Historia : Polska – Portugalia

Starcia Polaków z Portugalczykami zawsze były elektryzujące. Na 10 spotkań zaledwie 2 były meczami towarzyskimi – pozostałe zawsze były istotne w walce o wyższe cele, jakimi były eliminacje do mistrzostw świata czy Europy, a także do kolejnych faz turniejów finałowych. Wokół meczów z mieszkańcami Półwyspu Iberyjskiego narodziło się wiele legend, a w pamięci kibiców utkwiły zarówno te dobre, jak i złe występy. Na chwilę przed najważniejszym starciem z Portugalczykami postanowiliśmy przypomnieć najważniejsze momenty związane z tymi pojedynkami.

Polska z Portugalią spotkała się po raz pierwszy w 1976 roku w ramach eliminacji do mistrzostw świata. Nie da się ukryć, że to Biało-Czerwoni byli w tamtych czasach faworytem rywalizacji grupowej. W skład grupy eliminacyjnej wchodziła Dania, Cypr, Polska i wspomniana Portugalia. To właśnie z podopiecznymi José Marii Pedroto zmierzyliśmy się jako pierwszymi, pokonując ich na wyjeździe 2:0. Oba trafienia zaliczył Grzegorz Lato. Trochę ponad rok później doszło do rewanżu na Stadionie Śląskim. Był to mecz niezwykle istotny, gdyż przez całe eliminacje Portugalia deptała po piętach ekipy Jacka Gmocha. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1 po bramkach Deyny i Fernandesa. Było to jednak remis zwycięski, gwarantujący Polakom kwalifikację na turniej finałowy w Argentynie. Warto wspomnieć, że w tym spotkaniu zagrał Adam Nawałka.

Czarna seria

Po zawodzie na mistrzostwach świata oraz słynnej „aferze na Okęciu” w reprezentacji nastąpiły zmiany. Drużyna przechodziła zmianę pokoleniową, a zespół objął Antonii Piechniczek. 23 września 1981 roku Polakom znów przyszło zmierzyć się z Portugalczykami, tym razem w meczu towarzyskim. To było jedno z tych spotkań, o których nie chce się pamiętać. Ekipa Biało-Czerwonych uległa przeciwnikowi 2:0 na Estádio José Alvalade. 3 tygodnie wcześniej podobnym wynikiem zakończyło się starcie z RFN. Warto wspomnieć, że Polacy w tym czasie walczyli o awans na mundial w Hiszpanii, jednak z uwagi na bardzo okrojoną grupę eliminacyjną (Polacy rywalizowali o awans z NRD i Maltą), ekipa Piechniczka rozgrywała dużo meczów towarzyskich. Pomimo przeciętnych wyników w spotkaniach kontrolnych, Biało-Czerwoni rozgromili grupę eliminacyjną do mundialu.

Przeczytaj także: ” Mecz cenniejszy niż złoto

Kolejne dwa starcia z ekipą Portugalii miały dużo większe znaczenie, gdyż obejmowały eliminacje do mistrzostw Europy 1984. Oprócz Portugalii w grupie eliminacyjnej Polakom przyszło się zmierzyć ze Związkiem Radzieckim i Finlandią. Był to okres bardzo smutny dla polskiej piłki, gdyż po zaledwie jednym zwycięstwie i remisie z Finami, oraz remisie z ZSRR zajęliśmy przedostatnie miejsce w grupie eliminacyjnej. Portugalczycy z pięcioma zwycięstwami i jedną porażką awansowali do turnieju finałowego, gdzie odpadli w półfinale z gospodarzem – Francją, mającą w swoim składzie wielkiego Platiniego.

Wracając jednak do meczów Polski z Portugalią, przeciwnicy nie dali żadnych złudzeń ekipie Piechniczka. W pierwszym spotkaniu rozgrywanym w Lizbonie Polacy przegrali 2:1, po honorowym trafieniu Pawła Króla z 90 minuty. W rewanżu na Stadionie Olimpijskim, pomimo znacznej przebudowy składu i oparciu go o zawodników fenomenalnego w tamtym okresie Widzewa, znów górą byli piłkarze znad Oceanu Atlantyckiego.

Dwa oblicza mistrzostw świata

Do tej pory Polacy mierzyli się z Portugalczykami tylko w ramach meczów towarzyskich i eliminacji do wielkich turniejów. Zmieniło się to w 1986 roku, kiedy to los skierował na siebie Maroko, Anglię, Polskę i Portugalię w ramach grupy F mistrzostw świata w Meksyku. Pojedynki w naszej grupie były bardzo wyrównane, o czym świadczy awans Maroko z pierwszego miejsca. Wystarczyły do tego 2 remisy i wygrana (za którą przyznawano wówczas 2 punkty). Drugie miejsce zajęła Anglia, która pokonała Polskę 3:0, a trzecia lokata przypadła Polsce, za sprawą tryumfu nad Portugalczykami. Przy ponad 19900-osobowej widowni zebranej na Estadio Universitario w Monterrey, Włodzimierz Smolarek zapewnił Biało-Czerwonym upragniony tryumf. Dodatkowego smaku zwycięstwu dodaje fakt, że Portugalczyków stawiało się w gronie faworytów do wygrania turnieju. Było to jednak mylne przeświadczenie po bardzo dobrych występach na mistrzostwach Europy we Francji. Zarówno na mundialu w Meksyku, jak i długo po nim portugalska reprezentacja popadała w przeciętność. Mimo to wygrana Polski w tym meczu obrosła legendą.

Niestety nie tylko Portugalczyków dotknął kryzys piłkarski. Polska popadła w jeszcze większy marazm, który zakłóciło na moment wicemistrzostwo olimpijskie z 1992 roku. Pozostały okres to czarne lata, na których wychowywało się pokolenie młodych kibiców. Przełamanie miało nastąpić w 2002 roku po przekonująco wygranych eliminacjach. Po wydawałoby się, udanym losowaniu grupy na mundialu, ekipa Engela z miejsca została postawiona przez polskich kibiców w gronie faworytów do awansu. W pierwszym meczu mieliśmy zdominować fizycznie Koreańczyków. Niestety duża pewność siebie szybko obróciła się przeciwko Biało-Czerwonym. W tych okolicznościach starcie przeciwko Portugalii miało być meczem o wszystko. Tym razem Polacy nie mieli żadnych argumentów w starciu z faworyzowanym przeciwnikiem. Sen o awansie do kolejnej rundy zamienił się w koszmar za sprawą Paulety, który już w 14 minucie rozpoczął popis strzelecki, zakończony hat-trickiem. Ostatnie trafienie dołożył Rui Costa.

Pomimo przekonującego zwycięstwa zarówno Portugalia, jak i Polska odpadła z turnieju i zostały zmuszone wrócić do Europy.

Nie taki diabeł straszny

Pomimo blamażu w Korei i Japonii Polska piłka dostała impuls, który przywrócił wiarę w reprezentację. Pomimo braku awansu do mistrzostw Europy w Portugalii, Polacy zdołali dźwignąć się z małego kryzysu i awansowali do mistrzostw świata w Niemczech. Warto wspomnieć, że w grupie eliminacyjnej mierzyliśmy się między innymi z Anglią, Austrią, Irlandią Północną czy Walią. Niestety sam turniej znów nie okazał się szczęśliwy dla Polaków. Mimo to do eliminacji na kolejny turniej podchodziliśmy pełni wiary. Tym razem w przyszło nam się zmierzyć z takimi drużynami jak Belgia, Finlandia, Serbia, czy… Portugalia.

Podobnie jak w poprzednich latach to piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego byli przedstawiani jako faworyci do wygrania grupy eliminacyjnej. Nastroje przed pierwszym starciem Polaków z faworyzowanym rywalem nie były zbyt dobre. Po inauguracyjnej porażce z Finlandią i przeciętnym remisem z Serbami niewielu stawiało na Biało-Czerwonych. Portugalia pełna wschodzących gwiazd światowej piłki szybko jednak przekonała się, że Polacy nie zamierzają oddawać punktów na własnym terenie. Wygrana 2:1 okazała się punktem zwrotnym dla całych eliminacji, a bohaterem narodowym na moment stał się Smolarek. Tym samym historia zatoczyła koło, gdyż Polska ponownie pokonała Portugalię za sprawą trafień Smolarka. Tym razem katem był jednak syn dawnej legendy reprezentacji.

Na fali wielkiego sukcesu, jakim był na tamten moment tryumf nad faworyzowanym przeciwnikiem, odmieniona Polska zaczęła poważnie myśleć o zwycięstwie w grupie eliminacyjnej, zwłaszcza że Portugalczycy gubili punktu za sprawą częstych remisów. Jak się później okazało, decydującym o pierwszym miejscu w grupie okazał się rewanż rozegrany 8 września 2007 roku na Estádio da Luz. Strzelanie rozpoczął w 44 minucie Lewandowski… Mariusz Lewandowski. Tuż po przerwie wyrównał Maniche, a na kwadrans przed końcem spotkania wynik na 2:1 podwyższył Cristiano Ronaldo. Gdy wydawało się, że tym razem to Portugalczycy będą górą, Jacek Krzynówek wziął na siebie odpowiedzialność w jednej z ostatnich akcji meczu. Jego strzał odbił się od słupka i pleców bramkarza, by ostatecznie trafić do bramki. Upragniony remis stał się faktem, a Polska nie oddała prowadzenia w grupie już do końca eliminacji.

Ostatnim meczem Polaków z Portugalczykami było towarzyskie spotkanie z 29 lutego 2012 roku. Starcie było inauguracją nowego Stadiony Narodowego, jednak samo spotkanie zaliczyć należy raczej do tych, o których się nie pamięta. Najlepszym tego dowodem jest Wojciech Szczęsny, który na jednej z konferencji w ramach Euro 2016 roku spytany właśnie o ten mecz, przyznał, że poza wynikiem nie zapadł on w jego pamięci.

Mit Dawida i Goliata

Wielu kibiców podchodzi do meczu z Portugalią jak do starcia Dawida z Goliatem. Wielkie nazwiska wysypujące się ze składu przeciwnika mają wystraszyć zarówno piłkarzy, jak i sympatyków Biało-Czerwonych. Warto jednak zwrócić uwagę, że zarówno przebieg obecnych mistrzostw we Francji, jak i historia starć pomiędzy ekipami nie daje jednoznacznego obrazu wobec wyłonienia pewnego faworyta spotkania. Można zakładać, że Polsce bliżej do wygranych i zwycięskich remisów, niż porażek. Historyczne mecze pokazują, że im bardziej negatywne były nastroje przed rywalizacją z Portugalią, tym lepsze wyniki osiągaliśmy. Tym razem nastroje są mieszane. Cicho wierzę, że Polacy są w stanie pokonać Portugalię, jednak powstrzymam się od jednoznacznych osądów nad wynikiem. W tej fazie wielkich turniejów ciężko mówić o faworytach, a rywalizację może rozstrzygnąć dyspozycja jednego zawodnika, jeden szczęśliwy strzał, lub pojedynczy błąd. Mam nadzieję, że za kilka lat na łamach naszego portalu będziemy mogli wspominać ten mecz, używając wyłącznie pozytywnych określeń.

BARTŁOMIEJ MATULEWICZ

 

Bartłomiej Matulewicz
O Bartłomiej Matulewicz 39 artykułów
Od lat związany z publicystyką - kiedyś o Manchesterze United, dziś o historii futbolu. Anonimowy Korespondent. Strzelałem w Manchesterze, Mediolanie, Monako, Monachium, Marsylii, Liverpoolu, Londynie i wielu innych... fotki. Czasami złapiesz mnie na trybunach prasowych. Poza studiami i pracą pochłaniam Premier League oraz Ekstraklasę