„Mundial. Tajemnice, kulisy, historie nieznane” – recenzja

Wydawnictwo Arena z przytupem wkroczyło w roku finałów MŚ na polski rynek książki sportowej. Po dwóch albumowych wydawnictwach o mundialu, przyszła kolej na opisanie tej imprezy „od kuchni”. Książka „Mundial. Tajemnice, kulisy, historie nieznane” to zbiór krótkich opowiadań o mniej znanych wydarzeniach z dziejów MŚ.

Autorów jest pięciu, czyli team Wydawnictwa Arena, składający się z byłych dziennikarzy krakowskiego „Tempa”: Jerzy Cierpiatka, Marek Latasiewicz, Krzysztof Mrówka, Mirosław Nowak i Norbert Tkacz. Nazwiska znane i cenione w świecie sportowego dziennikarstwa, dlatego też i efekt ich pracy jak najbardziej godzien jest uznania. Jest to niewielka książeczka (158 stron), na którą składa się 57 krótkich opowiadań. Właściwie to nawet nie są opowiadania, ale napisane ze swadą i polotem felietony dotyczące kulisów najważniejszej piłkarskiej imprezy na świecie. Znajdziemy tam historie tragiczne, jak tajemnicza śmierć Matthiasa Sindelara, morderstwo Andrésa Escobara przez szalonego kibica za strzelenie „samobója” czy historię życia brazylijskiego bramkarza Moacira Barbosy, narodowego antybohatera.

Trzynaście lat po tym pamiętnym meczu dostał wykopane słupki bramki z Maracany. Właśnie tej bramki. Porąbał je i spalił. Ale nie da się spalić nienawiści i poczucia winy. W 1993 roku, rok przed mistrzostwami świata w USA, postanowił pojechać na zgrupowanie brazylijskiej kadry. Po prostu pogadać, może ostrzec przed zbytnią pewnością siebie. Nie było jednak sentymentów. Został wyrzucony. Nikt go nie chciał, obawiając się, że znowu przyniesie pecha. (s. 25)

To jest właśnie największa zaleta książki „Mundial. Tajemnice, kulisy, historie nieznane” – większość kibiców kojarzy Maracanazo i smutną historię Moacira Barbosy, ale już mało kto wiedział o tym porąbaniu bramki i wyrzuceniu (a ściślej rzecz biorąc, nie wpuszczeniu) emerytowanego bramkarza ze zgrupowania reprezentacji przed turniejem w USA. A takich ciekawostek jest cała masa i oprócz tych kilku niewątpliwie tragicznych, jest wiele wzruszających lub śmiesznych.

Nagle na innym balkonie pojawia się jakiś młodzieniec. Z czerwoną od emocji twarzą rzuca się z wysokiego parteru na dół. Tam, gdzie miesiąc wcześniej zrobiono głęboką piaskownicę dla dzieci. Wstaje i podskakuje. Ale nie z bólu. Nic mu się nie dzieje. Skacze z radości. Tańczy w amoku piłkarskim do końca meczu, bo Polacy strzelają jeszcze cztery bramki, tracąc tylko jedną. To był jedyny przypadek, kiedy z okna w czasie meczu reprezentacji poleciał człowiek, a nie telewizor. W dodatku nie ze złości, a z nieskrępowanej niczym radości… (s. 75-76)

Opisana scena miała miejsce w Bielsku-Białej 22 czerwca 1982 r. Polska grała wówczas z Peru na MŚ w Hiszpanii i musiała wygrać, żeby przejść dalej. Po pierwszej, bezbramkowej połowie, worek z bramkami rozwiązał w 55. minucie Włodzimierz Smolarek. Radość w całym kraju była wielka – młodsi czytelnicy mogą to sobie niestety tylko wyobrazić. Jest też historia piłek, jakimi grano na mundialach czy losy Picklesa – ten sympatyczny pies był bohaterem narodowym Anglii, kiedy tuż przed finałami MŚ 1966 r. znalazł skradziony Puchar Rimeta. Takich ciekawostek jest dużo, dużo więcej. Wydawnictwo Arena najpierw zaserwowało nam piękne albumowe wydania o MŚ „Mundial. Historia. Od Urugwaju do Rosji” oraz „Polska na mundialach”. Trzecia w kolejności „Mundial. Tajemnice, kulisy, historie nieznane” to świetne uzupełnienie tych dwóch pierwszych, a także wielu innych o mistrzostwach świata, które ukazały się z okazji turnieju w Rosji. Zasadniczo lektura skierowana jest do koneserów, osób świetnie znających historię MŚ, które szukają w tym wszystkim dodatkowych „smaczków”. Na pewno jednak nie zawiodą się także ci, którzy piłką nożną interesują się od święta, bo lekki styl i nieszablonowe informacje przyciągną ich uwagę.

Na pewno w tym zbiorze „felietonów” piłkarskich trafiają się historie bardziej i mniej ciekawe, niektóre może niezbyt odkrywcze. Trochę szkoda, że ta książka jest taka niepozorna – zaledwie 158 stron niedużego formatu, bez jakichkolwiek zdjęć czy grafik. Trochę tak, jakby wydawcy nie byli pewni, czy powinni sprzedawać taką książkę, a przecież wypełnia ona pewną niszę na rynku. Kolejną okazją na przygotowanie zakulisowych opowieści będą finały mistrzostw Europy w 2020 r. A może już 2019 rok i zbiorcza opowieść o czterech turniejach mistrzowskich na czterech kontynentach? W przyszłym roku czeka nas Copa America w Brazylii, Puchar Narodów Afryki w Kamerunie, Puchar Azji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz Złoty Puchar CONCACAF w Stanach Zjednoczonych. Od strony graficznej do oceny pozostaje jedynie okładka, bardzo przyciągająca i zachęcająca. Tym większa szkoda, że w środku mamy sam tekst. Tytuł polecam, mimo że może niektóre historie wcale nie są aż tak bardzo „nieznane”. Na końcu książki możemy także zapoznać się ze statystykami z dziejów mundiali. Czekamy z niecierpliwością na kolejne tego typu publikacje od Areny.

BARTOSZ BOLESŁAWSKI

Bartosz Bolesławski
O Bartosz Bolesławski 16 artykułów
Psychofan i zaoczny bramkarz KS Włókniarz Rakszawa. Miłośnik niesamowitych historii futbolowych, jak mistrzostwo Europy Greków w 2004 r. Zwolennik tezy, że piłka nożna to najpoważniejsza spośród tych niepoważnych rzeczy na świecie.