Klasyk znad Gwadalkiwiru

W tym roku do kalendarza hiszpańskiej Primera División wróci jedna z najbardziej zażartych rywalizacji lokalnych na Półwyspie Iberyjskim. Derby Sewilli, bo o nich mowa, to mecze pomiędzy Sevilla FC i Realem Betis Balompié.

Jak to się zaczęło?

W tym wypadku, antagonizmy pomiędzy klubami sięgają właściwie czasów założycielskich obu drużyn. Posiadają one bowiem wspólne korzenie. Sevilla powstała w 1890 roku, lecz na przestrzeni pierwszych lat istnienia rozgrywała jedynie spotkania przeciwko żeglarzom, którzy zawijali do portu. Pierwszy oficjalny mecz Nervionenses stoczyli przeciwko zespołowi Recreativo z niedalekiego miasteczka Huelva. Dwa lata młodszy jest lokalny rywal Sevilli. Założono go 12 września 1907 pod nazwą Sevilla Balompie . Przełom na piłkarskiej scenie Sewilli miał miejsce latem 1914 roku. Wówczas doszło do rozłamu wśród piłkarzy FC, wskutek którego „buntownicy” uformowali odrębną drużynę pod nazwą Betis Foot-Ball Club. Następnie, po krótkim czasie, Betis i Sevilla Balompie połączyły się w jeden twór, który znamy do dzisiaj jako Real Betis Balompié (po objęciu honorowego patronatu królewskiego przez Alfonsa XIII).

Nie dziwi więc, że Sevilla FC i Betis nie darzyły się zbytnią sympatią. Historyczny, pierwszy oficjalny mecz derbowy odbył się przed stu laty, w święto trzech króli, kiedy to Verdiblancos odnieśli zwycięstwo 4:3. Nie obył się on bez incydentów. Kibice obu drużyn urządzili sobie na trybunach odrębną konfrontację, która przeniosła się także na murawę. W późniejszych latach temperatura wydarzeń wokół derbów wcale nie spadła.

Ciąg dalszy nastąpił

Najwyższy wynik, o wprost szokującym rozmiarze, zdarzył się 10 marca 1918 roku, kiedy to Betis musiał znieść pogrom w stosunku aż 22:0. Zdziwienie nie jest dużo mniejsze nawet wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę, że w tamtych czasach Betis nie zdołał jeszcze pokonać Sevillistas. Areną tej piłkarskiej masakry został w następstwie losowania stadion Sevilli o nazwie Campo del Mercantil. Co do tego meczu krąży mnóstwo domysłów, spekulacji, faktów zaś jest niewiele. Było to trzecie spotkanie półfinału Mistrzostw Andaluzji, będących eliminacjami do finałowego turnieju krajowego czempionatu. Dwa poprzednie dały po jednym zwycięstwie każdemu z klubów. Dodam tylko, że Betis był wówczas ekipą armii, w której piłkarze mogli odbyć „służbę” wojskową. Wszystko szło zgodnie z planem, do momentu, gdy na stadionie Verdiblancos wybuchły zamieszki. Władze więc zakazały natychmiast gry żołnierzom, w tym dwóm gwiazdom Verderones: Candasowi i Artoli. Prezydent Eduardo Hernández Nalda wraz z resztą zarządu zdecydował, że goście wystawią w ramach protestu jedenastkę złożona wyłącznie z juniorów. Doprowadziło to do sytuacji, gdy naprzeciw mężczyzn liczących sobie po 25 lat stanęło jedenaścioro dzieciaków, których wiek nie przekraczał osiemnastu wiosen. Dopiero w świetle niniejszych okoliczności da się zrozumieć skalę demolki, jakiej dopuściła się Sevilla.

1914-11-noviembre-29-sevilla-el-equipo-del-balompic3a9-que-ha-ganado-6-0-al-espac3b1ol
Sevilla Balompié w 1914 roku.

Dekadę później w Hiszpanii zorganizowano rozgrywki ligowe. Zarówno dla Beticos, jak i Nervionenses miejsce znalazło się w Segunda División. W bezpośrednich starciach podczas pierwszego sezonu każdemu z rywali udało się zwyciężyć na własnym boisku. Na nowym Estadio Benito Villamarin górą był Betis 2:1, a Estadio de Nervión stało się areną zwycięstwa 3:0. Blanquiverdes uplasowali się ostatecznie na szóstym miejscu, a SFC skończyła sezon jako lider i walczyła bezskutecznie o awans w barażach z Racingiem Santander (2:1 u siebie, 0:3 na wyjeździe).

Role odwróciły się szybko. W sezonie 1931/32 Betis awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej, zajmując w niej potem piąte miejsce, podczas gdy Sevilla FC nadal nie mogła wydostać się z „przedsionka raju”. Dopiero dwa lata później Nervionenses zostali zwycięzcami Segunda, co dało im bezpośredni awans.

Nastał rok 1935, dający wiele radości obu zespołom ze stolicy Andaluzji. Tym samym doszło do premierowych „Derbi Sevillano” w Primera División. Na Estadio de Nervión wygrali goście 3:0, a kilka tygodni później na starym Campo del Patronato Obrero padł remis 2:2. Blanquiverdes świętowali wówczas jedyny w historii tytuł mistrza kraju, zaś puchar, zwany Pucharem Prezydenta Republiki (dziś Puchar Króla) trafił do gabloty Nervionenses. Obecni zwycięzcy Ligi Europy ograli wtedy 3:0 Sabadell w decydującej rozgrywce na madryckim Chamartín. Wcześniej musieli przejść dwa zespoły ze stolicy FC Madryt i Athletic, a także Osasunę. Beticos ponieśli porażkę 1:3 w ćwierćfinałowym dwumeczu z drugim finalistą.

W latach 1936-39 rozgrywki w kraju zostały zawieszone ze względu na wojnę domową. Po niej jako że Hiszpania zachowała neutralność w obliczu II wojny światowej, na nowo rozgorzała nie tylko sportowa rywalizacja sewilskich ekip.

Jak w przypadku każdego wielkiego piłkarskiego konfliktu znajdziemy graczy, którzy występowali w obu zwaśnionych ekipach. Przykładem „zdrajcy” był Francisco Antúnez. Idol Heliopolis. W 1945 roku w oczy włodarzy klubu zajrzało widmo bankructwa i spadku do Tercera División. Ekspresowo dogadano się z rywalem zza miedzy w sprawie transferu Antúneza. Kiedy zdawało się, że przenosiny gwiazdy są już dograne, prezydent Betisu postanowił zablokować transfer. Początkowo przyniosło to zamierzony skutek, ale Francisco pozostał w klubie jedynie miesiąc, ponieważ okoliczności zmusiły władze do wznowienia rozmów z Sevillą. Defensor niechybnie zasilił szeregi Nervionenses. Nawet pół wieku później pamiętano mu ów ruch. Kiedy w 1994 zmarł, dzień później podczas derbów odmówiono mu minuty ciszy. Rok po przyjściu Antúneza Sevilla jedyny raz w swojej historii wygrała ligę, wyprzedzając o punkt Barcelonę.

Kibice Betisu wspominają po dziś dzień swą wiktorię w pierwszym oficjalnym spotkaniu na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. W pierwszych derby sezonu 1958/59 Verdiblancos triumfowali 4:2.

Lokalna rywalizacja przeniosła się w 1960 roku także do wody. Właśnie wtedy bowiem zainaugurowano regaty wioślarskie Sevilla FC – Real Betis. Wyścigi ósemek (bliźniaczo podobne do tych pomiędzy angielskimi uczelniami Oxford i Cambridge) organizowane są corocznie na falach andaluzyjskiej rzeki Gwadalkiwir. W listopadzie łodzie ścigały się po raz 49.  ci. Dotychczasowy bilans to 30 zwycięstw załogi Nervionenses i 19 triumfów osady Beticos.

Swego czasu, przez kilkanaście lat odbywał Puchar Miasta Sevilli. Fundatorem trofeum został ratusz. Turnieje rozgrywano pomiędzy 1972 a 1985 rokiem, w 1983 r. nie udało się go przeprowadzić. Rozgrywki reaktywowano w latach 1992 i 1994. Organizatorami, przy wsparciu władz miejskich były obydwa największe kluby z Andaluzji, a areną turnieju naprzemiennie Estadio Ramón Sánchez-Pizjuán i Estadio Benito Villamarín. Oprócz lokalnych drużyn zapraszano zagraniczne ekipy: Honved Budapeszt, Dynamo Moskwa, River Plate, ale również raz krakowską Wisłę. Najwięcej zwycięstw ma na koncie Sevilla FC (7), Betis wygrał czterokrotnie, a po razie Vasco Da Gama, West Bromwich Albion, urugwajski Peñarol oraz Porto.

W kontekście Betisu, gdy dochodzimy do przełomu wieków, nie można pominąć najdroższego transferu w dziejach klubu. Przed sezonem 1998/99 prezydent Manuel Ruiz de Lopera sięgnął głęboko do kieszeni, wykładając 23 mln euro na Denilsona. W tym momencie reprezentant Brazylii stał się najdroższym futbolistą świata. Nie spełnił jednak pokładanych w nim nadziei. W drugim sezonie jego występów klub spadł z ligi. Brazylijczyk z przerwą na kilkumiesięczne wypożyczenie do Flamengo zakładał koszulkę Verdiblancos do 2005 roku (kiedy Betis ostatni raz zakwalifikował się do Ligi Mistrzów i wzniósł Puchar Króla), z biegiem czasu tracił na znaczeniu w klubie, często wchodząc jedynie z ławki.

Ostatnie 10 lat drużyna z Estadio Benito Villamarín spędziła zdecydowanie w cieniu swoich sąsiadów zza miedzy. Sevillistas błyszczeli w Pucharze UEFA, a później Lidze Europy. Trofeum to wznosili czterokrotnie (2005/06-06-07 i 13/14-14/15). SFC kwalifikowała się w międzyczasie do fazy pucharowej Ligi Mistrzów (2007/08, 2009/10). Jeśli chodzi o Beticos, odnosili w minionej dekadzie niewiele sukcesów, a za największe można uważać 7 miejsce w La Liga 2012-13), dające udział w Lidze Europy, gdzie odpadli po karnych z Sevillą FC w ćwierćfinale.

Denilson of Real Betis scores a penalty
Wielka wtopa transferowa – Denilson.

Ważnym momentem w najnowszej historii Verdiblancos były protesty przeciwko rządom Manuela Ruiza de Lopery. 15 czerwca 2009 roku tłumy fanów wyległy na ulice Sewilli, by wyrazić swe niezadowolenie z pracy prezydenta ukochanego klubu. Ostatecznie niechciany szef sprzedał swój pakiet akcji za 18 mln euro dopiero w lipcu 2010.

Garść statystyk

Od czasu pierwszych ligowych Derbi Sevillano z sezonu 1928/29 bilans prezentuje się następująco. 120 spotkań, 55 triumfów Sevilli FC przy 37 Betisu i 28 remisach. W samej La Liga Nervionenses odnieśli 41 zwycięstw, 19 razy padł remis, a Blanquiverdes wygrali 28 razy.

Wojenki kibicowskie

Tak Sevillistas, jak i Beticos mają w swoim stadionowym repertuarze przyśpiewki adresowane do największego rywala. Ultrasi Sevilli podczas derbów śpiewają po prostu „Puta Betis, Olé” co można tłumaczyć jako „Jebać Betis”, a także mają swoją wersję swojskiego „Kto nie skacze..”, brzmiącą „Verderon el que no bote”. W odpowiedzi ze strony zagorzałych fanów Betisu usłyszeć mogą: „Sevilla, recuerda, eres una mierda” (Sevilla, pamiętaj, jesteś gównem”) oraz „Nervión se quema, se quema Nervión” (Nervión się pali). Śpieszę z wyjaśnieniem, Nervion to dzielnica, w której mieści się stadion SFC. Najsłynniejsze grupy kibicowskie w stolicy Andaluzji to „Biris Norte” związana z Sevillą, a w Betisie „Supporters Sur”.

Animozje nie kończyły się na słowach. W przeszłości wielokrotnie dochodziło do bójek, nie tylko pomiędzy kibicami. Tu warto napisać o zdarzeniu z 1999 roku, gdy czwórka graczy Sevilli pobiła fanów Verdiblancos podczas wizyty w jednym z barów. Jak tłumaczyli, zostali sprowokowani, lecz ich argumentacja wyróżniała się też stwierdzeniem: „Przecież to byli Beticos”. Ekscesy towarzyszące derbom w 2002 roku obiegły cały świat. Grupka chuliganów mieniących się fanami Rojiblancos, napadła w bramie na ochroniarza i pobiła go. Sympatyzujący również z Betisem bandyta wbiegł tego dnia na boisko, uderzając bramkarza rywali Toniego Pratsa. Estadio Sánchez-Pizjuán został zamknięty na 4 mecze. Pół roku wcześniej mecz na stadionie zielono-białych był niezwykle ostry, a sędzia musiał pokazać aż 10 kartek, w tym jedną czerwoną. Na trybunach nie było wcale łagodniej. Rozpętała się walka, w której bronią Betisu były między innymi race. Straty oszacowano na 60 tys. euro, a kolejne cztery spotkania domowe Betisu rozegrano bez publiczności.

Zakończenie

Andaluzyjskie ekipy może nie mają na swoim koncie wielu sukcesów sportowych, tytułów w kraju i za granicą, lecz ich zmagania odznaczają się zażartością, ogromną temperaturą oraz gigantycznym ładunkiem emocjonalnym. Mówi się czasem nawet, że pod tym względem Sewilla przebija słynną rywalizację Realu z Barceloną.

JAKUB BARANKIEWICZ

 

 

 

Jakub Barankiewicz
O Jakub Barankiewicz 33 artykuły
Uzależniony od piłki i muzyki reggae. Z zamiłowania pismak. Były redaktor stron dotyczących FC Barcelony