Mundialowa środa: Włochy 1934

Rozsiądźcie się moi mili. Dziś czeka was opowieść o drugim w historii turnieju o mistrzostwo świata. Dziwnym turnieju zdominowanym przez faszyzm i Benito Mussoliniego. Nalejcie sobie coś mocniejszego, na trzeźwo tego przyjąć nie można.

1934

A cóż wydarzyło się w ówczesnym roku w Polsce i na świecie? W Zabrzu otwarty został stadion przy ulicy Roosevelta, nazywany teraz imieniem wielkiego Ernesta Pohla. Wtedy też w rejs dookoła świata wypłynął polski Dar Pomorza. A na świecie co było, pytacie. W Stanach Zjednoczonych otwarto słynne więzienie Alcatraz, a w Berlinie podpisano polsko – niemiecką umowę o nieagresji. Cóż, niestety długo ona nie obowiązywała i wszyscy wiemy jak się cała historia skończyła. We Francji natomiast w zamachu zamordowano króla Jugosławii Aleksandra I oraz Louisa Barthou, francuskiego ministra spraw zagranicznych, zwolennika twardej polityki wobec Niemiec.

Przed turniejem

Pierwszy Puchar Świata rozegrany w Europie musiał się zmierzyć z kilkoma ważnymi decyzjami. Po pierwsze obydwa kraje, które kandydowały do miana organizacji turnieju: Włochy i Szwecja miały problem z zagwarantowaniem rządowych gwarancji bankowych, których pan Rimet oczekiwał, by móc wybrać gospodarza. Wszystko to za sprawą wielkiego kryzysu, który szalał na świecie. Z tego też powodu wielce szanowany pan Hugo Meisl chciał, aby opóźnić datę rozegrania turnieju o całe dwa lata, aż do roku 1936. Panowie w FIFA wniosek ten odrzucili, słusznie zresztą moim zdaniem, ponieważ w omawianym roku 1936 organizowano igrzyska olimpijskie w Berlinie, a piłka nożna po nieobecności w Los Angeles wracała do harmonogramu olimpijskich gier. A po co, drodzy słuchacze, nakładać na siebie dwie tak wielkie imprezy? No i stało się w końcu, że najlepsze, choć nie do końca, przecież nie można zapominać o bojkotujących wyspiarzach, reprezentacje pojadą do Włoch. A jako że zgłosiły się aż trzydzieści dwie reprezentacje, konieczne było rozegranie eliminacji. I tu panowie z FIFA zdecydowali, że pomimo tego, że turniej we Włoszech się odbędzie, to muszą oni do nich przystąpić.

Eliminacje

Zanim o eliminacjach opowiadać będę, muszę się wódeczki napić. Polej proszę droga koleżanko na koszt szefa, dziś przecież to dopiero mój pierwszy łyczek zacnego trunku. Dlaczego pić muszę wspominając kwalifikacje? A bo drodzy słuchacze syf wielki był podczas ich rozgrywania. Można by rzec syf wielki z kiłą włącznie. A dlaczego? Niektóre grupy rozgrywały tylko mecz i rewanż, gdzie pozwalano nawet na zmiany zawodników w trakcie meczów. Inne rozgrywały się w grupach trzy zespołowych, czasem grano tam rewanżowe spotkania, a czasem nie. Obrońca tytułu Urugwaj nie chciał grać. Ciekawa historia z tym jest. Panowie z federacji tłumaczyli się, że wyprawa do Europy kosztowałaby ich zbyt dużo, choć wszyscy zdajemy sobie sprawę, że chodziło o rewanż za brak obecności Italii na turnieju w Montevideo.

Najmłodszy gracz

Najstarszy gracz

Roberto Irańeta (Argentyna) – 19 lat i 67 dni

Thomas Florie (USA) – 36 lat i 263 dni

Tak kochani rodacy, nasza drużyna narodowa wystąpiła w tych eliminacjach. Ich rywalem była Czechosłowacja z wielkim Antoninem Pucem w składzie. W Warszawie przegraliśmy 1:2, a na rewanż do Pragi już nie pojechali. Wszystko przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, konkretniej przez Józefa Becka, który odmówił wydania paszportów piłkarzom. Warto pamiętać, że wtedy trwał Polsko – Czeski spór o Zaolzie. Tak więc nie dane było zadebiutować Ernestowi Wilimowskiemu podczas meczu w stolicy Czechosłowacji, więc FIFA przyznała walkowera. Słówko jeszcze powiem o wielkich z południowej Ameryki, czyli Brazylii i Argentynie, które awansowały bez konieczności rozgrywania meczów. Ich rywale Peru i Chile zrezygnowały. Włochy natomiast po rozbiciu w Mediolanie Grecji 4:0, awansował do turnieju.

mussolini-benito-file
Benito Mussolini – ojciec wszystkiego, co miało miejsce na tym turnieju.

I jeszcze jedna sytuacja, która pokazuje ówczesny eliminacyjny bajzel. Ostatni mecz kwalifikacji rozegrano na trzy dni przed pierwszą rundą, a przegrany w tej grze Meksyk, który poległ z USA – przyjechał do Italii tylko na wycieczkę. Nawet losowanie drabinki turnieju odbyło się wcześniej…

Turniej

Benito Mussolini, który w tamtych czasach był premierem Włoch, za wszelką cenę chciał ukazać siłę swojego narodu. A cóż mogłoby być lepszego niż pokazanie siły poprzez światowy sukces? Podczas trwania Pucharu Świata pojawiły się papierosy „Coupe du Monde”. Wielki jasnowidz z tego wodza, prawda? Wiedzieć moi drodzy musicie, że w przeciwieństwie do pierwszych mistrzostw w historii, te rozgrywki odbywały się metodą pucharową i przegrany odpadał w dalszej rywalizacji. A czy wspominałem, ile drużyn wzięło udział? Było ich szesnaście, wybaczyć musicie, starszy człowiek już ze mnie, zapomnieć mi się zdarza. Tak więc tych szesnaście zespołów podzielono na dwie grupy: silniejszą i słabszą, żeby uniknąć eliminacji najlepszych w początkowej fazie turnieju.

Najszybciej strzelona bramka: Ernest Lehner (III Rzesza) w 25 sekundzie meczu z Austrią (3:2)

No i stało się tak, że spośród tych uważanych za silniejsze odpadły chociażby Argentyna, choć wiedzieć musicie, że był to tylko amatorski skład. Kilka lat wcześniej w ich lidze wprowadzono zawodowstwo, a turniej dalej był domeną amatorów. Argentynę wyeliminował zespół Szwecji. Brazylia odpadła z Hiszpanią, a Holandia ze Szwajcarią. Dzielni reprezentanci Czarnego Lądu z Egiptu też niestety nie dali rady Węgrom. W Szwajcarii pamiętam, grał piłkarz w okularach. Musiały mu one sporo pomagać, ponieważ w całym turnieju strzelił aż trzy bramki. Nazywał się on Leopold Kielholz. O dominację faszyzmu w tym turnieju pytacie. Wiem, że mówiłem o niej na początku. To jeszcze moi mili pamiętam. Otóż wielki pokaz ich siły i dominacji, a także dążenia do sukcesu za wszelką cenę pokazał mecz ćwierćfinału z Hiszpanią. Śmiało mogę powiedzieć, że ze sportową rywalizacją nie miało to wiele wspólnego. Piłkarze obdarowywali się kuksańcami, bokserskimi ciosami, a gra w piłkę schodziła na dalszy plan. Dzięki wielkiej formie fantastycznego Ricardo Zamory mecz zakończył się remisem 1:1. Zarządzono więc dogrywkę, która trwała tak jak obecnie, po 15 minut połowa. Ona również nie przyniosła rozstrzygnięcia. O rzutach karnych nie mogło być mowy, ponieważ przepisu takiego nie wprowadzono. Zdecydowano więc, że barażowe spotkanie odbędzie się dobę później! Piłkarze z Hiszpanii przegrali spotkanie, choć gol strzelony przez wielkiego pana Meazzę nie powinien zostać uznany. Szwajcarski robak, pchła Mercet uznał gola strzelonego nieprawidłowo, po faulu. Jak wielki był to przekręt może świadczyć fakt, że jego federacja zawiesiła go dożywotnio po tym meczu. Nie pytajcie proszę skąd u mnie tyle nienawiści. Brzydzę się oszustwem, tak jak brzydzę się faszyzmem. No ale stało się. To Włochy po wygranej 1:0 awansowały do półfinału. Obok nich pojawiły się drużyny III Rzeszy, Austrii i Czechosłowacji. Warto pamiętać, że wszystkie ćwierćfinały były zawzięte, a o zwycięstwach decydowała zawsze tylko jedna bramka.

Decydujące starcia

Wszyscy, którzy ostrzyli sobie zęby na pojedynek Czechosłowacja – III Rzesza rozczarowali się znacznie. Czechosłowacy dosyć łatwo pokonali swojego rywala po trzech bramkach najlepszego strzelca turnieju Oldřicha Nejedlý’ego. W drugim półfinale rozegranym, o zgrozo, o tym samym czasie gospodarze turnieju odprawili Austrię 1:0 i awansowali ku uciesze Duce do wielkiego finału. W tym meczu również miała miejsce spora kontrowersja, ponieważ strzelec bramki, którym znów był Meazza faulował bramkarza. A faulował go tak perfidnie, że aż wepchnął do bramki. A mówiłem na początku, że na trzeźwo przyjąć nie można. Turniej ten mieli od początku wygrać Włosi, no i go wygrali. Jest również plotka, która mówi o tym, że sam Mussolini powiedział do trenera swojej drużyny Pozzo, że „ma zdobyć mistrzostwo albo umrzeć”. Jednak czy jest to prawda, niestety nie wiem.

Najmłodszy strzelec bramki

Najstarszy strzelec bramki

Edmund Conen (III Rzesza) – 19 lat i 198 dni

Raimundo Orsi (Włochy) – 32 lata i 190 dni

Trzy dni przed finałem, odbył się pierwszy w historii meczu o trzecie miejsce. Starcie owszem było ciekawe, jednak z największą frajdą wspominam to, co było przed pierwszym gwizdkiem. Obie jedenastki stawiły się na boisko w białych koszulkach i żadna nie chciała ich wymienić. Arbiter spotkania zarządził więc losowanie, które przegrali Austriacy, a jako że nie mieli zastępczych strojów – włożyli błękitne koszulki Napoli, na którego boisku odbywał się mecz. Ostatecznie III miejsce przypadło załodze III Rzeszy, choć medali nikt nie dostał.

Secondi_campionati_mondiali_calcio_del_1934_(World_Cup_1934_stamp)_-_50_cent_-_violetto_-_1934_-_Kingdom_of_Italy_stamp
Znaczek pocztowy upamiętniający tamte mistrzostwa.

A co wam powiem o finale? Niewiele. Znowu Mussolini wywierał presję na sędziach, znowu była dogrywka w meczu gospodarzy i znowu ją wygrali. Ostatniego gola w reprezentacji, jak i w tym turnieju strzelił Angelo Schiavio. Włochy wygrały 2:1, choć na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem przegrywały. I jeszcze jedna rzecz warta odnotowania. Luis Monti został jedynym piłkarzem w historii, który grał w dwóch finałach mistrzostw świata, w dwóch różnych reprezentacjach. Tak drodzy panowie. Był jednym z tych oriundi, a cztery lata wcześniej grał w Argentynie.

Królowie strzelców

1. Oldřich Nejedlý (Czechosłowacja) – 5 goli

2. Edmund Conen (III Rzesza) – 4 gole

3.Angelo Schiavio (Włochy) – 4 gole

 

DAMIAN BEDNARZ

 

Autorzy statystyk: Rafał Pawleta i Mariusz Chodała

OBSERWUJ NAS NA INSTAGRAMIE!
POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Damian Bednarz
O Damian Bednarz 83 artykuły
Redaktor naczelny Retro Futbol. Jeden z ostatnich przedstawicieli gatunku romantyków futbolowych. Wyznawca kultu Erica Cantony.