Ivan Đurđević – Sentymentalnie

W każdym zespole znajdujemy ludzi tworzących dobrą atmosferę, która jest często kluczem do sukcesu. Wiadomo, piłkarskie osobowości są różne – jak na ludzi przystało. W dzisiejszym sporcie widzimy indywidualności na boisku, jak i poza nim. Zapewne każdy piłkarz chciałby się poczuć w swoim klubie, tak jak czuje się w rodzinie. Ten tekst będzie właśnie o Serbie, dla którego Lech Poznań stał się drugim domem.

Od zawsze zastanawiałem się, czy trudno jest, będąc piłkarzem zaskarbić sobie sympatię kibiców. Czy wystarczy być kimś, kto strzela mnóstwo bramek? Nie do końca. Oczywiście, wybitni strzelcy zawsze będą zapamiętani. Jednak w mojej opinii to przywiązanie do klubu jest rzeczą kluczową dla osiągnięcia pełni miłości ze strony fanów. Xavi, Pirlo czy Gerrard, Giggs — co łączy tych Panów? Zapewne pozycja pomocnika, gole ze stałych fragmentów, piękne asysty oraz harowanie na boisku, ale także setki meczów rozegranych dla swoich drużyn, bycie otwartym dla kibiców i mediów, czyli bycie częścią klubu.

Zwracając się ku polskiej lidze – kogo z obecnych piłkarzy możemy przywołać dla udowodnienia tezy, że nie tylko bramki dają miłość kibiców? Niewątpliwie na myśl nasuwa mi się Marcin Malinowski, Łukasz Surma czy Marek Zieńczuk. Takich piłkarzy jest już niewielu. Bo z kim obecnie mogą identyfikować się kibice w Lechu Poznań? Chyba jedynie z bramkarzem Kotorowskim, który jest jedynym weteranem w poznańskim klubie.

Niemniej jednak są to Polacy. Z obcokrajowcami rzecz ma się inaczej. W ostatnich dziesięciu latach przez naszą Ekstraklasę przewinęły się setki piłkarzy spoza granicy naszego kraju. Jakieś dwa, trzy sezony temu w lidze zadebiutowało więcej zagranicznego „szrotu” niż Polaków. Nie jest to dobra sytuacja prawda? Obecnie to się poprawiło, zaczęto dawać szansę młodzieży oraz ściągać polaków z niższych klas rozgrywkowych. Nie zrozumcie mnie źle, nie każdy obcokrajowiec był zły. Maor Melikson ściągnięty do Wisły dodawał jakości. Był wyróżniającą się postacią w Ekstraklasie. Jednak jego celem było jak najszybciej wydostać się z naszej rodzimej ligi, w Krakowie nawet o nim teraz nie wspominają.

Mam wrażenie, że Serbowie przypadają do gustu Polakom. Przykładem może być Miroslav Radović, niewątpliwie uwielbiany piłkarz w stołecznej Legii Warszawa. Dla mnie błędem była sprzedaż kluczowego zawodnika w formie do Chin za 2 miliony euro. Dla kibiców z Warszawy Miro był królem na boisku, ale także sympatyczną postacią poza nim. W Poznaniu kibice mają innego Bałkańskiego idola – Djukę. Człowiek, który charakterem, nieustępliwością oraz fenomenalnym podejściem do kibiców stał się kimś więcej niż kolejnym transferem.
djuka
Początki kariery

Ivan urodził się w Belgradzie, w dawnej Jugosławii. Juniorską przygodę zaczął w FK Voždovac, z krótkim epizodem w Crvenie Zvezdzie Belgrad, do której powrócił po latach. Następnym klubem był występujący na poziomie drugiej ligi FK Zvezdara, kolejne półtora roku spędził w Rad. Podczas pobytu w nim, zadebiutował w jugosłowiańskiej najwyższej lidze. Reprezentował kadrę Jugosławii U21. Rozegrał w niej pięć meczów, niestety niedane mu było zagrać w seniorskiej drużynie Jugosławii bądź Serbii.

W 1998 roku opuścił Belgrad i Jugosławię. Udał się do Qurense, które występowało w Segunda Division. Po trzech latach spędzonych w Hiszpanii przeniósł się na dłużej do Portugalii. Przez dwa sezony był piłkarzem SC Farense, które nie zdołało utrzymać się w portugalskiej Primeira Lidze. Na kolejne trzy lata został piłkarzem Vitorii de Guimaraes. W każdym z tych klubów był podstawowym zawodnikiem i rozegrał większość spotkań. W 2005 roku trafił do Belenenses i wyrobił sobie tam całkiem niezłą markę. Przez kontuzje klub zdecydował się nie przedłużać z nim kontraktu. W tym czasie w Poznaniu skautingiem zajmował się nieżyjący już Andrzej Czyżniewski, który wypatrzył Djukę. Zaświadczył swoim nazwiskiem, że Kolejorz nie pożałuje, jeśli podpisze kontrakt z lewonożnym zawodnikiem.

toidurwu

Poznański sen

1 sierpnia 2007 roku Ivan podpisał roczny kontrakt z Lechem. W ciągu sześciu lat gry w niebiesko-białych barwach osiągnął coś, o czym wielu obcokrajowców może tylko śnić. Djuka okazał się kimś więcej niż tylko kolejnym piłkarzem z transferu. Zawodnik z kolei udowadniał, że Lech Poznań nie był jednym klubem z wielu, do którego przyjechało się pograć, zarobić, wyjechać i zapomnieć.

Już po kilku tygodniach spędzonych w Polsce można było przeprowadzać z nim wywiady w naszym ojczystym języku. To jest dobry przykład dla innych – krew mnie zalewa, gdy widzę piłkarza, który gra dwa, trzy sezony a dalej nie potrafi wydusić słowa po polsku. W sumie Ivan porozumiewa się swobodnie w sześciu językach. Przeczytał także „Trylogie” oraz inne Polskie książki nawiązujące do historii. Trochę śmieszne patrząc przez pryzmat tego, że pewnie połowa polaków w kraju ich nigdy nie dotknęła. Ożenił się z Polką, a dwa lata temu został ojcem bliźniaków – Jasia i Julki.

Zawsze wkładał serce podczas meczów, za co kibice wybierali go mianem „Piłkarza z Charakterem”. Występował na pozycji defensywnego pomocnika, ale mógł także grać na środku defensywy, jak i na lewej obronie. Ciekawie wypowiadał się na temat swoich meczów, a o niepowodzeniach mówił z łzami w oczach. Zdobywał ważne bramki, jak tę z Feyenoordem Rotterdam, która dała awans na wagę wyjścia z grupy Pucharu UEFA.

– Ivan był jednym z kapitanów Lecha, a przy tym ostoją drużyny — prezes Lecha Poznań, Karol Klimczak

Serb reprezentował Lecha przez sześć lat, zagrał 105 meczów ligowych, w których strzelił 4 bramki. Zapewne byłoby ich więcej, gdyby nie kontuzje. Święcił także triumfy z poznańskim klubem, zdobywając mistrzostwo, puchar oraz superpuchar polski. Przeżył piękną przygodę w europejskich pucharach, którą rozpoczął meczem z Xəzərem Lenkoran w Pucharze UEFA. Rozgrywał fenomenalne mecze w Lidze Europy z Juventusem, Manchesterem City czy Salzburgiem. Jednak najpiękniejszym momentem i najważniejszym golem była wcześniej wspomniana bramka na stadionie w Rotterdamie.

W 2013 roku, żegnając się w meczu wygranym z Koroną Kielce 2:0, strzelił bramkę! Ilu to piłkarzy marzyło o bramce podczas meczu kończącego swoją karierę. Djuka to sobie wywalczył. W tym samym meczu buty na kołku zawiesił także Piotr Reiss. Po meczu udał się do kibiców, z którymi zaczął palić racę. Nieważne, że to jest karane. Wyraźnie pokazał, że jest częścią Poznania – takimi rzeczami zyskuje się właśnie niezastąpioną sympatię i szacunek.

„Wiele dałem piłce nożnej, ona wiele mi oddała. Najlepszy swój okres miałem w Lechu Poznań, dlatego jestem bardzo wdzięczny za wszystko, co Lech mi dał jako zawodnikowi i jako człowiekowi. Jestem dzisiaj lepszym człowiekiem” – Ivan przed meczem z Koroną

Już wcześniej Djuka wiedział, co będzie chciał robić po zakończeniu kariery. Jego zmorą były kontuzje, jako zawodnik Belenenses często się leczył. Nie próżnował. Zapisał się za namową kolegi na kursy trenerskie, niesamowicie go to wciągnęło. Dyplomową pracę pisał o warsztacie jednego z jego trenerów, Jorge Jesusa. Skończył trzy kursy trenerskie, posiada dyplom UEFA A. Przed dwa lata z własnej woli chodził na zajęcia Młodej Ekstraklasy oraz innych juniorów w różnej kategorii wiekowej. Odnosił już także sukcesy, po roku bycia asystentem w juniorach młodszych święcił Mistrzostwo Polski. Między innymi pod jego opieką znajdował się Krystian Bielik, który odszedł do Legii Warszawa, a sam Djuka wypowiedział się na stronie Lecha na ten temat:

Uważam, że jeżeli ktoś chce opuścić Lecha — droga wolna. Robię wszystko, aby przekonać piłkarzy do filozofii naszego klubu. Lech to duży statek, ale się nie zatrzymuje.

Pamiętacie sytuacje transferów piłkarzy z Lecha do Warty lub na odwrót? Zawsze wywołuje to wiele kontrowersji. Właśnie III ligowa Warta chciała pozyskać Ivana na stanowisko trenerskie! Chyba nie jeden początkujący trener wolałby trenować III ligową drużynę niż juniorów, jednak Djurdjević został wspominając, że tutaj ma robotę do wykonania.

Dostał także propozycje prowadzenia drugiej drużyny Kolejorza. Prezes Klimczak opowiadał o zaufaniu do Ivana i początku jego przygody trenerskiej. Można szczerze i otwarcie powiedzieć, że Djuka jest przymierzany w przyszłości na stanowisko szkoleniowca pierwszej drużyny Lecha. Jednak dajmy mu czas, niech się rozwinie kto wie, czy za kilka lat nie zobaczymy Naszego Serba kierującego drużyną.

tumblr_n4fszzVfGy1spjlnco1_500

 Mariusz Zięba



Mariusz Zięba
O Mariusz Zięba 56 artykułów
Obserwator i pasjonat niemieckiego futbolu, otwarty na inne kraje. Kibic 1. FC Köln.