Gallagherowie, Oasis i Manchester City

Anglia, połowa lat 90. Wśród Anglików panuje euforia. Na rynek z pierwszą płytą zatytułowaną „Definitely Maybe” wchodzi zespół Oasis. Charyzmatyczne rodzeństwo Gallagherów wraz z innymi członkami bandu zaraża swoim brzmieniem większość społeczeństwa w Wielkiej Brytanii. Zachrypiały głos wokalisty – Liama wydaję się łudząco podobny do stylu śpiewu legendarnego Johna Lennona. Jaki to ma związek z futbolem? Zapraszamy do lektury!

Kim oni są?

Noel i Liam Gallagherowie urodzili się i mieszkali na przedmieściach Manchesteru – Longsight. Po kilku latach przeprowadzili się do Burnage. Ta dzielnica również była blisko ich klubu, ponieważ od swojego domu na stadion Main Road mieli zaledwie 15 minut piechotą. Rodzice Peggy i Thomas byli Irlandczykami. Przyszli założyciele Oasis mieli jeszcze jednego brata Paula, który był najstarszy z rodzeństwa. W zespole muzycznym odgrywał nieco inną rolę niż Liam i Noel, ponieważ skupiał się on na sprawach kategorii technicznej. Bracia Gallagherowie mieli trudne dzieciństwo. Byli regularnie bici przez swojego ojca. Kiedy rodzinie udało się odseparować od dręczyciela, problemy nie ustały. Noel – starszy z braci, miał problemy w szkole, dużo wagarował. Dorastając w Manchesterze, bracia zadawali się z ultrasami klubu City. Sami byli wielkimi fanami drużyny z Main Road. Oczywiście nie obyło się bez kłopotów z prawem. Noel mając zaledwie trzynaście, dostał półroczny wyrok w zawieszeniu za obrabowanie sklepu. W wyniku tego, że nie umiał przystosować się do otoczenia, szkoły, obowiązków to zostawał w domu. Z braku zajęć i nudy jaka go ogarniała, postanowił sięgnąć po gitarę, którą pozostawił mu ojciec, i tak to się zaczęło…

Przeczytaj także:”Nazista, który rozkochał w sobie Anglię”

Cóż takiego zrobili?

Wydając pierwsze płyty w 1994 i 1995 uzyskali szczyt swojej popularności, na którym utrzymywali się przez długie lata. Ze względu na to, że byli wiernymi kibicami klubu z Manchesteru mogli sobie pozwolić na komentarze, które zazwyczaj były wystosowywane do ważnych ludzi angielskiej piłki, często wulgarne i bezpośrednie, a do tego szeroko komentowane w mediach. Popularność determinowała posłuch wśród kibiców, którzy każdego dnia otwierając gazety, z podnieceniem szukali nowinek dotyczących założycieli Oasis.

Oasis
Grupa Oasis podczas koncertu w roku 1996 na ówczesnym stadionie Manchesteru City – Main Road

 Pier****ć morale. Pier****ć Wengera za jego socjalistyczny pogląd na świat piłki nożnej. Pier****ć te wszystkie wypowiedzi, jakoby City straciło swoją tożsamość. Jaką tożsamość? Ten fakt nic nie zmienia, ponieważ byliśmy olewani przez ostatnie 30 lat.

W taki sposób Noel Gallagher dbał o wizerunek „Obywateli” po tym, jak główne udziały w klubie przejął szejk Mansour bin Zayed. Kibicom City odpowiadało takie podejście, kiedy ktoś ze świata show biznesu w prosty sposób dał do zrozumienia, gdzie jest miejsce ich największych rywali. W ten oto kontrowersyjny sposób Gallagherowie jednoczyli wokół siebie ludzi, wzbudzając coraz większą sympatię, zwłaszcza w otoczeniu kibicowskim.

Wypowiedzi tego typu nie były jednorazowe, często się powielały i atakowały tak ważne osoby dla angielskiej piłki osoby, jak choćby Johna Terry’ego czy samego Sir Alexa Fergusona.

Noel w wywiadzie dla Football365 stwierdził:

Nie lubię Terry’ego i nigdy nie lubiłem, ma śmieszne oczka i jest płaczusiem.

Takie zdania mogą wywołać salwę śmiechu, ale były one prawdziwie i szczerze wypowiedziane przez gitarzystę. Natomiast jeśli chodzi o wyzwiska w kierunku Fergusona, to bracia z Manchesteru ochrzcili go mianem starego kloszarda ze śmietnika.

Dobre relacje nie pozostawały tylko na linii kibice – Gallagherowie, ale też piłkarze – Gallagherowie. Niektórzy zawodnicy jawnie przyznawali się do tego, że są wręcz fanatykami zespołu muzycznego i od zawsze marzyli, żeby móc choćby porozmawiać z legendami brytyjskiej sceny brit – popowej. Jednym z przykładów takich piłkarzy był słynny włoski napastnik Alessandro Del Piero:

Kiedy spotkałem ich po raz pierwszy cieszyłem się jak małe dziecko. Ich muzyka powodowała we mnie mnóstwo wspomnień. Chodziłem na ich koncerty, nawet raz mogłem zapowiedzieć piosenkę dla Noela, to było fantastyczne. Chętnie zamieniłbym się z nimi miejscami, ale wiem, że to nie nastąpi. Ja będę chodził na ich koncerty, a oni na moje mecze! Noel był na dwóch bardzo ważnych spotkaniach w mojej karierze na mistrzostwach świata w Niemczech w 2006 roku i dwa razy strzeliłem bramkę! Końcowe zwycięstwo w tym turnieju zawsze będzie mi się z nim kojarzyło.

Włoch dodał jeszcze:„Są kompletną odwrotnością mojej osoby, ponieważ najpierw coś mówią potem myślą”. Ponadto były gracz Juventusu miał przyjemność wystąpić w jednym z teledysków Oasis.

Del Piero nie był tylko jednorazowym przypadkiem, jeśli chodzi o uwielbienie braci wśród piłkarzy. W niezłą relacje z Gallagherami wszedł były piłkarz Manchesteru United, a także City – Carlos Tevez. Gdy w 2009 roku Oasis się rozpadło, to publicznie namawiał braci do reaktywacji zespołu. Argentyńczyk także odwiedzał koncerty późniejszego bandu Liama Gallaghera – Beady Eye.

Noel Gallagher i Carlos Tevez
Noel Gallagher i Carlos Tevez

Młodszemu z braci również przydarzały się dziwaczne sytuacje. W sezonie 2012/2013 po wiktorii w derbach nad Manchesterem United pozwolił sobie pójść na pomeczową konferencję, w której to pochwalił Vincenta Kompanego za zwycięską bramkę i samego trenera dodając „skromnie”:

Kocham Mancinego, jest prawie tak samo cool jak ja

Po zwycięskiej bramce kibice na Etihad celebrowali wygraną tańcząc tak zwany „Poznań”. Sam Liam skwitował to tak:

To jest zaje**ste, Poznań też jest zaje**sty, kocham Poznań!

Liam Gallagher tańczący „Poznań”
Liam Gallagher tańczący „Poznań”

Mimo negatywnych opinii wielu ludzi na temat Gallagherów warto zauważyć, że stanowią oni dla brytyjskich kibiców Manchesteru City unikatowe znaczenie. Po wygraniu ligi w sezonie 2013/2014 przez klub z Etihad kibice na trybunach z dumą rozpoczęli świętowanie, intonując wielki hit Oasis – „Wonderwall”. Utwór został zaśpiewany przez fanów z wielką pasją i zaangażowaniem. Brzmiało to imponująco i dorównywało niepowtarzalnej atmosferze, której można doznać przy okazji odwiedzin stadionu Anfield i odśpiewanego tuż przed meczem „You will never walk alone”. Z resztą zobaczcie sami!

DARIUSZ GOŚCIŃSKI

 

OBSERWUJ NAS NA INSTAGRAMIE! POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl