Tragiczny los Józefa Klotza

Każdy szanujący się kibic piłki nożnej w Polsce z pewnością wie, kim był Trener Tysiąclecia oraz kto zatrzymał Anglię na Wembley. Sądzę, że każdy fan naszej reprezentacji jednym tchem jest w stanie wymienić najważniejsze postacie krajowego futbolu, jednak czy ktokolwiek pamięta, jak nazywa się strzelec pierwszego gola w biało-czerwonych barwach? Owe pytanie zaciekawiło mnie do tego stopnia, że postanowiłem sprawdzić, czy ktokolwiek ze znanych mi wielbicieli świata sportu zdoła na nie odpowiedzieć. Kiedy okazało się, że zdecydowana większość zapytanych musiała ratować się internetową wyszukiwarką, wtedy uświadomiłem sobie, że pamięć o autorze premierowej bramki dla Polski przykrył niezasłużony cień zapomnienia. W wyniku tego odkrycia moje dziennikarskie poczucie obowiązku nakazało mi przedstawić historię człowieka, który zapisał się na kartach historii polskiego futbolu.

Nasz bohater nazywał się Józef Klotz i był synem żydowskiego szewca. Przyszły reprezentant Polski urodził się 2 stycznia 1900 roku w Krakowie. Z zachowanych źródeł możemy dowiedzieć się, że był to obrońca mierzący 185 centymetrów i ważący 75 kilogramów. Pierwszym zespołem w karierze krakowskiego defensora była obecnie nieistniejąca drużyna Jutrzenki, którą tworzyli zawodnicy wyznania mojżeszowego. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że znane dzisiejszym kibicom hasło „Święta Wojna” pierwotnie odnosiło się do derbów rozgrywanych między klubem Józefa Klotza, a innym syjonistycznym zespołem – Makkabi Kraków. Dopiero z czasem te wyrażenie przerodziło się w określenie odnoszące się do meczu Cracovii z Wisłą. Stało się tak za sprawą Ludwika Gintela, który po przejściu do zespołu Pasów użył tego hasła przed rozgrywanym szlagierem z Białą Gwiazdą. Sam Klotz występował w trakcie swojej piłkarskiej przygody w dwóch klubach. W swoim pierwszym zespole występował w latach 1912-1925 i przeniósł się następnie do Makkabi Warszawa. W reprezentacji Polski rozegrał dwa spotkania –z Węgrami i Szwecją.

Podróżując trasą, której stacje wyznaczają poszczególne etapy kariery krakowskiego obrońcy, przenieśmy się pamięcią do jego rodzinnego miasta, w którym było mu dane zadebiutować w koszulce z białym orzełkiem na piersi.

Debiut w reprezentacji Polski

Dużym wydarzeniem w karierze Józefa Klotza był bez wątpienia jego premierowy mecz w biało-czerwonych barwach. Kartki kalendarza wskazywały datę 14 maja 1922 roku. Polska drużyna narodowa, która występowała pierwszy raz w roli gospodarza, podejmowała tego dnia reprezentację Węgier. Skład naszej drużyny w głównej mierze opierał się na piłkarzach krakowskich klubów – byli to tak znani zawodnicy jak Ludwik Gintel, Henryk Reyman, czy Józef Kałuża. Wyjątek od reguły stanowiło dwóch zawodników – bramkarz Polonii Warszawa Jan Loth oraz legendarny Wacław Kuchar z lwowskiej Pogoni. Trenerem tamtego zespołu był Józef Lustgarten – międzynarodowy sędzia piłkarski i zawodnik, który w czasie swojej kariery występował w zespole Pasów. W roku 1939 ówczesny szkoleniowiec został uprowadzony przez NKWD, co w konsekwencji poskutkowało jego trafieniem do stalinowskiego łagru, w którym został zmuszony spędzić długie 17 lat życia. Mecz był rozgrywany na boisku Cracovii. Warto przypomnieć, że stadion Pasów znajduje się obecnie przy ulicy upamiętniającej grającego w tamtym spotkaniu Józefa Kałużę. Miejsce, które wybrano na scenę zmagań obu zespołów stanowi ponadto najstarszą strukturę piłkarską dotychczas użytkowaną w Polsce.

Licznie zgromadzeni na trybunach kibice niestety nie przynieśli szczęścia swojej reprezentacji. Już na samym początku spotkania Ludwik Gintel feralnie zaskoczył warszawskiego bramkarza i niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki. Zegar odmierzający czas wskazywał czwartą minutę gry. Nasz bohater wystąpił w tym meczu na pozycji stopera. Kiepski początek naszej drużyny podziałał uskrzydlająco na goszczących w Krakowie Węgrów. To goście przejęli inicjatywę, którą udokumentowali następnymi bramkami. Dzieła zniszczenia dokonał Michaly Solti, który zdobył w trakcie tego spotkania jeszcze dwa gole. Polska poniosła dotkliwą porażkę i w kiepskim stylu przegrała 0-3. Józef Klotz, podobnie jak cały zespół nie mógł być zadowolony z tamtego występu. Podopieczni krakowskiego trenera musieli poczekać na swoją pierwszą oficjalną bramkę zdobytą w międzypaństwowym meczu.

Machabeusze sportu – wystawa w Synagodze Starej. Piłkarze Jutrzenki – pierwszy z prawej siedzi Józef Klotz (Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta)

Pierwszy gol Polski

Był 28 dzień maja 1922 roku. Kadra Józefa Lustgartena rozgrywała tego dnia towarzyskie spotkanie w Sztokholmie. Polacy mierzyli się ze Szwedami. Biorąc pod uwagę ostatni pojedynek z Węgrami, nikt nie był pewny korzystnego wyniku, zważywszy, że mecz odbywał się na trudnym terenie stadionu olimpijskiego. Gdyby jednak znalazł się optymista, który miałby tego dnia wskazać potencjalnego strzelca gola dla Biało-czerwonych, to z pewnością postawiłby na bramkostrzelnego Wacława Kuchara. Sądzę, że przed pierwszym gwizdkiem nikomu nie przeszła przez głowę myśl, że to właśnie Józef Klotz zostanie autorem historycznej bramki.

W porównaniu do poprzedniego meczu szkoleniowiec postanowił wprowadzić do składu, aż siedmiu piłkarzy Cracovii. Nowymi zawodnikami zespołu zostali znani z krakowskich boisk- Leon Sperling, Adam Kogut i Józef Fryc. Ponadto skład został uzupełniony drugim zawodnikiem Pogoni Lwów- Józefem Garbieniem. To jednak obrońca Jutrzenki w 23 minucie spotkania podjął się wykonywania rzutu karnego, który został odgwizdany w polu karnym skandynawskiego zespołu. Oznaczało to, że zespół trenera Lustgartena stanął przed szansą strzelenia pierwszego gola w międzypaństwowym występie. Siła i precyzja uderzenia z 11 metra zaowocowała strzeleniem tak upragnionej przez polskich zawodników bramki. Warto dodać, że w 74 minucie przewagę Biało-czerwonych udokumentował jeszcze Józef Garbień. Polska pozwoliła sobie wbić jedynie jednego gola i ostatecznie wygrała na ciężkim terenie wynikiem 2-1. Pierwsze bramki i premierowe zwycięstwo kraju znad Wisły stało się faktem.

Jak pokazała przyszłość – był to drugi i ostatni występ Józefa Klotza z orzełkiem na piersi. Mimo, iż właśnie w tym spotkaniu zapisał się w historii naszego futbolu jako strzelec pierwszego gola w kadrze, to nigdy później nie otrzymał szansy, by zaistnieć w niej na stałe. W 1925 roku piłkarz Jutrzenki postanowił przenieść się do zespołu Makkabi Warszawa i kto wie, jak potoczyłoby się jego dalsze życie, gdyby nie zdecydował przenieść się do stolicy…

Tragiczny los

2 października 1940 roku w okupowanej stolicy Polski władze niemieckie zdecydowały się utworzyć największe getto dla ludności żydowskiej w całej zniewolonej przez agresora Europie. Do odizolowanego w listopadzie od reszty miasta więzienia trafili wszyscy ludzie związani z wyznaniem mojżeszowym. Tragiczny los nie oszczędził również bohatera meczu ze Szwecją. Bezwzględne jarzmo drugiej wojny światowej nie oszczędziło nikogo bez względu na dokonania i zasługi. Obrońca trafił podobnie jak inni Żydzi mieszkający w Warszawie do getta. Strzelec historycznego gola w Biało-czerwonych barwach zginął w 1941 roku za murami hitlerowskiego piekła.

Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl