Gerd Mueller – Bomber der Nation

Człowiek, bez którego prawdopodobnie Bayern tyle by nie osiągnął. Przyznał to nawet na jednym z przyjęć urodzinowych Franz Beckenbauer. Mowa oczywiście o Gerdzie Muellerze, który był niewątpliwie jednym z najlepszych napastników, jakich widział świat. Wydawało się, że nie ma dla niego nic prostszego, niż strzelanie bramek. Co się kryło za jego fenomenem? Na to pytanie nie odkryto jednoznacznej odpowiedzi.

Gerd Mueller swoją przygodę z piłką nożną zaczął w wieku 9 lat. Wykazywał wielki potencjał jeszcze przed przyjściem do Bayernu Monachium w 1964 roku. W sezonie 1962/63 strzelił aż 180 bramek dla TSV Noerdligen, klubu z rodzimej miejscowości, a w jednym ze spotkań zdobył 22 gole! Żartobliwie mówiono, że siła chłopca bierze się z przepysznej sałatki ziemniaczanej, którą serwuje mu matka.

Problemy z trenerem

Po przenosinach Gerda do Bayernu Monachium Jugosłowiański trener Zlatko „Tschik” Cajkovski nie był zwolennikiem jego talentu, jednak za namową prezesa Wilhelma Neudeckera włączył młodzieńca do seniorskiej kadry zespołu. Początkowo szkoleniowiec naśmiewał się z postury fizycznej Gerda. Cajkovski mawiał, że ma w Bayernie same konie czystej rasy i jednego słonia. Nietrudno zgadnąć, że chodziło mu o Muellera.

Przeczytaj także: Galopujący major i jego Aranycsapat”

Zapewne zapytacie, skąd takie porównanie. Nie bez powodu – Mueller miał budowę ciała, którą można było porównać do sztangistów Europy Wschodniej bądź rugbistów (krótkie nogi czy masywne uda, których obwód wynosił 64 cm). Wszystkich wątpiących w jego umiejętności szybko sprowadzał na ziemię. Chłopak, który był oddanym kibicem Norymbergi, zdobywał gole wszystkimi częściami ciała: kolanami, piszczelami, tyłkiem czy stopami. Jak sporo osób mówi „strzelał, gdy dostał się do ligi i gdy ją opuścił”. Nie było dla niego obrońców, którzy mogliby go powstrzymać. Strzelał w meczach pucharowych słabym przeciwnikom, strzelał również w meczach międzynarodowych, gdy kryli go najlepsi stoperzy świata. Nie robił dwóch rzeczy – nie zdobywał goli bez znaczenia i nie posyłał bomb z dystansu. Więc skąd jego pseudonim „Bomber”? Zaczerpnięto go z pewnego artykułu, który pojawił się w gazecie z Glasgow, w której Mueller porównywany był do Stukasa, niemieckiego bombowca z okresu II wojny światowej. Nigdy nie zostało wyjaśnione, dlaczego strzelał z taką regularnością. Wiele osób argumentowało, że dzięki przysadzistej budowie miał nisko osadzony środek ciężkości. Właśnie to miało dawać mu ułamki sekund przewagi i sprawiało, że jako pierwszy dopadał do piłek w polu karnym. Padało także wiele stwierdzeń, mówiących o tym, że to po prostu instynkt, dokładnie taki jak u zwierząt. Sam Cajkovski po czasie pieszczotliwie zaczął nazywać Gerda „Kleines Dickes Mueller” (krótkim grubym Muellerem). Wszystkie te domysły obalić można w prosty sposób – Gerd Mueller był prawdziwym profesjonalistą. Na treningi przeznaczał wiele godzin, dopieszczając swoje umiejętności. Uznanie w oczach kibiców znalazły świetne dwójkowe akcje z Beckenbauerem, które były zabójcze dla przeciwników. Na pierwszy rzut oka nie sprawiał wrażenia napastnika idealnego, wręcz przeciwnie. Piłkarz, który nosił koszulkę z numerem 13 na plecach, posiadał dwie kluczowe cechy – przyśpieszenie oraz wcześniej wspomniany instynkt.

gerd müller paul breitner
Gerd Mueller i Paul Breitner

Jedną z ciekawostek, ale także potwierdzeniem profesjonalizmu tego wspaniałego snajpera było żmudne przygotowywanie się do roli bramkarza. Granie z bandażem przeciwko NRD było właśnie następstwem uszkodzenia palca u prawej dłoni, gdy ten trenował między słupkami. Zapewne mało kto wie, że podczas mundialu w 1974 roku to właśnie Gerd Mueller miał stanąć w bramce, gdyby obu bramkarzom coś się stało. Na szczęście, taka sytuacja nie miała w ogóle miejsca.

Rekord nie do pobicia

W 427 meczach Bundesligi zdobył 365 bramek, ustalił też rekord liczby goli w jednym sezonie – 40! Dzisiaj ciężko sobie wyobrazić piłkarza z takimi liczbami w Bayernie. Jest to najlepszy wynik w historii klubu. Znajdujący się na drugim miejscu Karl-Heinz Rummenigge posiada 200 bramek mniej na swoim koncie. W kadrze narodowej także może pochwalić się świetnymi liczbami. Zdobywał średnio ponad jedną bramkę na mecz. W 62 meczach w barwach RFN strzelił 68 bramek, a w 13 meczach rozegranych na mundialach 1970 i 1974 roku wbił 14 goli swym rywalom. Dopiero w 2006 roku rekord ten pobił Ronaldo, przy okazji meczu Brazylia – Ghana. Jedną z tych cegiełek Gerd dołożył podczas słynnego „meczu na wodzie” przeciwko Polsce w 1974 roku, lecz to 4 lata wcześniej zdobył tytuł króla strzelców tego turnieju, aplikując Bułgarom i Peruwiańczykom hat-tricki. Kolejny raz trzeba podkreślić jego fenomenalne przyśpieszenie, instynkt oraz zwrotność. Jego największymi osiągami były złote medale na MŚ 1974, ME 1972 oraz brązowy medal MŚ 1970, a także dwukrotne zdobycie Złotego Buta i Złotej Piłki w 1970 roku.

Rozmawiał z nami, poklepywał i nagle… urywał się obrońcom i strzelał gola – wspomnienia polskich piłkarzy, grających przeciwko Muellerowi w 1974 roku (fragment książki „Znani piłkarze Bayernu”)

Wiesz, że osiągnąłeś wszystko, jeśli jeszcze za życia stajesz się legendą. Tak jest właśnie z Gerdem, którego rekordy przetrwają na wieki – Rudi Völler

Bez Gerda Muellera wciąż prawdopodobnie bylibyśmy w drewnianej chatce, która kiedyś była siedziba naszego klubu – Franz Beckenbauer

Problemy z alkoholem

Życie nie okazało się jednak bajką, w której prawdziwa ikona klubu z Bawarii żyje dostatnie, przykładnie i bez problemów. Tuż przed zakończeniem kariery, gdy Mueller grał w Stanach Zjednoczonych, za namową znajomych zaczął inwestować w restauracje na Florydzie, która nietypowo podawała potrawy niemieckie. Gerd przesiadujący całymi dniami w swoim biznesie, zaczął pić z klientami, do towarzystwa. Po czasie przerodziło się to w alkoholizm, a po zakończeniu kariery problemy narastały.

Gerd Mueller

Kiedy nie masz zajęcia, każdy dzień robi się coraz dłuższy, tracisz kontakt z rzeczywistością. Alkohol okazuje się dobrym pocieszycielem – wspominał Gerd Mueller po latach

Klub, dla którego Mueller uczynił tak wiele, nie pozostawił go na lodzie. Sepp Maier powiadomił Uli Hoeneßa o całej sytuacji, a ten bez namysłu zorganizował terapię odwykową, która miała odbyć się w zamkniętym ośrodku w Garmisch. Po zwalczeniu swojej słabości, którą było częste sięganie po kieliszek, zarząd zaproponował mu pracę z młodzieżą Bayernu. Ukończył nawet kurs trenerski w Kolonii, zostając później asystentem Ottmara Hitzfelda. W październiku 2015 roku zarząd Bayernu Monachium oficjalnie ogłosił, że czterokrotny zdobywca mistrzostwa RFN oraz Pucharu Niemiec, trzykrotny zdobywca Pucharu Europy oraz zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów i Pucharu Interkontynentalnego od dłuższego czasu ciężko choruje na Alzheimera. Pozostaje nam życzyć z całego serca zdrowia legendarnemu napastnikowi reprezentacji Niemiec.

MARIUSZ ZIĘBA

 

OBSERWUJ NAS NA INSTAGRAMIE!
POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Mariusz Zięba
O Mariusz Zięba 60 artykułów
Obserwator i pasjonat niemieckiego futbolu, otwarty na inne kraje. Kibic 1. FC Köln.