Vladimir Beara – tancerz ze stalowymi dłońmi

Po dziś dzień jedynym bramkarzem, któremu przyznano Ballon d’Or jest Lew Jaszyn. Kiedy odbierał nagrodę, stwierdził, że to nie on był najlepszym golkiperem ostatnich lat. O kogo chodziło popularnemu ,,Czarnemu pająkowi”? Poznajcie Vladimira Bearę.

Tańczący z piłkami

Urodził się 2 listopada 1928 roku w miejscowości Zelovo nieopodal granicy Chorwacji z Bośnią i Hercegowiną. Nie od razu zakochał się w piłce nożnej. Początkowo trenował balet. Treningi taneczne w młodości sprawiły, że jako bramkarz imponował gibkością. Dorobił się nawet przydomku ,,Tancerz ze stalowymi dłońmi”. Później szkolił się na elektryka i był harcerzem. Podczas obozu sprawnościowego zaimponował swoją skocznością przedstawicielom Hajduka Split, którzy zwerbowali go do swojej drużyny.

Przeczytaj także: Lew Jaszyn – najlepszy bramkarz w historii futbolu

Beara miał obsesję na punkcie podnoszenia swoich umiejętności. Udało mu się to, dzięki treningowi polegającemu na chwytaniu piłki do baseballu. Vladimir wielokrotnie przyznawał, że łapanie mniejszej piłki na treningach sprawiało, że podczas meczu nie miał żadnych problemów z chwytaniem większej. Autorem tej niekonwencjonalnej metody treningowej był jeden z pierwszych trenerów golkipera Luka ,,Barba” Kaliterna.

Vladimir_Beara_19532

Piłkarskie porzekadło głosi, że w każdym zespole największymi wariatami są lewoskrzydłowy i właśnie bramkarz. Szaleństwo Beary polegało na tym, że nigdy nie chciał, aby koledzy z drużyny ustawiali mur przy rzucie wolnym. Bramkarz tłumaczył, że wtedy widział wszystko jak na dłoni i mógł spojrzeć strzelcowi w oczy przed strzałem. To on był prekursorem dalekich, odważnych wyjść prosto w nogi szarżującego przeciwnika.

Vespa odjeżdża w ostatniej chwili

W 1950 roku wywalczył z Hajdukiem Split pierwszy z trzech tytułów mistrza Jugosławii. Do roku 1952 tamtejsza liga grała systemem wiosna-jesień. W trakcie jakże udanego dla Beary sezonu, zadebiutował on w reprezentacji, a następnie pojechał na mistrzostwa świata do Brazylii, jednak tam pełnił jedynie rolę zmiennika 35-letniego Srđana Mrkušicia. Dwa lata później on i jego koledzy zostali w Helsinkach wicemistrzami olimpijskimi. Jugosławia uległa w finale Węgrom 0-2. Beara obronił rzut karny wykonywany przez Ferenca Puskása.

Na czempionacie w Szwajcarii był już jedną z gwiazd jugosłowiańskiej kadry. Odpadła ona w ćwierćfinale, przegrywając 0:2 z RFN. Celem minimum Jugosławii na tamtym turnieju miało być wyjście z grupy, co piłkarze zrealizowali (mieli w grupie Brazylię, Francję i Meksyk). Przed mistrzostwami polityk Ratomir Dugonjic obiecał wszystkim członkom drużyny skutery Vespa w razie awansu do ćwierćfinału. Zawodnicy cel osiągnęli, jednak dzień po porażce z Niemcami usłyszeli, że nagród nie utrzymają. W latach 50. skutery firmy Vespa kosztowały sto dolarów, co było kwotą astronomiczną, nawet dla najlepszych jugosłowiańskich graczy.

Goalkeeper_Vladimir_Beara
Podczas intwerencji nad Natem Loufthous’em.

Rok po mistrzostwach w Szwajcarii, Beara postanowił przejść z Hajduka Split do Crvenej Zvezdy Belgrad, co bardzo nie spodobało się kibicom Hajduka. Próbowali oni nawet usprawiedliwiać swojego idola, tłumacząc, że do podpisania kontraktu zmusili go przedstawicielu obozu dyktatora Josipa Broza Tito. Na ciemiężenie ze strony władzy Beara z pewnością jednak nie narzekał, gdyż w 1960 roku jako jeden z pierwszych jugosłowiańskich piłkarzy mógł wyjechać, by grać za granicą. Podczas gdy większość bałkańskich graczy wyjeżdżała do Francji, Beara udał się do Niemiec. Trzy lata grał dla Alemannii Aachen i rok w Viktorii Köln. Mimo zagranicznego doświadczenia nie znalazł się w gronie powołanych na Puchar Świata w Chile, gdzie Jugosławia zajęła czwarte miejsce.

Po zakończeniu kariery niemal przez ćwierć wieku był trenerem, głównie w Niemczech i Chorwacji. Krytykował współczesny futbol za brak spontaniczności i romantyzmu. Ubolewał nad tym, że coraz mniej piłkarzy używa dryblingu i wszyscy są bezwarunkowo posłuszni taktyce. Zmarł 11 sierpnia 2014 roku.

SEBASTIAN CHROSTOWSKI

Sebastian Chrostowski
O Sebastian Chrostowski 47 artykułów
Sympatyk wszystkich potężnych klubów zbudowanych za pieniądze obrzydliwie bogatych właścicieli, futbolowych zdrajców i czarnych charakterów. Ktoś musi ich lubić. Ma słabość do piłki nożnej lat 50. i 60. minionego stulecia. Oprócz futbolu uwielbia filmy o przygodach Jamesa Bonda i muzykę Lany Del Rey.