Retro Armaty

Król strzelców w formie definicyjnej jest osoba, która w dowolnych rozgrywkach ligowych, turniejowych zdobyła największą ilość bramek dla swojej drużyny z ogółu zawodników występujących. Czy można odbiec od tejże definicji bądź interpretować ją na swój sposób, moim zdaniem tak. Obecna rzeczywistość dostarcza niesamowitych pojedynków, gdzie prym wiedzie pojedynek Messiego z Ronaldo.

Na łamach historii zapisali się jednakże piłkarze, o których prawdopodobnie czytelnik mógł nie słyszeć. Byli to sportowcy zdobywający bramki na zawołanie bądź tacy, którzy kilkukrotnie rozrywali siatkę bramki przeciwnika w trakcie spotkania. Współczesnego kibica postacie prawdopodobnie anonimowe, dla kart historii są to „retro armaty”. Piłkarze, których ubóstwiano, stawiano za wzór, jednakże z czasem zapominani, zasłonięci coraz to większą warstwą kurzu.

„Sir Arthur, trudne początki”

Arhur Chandler, czy komukolwiek mówi coś to nazwisko? Wątpię, prędzej wielu pomyśli o Chandlerze ze słynnego serialu „Przyjaciele”, jednak dla kibiców niosących w sercu Leicester, jest to postać legendarna. Urodzony 27 listopada 1895. W wieku 25 lat trafił do Queens Park Rangers, to były jego pierwsze kroki w profesjonalnej piłce. Chandler do tego momentu nie wypracował sobie opinii solidnego piłkarza, prędzej uważano go za „zapchajdziurę”. Przez trzy lata pobytu w londyńskim zespole piłkarz pojawił się na boisku 78 razy, przy czym zdobył zaledwie, jako napastnik 16 bramek. W dzisiejszych czasach prawdopodobnie wielu by mu zalecało zmianę profesji. Zapewne w tym momencie wielu pomyśli, co to za piłkarz, szkoda czasu, ale równie dobrze kto z grona czytelników pomyślał, że piłkarz może rozpocząć budowanie swojej legendy w wieku 27 lat? Irracjonalne? W teraźniejszości na pewno.

Eksplozja

W 1923 roku zmieniło się wszystko. Do zespołu ściągnął go Peter Hodge, ówczesny szkoleniowiec Leicester. Od samego początku, jak się później okazało, śrubował klubowe rekordy. 118 – tyle spotkań z rzędu, wliczając debiut rozegrał Arthur . Pierwsze dwa gole dla klubu zdobył w drugim swoim spotkaniu, wygranym 5-0 z Stoke City. W debiutanckim sezonie piłkarz zdobył 27 bramek, jednak pomimo to, jego zespół skończył rozgrywki na 12 pozycji. Kolejny sezon to kolejne popisy Arthura Chandlera, wielki udział w tym miał jego partner z ataku, Johny Duncan. Obydwaj zdobyli w sezonie 1924/1925 62 gole (Chandler zapisał na swoim koncie 32 trafienia, przy 30 Duncana. Co ciekawe, to właśnie Arthur zdobył koronę króla strzelców.

chandler-2-480280-419412

Zawodnik rozkwitający w wieku 28 lat, w dzisiejszych czasach jest to aspekt niewyobrażalny. Kolejne sezony to odpowiednio 26 i 28 bramek, mówimy cały czas tylko o golach zdobytych w rozgrywkach ligowych. 30-letni Arthur Chandler znalazł się w złotym okresie swojej kariery piłkarskiej. W sezonie 1927-1928 oraz 1928-1929 napastnik najpierw wyśrubował swój rekord, zdobywając 34 gole w lidze, a rok później powtórzył ten wyczyn. Niezwykłe? Trudno z tym polemizować. W rozgrywkach 1929-1930 trafiał 32 razy do bramki rywala. Niestety, później już tak różowo nie było. Ustrzelił odpowiednio 18, 12, 4, 6 i 9 goli. Jednakże jego wyczyny były nader imponujące. 12 hat-tricków, raz zdobył cztery gole podczas jednego meczu, trzykrotnie ustrzelił pięć goli w spotkaniu, raz udało mu się skarcić przeciwnika sześcioma bramkami w czasie 90 minut.

Mit

Ten ostatni wyczyń, wyjątkowo zapisał się na łamach historii, ba, powstała nawet tak zwana legenda „sześciu łabędzi”. Chodzi tutaj o mecz, który odbył się 20 października 1929 roku. Wielu opisuje to spotkanie, jako najwspanialsze w historii Chandlera, w roli przeciwnika wystąpiła ekipa Portsmouth. Jak mówią karty historii, kilka chwil po tym, gdy piłkarz zdobył swojego piątego gola w tym meczu, nad stadionem przeleciała grupka pięciu łabędzi, jednakże parę minut później nad obiektem pojawił się szósty łabędź, który wedle podań gonił resztę. Jak łączą się te wątki? Po przelocie szóstego ptaka Chandler zdobył swoją szóstą bramkę. Finalnie Leicester pokonało gości 10:0, a wyczynu Arthura nikt nie powtórzył aż do dziś. W drużynie przebywał do 39 roku życia.

Po 1935 roku zaliczył on jeszcze krótki epizod w Notts County, gdzie w 10 meczach zdobył 6 bramek – lepsze składniowo. Po tym okresie zakończył on swoją karierę piłkarską. Zmarł 18 czerwca 1984 roku w wieku 88 lat. Po dziś dzień piastuje on fotel lidera strzelca wszechczasów dla klubu z 273 bramkami na koncie. Do tej pory również nikt nie pobił liczby bramek zdobytych w lidze, a jest ich 259. Nikt nie zdobył również większej ilości bramek na najwyższym stopniu ligowym dla klubu, czyli 203 goli. Nikt również nie pokonał Chandlera, jeśli chodzi o bramki zdobyte dla Leicester w FA Cup, a mowa tutaj o 14 golach.

Z całą pewnością jest to postać, którą obowiązkowo muszą znać miłośnicy „Lisów”, jest to piłkarz, którego powinien znać każdy kibic angielskiej piłki, a z całą pewnością jest to zawodnik, którego powinien poznać każdy sympatyk piłki nożnej.

Zlatá legenda českého fotbalu

Josef Bican (więcej o tym piłkarzu przeczytać można tutaj), postać można by rzec — legendarna, jednak jak wielu z drogich czytelników zna tę postać? Piłkarz o wdzięcznym pseudonimie „Pepi” jest najbardziej bramkostrzelnym piłkarzem w historii piłki nożnej! Nie robi wrażenia to stwierdzenie? Garść liczb, 918 wszystkich zliczonych spotkań i uwaga 1468 bramek? Czapki z głów. Jednak od początku. Bican przyszedł na świat 25 września 1913 roku w Wiedniu, który należał do ówczesnych Austro-Węgier. Pierwsze kroki w piłkarskim świecie rozpoczął w 1928 roku w już austriackim klubie Schustek, gdzie zagrał 23-krotnie, zdobywając przy tym 24 gole. „Zlatá legenda českého fotbalu” dwa lata później trafiła do innego austriackiego zespołu, Farbenlutz (20 występów, 47 goli).

Okres Rapidu

W 1931 roku „Pepi” został sprowadzony do Rapidu Wiedeń, gdzie początkowo miał otrzymywać równowartość 150 szylingów, jednakże piłkarz w wieku 20 lat był tak ważny dla zespołu, że ten postanowił uczynić go jednym z najlepiej opłacanych piłkarzy w Austrii, postanowiono, że będzie dostawał na rękę kwotę równą 600 szylingów. W wiedeńskim zespole Bican spędził w sumie cztery lata i po raz kolejny jego dorobek bramkowy przewyższał liczbę występów, Josef wystąpił 49 razy, do bramki rywala trafiał 52-krotnie.

Rozkwit

Kolejne dwa lata były małym przestojem napastnika, okres ten spędził w Admirze. W 1937 roku pożegnał Wiedeń i dołączył do praskiej Slavii, gdzie występował w czasie II Wojny Światowej. W ciągu ośmiu sezonów zdobył on 328 bramek w samych rozgrywkach ligowych, wliczając to aż 57 goli w jednym sezonie. Trzykrotnie w swojej karierze zdobył aż siedem bramek w czasie jednego spotkania! (Mowa tutaj o meczach z Zliną-w sezonie 1939/40 mecz zakończył się wynikiem 10-1, rok później z tym samym zespołem Slavia wygrała 12-1, po raz trzeci Bican zdobył siedem bramek w czasie jednego spotkania w sezonie 1947/48, kiedy to praski zespół pokonał ekipę Ceskich Budejovic aż 15-1).

bican

Podsumowując wszystkie ligi, w których występował, Bican dwunastokrotnie zdobył koronę króla strzelców w czasie 27 lat swojej kariery. Pięciokrotnie z rzędu był najskuteczniejszym zawodnikiem w Europie, a miało to miejsce od sezonu 1939/40 do rozgrywek w latach 1943/44.

Powojenna kariera

Po zakończeniu wojny w zdewastowanej Europie piłkarz nie mógł narzekać na brak ofert od największych klubów. Juventus złożył piłkarzowi, wydawałoby się ofertę nie do odrzucenia, kilkukrotnie wyższe zarobki niż miało to miejsce w Slavii, oraz własny dom, „Pepi” jednak odmówił. Stało się tak, ponieważ do piłkarza miała dojść informacja, iż Włochami mieli rządzić komuniści, których piłkarz był zażartym przeciwnikiem. Pozostał w Pradze i paradoksalnie, w 1948 roku komuniści doszli do władzy. Piłkarz odmówił dołączenia do Partii Komunistycznej, podobnie było wcześniej, Bican odmówił przyłączenia się do Partii Nazistowskiej.

W 1950 roku trafił do robotniczego zespołu Železárny Vítkovice, w ktorego barwach zdobył 30 bramek w 33 występach. Zaledwie rok później przeniósł się do Hradec Králové, jednakże 1 maja 1953 roku Partia Komunistyczna zmusiła go do opuszczenia miasta. Do tego czasu zdążył wystąpić dziewięc razy, strzelając przy tym 19 bramek. Po opuszczeniu miasta Bican powrócił do Pragi, jednakże nie do Slavii, a do praskiego Dynama, w którym zagrał 29 razy, zdobywając przy tym 22 gole.

Piłkarz cyrkowiec

Historia Josefa niesie również ze sobą wiele ciekawostek. Na czeskiej stronie poświęconej piłkarzowi możemy dowiedzieć się, że kiedy „Pepi” występował jeszcze jako nastolatek, podczas jednego ze spotkań, kiedy został sponiewierany, jego matka postanowiła nie stać biernie. Ruszyła na boisko i w pełnym biegu zaczęła okładać parasolką sprawcę całej sytuacji.

Bicana nie podziwiano jednak tylko za wyczyny strzeleckie, piłkarz przyciągał tłumy, chociażby na swoje treningi jeszcze podczas pobytu w Slavii. Setki, jak nie tysiące (jest to zależne od źródeł) przychodziły podziwiać przygotowania napastnika, które według wielu bardziej przypominały popisy cyrkowe, niż faktycznie trening piłkarski. Co ciekawe, aby móc obejrzeć sam trening Josefa, trzeba było sypnąć groszem, a w pewnym okresie postanowiono nawet rozprowadzać wejściówki, upoważniające do podziwiania przygotowań. Specyficzny był również trening strzelecki piłkarza. Wedle podań ustawiał on puste szklane butelki na skraju pola karnego i z około 25 metrów uderzał w nie piłką tak, aby szklane tworzywo znalazło się w bramce. Jeśli miał on zły dzień, udało mu się wstrzelić „zaledwie” dziewięć butelek z dziesięciu.

Rekord i Pele

Powracając jednak do jego statystyk. Z pominięciem wszelkich spotkań towarzyskich i występów w rezerwach zespołów, w których grał, piłkarz wedle RSSSF (The Rec.Sport.Soccer Statistics Foundation) na swoim koncie miał 530 oficjalnych spotkań, w którzych, uwaga zdobył 805 bramek. Jednakże IFFHS (International Federation of Football History & Statistics) plasuje piłkarza na drugim miejscu z 518 bramkami, więcej wedle tej organizacji naliczone ma tylko Pele – 541. Kiedyś faktycznie spytano Bicana, czy zdobył więcej bramek od legendarnego Brazylijczyka, na co ten miał odpowiedzieć – „Dlaczego miałbym cokolwiek potwierdzać, jaki to ma cel. Naprawdę myślicie, że ktokolwiek nawet po moich słowach uwierzyłby, że zdobyłem więcej bramek niż Pele?”

Paweł Klama
O Paweł Klama 17 artykułów
Hobby pismak, miłośnik angielskiej piłki, archeolog historii, krnąbrny brodacz, pracoholik. Prywatnie kibic Manchesteru United i Lecha Poznań.