Reprezentacja Polski w Mistrzostwach Europy #2

W pierwszej części naszego cyklu, którą można przeczytać tutaj, przedstawiliśmy zmagania naszych piłkarzy w eliminacjach Mistrzostw Europy w latach 1960 – 1976. Niestety każda z ówczesnych kwalifikacji, nie okazała się zbyt szczęśliwa dla reprezentacji Polski. Jak było w latach 1980 – 1996? Zapraszamy do przeczytania! 

W eliminacjach do VI Mistrzostw Europy, które odbyły się w 1980 we Włoszech, podobnie jak w poprzedniej edycji los skojarzył nas z Holendrami. Oprócz reprezentacji tego kraju w naszej grupie znaleźli się również piłkarze Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Szwajcarii i Islandii. Najsilniejszym przeciwnikiem, podobnie jak cztery lata wcześniej okazała się reprezentacja Oranje, która była wówczas aktualnym wicemistrzem świata
(w 1978 r. w Argentynie, Holendrzy wywalczyli ten tytuł drugi raz z rzędu i po raz drugi przegrali z gospodarzami turnieju…). Nasi reprezentanci zajęli ostatecznie 2. miejsce w grupie za wspomnianą Holandią (wygraliśmy pięć spotkań, dwa zremisowaliśmy i tylko jeden przegraliśmy). Zaprezentowaliśmy się więc całkiem nieźle, ale do awansu trochę zabrakło… Po raz pierwszy w historii Mistrzostw Europy turniej finałowy zgromadził
w 1980 r. osiem najlepszych reprezentacji kontynentu. Holendrzy po wygraniu grupy znaleźli się automatycznie w finałach gdzie jednak niczego spektakularnego nie osiągnęli (uplasowali się poza podium).

Kolejna edycja Mistrzostw Europy, których finały odbyły się w roku 1984 we Francji, była dla nas bardzo nieudana. Polacy jako aktualni brązowi medaliści Mistrzostw Świata (zdobyliśmy ten tytuł w 1982 r. w Hiszpanii) zajęli dopiero 3. miejsce w grupie wyprzedzając jedynie reprezentację Finlandii. Zdetronizowały nas zdecydowanie reprezentacje Portugalii (wygrała grupę awansując do finałów i zdobywając tam 3. miejsce) i Związku Radzieckiego. Polakom udało się wygrać tylko… jedno spotkanie… To jeden z najgorszych bilansów naszej reprezentacji w eliminacjach do europejskiego czempionatu…

Anglia - Belgia
Zdjęcie pochodzi z meczu fazy grupowej Anglia – Belgia (ME 1980)

Niewiele lepiej zaprezentowaliśmy się w kolejnych eliminacjach. Tym razem zajęliśmy dopiero… 4. lokatę w grupie ustępując po raz kolejny Holandii (wygrali zdecydowanie nie przegrywając żadnego z sześciu spotkań, zaledwie dwa remisując), Grecji, Węgrom a wyprzedzając jedynie zdecydowanych outsiderów – Cypr. Zwycięzcy naszej grupy jak się później okazało w świetnym stylu zdobyli tytuł mistrzowski, podczas finałów rozgrywanych w 1988 r. w Republice Federalnej Niemiec. Pamiętam jak będąc dziesięcioletnim wówczas chłopcem grałem z kolegami w piłkę na placu szkolnym, a każdy
z nas był van Bastenem, Gullitem, Rijkaardem czy van Breukelenem. To była wtedy zdecydowanie najlepsza drużyna narodowa na naszym kontynencie. Szkoda, że w Mistrzostwach Świata jakoś nie mieli szczęścia…

 W eliminacjach IX Mistrzostw Europy, których finały w 1992 r. odbyły się w Szwecji los przydzielił nam reprezentacje Anglii, Irlandii i Turcji. Pierwsze dwie ekipy okazały się dla nas za mocne, udało się wyprzedzić jedynie piłkarzy tureckich. Bilans Biało – Czerwonych  nie był po raz kolejny olśniewający: zaledwie dwa spotkania zwycięskie, aż trzy remisy i jedna porażka. To zdecydowanie za mało, aby myśleć o awansie. Po raz ostatni finał europejskiego czempionatu zgromadził osiem drużyn. Zwycięzcy naszej grupy – Anglicy w Szwecji zaprezentowali się bardzo słabo, nie wygrywając żadnego spotkania, znaleźli się poza podium imprezy. Szkoda, że nasi reprezentanci nie poszli w ślady reprezentacji olimpijskiej, która w Barcelonie w 1992 r. zdobyła w świetnym stylu tytuł wicemistrzowski! To już jednak zupełnie inna historia…

X Mistrzostwa Europy po raz pierwszy w historii zgromadziły w finałach aż szesnaście drużyn narodowych! Widzimy więc, jak bardzo ewaluowała ta impreza na przestrzeni lat. Zaczynało się wszystko od czterech ekip w 1960 r. Dwadzieścia lat później postanowiono powiększyć grono uczestników finałów do ośmiu reprezentacji Starego Kontynentu, by
u progu XXI wieku po raz kolejny zwiększyć liczbę drużyn do szesnastu! Wiemy doskonale, że najbliższe finały we Francji zgromadzą już dwadzieścia cztery najlepsze ekipy na naszym kontynencie! Czy to dobry kierunek dla sportowej rywalizacji w Europie?  Dla mnie osobiście, a myślę, że nie jestem odosobniony w tym sądzie, chodzi tylko i wyłącznie
o nabijanie kasy dla UEFA. Ze sportową rywalizacją nie ma to zbyt wiele wspólnego… Proszę zwrócić uwagę, że w chwili obecnej awans do najważniejszej piłkarskiej imprezy Europy uzyskuje praktycznie co druga drużyna, która jest zarejestrowana w UEFA… Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby za kilka lat włodarze Europejskiej Unii Piłkarskiej, stwierdzili, że może warto powiększyć grono uczestników np. do 32 drużyn…

Przejdźmy jednak do X Mistrzostw Europy. Po raz kolejny nasi piłkarze nie zachwycili. Kryzys naszego piłkarstwa trwał nadal. Od 1986 r. nie mogliśmy awansować do Mistrzostw Świata, o Mistrzostwach Europy nie wspominając… 4. miejsce w grupie za Rumunią, Francją, Słowacją a tylko przed Izraelem i Azerbejdżanem to wszystko na co było nas stać. Polacy wygrali zaledwie trzy spotkania, cztery zremisowali i zanotowali trzy porażki. Przepustkę do Anglii, gdzie tym razem odbył się turniej,  zdobyli zwycięzcy naszej grupy, czyli Rumuni oraz drudzy w grupie Francuzi. Reprezentacja Rumuni w Anglii zaprezentowała się fatalnie przegrywając wszystkie spotkania. Francuzi natomiast dotarli aż do półfinału przegrywając dopiero rzutami karnymi z Czechami.

Autor: Rafał Pawleta

Rafał Pawleta
O Rafał Pawleta 64 artykuły
Z wykształcenia nauczyciel geografii, pasjonat dobrego, widowiskowego i efektownego futbolu bez przynależności klubowej czy reprezentacyjnej, miłośnik statystyki piłkarskiej.