jedynie pobieżny zarys genezy Boxing Day na tym można by zakończyć opowieść, jednak sprawa jest o wiele bardziej interesująca.

Co ciekawe, w kwestii Boxing Day futbol wyprzedził pozostałe gałęzie życia społecznego w Anglii. Prawnie, 26 grudnia został ustanowiony świętem dopiero 11 lat później, kiedy to sformułowano Bank Holidays Act, choć sama tradycja istniała już od setek lat.

Wierni Kościoła Anglikańskiego już w XVII wieku, składali jałmużnę dla ubogich. Również kupowano prezenty, co dziś znajduje odzwierciedlenie w szale świątecznych wyprzedaży w Wielkiej Brytanii. Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, poświęca się również dla swojej rodziny lub kultywowania swoich pasji, i oczywiście na sport.

26 grudnia można oglądać bowiem nie tylko spotkania Premier League, lecz wszystkich lig Zjednoczonego Królestwa (angielskiej, szkockiej, walijskiej i Irlandii Płn.). Coś dla siebie znajdą także miłośnicy rugby i wyścigów konnych.

Przy poszukiwaniu rodowodu obyczaju „Boxing Day” natrafia się na dwie teorie. Pierwsza wiąże się z prezentami, dawanymi przez arystokratów ich sługom, właśnie dzień po Bożym Narodzeniu. Druga zaś, mniej prawdopodobna, każe nam zwrócić uwagę na króla Wacława, który w świąteczny czas przemierzał swoje ziemie. Natrafił podczas tej wędrówki na bezdomnego. Wacław podzielił się z biedakiem chlebem i winem, pomagając nędzarzowi przetrwać zimę.

Nie dowiemy się pewnie nigdy, która z tych historii w istocie dała początek nazwie „Boxing Day”. Są to tylko i wyłąćznie hipotezy, być może żadna nie jest prawdziwym wyjaśnieniem pochodzenia powszechnej dziś w Anglii świątecznej tradycji.

Wróćmy jednak do czysto futbolowych wątków. Wprowadzenie świątecznej kolejki do kalendarza ligowego wpłynęło znacząco na wzrost popularności piłki nożnej względem innych sportów na Wyspach Brytyjskich. W ten sposób futbol stał się konkurencją dla rugby, krykieta czy jazdy konnej.

Z XIX-wiecznych konfrontacji mających miejsce w Boxing Day w annałach zapisał się wyraźnie emocjonujący mecz sezonu 1888/89 pomiędzy Bolton Wanderers a Derby County, wygrany na wyjeździe przez Bolton 3:2.

Trzeba wspomnieć również, że przez wiele lat święta były dla piłkarzy grających w Anglii prawdziwym maratonem, gdyż dopiero w 1957 roku zniesiono coroczną kolejkę w dzień Bożego Narodzenia. Powodem tej decyzji, co jasne, było nadmierne zmęczenie piłkarzy.

Gdyby zapytać dzisiaj jakiegokolwiek fana piłki angielskiej czy wyobraża sobie święta pozbawione tego futbolowego smaczku, prawdopodobnie wzdrygnąłby się na samą myśl o podobnym scenariuszu.

 JAKUB BARANKIEWICZ

Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl