Hector Veira – opowieść o pedofilu #2

Zapraszamy na drugą część opowieści o Hectorze Veirze. Piłkarz, później niezły trener, którego karierę przerwało osądzenie o pedofilię. Jak dalej potoczyły się jego losy? Jeśli nie przeczytałeś pierwszej części, możesz to zrobić TUTAJ.  

Najważniejsze co się czuje, słuchaj zawsze głosu serca hej…

Dnia 4 kwietnia 1988 roku Hector Veira zostaje skazany na 4 lata pozbawienia wolności za usiłowanie popełnienia gwałtu na 13-letnim Sebastianie Candelmo oraz za usiłowanie skorumpowania policjantów w drodze do aresztu. Dlaczego kara dotyczyła jedynie usiłowania? Otóż podczas badania chłopca, lekarze nie znaleźli w odbycie żadnych śladów spermy, tak samo jak i również na plecach. Pomimo nieco innych zeznań Sebastiana, obronie trenera udało się uniknąć skazania za gwałt, które równało się dużo dłuższej odsiadce.

[sociallocker id=”6713″]

Hector utracił tym samym wolność i jego życie stało się bardziej pasiaste i mocno w kratkę. Obrona trenera wniosła apelację, a dalszy przewód sądowy tej sprawy, przejął szósty wydział sądu w Buenos Aires. Podczas niemal trzyletniego procesu, wyrok dla Veiry był jeszcze niekorzystny, bo tym razem kara ta wyniosła 6 lat. W ciągu tego okresu Bambino mógł dalej wykonywać swój zawód, lecz chętnych na jego zatrudnienie nie było zbyt wielu. Zainteresowanie przejawili działacze Velezu Sarsfield, którzy w 1991 roku postanowili go przyjąć do siebie, ale z warunkami takimi jak np. zakaz zbliżania się do sekcji młodzieżowych, czy z zakazem przeniesienia do pierwszej drużyny zawodników poniżej 18 roku życia. Mimo to, działacze „El Fortin” szybko pozbyli się Veiry, nim na dobre zaczął pracę. Decyzję przyspieszyła sprawa sądowa, gdzie na jaw spływały kolejne fakty z tej przerażającej historii. Żeby jednak dodać historii większej pikanterii na pożegnanie trenera, piłkarze Velezu w geście solidarności rozbili Huracan aż 5-0.

Kara więzienia została podwyższona po tym, jak Hector za pomocą zatrudnionych w domu sprzątaczek, kazał usuwać wszelkie dowody mogące go jeszcze bardziej obciążyć. Jednak śledczy, jak i lekarze przekazali opinii publicznej nowe dowody ze śledztwa. Na kolejnych badaniach medycznych wyszło, że Sebastian miał na lewym uchu wyraźny ślad ugryzienia przez człowieka i dodatkowe ekspertyzy dowiodły, że ślady te zrobił Veira. Spermę zaś udało się odnaleźć na ubraniach chłopca, co dało koronny argument obrońcom trenera, by uznać to za próbę, a nie gwałt w sam sobie. Bambino tym samym stał się już El Pedófilo i zakończył swoje barwne życie playboya. Ale trafił się akurat rok 1992, kiedy to z niebios przyszedł mu sojusznik ze szkolnej ławki, który tak się akurat złożyło, że był… prezydentem Argentyny.

Kiedy byłem, kiedy byłem dużym chłopcem hej…

Carlos Menem od trzech lat był prezydentem kraju, który przechodził kolejną rewolucję gospodarczą po okresie rządów junty. Napływ zagranicznych inwestorów oraz prywatyzacja sprawiły, że inflacja spadła, a PKB poszybowało ekstremalnie w górę. Niestety okupowano to podwyższeniem bezrobocia, a społeczeństwo było coraz bardziej niezadowolone. Jednocześnie mocny piętnem odciskały się sławetne ułaskawienia dla generałów junty z Videlą na czele.

Na podobną łaskę liczył też i Veira, ale musiał się początkowo się rozczarować. Menem jednak o nim nie zapomniał i zainterweniował osobiście 8 września 1992 roku, kiedy otrzymał list od obrońców trenera. Pod groźbą dymisji wszystkich zasiadających w Sądzie Najwyższym, skrócono karę do trzech lat. Jako że było to już ponad 1/3 wykonanego wyroku 17 września 1992 roku orzeczono zwolnienie Bambino z więzienia za dobre sprawowanie.

 Hector Veira

Sędzia Eduardo Albano, który prowadził od początku tę sprawę nie ukrywał, że Menem był jego przyjacielem. Ich znajomość od czasów szkolnych potwierdziła przypuszczenia, że będzie starał się on uwolnić Veirę jak najszybciej. Odmówił jednak komentarza dotyczącego nacisków „z otoczenia prezydenta” na jego osobę, ale można się domyślić, że w istocie mogło być coś na rzeczy. Dobrym przykładem był anonimowy wywiad z jednym z sędziów w 1997 roku. Ten przyznał się, że jeśli ktokolwiek z Sądu Najwyższego, miał jakieś wątpliwości co do przedwczesnego wypuszczenia Veiry z celi, był osobiście wzywany do Casa Rosada, gdzie na stole prezydenckim leżały dwie koperty. W jednej było pismo dymisjonujące z urzędu a w drugiej gruby plik z banknotami. Zapewne tym faktem zainspirowały się siostry… znaczy się, wtedy jeszcze bracia Wachowscy, którzy wykorzystali ten motyw w swoim filmie „Matrix” o wyborze pigułki. Co prawda wszystko to, co się działo w siedzibie prezydenta, było rzecz jasna bezprawne. No, chyba że obok prezydenta akurat „przypadkiem” siedział minister sprawiedliwości…

W areszcie śledczym Devoto, w którym Veira odbywał swoją karę, w trakcie zwalniania trenera doszło w więzieniu do buntu, który zakończył się dopiero po kilku godzinach walki. Osadzeni wyraźnie nie zgadzali się z przedwczesnym wypuszczeniem pedofila i zorganizowali płomienny występ więzienny w Buenos Aires. W jej wyniku śmierć poniosło dwóch więźniów. I nie byłoby pewnie w tej informacji nic dziwnego gdyby nie fakt, że jedna z ofiar… dzieliła wspólnie celę z Veirą. Liczba przypadków zaczęła dość drastycznie wzrastać. Jednak czy to nie ten sam przypadek sprawił, że ponownie został zatrudniony w San Lorenzo? Podziw budził także fakt, że na stanowisku pozostał przez 4 lata. Jeszcze dziwniejszy był fakt, że „El Ciclon” wygrał w 1995 roku Torneo Clausurę. Jednak w ciągu tego całego okresu wyniki były dość przeciętne i w połowie roku 1996 pożegnano go po raz trzeci w karierze trenerskiej. Lecz nawet będąc na trenerskim aucie, wciąż był chodliwym towarem dostarczającym cytaty dla mediów:

Technologia? To czyste szaleństwo. Jednym przyciskiem oglądasz NBA a jak naciśniesz drugi to za chwilę oglądasz defiladę wojskową w Moskwie”

Możemy postawić autobus w polu karnym, ale przeciwnik może nam i tak strzelić bramkę przez jego okno”

Narzekasz na upały w Buenos Aires? Nie dziwię ci się, bo nawet Tarzan dostałby tu ataku serca”

Synu… Moja praca jest cięższa od hydraulika na Titanicu!”

Widziałeś to Mariano? Ten bramkarz ma taki refleks, że nawet stojąc przed plutonem egzekucyjnym, złapałby wszystkie te pociski z karabinu maszynowego”

W styczniu 1997 roku trafiła się intratna oferta z Boca Juniors. Było to prestiżowe wyróżnienie i choć dalej kibice kręcili nosem, to udało mu się wywalczyć z klubem wicemistrzostwo Apertury 1997. Wśród z pewnością cennych osiągnięć, te największe pochodzi od rozwinięcia talentu Juana Romana Riquelme, ale też i braci Schelotto. Układanki tej nie był w stanie ułożyć do końca, bo w kwietniu 1998 roku powiedziano mu „adios pedofilo!” po serii kiepskich wyników i konfliktu w szatni. Jednocześnie w tym samym roku sąd zarządził dla Hectora kolejny cios – zapłatę 110 tysięcy pesos za straty moralne i zniszczoną psychikę swej ofiary Sebastiana Candelmo. Sąd argumentował to tym, że chłopiec „przechodził silną depresję, która wycofała go z życia społecznego, psując także relacje z rówieśnikami. Także i w życiu dorosłym te problemy stale się pogłębiały”. Veira nie mając wyjścia wpłacił całość, ale możliwie jak najszybciej chciał się odciąć od tej bolesnej kartki z historii. Na zaproszenie do kolejnej pracy nie musiał czekać latami, bo w kwietniu 1998 roku przejął reprezentację Boliwii. Niestety słabe wyniki trzymały się jego osoby dość mocno w eliminacjach do mundialu w Korei i Japonii. Efektem było zakończenie współpracy jesienią 1999 roku.

Głosem serca się nie kieruj, tylko forsa ważna w życiu jest…

Do Argentyny powrócił na otwarcie 2000 roku, będąc kopalnią anegdot i celnych ripost w „La Última Palabra” w Fox Sports. Jeśli było coś w tym poruszającego, to na pewno w sercach działaczy Lanus, którzy w listopadzie owego roku postanowili go zatrudnić… ale tylko do maja 2001. I chyba można się domyślić, że znów poszło o wyniki i jednocześnie deklarując, że to był już jego ostatni epizod trenerski. Jednak Hector nie tylko na sali sądowej zmieniał zdanie. Dlatego też na kilkanaście tygodni trafił do Newell’s Old Boys w 2002 roku, a swoje ostatnie osiem miesięcy spędził… w San Lorenzo. I dopiero wtedy ogłosił definitywne rozstanie z zawodem trenerskim, w pełni poświęcając się pracy eksperta w telewizji. Choć co prawda jeszcze w 2007 roku negocjował możliwość pracy w Al-Sadd w Katarze oraz River Plate, to efektem finalnym stało się jedynie odbywanie rozmów bez pokrycia, nawet w postaci papierka do podpisu.

Później mogliśmy go ujrzeć w humorystycznym „Sin codificar” czy epizodycznej roli aktorskiej w telenoweli „Botineras” w 2009 roku. Ten ostatni był serialem „kryminalnym” toczącym się w świecie piłkarskim, gdzie piłkarze, kobiety i morderstwa chodziły ze sobą w parze. Serial ten udanie parodiował środowisko piłkarskie w Argentynie. Autoironią i dystanse, niewątpliwie wykazali się uczestniczący w tym projekcie – Hector Veira i Guillermo Coppola, dawny menadżer Maradony. Całość zwieńczyło wydanie biografii „Bambino Veira. Charakter rodem z Buenos Aires”, która od strony humoru był dziełem atrakcyjnym, ale za to skutecznie pomijającym wątek Sebastiana Candelmo.

contrataciones-bambino-veira

Hector w grudniu 2010 roku został sekretarzem ds. kibicowskich w San Lorenzo, to i tej funkcji zrzekł się dwa lata później by w pełni oddać się telewizyjnej pasji komentowania. Co ciekawe, była to jedyna posada, z której zrezygnował dobrowolnie. Wcześniej bowiem, jako trener nigdy nie zamierzał odchodzić, więc to szefostwo za każdym razem było stroną dymisjonującą.

Opowieść ta dobiega już do końca, z którego widać już raczej niewiele. Od sprawy Candelmo, Veira ucieka do dzisiaj i nie zamierza do niej wracać, raz za razem powtarzając:

Gwałtu się nie dopuściłem, a reszta to był wymysł tej przeklętej rodziny, która potrzebowała na gwałt pieniędzy. I znalazła je właśnie u mnie”. Wyrok sądu orzekł jednak coś innego i choć swoje już odpokutował, łatki pedofila z siebie już nie zdejmie. Niezwykle intrygujące jest to,że ta afera nie sprawiła, że definitywnie zniknął z życia publicznego, a wręcz przeciwnie – utrzymała go. Teraz uświadamiamy sobie jak specyficzny klimat, otaczający to środowisko ustanowił oazę spokoju dla Bambino. Ocena jego przypadku jest bowiem kłopotliwa z racji tego, jak społeczeństwo ostatecznie podchodzi do jego osoby. Zamiast całkowitej alienacji, uzyskał niemałą akceptację i przebaczenie, pomimo iż temat pedofilii w Argentynie jest w istocie bardzo śliski. Tak bardzo, że w przypadku zwykłego człowieka, skończyłoby to jego żywot w Kraju Srebra. Tym razem sława okazała się glejtem, bezcennym dla niego tak, jak jego cytaty:

Hotel jak hotel, jest dość stary. Tak stary, że sobie myślę, że zabito w nim Draculę”

Życie w okolicach stadionu San Lorenzo przypomina piekło. Słyszałem nawet, że tam ukradli Rambo jego spluwę”

Kiedy patrzę na Ivana de Pinedę [argentyński aktor] to mam istny sztorm w moich majtkach”

W Europie jak rzucają w piłkarzy kamieniami to odwołuje się spotkania. U nas w Argentynie mówimy na to mżawka i gramy dalej”

MICHAŁ BOROWY
 

OBSERWUJ NAS NA INSTAGRAMIE! POLUB NAS NA FACEBOOKU!

[/sociallocker]
Redakcja
O Redakcja 352 artykuły
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl