Marc Overmars – struś pędziwiatr

Zapewne każdy z Was pamięta jedną z kreskówek serii Zwariowane melodie, w której to głodny kojot próbuje dorwać uciekającego przed nim strusia, stosując niezliczoną ilość pułapek. Zawsze są to nieskuteczne sposoby, które obracają się przeciw niemu. Zapytacie, co z tą historią wspólnego ma Overmars? Oczywiście, nikt nie chciał go złapać i zjeść, ale wielu obrońców próbowało zatrzymać jego szybkie ataki skrzydłem, często bez większego powodzenia. W ten oto sposób, dźwięk, który wydawał struś pędziwiatr: „meep-meep” przylgnął do Marca jako pseudonim.

Podczas swojej bogatej kariery, Overmars błyszczał na boisku, jak nikt inny. Nieważne czy było to Go Ahead Eagles, Willem II, Ajax, Arsenal czy wielka Barcelona. Właśnie w tych klubach „meep-meep” cieszył świat swoimi dryblingami. Dobry technicznie, szybki, wydawałoby się, że płuca miał ze stali. Jako prawonożny zawodnik, wystawiany był najczęściej na lewym skrzydle, co przynosiło spory efekt. Łamanie akcji do środka i oddawanie strzałów ze swojej teoretycznie lepszej nogi sprawiło, że Overmars strzelił w swojej karierze kilka ważnych bramek w ten oto sposób.

Niezdarny dzieciak i 24 schodki

Marc urodził się w Emst, w prowincji Gelderland. Już w wieku 5 lat został zapisany do szkółki piłkarskiej przez swojego ojca Bena. Ten uważał go za „niezdarnego dzieciaka”, którego głównym celem w życiu była gra w piłkę nożną. Opowiadał, że idąc po schodach na obiad, usiłował odbijać piłkę głową, na każdym z 24 stopni. Przez czternaście lat Overmars grał w drużynach juniorskich zespołu SV Epe. To właśnie tam, talent 17-letniego chłopaka zauważyła ekipa Orłów, czyli Go Ahead Eagles. Już w sezonie 1990/91 zaczął grać w pierwszej lidze. Wówczas w 11 spotkaniach, zdobył jedną bramkę. Młodym skrzydłowym zainteresowanie wyraziło Willem II, które odkupiło go za 200 tysięcy guldenów. W tamtym czasie była to rekordowa cena, za tak perspektywicznego piłkarza. W statystykach nie wyglądało to ciekawie, ponieważ w ponad 30 meczach zdobył tylko jedną bramkę, grając na skrzydle. Dzisiaj to może wyglądać śmiesznie, jednak wszyscy dostrzegali w nim pewien „błysk”. Ajax Amsterdam, który od lat był w Holandii zespołem z prawdziwego topu, sięgnął do kieszeni i wyciągnął 19-letniego Marca z Tilburga.

Premierowym sprawdzianem Marca w Amsterdamie było spotkanie przeciwko Casino Salzburg (dzisiejszy Red Bull Salzburg) w pierwszej rundzie Pucharu UEFA. Błyskawiczny rozwój może zawdzięczać w dużej mierze Louisowi van Gaalowi, który był wtedy trenerem Ajaksu. Argumentował transfer Marca, jako ściągnięcie młodego i uniwersalnego piłkarza, który może zrobić spore postępy. To właśnie on sprawił, że zespół z Amsterdamu stał się niedościgniony na swoim podwórku. Średnia wieku drużyny nie przekraczała 23 lat, a Overmars grał z takimi zawodnikami jak: Frank de Boer, Jari Litmanen czy Clarence Seedorf, którzy tworzyli tak zwaną ekipę „Godenzonen” (tłum. Synowie Boga). Podczas tego sezonu, zagrał we wszystkich meczach ligowych, nie opuszczając ani jednej minuty. Trudno w to dzisiaj uwierzyć, ale rozegrał pełne 34 spotkania, dokładając przy tym kilka bramek. W tamtym sezonie „meep-meep” zadebiutował również w reprezentacji Oranje, przeciwko Turcji. Jak można ocenić jego występ? Marzenie. Już w 4. minucie zdobył bramkę dla swojego kraju. Dzięki świetnej dyspozycji, został najlepszym piłkarzem Holandii 1993 roku. Sezon 1994/95 był jednym z najbardziej udanych w jego karierze. „Synowie Boga” wygrali Ligę Mistrzów, pokonując AC Milan 1:0, po bramce Patricka Kluiverta.

22-letni Overmars z kolegami świętują wygraną w Lidze Mistrzów
22-letni Overmars z kolegami, świętują wygraną w Lidze Mistrzów

Akcję zapoczątkował Marc Overmars. Odegrał piłkę do Edgara Davidsa, który świetnym podaniem obsłużył Franka Rijkaarda. Ten zagrał do mnie, a ja uderzyłem futbolówkę czubkiem buta. To była jedyna rzecz, którą mogłem zrobić – Kluivert o swojej bramce, kluivert.dbv.pl

Overmars został w tamtym roku również mistrzem Holandii. W następnym doznał poważnego urazu kolana, który wykluczył go z Euro 1996, przez co narosło sporo przyszłościowych wątpliwości.

„Prawa ręka” Dennisa Bergkampa 

Po pięciu owocnych latach spędzonych w Ajaksie Amsterdam, nadszedł czas na zmianę otoczenia. Tam zdobył upragnioną Ligę Mistrzów, trzykrotnie wygrał mistrzostwo Holandii, raz puchar Holandii i Superpuchar Europy, po rozgromieniu Realu Saragossy. Wyjazd za granicę miał być kolejnym krokiem do przodu. Zainteresowanie osobą Marca wyraził Arsene Wenger, który podjął spore ryzyko. Wykupił go za kwotę około 15 milionów guldenów. Nikt w Londynie jednak nie wątpił w nieprzeciętny talent Holendra. Był wówczas jednym z najlepszych skrzydłowych na świecie. Początki nie były wesołe, bo problemem stały się jego liczne kontuzje. Odczucia menadżera Arsenalu okazały się jednak trafne, a skrzydłowy po rekonwalescencji wszedł w angielską piłkę jak burza. Niekwestionowana gwiazda tamtych Kanonierów to Dennis Bergkamp, lecz Overmars był jego „prawą ręką”.

"Dwaj przyjaciele z boiska" - skrzydłowy i napastnik
„Dwaj przyjaciele z boiska” – skrzydłowy i napastnik, źródło: goal.com

Wypracowywał mu wiele akcji. Wszystkie bloki defensywne w Anglii wiedziały, że prawej strony Overmarsa prawie nie da się powstrzymać, z takim rozmachem inicjował akcje ofensywne. Jego szarże, jak ta na Old Trafford z 1998 roku, przeciwko Manchesterowi United w finale FA Cup, dawały liczne zwycięstwa.

Cała Europa pomyślała, że Overmars „umarł” z powodu kontuzji kolana, ale w każdej ważnej grze w tym sezonie, punktował. Ma bardzo mocną psychikę. To zawodnik klasy światowej. – Arsene Wenger po finale FA Cup

Tym samym Overmars stał się ważną częścią Kanonierów. Swój pierwszy sezon śmiało mógł określić bardzo udanym. Świętował wraz z drużyną z Londynu dublet.

W tym okresie graliśmy świetnie. Byliśmy nie do pobicia, tak to czułem. To był najlepszy okres w mojej karierze piłkarskiej – mówił Overmars, arsenal.com

Jednym ze smutnych momentów była niewątpliwie przegrana w Pucharze UEFA w 2000 roku po karnych, kiedy to Arsenal uległ Galatasaray Stambuł.

Ludzie zapominają, jakim był przerażającym graczem. Wzbudzał strach w całej Premiership, bo kiedy Dennis podał mu piłkę, był nie do zatrzymania. Po prostu jest tak cholernie szybki. Ale nie wpuszczaj go do swojego pokoju! Jeśli miałeś czekoladę lub cokolwiek słodkiego, a Overmars znalazł się w zasięgu – przepadła. Wystarczyło dopuścić go w pobliże swojej kosmetyczki, a mogłeś się spodziewać, że twój dezodorant będzie wypsikany na szczoteczkę do zębów albo coś w tym stylu. To jest sposób radzenia sobie ze stresem. Tak naprawdę klub futbolowy jest jak przedłużenie szkoły. W szkole masz swoich trefnisiów, ludzi, którzy lubią robić dużo szumu… i wszyscy mają talent – wspominał Martin Keown, obrońca Arsenalu w książce „Dennis Bergkamp. Moja historia. Autobiografia”

Najdroższy, znaczy najlepszy! 

Arsenal po czasie stał się zbyt mały. Do klubu wpłynęła, tak zwana, oferta nie do odrzucenia. Z samej Barcelony. To właśnie Duma Katalonii sprawiła, że „meep-meep” stał się najdroższym skrzydłowym wszech czasów w Holandii. Sam przyznał, że oferta z takiej drużyny schlebia mu i na pewno podnieciłaby niejednego gracza. Suma, którą zapłaciła drużyna z Hiszpanii, opiewała na 88 milionów guldenów (40 milionów euro!). Fani Kanonierów byli zasmuceni wiadomością o odejściu ich ulubieńca. Chcieli, aby Marc został u nich za wszelką cenę. Sam Wenger przyznał, że ściągnięcie Overmarsa do Arsenalu było strzałem w dziesiątkę. Holender trafił na listę 50 najlepszych zawodników The Gunners w historii klubu. Została ona ustalona przez dziesiątki tysięcy fanów z całego świata. Głosowanie odbyło się to w formie internetowej w 2008 roku. Żeby uniknąć wielokrotnego klikania przez jedną osobę, tylko zarejestrowani fani arsenal.com mogli oddać głos.

Marc nie był jednym, który odszedł w tym sezonie z Londynu. Razem z nim do Barcelony przeniósł się Emmanuel Petit, który w swojej autobiografii „A fleur de peau” poświęcił cały rozdział: „Barcelona, moja zła fortuna” – problemom, jakie pojawiały się w drużynie.

Jedyne, czego w życiu żałuję, to że opuściłem Arsenal dla Barcelony. w Anglii zarabiałem 150 tysięcy funtów miesięcznie, więc oczekiwałem od Gasparta podwojenia tej stawki. Mimo początkowych wątpliwości, zgodził się na te warunki. Wszystko szło bardzo gładko. Do czasu, aż nie spotkałem się z kilkoma dyrektorami, którzy traktowali mnie, jakbym nic nie znaczył.

Dołączyłem do składu później niż reszta, na krótko przed jakimś meczem. Kiedy pojawiłem się na treningu, nikt nie zwrócił na mnie uwagi ani nawet nie pozdrowił. Zauważyłem, że grupa dzieliła się na trzy części: Katalończyków, Holendrów i resztę. Nie było żadnej jedności.

W drużynie Dumy Katalonii Overmars grał przez cztery sezony. W 2001/02 był podstawowym zawodnikiem w rozgrywkach Ligi Mistrzów. W tej historii są również polskie akcenty. W jednym z meczów Champions League, pokonał Jerzego Dudka na Anfield Road, a w ćwierćfinale rozgrywek odprawił Panathinaikos Ateny. W drużynie Koniczynek występowali wówczas: Krzysztof Warzycha oraz Emmanuel Olisadebe. Podczas pobytu w Hiszpanii, nie zdobył żadnego trofeum. Na domiar złego, przez liczne urazy kolan i kostek, został zmuszony do zakończenia swojej przygody z profesjonalnym futbolem – w wieku 31 lat.

W barwach Barcelony, źródło: marca.com
W barwach Barcelony, źródło: marca.com

W klubie było wiele zmian na ławce trenerskiej i inne problemy. Czasem zastanawiam się, czy podjąłem właściwą decyzję. Musimy jednak wykorzystywać wszystkie okazje, jakie daje nam życie. Jeśli przechodzisz do takiego zespołu jak Barcelona, robisz to, by wygrywać trofea, ale w tamtym okresie to Real Madryt zdobywał ich więcej – powiedział po latach Holender Mundo Deportivo

Jak się okazało, to jednak nie był koniec Overmarsa. 10 sierpnia 2008 roku „meep-meep” znowu pojawił się na boisku, nieoczekiwanie wznawiając swoją karierę. Rok później nie było już odwrotu. Definitywnie pożegnał się z profesjonalnym futbolem, schodząc z murawy z kontuzją. Od tamtej pory można było go zobaczyć sporadycznie w SV Epe, w niedzielnych meczach amatorów.  W dniu 6 lipca 2012 ogłoszono, że Overmars obejmie stanowisko dyrektora spraw piłkarskich w Ajaksie. Do jego obowiązków miało należeć zajmowanie się miedzy innymi sprawami transferowymi i rozwojem młodzieży.

Postanowiłem także zapytać kibiców, jak wspominają tego utalentowanego skrzydłowego:

Marc Overmars to był jeden z trzech piłkarzy Arsenalu, jakiego chciałby mieć w swojej drużynie każdy kibic, każdego klubu w Europie (obok Bergkampa i Henrego). Niby miał jeden zwód, niby każdy wiedział co Overmars zaraz zrobi, niby bazował na szybkości i zawsze schodził do środka, ale oglądanie jego gry dostarczało ogromnej przyjemności. Marc to była wielka klasa na boisku i poza nim. Jeden z tych piłkarzy, których wybory boiskowych decyzji kibicowi wydawały się najlepszymi z możliwych. Wydawało się, że wszystko robi szybciej niż pozostali: bieg z piłką, podawanie jej, wychodzenie na pozycję, myśli. Często zdarzały mu się kontuzje, ale przy jego dynamice były nieuniknione. Przyszedł do Barcy w trudnym okresie, ale zdążył się zapisać w pamięci kibiców wieloma pięknymi akcjami, pełnym profesjonalizmem oraz pięknym pożegnaniem. Miałem to szczęście, że oglądałem go wielokrotnie w barwach Barcelony. Jeden z wielkich, nie do końca mimo wszystko, spełnionych talentów – Michał Zawada.

Pamiętam go dosyć dobrze, zawsze imponowały mi: jego dynamika, bardzo solidne uderzenie i spora inteligencja jak na skrzydłowego. Nie strzelał może w Amsterdamie zbyt efektownych bramek, ale z pewnością jest jednym z symboli tego ostatniego, prawdziwego złotego pokolenia najbardziej utytułowanej ekipy z Holandii. Pierwsza moja myśl z nim związana? Po prostu mi go szkoda. Dzielił szatnie z takimi tuzami jak Litmanen czy Bergkamp i nawet w swoich najlepszych latach nigdy nie był największa gwiazdą swojego zespołu. Dodatkowo jego karierę przedwcześnie zakończyła kontuzja, nie pozwalająca do końca spełnić się na boisku – Tomasz Weinert.

Niewątpliwie Overmars, był jednym z najlepszych skrzydłowych swoich czasów. Jednak czy spełnionym? W karierze klubowej na pewno. Zapytacie o reprezentację – tu zaliczył trzy wielkie turnieje, na których był podstawowym zawodnikiem. Mowa o: MŚ94, MŚ98 oraz ME2004. Nie zdobył żadnego medalu, co najwyżej czwarte miejsce. Ilu świetnych zawodników jednak nie wygrało z reprezentacją, dosłownie nic?

 

MARIUSZ ZIĘBA

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE.

Mariusz Zięba
O Mariusz Zięba 60 artykułów
Obserwator i pasjonat niemieckiego futbolu, otwarty na inne kraje. Kibic 1. FC Köln.