George Best – Król życia

Moim zdaniem jedną z najważniejszych cech futbolu jest nieśmiertelność. Wybitni zawodnicy, otrzymujący od Boga nieprzeciętny talent, potrafią zapisać karty historii będące dziedzictwem dla przyszłych pokoleń. Czy istnieje coś wspanialszego w życiu młodego piłkarza od słuchania opowieści dziadka o bramkach strzelanych przez legendy pokroju Maradony, Cruyffa czy Kazimierza Deyny? Jedną z wybitnych postaci świata futbolu, która położyła niezwykle wyraziste barwy na płótnie obrazującym dzieło swojej kariery był bez wątpienia George Best. Był to człowiek, którego opisując za pomocą trzech słów możemy scharakteryzować jako „Sex, football and alcohol”.

Wyjątkowy talent, geniusz, idol- czy można inaczej powiedzieć o niespełna 15. letnim chłopcu, który wypatrzony przez Boba Bishopa trafia do Manchesteru United? Młody Best wędruje pod skrzydła Sir Matta Busby’ego, wyraz jego talentu zostaje w pełni oddany w słowach, którymi skaut przedstawia zawodnika trenerowi: „Myślę że znalazłem Ci geniusza”.

14 września 1963 roku, zawodnik wywodzący się z Belfastu dostaje szansę debiutu. Jego premierowy występ w pierwszej drużynie wypada w ligowej potyczce z West Bromwich Albion. Czerwone Diabły wygrywają 1-0 , Best nie ma jeszcze 17 lat. Trochę czasu upływa zanim młody i nieokrzesany Best przebija się do pierwszej jedenastki, jednak Sir Matt Busby wie, że prędzej, niż później stanie filarem drużyny z Old Trafford. 28 grudnia 1963 roku George strzela swojego premierowego gola w barwach Manchesteru United. Czerwone Diabły pokonują Burnley F.C. wynikiem 5-1. Zgodnie z obietnicą trenera zawodnik z Irlandii Północnej rozgrywa więcej spotkań po Nowym Roku, grając w 26 spotkaniach w których zdobywa 6 goli.

Koniec sezonu 1963/1964 drużyna z Teatru Marzeń kończy na drugim miejscu, tuż za drużyną F.C. Liverpool, do której traci 4 punkty. Jednak to czego nie udało się osiągnąć przy pierwszym podejściu, wyszło za drugim. Manchester United zostaje mistrzem Anglii w sezonie 1965/66. Rok w którym reprezentacja Albionu zdobywa mistrzostwo świata, pokrywa się z eksplozją talentu Georga Besta. W momencie, gdy strzela 2 wspaniałe bramki w ćwierćfinale Pucharu Europy przeciwko Benfice Lizbona, staje się jasne, że osiąga status gwiazdy światowej piłki. Mimo, iż zespół Busby’ego ostatecznie przegrywa w półfinale rozgrywek z Partizanem, piłkarski świat kieruje swój wzrok na zawodnika Irlandii Północnej. Od tego momentu filar Manchesteru United staje się celebrytą nazywanym „Piątym Beatlesem” (ze względu na fryzurę) oraz „Chłopakiem z Belfastu”.

W sezonie 1966/67 Best dorzuca do swojego dorobku kolejne mistrzostwo kraju, natomiast w 1968 osiąga apogeum swojej formy. W tym pamiętnym sezonie drużyna Busby’ego ponownie spotyka na swojej drodze zespół z Estádio da Luz. W tym roku drogi Czerwonych Diabłów i Orłów z Lizbony krzyżują się już w samym finale. Mimo, iż w regulaminowym czasie gry utrzymuje się remis 1-1 ( bramki strzelają: Bobby Charlton ’55 i Jaime Graça da Silva ’80), to już podczas rozgrywanej dogrywki podopieczni Sir Matta Busby’ego w pełni deklasują rywala (bramki strzelają :Best ’97,Kidd ’98 i Charlton ‚100). Benfice nie pomaga nawet obecność wielkiego Eusébio w składzie. Tego wieczoru gwiazdy z Manchesteru są jeszcze większe. Talent gracza z Belfastu lśni pełnym blaskiem – prócz wywalczonego pierwszego i jedynego Pucharu Europy zdobywa indywidualne nagrody : tytuł najlepszego piłkarza Europy oraz honorową nominację do tytułu najlepszego piłkarza na świecie. Jedynie zbyt niższy poziom kolegów z kadry nie pozwala mu osiągnąć tytułów na szczeblu reprezentacyjnym. Best jest na szczycie, na który dociera w fenomenalnym stylu. Niestety równie szybko zostaje z niego zrzucony…jest to upadek niezwykle bolesny, bo z samego piłkarskiego Olimpu.

ZAGUBIONY GEORGE

„Oscar” i „Slack Alice” to kluby nocne założone przez Georga w centrum Manchesteru, jest rok 1969. Zawodnik Manchesteru United wraz z klubowym kolegą Mike’em Summerbee, rozpoczyna interesy związane z drogimi butikami odzieżowymi. Głównym zajęciem Irlandczyka z Północy przestaje być piłkarski trening. Na szczyt piramidy potrzeb piłkarza wędrują: dobra zabawa, towarzystwo kobiet, markowe auta i alkohol. Wypadkowa wszystkich tych czynników, skorelowana z pomniejszającym się zaufaniem zarządu Manchesteru United skutkuje końcem kariery Besta w drużynie z Old Trafford. Mamy rok 1974, pamiętny szczególnie dla polskich kibiców piłki nożnej.1621803_1531131847164461_7653033916246590177_nBest rozpoczyna tułaczkę po klubach. Jego pierwszy wybór pada na południowo-afrykańską drużynę Jewish Guild, w której rozgrywa raptem pięć oficjalnych spotkań. Zawodnik jest cieniem samego siebie. Następna przygoda przynosi kolejne rozczarowanie – w angielskim Stockport County F.C., George rozgrywa 3 spotkania i zdobywa 2 gole. Identyczny dorobek pod względem występów „Piąty Beatles” zalicza w irlandzkim Cork Celtic. Nieco lepszy okres przychodzi dopiero w roku 1976, nasz bohater postanawia spróbować swoich sił w Stanach Zjednoczonych. Słodka anonimowość, której brakowało mu w Europie pomaga w ustabilizowaniu formy. Ponadto zdobywa nagrodę najlepszego pomocnika ligi, z dorobkiem 24 występów i 15 strzelonych goli. Ciekawą przygodę zalicza również w angielskim Fulham, To tam spotyka Rodneya Marsha, a więc człowieka z którym równie dobrze rozumie się na murawie co w pubach ze stolicy. Z czasem w Stanach Zjednoczonych była gwiazda Czerwonych Diabłów występuje również w innych klubach – Fort Lauderdale Strikers, czy San Jose Earthquakes. W międzyczasie George próbuje swoich sił w szkockiej drużynie Hibernian. Jego egzotyczne przygody związane z klubami z Hong Kongu, zwiastują zbliżający się koniec przygody z czynnym uprawianiem sportu. Nigdy jednak nie potrafi zbliżyć się do poziomu, który reprezentował w drużynie Sir Matta Busby’ego. Tak jest w każdej z następnych ekip, w których George próbuje odszukać formę -Bournemouth, Brisbane Lions, Testimonial i Tobermore United. Koniec jego kariery następuje w 1984 roku w miejscu w którym ją rozpoczął – rodzimej Irlandii Północnej. Ostatnią drużyną w której występuje jest Tobermore United. Niestety ten sam rok przynosi kolejną życiową porażkę Georga, ponieważ zostaje on skazany na 3 miesiące więzienia za jazdę samochodem w stanie upojenia alkoholowego.

ODEJŚCIE GWIAZDY

Następne lata przynoszą kolejne rysy na skalanym przez wszelakie wyskoki wizerunku byłej gwiazdy Manchesteru United. Kilka lat po zakończeniu kariery, „Chłopiec z Belfastu” podejmuje się wywiadu w telewizji BBC będąc zupełnie pijanym. Daleki od sportowego tryb życia pogarsza coraz mocniej stan zdrowia Irlandczyka. W 2000 roku zostaje poddany transplantacji wątroby… Wyczyny Besta nie zostają zapomniane przez środowisko piłkarskie. W listopadzie 2004 roku w trudnym momencie pomocną dłoń otrzymuje od przyjaciół z Anglii, zostaje trenerem młodzieży w Portsmouth FC. Niestety regularnie wyniszczany alkoholem organizm słabnie, jego stan ulega znacznemu pogorszeniu jesienią 2005 roku. 25 listopada George Best umiera… „Książę życia umiera”…

Najlepszy piłkarz, który chodził po naszej planecie? Najwspanialszy drybler? Najbardziej kontrowersyjny z wszystkich gwiazd futbolu? Każdy z nas ma swoją odpowiedź na to pytanie. Niemniej jednak George Best był osobą, która malowała dzieło swojej kariery paletą niezwykle wyrazistych braw. Był to zawodnik, którego apogeum talentu nastąpiło w miejscu najbardziej godnym dla poziomu Jego umiejętności – w Teatrze Marzeń. Pele określił go mianem najlepszego piłkarza na świecie. Patrząc na wizerunek „Piątego Beatlesa”, przypomina się wywiad z Jego udziałem, w którym odniósł się do chyba najczęstszego pytania, zadawanego mu podczas całego życia – kto był najlepszym piłkarzem w historii futbolu i czy był nim George Best? Była gwiazda Manchesteru United odpowiedziała w powtarzalny tylko dla siebie samego niezwykle poważny i niepowtarzalny sposób:

Wystarczy mi tylko, żebym był tym najlepszym dla jednej osoby. Powtarzam. Wystarczy dla jednej…

– tu nastąpiła chwila ciszy, która w sposób niezwykły współgrała z wyraźną, budzącą niezwykłe napięcie powagą rysującą się na twarzy legendy… po krótkim, lecz niezwykle budującym emocje momencie nasz bohater z promiennym, beztroskim, chłopięcym uśmiechem i rozradowanymi oczami dodaje: „Dla mojego ojca byłem…”.

POBIERZ NAJNOWSZY NUMER RETRO FUTBOL

Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl