„Premier League. Historia taktyki w najlepszej piłkarskiej lidze świata” – recenzja

Książka Michaela Coxa to skrupulatna analiza taktyczna 25 lat funkcjonowania Premier League. Nie jest to historia ligi angielskiej sezon po sezonie, lecz opis najważniejszych trendów piłkarskich i tworzących je ludzi. Wydawnictwo Sine Qua Non przygotowało świetne i niezwykle obszerne dzieło na wysokim poziomie merytorycznym.

Michael Cox to angielski dziennikarz piłkarski młodego pokolenia, stały współpracownik „The Guardian” i telewizji ESPN, pisał także dla „The Independent”. Stał się szerzej znany dzięki swojej autorskiej stronie internetowej Zonal Marking, na której publikuje fachowe analizy taktyczne (np. z meczów MŚ w Rosji). Angielska wersja prezentowanej tu książki, szerzej znana pod skróconym tytułem „The Mixer”, stała się bestsellerem roku 2017 na brytyjskim rynku. Słowa uznania dla Wydawnictwa Sine Qua Non, które zareagowało błyskawicznie i rok po angielskim wydaniu opublikowało wersję polską w tłumaczeniu Krzysztofa Cieślika i Grzegorza Krzymianowskiego.

Rok 1992 r. przyniósł najpoważniejszą zmianę w przepisach futbolowych od 1925 r. (wtedy zmieniła się zasada dotycząca spalonego). Po Euro 1992 na boiskach Szwecji bramkarze nie mogli już łapać piłki podanej przez partnera z drużyny. W tym samym roku wystartowała też Premier League, czyli zupełnie nowa odsłona najwyższej ligi piłkarskiej w ojczyźnie futbolu. Jeśli dodamy do tego, że dopiero od dwóch lat (Liverpool FC od roku) angielskie kluby mogły znowu grać w europejskich pucharach (kara za tragedię na Heysel w 1985 r.), to mamy pewność, że rok 1992 stanowi początek nowej epoki w piłce nożnej. Jednak dopiero książka Michela Coxa uświadamia nam, jak bardzo angielski i światowy futbol zmienił się w ciągu pierwszego ćwierćwiecza funkcjonowania Premier League.

Spotkanie to [San Marino – Anglia = 1:7, 17 listopada 1993 r.] było też ostatnim występem w narodowym zespole dawnego partnera Pearce’a w Nottingham Forrest, Desa Walkera. W ciągu pięciu lat dobił do 59 gier w reprezentacji, a rok wcześniej „Guardian” określił go mianem „tego gracza z pola, na którego stratę selekcjoner Graham Taylor nie może sobie pozwolić”. Walker jednak odkrył, że jego talent nie pasuje do wymagań nowoczesnej piłki, i skończył reprezentacyjną karierę w wieku 27 lat. Jak to powiedział później Harry Redknapp: „Kiedy w 1992 roku położono kres podaniom do bramkarza, bardzo odbiło się to na występach Desa. Wykorzystywał swą szybkość, by naciskać napastnika, sprzątnąć mu piłkę i zagrać do bramkarza, który ją łapał… Nagle jednak zaczęto od niego wymagać, by na własną rękę rozwiązywał  takie problemy, a to było zupełnie nie w jego stylu. (s. 20-21)

Piłkarzy z podobnymi problemami było dużo więcej. Znaleźli się też oczywiście tacy, którzy na zmianach skorzystali, a jednym z pierwszych przykładów podawanych przez Michaela Coxa jest fenomenalny duński bramkarz Manchesteru United Peter Schmeichel. Nie uniknął prostych błędów w grze nogami, ale z pewnością jest jednym z symboli pierwszej dekady Premier League. Jeszcze więcej miejsca Michael Cox poświęca innemu zawodnikowi „Czerwonych Diabłów” – od Erica Cantony zaczyna się „inwazja” obcokrajowców na Premier League i radykalna zmiana systemu gry. Coraz popularniejsi stają się gracze operujący między linią pomocy i ataku, klasyczne „dziesiątki”, a tak właśnie grał Cantona. Angielski futbol, preferujący wówczas klasyczne 4-4-2, szybkich skrzydłowych i wysokich napastników, finalizujących dośrodkowania ze skrzydeł, nie produkował takich „dziesiątek”. Dlatego też sukces Manchesteru United i Erica Cantony sprawił, że chwilę później w Arsenalu pojawił się Dennis Bergkamp, a w Chelsea Londyn Gianfranco Zola. Jednocześnie pojawiali się także trenerzy spoza Wysp – szlak przetarł Francuz Arséne Wenger w Arsenalu, a zupełnie nową jakość w Chelsea wprowadzał od 2004 r. José Mourinho.

Michael Cox niezwykle fachowo prowadzi nas przez niuanse taktyczne różnych ekip ligi angielskiej, niekiedy stawia dość kontrowersyjne tezy, np. taką, że Ruud van Nistelrooy nie pasował do taktyki Manchesteru United i właściwie to przeszkadzał ekipie Alexa Fergusona w rozwinięciu skrzydeł. Pamiętając liczne gole tego napastnika i wielokrotne, przeciągłe „Ruuuuuuud” niosące się po trybunach Old Trafford, ciężko uwierzyć, że był to ktoś niepotrzebny w tej ekipie. A jednak liczby pokazują, że dopiero po jego odejściu Manchester United wygrał ponownie Ligę Mistrzów i jeszcze dwa razy zagrał w finale. Jednocześnie dowiadujemy się, że Paul Scholes niejako wyprzedził swoją epokę i dopiero u schyłku piłkarskiej kariery był należycie wykorzystywany w grze drużyny.

Zaskakujące jest też spostrzeżenie, jak niekiedy w tym wielkim labiryncie wyrafinowanej taktyki sukces mogły przynieść rozwiązania najprostsze. Cały rozdział jest poświęcony zespołowi Bolton Wanderers, który w latach 1999-2007 prowadził przedstawiciel starej angielskiej szkoły „kick and run” Sam Allardyce. Jego drużyna rozpoczęła sezon 2001/2002 jako beniaminek Premier League od rozbicia Leicester 5:0 i menedżer zaczął nawet przebąkiwać o historycznym mistrzostwie. Ostatecznie „Kłusaki” ledwo się utrzymały, podobnie było w sezonie 2002/2003, jednak następnie aż do końca pracy Sama Allardyce’a meldowały się na koniec rozgrywek w pierwszej dziesiątce.

Allardyce był mistrzem znajdowania równowagi – między futbolem siłowym a polotem, między swoją staroświecką naturą a innowacyjnymi metodami, między konsekwentnym podejściem a taktyką biorącą pod uwagę zwyczaje rywala. Nieliczni neutralni kibice zachwycali się Boltonem z powodów estetycznych, lecz w drużynie Big Sama zawsze grali porywający piłkarze; wprowadził on także taktyczną różnorodność, stawiając wielkie kluby przed całkowicie nowym wyzwaniem. Wieczny autsajder Allardyce ponownie wprowadził tradycyjny angielski futbol do coraz bardziej kontynentalnej Premier League. (s. 175)

Świat nie znosi próżni, więc po odejściu Allardyce’a z Boltonu szybko pojawił się nowy zespół, odnoszący sukcesy za pomocą prostych środków. Walijski trener Tony Pulis w prowadzonym przez siebie Stoke potrafił zrobić użytek z dawnego mistrza w rzucie oszczepem:

(…) Rory Delap wyrzucił piłkę z autu z lewej strony w pole bramkowe i Mamady Sidibé trafił do siatki. Stoke zaskoczyło. Gol ten określił styl Stoke, a Delap ze swymi rewelacyjnymi długimi wyrzutami stał się najbardziej wyjątkową bronią taktyczną w lidze. Premier League wiele razy wcześniej widziała długie wyrzuty z autu – w istocie pierwszego gola w historii rozgrywek strzelił Brian Deane z Sheffield United po wyrzucie i zgraniu partnera – ale kogoś takiego jak Delap nie miała jeszcze okazji oglądać. Irlandczyk zdobył mistrzostwo szkoły średniej w rzucie oszczepem i był obdarzony wrodzoną siłą górnych partii ciała. Ale jego umiejętność długich wyrzutów stała się istotna dopiero pod koniec kariery. Kiedy w 2008 r. Stoke awansowało do Premier League, Delap miał 32 lata i ponad 200 występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w barwach Derby, Southampton i Sunderlandu. (…) W innych klubach zdarzało mu się wyrzucać piłkę z autu, ale w Stoke regularnie kończył spotkania z większą liczbą wyrzutów niż podań na koncie – w pierwszej kolejności był kimś, kto wyrzuca piłkę zza linii bocznej, a dopiero w drugiej piłkarzem. Metoda Stoke była prosta – gramy na aferę. (s. 314-315)

Oczywiście historie przeciętnych Bolton i Stoke to tylko przerywnik w opisie najważniejszych zjawisk w historii Premier League. Na wielu stronach króluje „The Special One”, przenikają się także ciągle drogi legendarnych Alexa Fergusona i Arséne’a Wengera. W końcu pojawia się także Pep Giardiola i inni wybitni przedstawiciele świata trenerskiego – Carlo Ancelotti, Manuel Pellegrini czy Mauricio Pochettino. Kibice Liverpoolu na pewno z bólem serca poczytają o sezonie 2013/2014 i jednym z najsłynniejszych poślizgnięć w historii walki o mistrzostwo Anglii.

Naiwność The Reds nie dotyczyła konkretnej taktyki, ale szerzej rozumianych celów. Podopieczni Rodgersa nie musieli pokonać Chelsea, ale rozpaczliwie próbowali to zrobić. Nie musieli strzelić więcej goli Crystal Palace, ale rozpaczliwie próbowali to zrobić. Liverpool stał się tak nieustępliwą, nastawioną całkowicie na atak drużyną, że nie potrafił wrócić do stylu, który Rodgers początkowo pragnął osiągnąć – do futbolu pozycyjnego dającego raczej kontrolę nad meczem niż bramki. Ostatecznie kosztowało go to tytuł. (s. 423)

Nie mogło zabraknąć pięknej historii Leicester City w sezonie 2015/2016, mamy także polski akcent:

Jerzy Dudek był zaskoczony, gdy Benitez z miejsca położył wielki nacisk na to, by grał blisko obrońców. „Przystosowanie zajęło mi większość sezonu” – przyznał. Menedżer The Reds szykował mu tymczasem następcę, Pepe Reinę, czującego się swobodniej w roli bramkarza-libero. (s. 253)

Tak właśnie skończyło się poważnie granie w piłkę w wykonaniu Jerzego Dudka (w Realu Madryt bardziej był niż grał). Ciekawostek dotyczących poszczególnych piłkarzy czy trenerów jest cała masa, jednak książka Michaela Coxa to przede wszystkim dokładny opis historii 25 lat Premier League – być może nie najlepszej ligi świata, ale z pewnością najpopularniejszej. Autor bardzo ciekawie opisuje przemianę Premier League w ligę de facto międzynarodową. Z pewnością wypłynęło to na jej niezwykłą popularność, natomiast otwartym pozostaje pytanie, czy było do dobre dla angielskiego futbolu.

Do kogo adresowana jest ta książka? Z pewnością do czytelnika wyrobionego, ponieważ nie jest łatwo przebrnąć przez prawie 500 stron szczegółowej analizy historii i taktyki Premier League. Przede wszystkim pracę Michaela Coxa powinni przeczytać trenerzy – zarówno ci ekstraklasowi, jak i amatorzy rozpoczynający swoją szkoleniową przygodę w niższych ligach. Autor spędził wiele godzin na rozmowach m.in. z Carlo Ancelottim, więc z pewnością można znaleźć nowe spojrzenie na wiele niuansów taktycznych. Przyznam szczerze, że podczas lektury sam nabierałem ochoty, aby wyrobić sobie licencję trenerską. Nie zawiodą się także miłośnicy Premier League, którzy będą mogli raz jeszcze przeżyć wielkie emocje minionych lat, przy okazji dowiadując się nieco o „kuchni” tych wszystkich wydarzeń. Okładka polskiej wersji niewiele różni się od pierwowzoru angielskiego (liczne strzałki na pewno spodobają się trenerowi Jackowi Gmochowi). W środku nie ma zdjęć czy grafik, za to mamy niemal pół tysiąca stron treści na najwyższym poziomie merytorycznym.

„Premier League. Historia taktyki w najlepszej piłkarskiej lidze świata” to książka przeznaczona dla koneserów. Być może nie będzie się sprzedawać tak dobrze, jak biografie największych gwiazd piłkarskich boisk, ale Wydawnictwu SQN należą się wielkie słowa uznania za publikację tej książki. Oby jeszcze mocniej eksplorowali właśnie tę ścieżkę, a dzieło Michaela Coxa z czystym sumieniem polecam wszystkim prawdziwym pasjonatom piłki nożnej.

BARTOSZ BOLESŁAWSKI

Bartosz Bolesławski
O Bartosz Bolesławski 21 artykułów
Psychofan i zaoczny bramkarz KS Włókniarz Rakszawa. Miłośnik niesamowitych historii futbolowych, jak mistrzostwo Europy Greków w 2004 r. Zwolennik tezy, że piłka nożna to najpoważniejsza spośród tych niepoważnych rzeczy na świecie.