Lutz Pfannenstiel – futbolowy globetrotter

Jego serce stanęło na trzy minuty. Spędził ponad 100 dni w singapurskim więzieniu. Grał w 16 krajach dla 25 klubów świata,w między czasie był jeszcze DJ-em. W Singapurze był również modelem Armaniego. Lutz Pfannenstiel to bez wątpienia najbardziej kolorowa postać światowego futbolu. 

Jak każdy mały chłopiec kopiący futbolówkę z kolegami miał marzenie. Nie było ono typowe, jak u większości równieśników, którzy pragnęli strzelać bramki, grać w Realu czy Barcelonie. Młody Niemiec chciał chociaż raz w życiu stać między słupkami w „świątyni futbolu”, na słynnym stadionie Maracana. Od czegoś jednak musiał zacząć. I tym „czymś” był jego lokalny klub  FC Bad Kötzting.
Po dobrych występach w barwach Rot – Blau, jego usługami zainteresował się sam Bayern Monachium. Lecz zamiast potentata niemieckiego futbolu wybrał… malezyjski Penang. Poza graniem w piłkę, był także DJ-em w jednym z nocnych klubów. Całą tą sytuację wspominał w jednym z wywiadów:

Byłem gównianym DJ-em, ale miałem najlepsze płyty z Niemiec, trzy miesiące wcześniej niż inni. Podskakiwałem za konsoletą jak zahipnotyzowany.

W 1994 roku zgłosił się po niego Wimbledon. Pfannenstiel, który zawsze chciał grać w Anglii, ofertę przyjął bez wahania. W Wimbledonie nie przebił się jednak do pierwszego składu. Po dobrym występie w jednym z meczów rezerw przeciwko Nottinhgam Forrest, dostał angaż właśnie w tym zespole.

Lutz Pfannenstiel Tam również nie miał szans w walce o pozycję pierwszego bramkarza i został wypożyczony do RPA. Okres w jakim grał w Orlando Pirates przypada chwilę po zakończeniu apartheidu. Afrykański kraj nadal był pogrążony w chaosie. Co więcej Lutz był tam jedynym przedstawicielem białej rasy. Zdecydowanie nie pomagało mu to w nawiązywaniu przyjaznych stosunków z kolegami z drużyny.

Co powoli stawało się już regułą, Lutz w Johannesburgu nie zagrzał długo miejsca. Tym razem przeniósł się do Finlandii, gdzie występował w TPV Tampere i Haka Valkeakoski. Jego oczekiwania finansowe w Skandynawii nie zostały zaspokojone, wrócił więc do ojczyzny. Grał w drugoligowym Wacker Burghausen.

 W 2000 roku dostał ofertę od singapurskiego Geylang United. W największym klubie w kraju od razu stał się podstawowym zawodnikiem i ulubieńcem kibiców. Został modelem Armaniego i zaczął pracę w Singapore TV i ESPN jako ekspert od meczów Premier League. Przenosiny do Azji były początkiem jego piekła…

Koszmar Pfannenstiela zaczął się kilka tygodni, później od przypadkowego spotkania z pewnym Hindusem na stacji benzynowej. Podczas luźnej rozmowy na temat kolejnego rywala swojego zespołu, powiedział, że są w dobrej formie i na pewno wygrają. Nie spodziewał się wtedy, że te słowa będą go kosztować niezwykle drogo…

Pewnej nudnej niedzieli, kiedy wspólnie ze swoim kolegą oglądali telewizję zadzwonił dzwonek do drzwi. Byli to funkcjonariusze Policji Korupcyjnej, którzy otwierającego drzwi Mirko Jurija, poczęstowali solidnym ciosem w twarz. Rozpoczęło się przeszukiwanie mieszkania Niemca. Jak łatwo się domyślić, nie znaleźli niczego, co miałoby związek z ustawianiem spotkań. A warto pamiętać, że korupcja w singapurskim futbolu w tamtych czasach była dość powszechnym zjawiskiem. Pomimo braku dowodów, dwóch przyjaciół aresztowano. Byli przetrzymywani 48 godzin bez adwokata i torturowani.

 Przesłuchiwano mnie, jak najgorszego kryminalistę. Policzkowano mnie, wsadzano nago do zimnej celi, próbowali nawet łamać mi palce. Wciąż pytali o to samo, a ja tylko zaprzeczałem. Wtedy pojawił się tamten Hindus. Potwierdził, że się z nim spotkałem i podpisałem oświadczenie. Policjant powiedział, że idę do więzienia.

Zwolniony z aresztu, ciągle grał w Geyland i w ostatnich ośmiu zachował czyste konto. Po ostatnim meczu sezonu kazano mu zgłosić się na policję. Zakuto go w kajdanki i postawiono zarzut „zawarcia ustnej umowy korupcyjnej”. Podczas rozprawy wielu świadków zeznawało na korzyść Pfannenstiela,udowodniono nawet, że nie piłkarz nie przyjął żadnych pieniędzy. Wszystko to było jednak za mało, zawodnika uznano za winnego i wysłano do więzienia.

Na rozprawie pomimo tego, iż wielu świadków zeznawało na korzyść Pfannenstiela, a prokuratora miała tylko bukmachera. Udowodniono nawet, że piłkarz nie przyjął żadnych pieniędzy. Uznano go za winnego i wysłano do więzienia Queenstown. Jego wspomnienia z tamtego okresu są przerażające.

Przez 101 dni byłem w najbardziej rygorystycznym z więzień w Singapurze. Nie było łóżek ani przyzwoitych toalet. Siedziałem w celach z mordercami i gwałcicielami. Bito mnie codziennie. Dwa razy miałem złamany nos. Miałem szwy koło oczu i na podbródku. Próbowano mnie zgwałcić. Po dwóch tygodniach jeden facet próbował mi pomóc. Powiedział: musisz się bronić, bo inaczej to się nigdy nie skończy. Nigdy wcześniej się nie biłem, ale przez kolejne dziesięć dni prałem każdego,kto stanął mi na drodze. Byłem wściekły. W końcu dali mi spokój. Najgorsze jest to, że nigdy nie popełniłem przestępstwa.

Z singapurskiego więzienia wyszedł inny człowiek. Zamknięty w sobie, przestraszony i nieufny. Do normalności pomógł mu wrócić futbol. W więzieniu schudł 16 kilo. Przed opuszczeniem Queenstown musiał przejść jeszcze testy na wykrywaczu kłamstw.

Kolejnym przystankiem w jego bogatej karierze była Nowa Zelandia. Ze względu na tamtejszy system rozgrywek, w macierzystym klubie grał przez pięć miesięcy, resztę czasu spędzał na wypożyczeniach. Takim oto sposobem trafił do Bradford Park Avenue. Z pobytu w klubie angielskiej Northern Premier League zapewne nie miałby wielu ciekawych wspomnień, gdyby nie wydarzenie z tradycyjnego meczu Boxing Day.

Tego dnia zderzył się z Claytonem Donaldsonem, zawodnikiem klubu Harrogate Town. W wyniki tego niefortunnego wypadku zapadło mu się płuco, co gorsze jednak – na trzy minuty stanęło serce. Lutz Pfannenstiel nie byłby jednak Lutzem Pfannenstielem, gdyby i z tego wydarzenia nie wyszedł cało. Po krótkiej hospitalizacji, 10 dni później pojawił się już na boisku!

Lutz Pfannenstiel
Grał jeszcze w Norwegii w Baerum („cisza i spokój”), w Calgary Mustangs („zbankrutowali, kiedy tam grałem”) w Vancover Whitecaps

i w Albanii w Vllazina Szkodra, gdzie kibice obrzucili go kamieniami. Występował też w Armenii w Bentonit Erewań.

W 2008 roku spełniło się wielkie marzenie małego Lutza. Dzięki transferowi do Atletico Ibirama, grał w kraju, gdzie futbol ma status religii.

Jednak czym byłoby kopanie piłki w kraju kawy, bez występu na słynnej Maracanie.

Po epizodach w Norwegii oraz namibijskim Ramblres, w wieku 36 lat zakończył karierę. Później imał się różnych zajęć. Był trenerem bramkarzy Kuby, dyrektorem sportowym w Norwegii, trenował Ramblers i był asystentem selekcjonera Namibii.

Podczas mundialu w 2010 roku występował obok Oliviera Kahna jako ekspert w telewizji. Obecnie pracuje jako skaut w Hoffenheim.

Jak sam mówi o sobie, jest przykładem na globalizację w futbolu. Napisał również książkę o swoich przygodach. Założył również fundację FC Global United. Głównym jej założeniem jest organizowanie meczów towarzyskich z udziałem byłych gwiazd futbolu, w miejscach, gdzie najbardziej widoczny jest efekt globalnego ocieplenia. Do grona gwiazd FC Global United należą: Zinedine Zidane, Elber, Cafu, Lothar Matthaeus czy Jari Litmanen.

DAMIAN BEDNARZ
 

 

 

Damian Bednarz
O Damian Bednarz 80 artykułów
Redaktor naczelny Retro Futbol. Jeden z ostatnich przedstawicieli gatunku romantyków futbolowych. Wyznawca kultu Erica Cantony.