Mundialowa Środa: Meksyk 1970

Mundialowa środa to cykl, który ma za zadanie przedstawić najważniejsze, często nieznane fakty z historii mistrzostw świata. Jeżeli nie interesują Cię suche wyniki, a kuriozalne czy śmieszne zdarzenia będziesz zachwycony.

Zgodnie z nienapisaną „konwencją lizbońską”, po czempionacie w Europie, kolejny turniej miał odbyć się na kontynencie amerykańskim. Decyzją delegatów FIFA, organizacja przypadła Meksykowi, który wygrał z kandydującą już po raz drugi Argentyną. Przy okazji także obiecano, że kolejne mistrzostwa świata w Ameryce odbędą się właśnie w państwie Maradony. Wybór Meksyku był mniej ryzykowny, ponieważ organizowali oni igrzyska olimpijskie w 1968 roku i większość infrastruktury była już gotowa. Czynnikiem, który również miał spory wpływ na tą decyzję, był zaprezentowany plan budowy Estadio Azteca. Stadion ten został uznany za wybitne dzieło architektury, które służyło igrzyskom, a także mistrzostwom świata.

1970

W roku 1970 swój wielki sukces święcił Górnik Zabrze, który po szczęśliwym rzucie monetą awansował do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. Również w tamtym roku swoją premierę miał film „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, który bawi miliony Polaków po dziś. 1 grudnia rozpoczęła się piękna historia naszej piłki reprezentacyjnej, ponieważ posadę selekcjonera reprezentacji narodowej objął Kazimierz Górski.

Historyczne zmiany regulaminowe

Mistrzostwa świata w Meksyku były pierwszymi, a których zdecydowano się zezwolić na zmiany zawodników. Do meczu można było zgłosić szesnastu graczy, z których każdy mógł wejść na boisko. Limit zmian ograniczono do dwóch. Sędziowie dostali także do dyspozycji kolorowe karteczki. Żółte i czerwone kartoniki miały wreszcie ujednolicić system kar i ułatwić obserwowanie meczu piłkarskiego. Trzecią zmianą, nad którą debatowano była opcja wprowadzenia sztucznej murawy. Chcieli tego przede wszystkim działacze z Meksyku, którzy nie byli w stanie przygotować idealnej trawy. Władze FIFA odrzuciły ten pomysł, argumentując decyzję dobrem młodzieży.

Przeczytaj także:”Mundialowa środa: Anglia 1966″

Ostatnią kwestią, jaka zyskała ich aprobatę, było odstąpienie od zasady stosunku bramek na rzecz ich różnicy. W praktyce oznaczało to dużo mniej liczenia i większą przejrzystość zmagań grupowych. Nie trzeba było długo czekać na wprowadzenie jej w życie. W zmaganiach grupy B o jedną bramkę na plusie lepszy od Szwecji okazał się Urugwaj.

Najmłodszy gracz

Najstarszy gracz

Marco Antonio (Brazylia) – 19 lat i 124 dni

Jackie Charlton (Anglia) – 35 lat i 34 dni

Niestety po raz kolejny nie dane było awansować reprezentacji Polski, która tym razem w kwalifikacjach uznać musiała wyższość Bułgarii. Na całe szczęście był to ostatni raz, przed serią czterech kolejnych awansów.

Niewiele zabrakło, aby los Polaków podzielił słynny Bobby Moore. Kapitan Anglików został zatrzymany podczas podróży przez Kolumbię pod pretekstem kradzieży. Na szczęście sprawę udało się wyjaśnić.

Złota Nike na własność

Nastawieni na odzyskanie tytuły Brazylijczycy od początku szli niczym huragan Katrina. Na inaugurację turnieju rozgromili Czechosłowację, następnie po bramce Jairzinho odprawili Anglię, by na koniec spokojnie wygrać z Rumunią. Co ciekawe, obok „Canarinhos” awans uzyskali obrońcy tytułu, których bilans bramkowy w tej fazie turnieju wyniósł zaledwie 2:1! Grupa, w której grały te zespoły określona została mianem „grupy śmierci”. Jak widać nazewnictwo to przyjęło się dosyć dobrze. Warto pamiętać, że to właśnie w Meksyku użyto go po raz pierwszy.

Powszechnie uważa się, że Anglicy skład mieli jeszcze silniejszy niż podczas mistrzostw w domu. I po raz kolejny zawiedli. W ćwierćfinale odpadli po dogrywce z reprezentacją RFNu, a bramkę na wagę remisu stracili w 86 minucie gry. Po tym meczu rozgoryczony Allan Bal wyrzucił swój medal za występ w ćwierćfinale przez hotelowe okno.

Najmłodszy strzelec

Najstarszy strzelec

Clodoaldo (Brazylia) – 20 lat i 265 dni

Uwe Seeler (RFN) – 33 lata i 221 dni

W fazie grupowej miało miejsce również historyczne wydarzenie. Po remisie 1:1 z Bułgarią, pierwszy punkt dla drużyny z Afryki wywalczyło Maroko. Bohaterem kontynentu okazał się Ghazuani. To właśnie jego trafienie pozwoliło przejść do historii. W kronikach zapisała się też ekipa Peru, która w pierwszym od 40 lat występie na mundialu, osiągnęła fazę ćwierćfinału. I może osiągnęłaby więcej, jednak los skrzyżował ją z fenomenalną Brazylią. W Meksyku nikt nie miał szans z podopiecznymi Mario Zagallo. Nie mieli ich zatem też Peruwiańczycy.

Mecz stulecia. Takim mianem określa się półfinał Włochy – RFN, w którym ci pierwsi prowadzili praktycznie przez całe spotkanie. Gol w doliczonym czasie gry, zdobyty przez Schnellingera rozpoczął całą zabawę. W przeciągu dwudziestu jeden minut dogrywki padło aż pięć goli. W tej niezwykłej strzelaninie lepsi okazali się Włosi, którzy wydarli sobie prawo gry w wielkim finale. Zresztą co tu dużo pisać. Zobaczcie sami skrót tego meczu.

Wymęczeni reprezentanci Italii byli łatwym łupem dla rozpędzonych „Canarinhos”. Wynik meczu 4:1 pokazał absolutną dominację Pelego i jego kolegów. Po tym zwycięstwie Puchar Świata stał się własnością Brazylii. A wszystko dzięki trzeciemu mistrzostwu świata. Był to zarazem trzeci mistrzowski tytuł „Króla futbolu”.

Brązowy medal przypadł w udziale RFN. Wymęczeni po walce z Włochami Niemcy, zdołali wykrzesać z siebie ostatki sił i pokonali „Urusów” z Urugwaju. Królem strzelców został z 10 trafieniami Gerd Mueller.

Warto wiedzieć

– mistrzostwa w Meksyku były pierwszymi, gdzie zastosowany kartki i zmiany,
– Gerd Mueller w meczu przeciwko Bułgarii, zdobył bramkę numer 800 w historii

DAMIAN BEDNARZ

 
Autorzy statystyk: Mariusz Chodała i Rafał Pawleta

OBSERWUJ NAS NA INSTAGRAMIE! POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Damian Bednarz
O Damian Bednarz 80 artykułów
Redaktor naczelny Retro Futbol. Jeden z ostatnich przedstawicieli gatunku romantyków futbolowych. Wyznawca kultu Erica Cantony.