Najpopularniejsze teksty kwietnia

Kwiecień był miesiącem niezwykle wytężonej pracy dla redakcji Retro Futbol. Rozpoczęliśmy współprace z wieloma ciekawymi serwisami. O części z nich już zapewne wiecie, reszta niebawem „ujrzy światło dzienne”. Poza umowami partnerskimi, oczywiście raczyliśmy Was tekstami z naszego wehikułu czasu. Dziękujemy za wielkie zainteresowanie i  zachęcamy do zapoznania się z zestawieniem najczęściej czytanych tekstów w kwietniu. 

 

Krzysztof-Surlit1. Krzysztof Surlit – widzewski charakter 

Jego rzuty wolne wprawiały w osłupienie publiczność oraz bramkarzy drużyn przeciwnych. Stałe fragmenty i strzały z dystansu to była jego specjalność. Strzelał bramki największym zespołom z europejskiej czołówki, z Manchesterem United i Juventusem Turyn na czele. Niedoceniany symbol Widzewa, który po odejściu jego największych gwiazd – Zbigniewa Bońka i Władysława Żmudy – przyczynił się do jednego z największych sukcesów w historii polskiej klubowej piłki nożnej. Swój żywot zakończył tam, gdzie czuł się najlepiej – na boisku. Historię Krzysztofa Surlita przeczytasz tutaj.

 

 

worldcupteams.republika.pl

2. Gra ich życia

Mistrzostwa Świata w Anglii w 1966 roku to nie tylko początek wszechogarniającej medialności tej imprezy. Był to również czas, kiedy piłkarze z Korei Północnej mieli okazję postawić swoje nogi na ziemi innej niż azjatycka. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że taka rzecz nie dzieje się w przyrodzie zbyt często. Po 1966 roku Koreańczycy z północy zakwalifikowali się do mundialu dopiero 46 lat później. Wypadli blado i wszyscy zastanawiali się, co spotka tych biednych chłopaków po powrocie do kraju. Dalszy ciąg tej historii można przeczytać tutaj.

 

 

10991567_797387520345470_1284360381637602764_o3. Feniks odradzający się z popiołów – z Pucharu UEFA wprost do B klasy

 

Zagłębie Wałbrzych – dziś zapomniany klub grający w regionalnej lidze. Mało kto pamięta, że w sezonie 1971/1972 klub uczestniczył w rozgrywkach o Puchar UEFA, a w jego barwach grał takie asy jak np. Tadeusz Pawłowski (obecny trener Śląska Wrocław) czy Marian Szeja. Były to czasy świetności wałbrzyskiego klubu, które niestety zakończyły się spadkiem do klasy B. Więcej o historii Zagłębia przeczytasz tutaj.

 

 

4. 96 dusz

„Uważałem, po czym stąpam. To nie była już posadzka. Teraz mogłem się już modlić i uciekać. Zobaczyłem ludzi wspinających się na kraty. Zrobiłem to samo. Wdrapałem się na kogoś, potem na płot. Pobiegłem na boisko. Panowało zamieszanie, istny chaos. Osunąłem się, chyba z ulgi. Nie straciłem przytomności, tylko upadłem na boisko. Patrzyłem w górę i dziwnie odpłynąłem. Widziałem cudownie niebieskie niebo, czułem ciepło słońca. Wszystkie odgłosy ucichły. Pomyślałem, że ten koszmar nie mógł się wydarzyć w tak pięknym dniu. Nagle odzyskałem zmysły i znów znalazłem się w środku piekła.”  To nie jest fragment jakiejś literackiej fikcji. To wspomnienia jednej z osób, które 15 kwietnia 1989 roku znajdowały się na angielskim stadionie Hillsborough, aby obejrzeć półfinał Pucharu Anglii pomiędzy Liverpoolem a Nottingham Forest. Więcej przeczytasz tutaj.

 

maradona25. W cztery oczy z Michałem Gelatą 

Jedyny wywiad w naszym zestawieniu. Rozmawialiśmy z pasjonatem piłki nożnej, który jest kolekcjonerem autografów. Oto fragment jego wypowiedzi: „W zeszłym roku wysłałem list do Ferdinando Rivy – uczestnika MŚ 1954 ze Szwajcarią. Zrobiłem to miesiąc przed jego śmiercią – niestety nie zdążył już odpisać. Po paru miesiącach przyszła jednak odpowiedź ze Szwajcarii, a w kopercie… zdjęcie z autografem Rivy! Podpisaną fotkę (inną niż tę, którą mu wysłałem), przysłała mi jego córka. Napisała w liście, że niestety tata zmarł, lecz wysyła zdjęcie, które wcześniej podpisał. Dołączyła również kserokopię klepsydry.” Całość tutaj.

Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl