Zdarza się najlepszym, ale bez przesady! – błędy sędziów na MŚ

Zawód sędziego to dość niewdzięczna robota. Presja związana z każdym spotkaniem jest ogromna
i choć zdarza się, że większość meczu nie można Ci nic zarzucić, wystarczy chwilowe rozkojarzenie, by podjąć złą decyzję, z którą już zawsze będziesz kojarzony. Błędy sędziów – czy chcemy czy nie – to nieodłączny element historii piłki nożnej, a niektóre z nich miały tak kolosalny wpływ na bieg wydarzeń, że nie da się ich wymazać z pamięci. Oto najciekawsze z nich:

30 lipca 1966, Wembley, Finał: Anglia – Niemcy

Zaczynamy od sytuacji, w której ciężko winić sędziów o popełnienie błędu. Nikt do tej pory nie wie jak naprawdę było. Jednak ta decyzja jest jedną z bardziej kontrowersyjnych i znacząco wpłynęła na przebieg całego finału. W 100 minucie przy stanie 2-2, z prawej strony boiska, Alan Ball dośrodkował piłkę do Hurst’a. W wyniku strzału piłka odbiła się od poprzeczki i wylądowała gdzieś w okolicach linii bramkowej. Niemieccy piłkarze wybili futbolówkę i oczekiwali wznowienia gry z rzutu rożnego, Anglicy natomiast domagali się gola. Sędzia główny Gottfried Dienst nie był w stanie zinterpretować sytuacji ze swojej pozycji, dlatego skonsultował się z asystentem. Tofiq Bəhramov bez wahania wskazał, że piłka wpadła do bramki. Ku niezadowoleniu Niemców gol został uznany, a Anglicy ostatecznie wygrali 4-2 i zostali Mistrzami Świata.

7 czerwca 1970, Estadio Azteca, Faza grupowa: Meksyk – Salwador

Prawdopodobnie najbardziej absurdalne zachowanie sędziego z całego zestawienia. Oglądałam powtórkę kilkanaście razy, a mimo to nie jestem w stanie zrozumieć i wytłumaczyć zachowania arbitra. Aly Hussein Kandil zarządził rzut wolny dla Salwadoru. W niezrozumiałych okolicznościach piłkę przejęli zawodnicy Meksyku, a arbiter, zamiast cofnąć akcję, uznał strzelonego gola! Oburzeni zawodnicy Salwadoru odmówili dalszej gry więc sędzia postanowił… zakończyć pierwszą połowę. Po przerwie zawodnicy mimo wszystko wznowili grę, a mecz zakończył się zwycięstwem Meksyku 4:0.

3 czerwca 1978, Estadio José María Minella, Faza grupowa: Brazylia – Szwecja

Na Mistrzostwach Świata w Argentynie w grupie C, Brazylia mierzyła się ze Szwecją. W samej końcówce meczu Zico strzelił bramkę, która dałaby zwycięstwo „Canarinhos”. Napisałam „dałaby”, bo Clive Thomas odmówił uznania gola, kończąc mecz kilka sekund przed wpadnięciem piłki do siatki. Spotkanie zakończyło się remisem 1-1, co skazało Brazylię na drugie miejsce w grupie.

22 czerwca 1986, Estadio Azteca, Ćwierćfinał: Argentyna – Anglia

Przeciętny kibic piłki nożnej słyszał określenie „Ręka Boga”. Chodzi oczywiście o oszustwo Diego Maradony, które uszło mu na sucho. Przy stanie 0:0 Argentyńczyk wyskoczył w górę, walcząc o piłkę z angielskim bramkarzem. Ubiegł go, trafiając lewą ręką w futbolówkę, która wpadła do bramki. Tunezyjski sędzia Ali Bin Nasser mimo protestów angielskiego zespołu uznał gola, tłumacząc, że według sędziego asystenta nie było mowy o przewinieniu, dlatego też musiał uznać tę bramkę.

13 czerwca 1990, Stadio San Paolo, Faza Grupowa: ZSRR – Argentyna

Cztery lata później „Ręka Boga” (tylko tym razem prawa) była niewidzialna dla sędziego Erika Fredriksson’a. Arbiter ze Szwecji nie zauważył zagrania Maradony mimo tego, że cała sytuacja miała miejsce kilka metrów od niego. ZSRR przegrało spotkanie 2-0.

2 lipca 1994, Soldier Field, 1/8 finału: Niemcy – Belgia

Niemcy zwyciężyli 3:2 i przeszli do ćwierćfinału. Wszystko mogło potoczyć się inaczej gdyby sędzia podyktował ewidentnego karnego dla Belgów przy stanie 3-1. Josip Weber wbiegający na pełnej szybkości z piłką w pole karne został sfaulowany przez niemieckich obrońców, jednak arbiter Kurt Röthlisberger nie interweniował w tej sytuacji.

18 czerwca 2002, Daejon World Cup Stadium, 1/8 finału: Korea Południowa – Włochy

Mistrzostwa Świata w Korei i Japonii niechlubnie wpisały się w historię piłki nożnej. Sędziowie widocznie sprzyjali gospodarzom, a najbardziej poszkodowanym zespołem była „Squadra Azzurra”. Spotkanie naszpikowane było nietrafnymi decyzjami. Największe z nich, które w konsekwencji dały awans Korei miały miejsce w dogrywce. Totti wbiegający w pole karne został sfaulowany. Ku zdziwieniu wszystkich, Byron Moreno zamiast wskazać na „wapno”, pokazał włoskiemu piłkarzowi drugą żółtą kartkę – w konsekwencji czerwoną, za symulowanie. Rozwścieczeni Włosi chcieli za wszelką cenę zdobyć złotą bramkę i udałoby im się to, gdyby asystent nie podniósł chorągiewki, błędnie interpretując, że Tommasi znajdował się na spalonym. W 119 minucie Ahn Jung-hwan strzelił gola dającego awans Korei i po dramatycznym meczu Włosi odpadli z turnieju.

22 czerwca 2002, Kwangju World Cup Stadium, Ćwierćfinał: Hiszpania – Korea Południowa

Wydawałoby się, że po skandalu w 1/8 finału sędziowie nie będą faworyzować żadnej drużyny. Niestety Hiszpania podzieliła los Włochów. Sędzia Gamal Ghandour nie uznał dwóch prawidłowo zdobytych bramek. Morientes mógł zostać bohaterem Hiszpanii strzelając „złotego gola” po dośrodkowaniu Joaquín’a. Niestety, sędzia asystent błędnie zinterpretował sytuację, pokazując, że tuż przed dośrodkowaniem piłka całym obwodem opuściła pole gry. Hiszpania przegrała w karnych.

27 czerwca 2010, Free State Stadium, 1/8 Finału: Niemcy – Anglia

Zestawienie kończymy meczem Niemców z Anglikami. W 38 minucie przy stanie 2-1 dla zespołu niemieckiego, zamieszanie przed polem karnym wykorzystał Lampard i z około 18-metra posłał piłkę, która przelobowała Neuer’a. Futbolówka odbijając się od poprzeczki, znacząco przekroczyła linię bramkową, by po chwili ponownie odbić się od poprzeczki i trafić w ręce bramkarza. Sędzia Jorge Larrionda nie uznał bramki, a Anglia ostatecznie przegrała mecz 4:1.

 ANNA LUBOWICKA

 

 

Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl