Wywiad: Michał Jeziorny

Który fragment książki o Robercie Enke był najbardziej wzruszający? Dlaczego popadł w depresję? Który Bayern był najlepszy w historii? O tym wszystkim rozmawiamy z Michałem Jeziornym – tłumaczem, który ma na koncie autobiografię Philipa Lahma czy książkę o Robercie Enke.

Zajmujesz się tłumaczeniem książek. Na twoim koncie znalazły m.in. autobiografia Philipa Lahma czy FIFA Mafia. Tłumaczyłeś także pozycję związaną z Robertem Enke, która okazał się hitem. Jak wyglądały kulisy jej tłumaczenia?

W rzeczywistości książka o Robercie była pierwszą, którą tłumaczyłem (wówczas na próbę) dla wydawnictwa SQN. Wszystko zaczęło się od ogłoszenia przyjścia Guardioli do Bayernu. Przemek Romański, jeden z szefów wydawnictwa, zaproponował naszej stronie (Bayern.munchen.pl) promocyjny pakiet książek o Pepie, a ja jako zastępca redaktora naczelnego wymieniłem z nim kilka maili, w których wspomniałem, że jestem tłumaczem i chętnie coś bym dla nich zrobił. Na początku padło hasło „Enke”. Przetłumaczyłem wstęp i po jakimś tygodniu otrzymałem zlecenia przełożenia „Drobnej różnicy”.

Przeczytaj także: „Andrzej Twarowski: W szkole nie przykładałem się do zajęć”

 

Do Roberta wróciliśmy półtora roku później. Tłumaczyłem ją kilka miesięcy i naprawdę nie brakowało dni, gdy czułem, jak trzęsą mi się dłonie. Ładunek emocji zawarty w książce był wręcz przytłaczający.

Który fragment książki zrobił na Tobie największe wrażenie?

Zdecydowanie wszystkie opisy dotyczące córeczki. Sam jestem ojcem trzyletniej Marysi i nie wyobrażam sobie cierpienia Roberta i Teresy. Siła tej książki tkwi w aspektach pozasportowych i sposobie ukazania emocji. Reng to mistrz pióra i nie tylko w tej książce to udowodnił.

Czy uważasz, że wpadka z Noveldą była głównym czynnikiem wywołującym depresję u Roberta Enke? Nie dostrzegasz ironii losu w tym, że Louis Van Gaal najpierw faworyzował Victora Valdesa kosztem Roberta, by kilka ładnych lat później to samo zrobić z Valdesem w Manchesterze United?

Absolutnie tak nie uważam. Głównym czynnikiem była wrażliwość Roberta, którą ukazywał już w najmłodszych latach. On nigdy nie powinien zostać kimś, kogo osiągnięcia są oceniane publicznie. Idealnie ukazuje to jego przygoda w CF Teneriffa – brak stresu oraz presji zapewniły mu pełną radość z życia. Nie potrafił jednak wyobrazić siebie w innej roli. W książce jest strona opisująca Roberta w roli sprzedawcy rękawic bramkarskich. Może to było mu pisane? Jeśli jednak mowa o van Gaalu, to tak, przelał swoim nieludzkim podejściem szalę goryczy. Holender to słoń w składzie porcelany – uparty jak osioł człowiek, który podąża swoją drogą, nie bacząc na innych.

Przypominasz sobie inne przypadki zawodników z depresją w Niemczech?

Jestem fanem Bayernu, więc na pewno mogę wspomnieć o Sebastianie Deislerze. Na szczęście nie spotkał go taki sam los jak Roberta. Nie bał się upublicznić swojej choroby i podjął się leczenia. Poza tą dwójką nie mówiło się głośno o innych przypadkach, jednak nie znaczy to, że ich nie było. Szóstego października zeszłego roku FIFPro opublikowało wyniki badań, według których odsetek piłkarzy cierpiących na depresję i stany lękowe wynosi 38% – dla porównania odsetek dla ogółu społeczeństwa wynosi 17%. Ma to podobno związek z częstymi kontuzjami. W przypadku Deislera ma to pokrycie. Częściej poza tym wspomina się o „syndromie wypalenia”, do którego przyznali się Hitzfeld i Rangnick. Swoją drogą kiedyś chciałbym przetłumaczyć biografię Deislera.

Skąd w ogóle zamiłowanie do piłki niemieckiej, a nie na przykład angielskiej czy włoskiej?

Moje babcie są rodowitymi Mazurkami i dzięki temu od dziecka uczyłem się języka niemieckiego. Oglądając głównie niemiecką telewizję, kibicowanie Bayernowi stało się czymś naturalnym.

Czytelników na pewno zainteresuje, czym zajmujesz się na co dzień poza tłumaczeniem?

Byłem nauczycielem, etatowym tłumaczem, recepcjonistą, a obecnie jestem doradcą niemieckiego klienta. Nie chcę wyprowadzać się z moich rodzinnych stron, więc pracuję tam, gdzie mogę, a w wolnym czasie staram się realizować moją pasję – tłumaczenia.

Nie ukrywasz, że jesteś fanem Bayernu Monachium. Z czego Twoim zdaniem wynikała słabość klubu na przełomie lat 50/60 ubiegłego wieku?

Moim największym marzeniem na chwilę obecną jest przetłumaczenie książki „FC Bayern und seine Juden”. Według mnie ona ukazuje przyczyny takiego stanu. Bayern był klubem żydowskim, który po wojnie musiał się odbudować. W latach 50 silniejszy był klub zza miedzy, o czym świadczy właśnie wybór Lwów do nowo utworzonej Bundesligi. Dopiero pierwsze złote pokolenie Bayernu wokół Beckenbauera pozwoliło wbić się Bawarczykom na tor sukcesu, którego nie opuścili do dziś.

Skoro już jesteśmy przy Bayernie. Czy w 2006 roku Niemcy mogli zdobyć więcej niż brąz, gdyby trener Klinsmann postawił na Olivera Kahna w bramce, a nie Jensa Lehmanna?

Pytanie w sam raz dla kibica Bayernu. Oli nie pasował do nowoczesnej gry na przedpolu. On był królem linii bramkowej. Wspominajmy z dumą grę Oliego podczas mistrzostw świata 2002 i cieszmy się jego sukcesami, oddając Lehmannowi hołd za jego wkład w zdobycie trzeciego miejsca w 2006 roku. Klinsmann wybrał odpowiednią dla siebie opcję. Muszę to przyznać z bólem serca.

Który okres Bayernu był najlepszym w historii według Ciebie?

Obecny. Bayern długo walczył o taki status. Dziś prawie każdy obserwator piłki nożnej powie, że Bayern jest jednym z trzech najlepszych klubów na świecie. W latach 70-tych Bayern był wielki, ale sukces w Europie nie szedł w parze z sukcesem na boiskach krajowych. Bayern od 4 sezonów dociera do półfinału Ligi Mistrzów i od trzech jest mistrzem Niemiec. Jesteśmy świadkami pięknej historii.

Jak skomentujesz całą sytuację związaną z uchylaniem się od płacenia podatków Uliego Hoeneßa . Czy po odbyciu kary ma szansę na powrót do klubu?

Obecnie „odpoczywa” do pierwszego lipca. Uli wróci, jednak ponowna droga na sam szczyt nie jest łatwa, ze względu na system wyboru prezydenta. On jest idolem wszystkich fanów Bayernu i jego odsiadka tego nie zmieniła. Powstała rysa na jego wizerunku, ale nie jest ona na tyle duża, by wierny fan przez nią go skreślił. Lahm w swojej książce określił go swoim idolem i jestem przekonany, że dziś jest tego samego zdania. Może kapitan dopisze rozdział o Ulim w swojej kontynuacji biografii. Wiem, że nad nią pracuje.

Uważasz, że Lewandowski może opuścić Bayern w najbliższych latach? Czy jednak wypełni swój kontrakt do końca?

Wszystko jest możliwe, ale sytuacja w Borussii pokazała, że jest profesjonalistą i nie zastrajkuje, jeśli klub go nie odda. Pewne jest, że Bayern go nie sprzeda, tak samo, jak nie sprzedał Ribery’ego bądź Müllera. Myślę, że Robert pozostanie w klubie na długo.

Od kilku lat takie drużyny takie jak HSV Hamburg, Werder Brema czy VfB Stuttgart fatalnie sobie radzą, czym to jest spowodowane?

Złym zarządzaniem długoterminowym. Ja zawsze porównuje to z kierowaniem samochodem – gdy wpadasz w poślizg, możesz wymanewrować auto, jednak gdy zaraz po tym nie poprawisz jazdy, to rozbijesz się na pierwszej przeszkodzie. Te kluby manewrują, kombinują i nie mogą odnaleźć swojej dawnej drogi. Miejmy jednak nadzieję, że kiedyś wrócą w wielkim stylu. Bundeslidze potrzebni są silni gracze.

Od następnego sezonu w Bundeslidze możemy zobaczyć klub, który jest jeszcze młodszy od obecnego beniaminka – Ingolstadt. RB Lipsk założony w 2009 roku jest na jak najlepszej drodze do awansu. Liga po wielu latach może zyskać przedstawiciela dawnego NRD. Myślisz, że takie sztuczne pompowanie klubu to dobra sprawa?

Wszystko kiedyś ma swój początek. Dajmy im czas, nie skreślajmy ich i pozwólmy im się rozwijać. Bez wątpienia czeka nas powiew świeżości!

Drugim beniaminkiem jest klub z Darmstadt. Jak oceniasz ich szansę na utrzymanie? Upatrujesz w nich spadkowiczów?

Oj ciężko jest wytypować w Bundeslidze spadkowiczów. O ile walka o mistrzostwo rozstrzyga się od kilku lat błyskawicznie, o tyle walka o utrzymanie jest pasjonująca do samego końca sezonu. Darmstadt fajnie sobie radzi i wierzę, że w tym sezonie się spadną.

Eintracht Frankfurt zimą dokonał solidnych wzmocnień. Na szpicy gra nadal doświadczony Alex Meier, który nie przestaje nas zaskakiwać. Dlaczego Twoim zdaniem nie dostał nigdy szansy w dorosłej reprezentacji?

Mając za konkurentów Klose czy Gomeza nie miał szans na grę. Nie grał nawet Kießling, który rok w rok regularnie strzelał gole, więc nie dziwi mnie jego pominięcie. Swoją drogą Stefan miał stworzyć duet napastników z Lukasem. Ciekawe czy gra w Bayernie dałaby mu możliwość regularnej gry w kadrze.

Jakie pozycje związane z piłką niemiecką mogą ukazać się w 2016 roku?

Znam dwie, ale nie mogę zdradzać tytułów. Jedna jest gotowa, nad drugą trwają prace – a dalej? Zobaczymy. W ostatnich latach w Niemczech wydano szereg wyśmienitych książek, a moją ulubioną jest „Die Paten der Liga”, autorstwa Kaia Psotty, ukazującą świat doradców piłkarskich – kawał świetnej lektury.

ROZMAWIAŁ: MARIUSZ ZIĘBA

 

Mariusz Zięba
O Mariusz Zięba 59 artykułów
Obserwator i pasjonat niemieckiego futbolu, otwarty na inne kraje. Kibic 1. FC Köln.