Zlatan Ibrahimović – złodziej rowerów

Mrok. Z szarych ulicy Malmö wylewa się apatyczna breja stagnacji i beznadziei. Przez morze odrętwienia przedziera się on – były kapitan poważnie uszkodzonego okrętu. Jeszcze kilka tygodni wcześniej miał obrać kurs do portu o nazwie chwała, jednak niespokojne wody okazały się zbyt trudne do przedarcia dla wyraźnie nieprzygotowanej załogi. Nawet on – legendarny kapitan z licencją na wygrywanie z najcięższym żywiołem – nie zdołał pociągnąć załogi do walki. Już więcej nie będzie miał okazji. Abdykował, zostawiając w rękach młodszych zadanie budowy nowego okrętu, tym razem pozbawionego jego doświadczenia i umiejętności. W naturze nic nie ginie, gdy jedna historia dobiega końca, rodzi się miejsce dla startu nowej. Tym hasłem upadły kapitan próbuje rozbudzić nadzieję, niczym latarnia, która rozświetla czerń, dając energię zagubionej załodze statku. Zlatan Ibrahimović

Sposób w jaki Zlatan Ibrahimović pożegnał się z reprezentacją Szwecji chwycił za serca kibiców całego świata. Trzeba przyznać, że w doskonały sposób podsumowuje i określa on osobę szwedzkiego napastnika. Wyjątkowość to tylko jedno z określeń, które jako pierwsze rzuca się do głowy osoby oglądającej nową reklamę Volvo. Tutaj nie ma miejsca na przypadek. Każdy takt spotu reklamowego jest przemyślany i podkreśla emocje. Taki jest też sam zawodnik – pewny siebie, pyszny i dumny, świadomy swoich nieprzeciętnych umiejętności – na emocjach gra od zawsze. Wie, że na nieudanych mistrzostwach oczekiwano od niego więcej. Jednak to nie kibice wywierali na nim największą presję – to on sam stawiał sobie kolejne cele, dążył do perfekcji, sam od siebie wymagał, często więcej niż fani. Możliwe, że to właśnie dlatego doszedł tam, gdzie inni piłkarze Szwecji nie sięgają wzrokiem.

Złodziej Rowerów Zlatan Ibrahimović

Urodził się 3 października 1981 roku w Malmö, jednak jego korzenie sięgają dużo dalej niż Szwecja. Ojciec to Bośniak wyznania muzułmańskiego, matka jest katoliczką pochodzącą z Chorwacji. Ich drogi skrzyżowały się właśnie w skandynawskim królestwie, jednak ich związek z byłą Jugosławią jest aż nadto widoczny. Matka nigdy nie nauczyła się dobrze mówić po szwedzku. Zlatan Ibrahimović był drugim dzieckiem Šefika Ibrahimovića i Jurki Gravić. Oprócz jedynej rodzonej siostry Saneli, Szwed ma jeszcze brata przyrodniego od strony ojca, oraz dwie siostry i brata od strony matki. Przyszła legenda szwedzkiej piłki dorastała na przedmieściach Malmö – Rosengard, prawdziwej bombie etnicznej, której większość stanowią osoby nie będące rodowitymi Szwedami.

Szwedzki styl? Nie. Jugosławiański styl? Oczywiście, że nie. To styl Zlatana – tak Ibrahimović miał określić pochodzenie swoich piłkarskich umiejętności.

Sam piłkarz w swojej biografii wraca do czasów młodości, a jednym z ciekawszych historii związanych z tamtym okresem jest… kradzież rowerów. Gdy miał 6 lat ukradziono jego dwukołowiec. W odwecie Zlatan zaczął podkradać rowery innych. Nie miał przy tym skrupułów. Jego ofiarą padł nawet jednoślad asystenta trenera. Trzeba przyznać, że już od najmłodszych lat przyszły napastnik reprezentacji miał ogromny tupet. Na szczęście przywłaszczanie cudzych rowerów nie było jedyną pasją Zlatana. W wieku 6 lat dostał on swoją pierwszą parę butów sportowych i zaczął treningi w FC Rosengard (ówcześnie Malmö BI). Zanim podpisał profesjonalny kontrakt z Malmö FF, grywał również z FBK Balkan. Niewiele zabrakło, by w wieku 15 lat porzucił grę w piłkę kosztem pracy w lokalnych dokach, jednak to właśnie kontrakt z Malmö FF ostatecznie przekonał go do pozostania na boisku.

Zlatan Ibrahimović

Piłkarskie szlify

Decyzja o powierzeniu swojego życia piłce nożnej była strzałem w dziesiątkę, bo Zlatan szybko udowodnił, że jest piłkarzem wyjątkowym. Przekonał o tym nie tylko sam siebie, ale również środowisko. Już za czasów jego gry w Malmö FF poważne zainteresowanie zawodnikiem przejawiał Arsène Wenger, który chciał ściągnąć napastnika do Arsenalu. Zamiast tego piłkarz obrał kurs na Holandię, gdzie trafił za 8,7 mln euro. Długo tam nie zabawił, gdyż już po 3 latach, w 2004 roku, przeniósł się do Juventusu za kwotę niemal dwukrotnie wyższą. Za sprawą transferu do Włoch stał zresztą nowy agent Zlatana, Carmine Raiola.

Do tej pory za interesy napastnika odpowiadał Anders Carlsson, lecz piłkarz nie był zadowolony z tej współpracy. Agent co prawda załatwił Szwedowi kontrakt w Holandii, ale jego warunki szybko okazały się dla napastnika wręcz obraźliwe, gdyż zarabiał on blisko 4-krotnie mniej od reszty szatni (za realizację transferu odpowiadał Hasse Borg). Kością niezgody stało się ostatecznie odmienne stanowisko agenta i piłkarza w sprawie kolejnego kierunku transferowego. Ibrahimović chciał trafić do Romy, a Carlsson proponował… Southampton. To dla pewnego siebie Szweda było nie do pomyślenia. W takich okolicznościach pojawił się Raiola, który uwiódł Zlatana swoją pewnością siebie i nonszalancją. Przyszły agent piłkarza nawet nie próbował go do siebie przekonać, atakował jego przepych i nie imponowała mu strzelecka skuteczność Zlatana.

Zlatan Ibrahimović Mino Riaola

Budowanie wartości

Związek z Raiolą okazał się doskonałym wyborem. Obrotny agent szybko przetransferował swojego nowego podopiecznego do Juventusu. Nawet otwarty konflikt z Rafaelem van der Vaartem i wyraźna chęć sprzedaży piłkarza przez Ajax nie zaniżyła wartości zawodnika. Trzeba przyznać jednak, że Zlatan bardzo ułatwiał pracę swojemu agentowi, odpłacając kolejne transfery rosnącą formą. To właśnie za sprawą skuteczności strzeleckiej piłkarz zaczął zwracać uwagę największych – w tym Realu Madryt, który podobno w 2005 roku chciał zapłacić za piłkarza blisko 70 milionów euro. Zamiast tego napastnik został w Juventusie. Dopiero afera Calciopoli i karna degradacja drużyny do Serie B przyniosła kolejny transfer – tym razem do Interu, za kwotę 24 milionów euro. To jednak był przedsmak wartości, do jakiej wywindowany został Zlatan.

W 2009 roku ówczesny prezydent Barcelony – Joan Laporta – postanowił sięgnąć głęboko do portfela, oferując za Zlatana 66 milionów euro. Hiszpańska przygoda nie trwała długo – skonfliktowany z drużyną i trenerem piłkarz wrócił do Włoch, uzupełniając skład AC Milan za 24 miliony euro, a po dwóch sezonach wyruszył do Francji. 20-milionowy transfer do PSG sprawił, że łączna kwota transferów za Zlatana wyniosła ponad 180 milionów euro. Tym samym napastnik stał się najdroższym piłkarzem na świecie, biorąc pod uwagę łączną kwotę transferów.

Zlatan Ibrahimović Pep Guardiola Jose Mourinho

Ale przecież wartość piłkarza to nie tylko kwoty transferów, ale również wynegocjowana pensja i kontrakty marketingowe. Można odnieść wrażenie, że Zlatan Ibrahimović wyciąga ze swojej kariery maksimum. Jego medialność idzie w parze z osobowością. Zlatan wraz z agentem obracają w złoto nie tylko sukcesy, ale również porażki. W końcu trudny charakter Szweda powinien odstraszać kluby. Tymczasem jego bójki w szatniach i na treningach czy konflikty z sędziami oraz trenerami wydawały się tylko napędzać kolejne transfery, nawet pomimo tego, że z klubami zwykle rozstawał się w złej atmosferze. Z Guardiolą podobno nie zamienił ani słowa przez pół roku. Nie odpowiadała mu drugoplanowa rola w drużynie. Nie potrafił grać w cieniu Messiego, podobnie jak nie potrafił uznać van der Vaarta jako lidera szatni Ajaxu. Oczywiście konfliktów było więcej. W Juventusie starł się z Jonathanem Zebiną, a w Milanie z Oguchim Onyewu (efektem bijatyki było złamane żebro Zlatana). Spierał się również z dziennikarzami. Do legendy przeszła jego reakcja na pytanie dziennikarki o jego orientację seksualną (niedługo po publikacji tendencyjnego zdjęcia z Gerardem Pique). Ibrahimović odpowiedział:

Przyjedź do mnie do domu maleńka i weź ze sobą siostrę, to się przekonasz czy jestem gejem.

Zlatan Ibrahimović Pique

Po prostu wielki

Zlatan Ibrahimović nigdy nie zwątpił w swoją wielkość. Jego pewność siebie jest aż nadto widoczna i często stawia w wątpliwość rzeczywistą postawę zawodnika a zręczną grę na emocjach. W końcu nie sposób na poważnie brać określenia siebie mianem boskości w odpowiedzi na pytanie dziennikarza, czy Szwecja awansuje w barażach do mundialu w Brazylii:

To wie tylko Bóg… Właśnie z nim rozmawiasz

Ta wypowiedź nie jest zresztą wyjątkiem. Zlatan buduje wokół siebie atmosferę kultu. Bawi się dziennikarzami i używa ich jako narzędzia. Stąd też czasami ciężko ocenić, czy jego wywiady to skrupulatna gra, czy spontaniczne odpowiedzi osoby, która zamknęła się w zamku zbudowanym na swojej wielkości. Niezależnie od tego trzeba przyznać, że nawet te pozornie nietrafione i buńczuczne odpowiedzi śledzi się z wypiekami. One idealnie uzupełniają się z tym, co Zlatan robi najlepiej – grą w piłkę. W końcu niewielu sportowców może pochwalić się tak równą, wysoką formą przez całą karierę. Ale przecież to nie zawrotna skuteczność strzelecka nakręca fenomen Ibrahimovića. Robią to zagrania szaleńcze, ekwilibrystyczne, wizjonerskie. Któżby inny odważył się strzelać przewrotką będąc około 25 metrów od bramki? Za ten strzał otrzymał nagrodę Puskása w 2013 roku, jednak dorobił się również kilku nominacji we wcześniejszych i późniejszych latach.

Jego trafienia są takie jak on – wyjątkowe i fenomenalne, ciężkie do jednoznacznej definicji. Zlatan Ibrahimović strzela z każdej pozycji, potrafi grać fizycznie i technicznie. Wydaje się popisywać swoim piłkarskim kunsztem, podobnie jak popisuje się elokwencją w wywiadach, naturalnie dążąc do bycia w centrum uwagi. Ta uwaga towarzyszy mu zresztą od początków kariery. Technikę udowadniał wielokrotnie, jak chociażby wtedy, gdy na treningu żonglował przeżutą gumą do żucia, by ostatecznie podbić ją i ponownie chwycić do ust, albo gdy na Euro 2004 strzelił bramkę wpisującą jego nazwisko na pierwsze strony gazet. Nie sposób opisać setek trafień, które prześcigają się w swojej wyjątkowości. Nawet próby stworzenia kompilacji kończą się w momencie, gdy w 10 minutowym filmie trzeba upchnąć te, które swoim urokiem przewyższają pozostałe. Mimo to wielu próbuje, czego efektem mogą być chociażby takie produkcje jak ta poniżej:

Niedokończona historia

Pisanie o Zlatanie w konwencji Retro jest trudne i nieuczciwe wobec samego zawodnika. On nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Jego wybitny atletyzm pozwoli mu jeszcze na długie granie na poziomie najwyższym (do jakiego aspiruje wrócić Manchester United), a także na poziomie niższym piłkarsko, ale nierealnie wysokim finansowo (Chiny wydają się naturalnym celem na koniec kariery Szweda). Z pewnością Ibrahimović ma jeszcze wiele do zaoferowania. Udowadniać nic nie musi, zrobił to już wielokrotnie, wznosząc się na kolejne szczyty sportowego kunsztu.

Zlatan Ibrahimović Szwecja

Przy omawianiu Zlatana pojawia się pewien dysonans w ocenie jego wielkości. Z jednej strony mówimy o sportowcu, który od 2005 roku zdobywa bez przerwy (z jednym wyjątkiem w 2006 roku) nagrodę piłkarza roku w Szwecji. Rodacy nawet nie próbują podważyć jego wielkości, przyznając mu równie często tytuł sportowca roku w kraju. Ale piłkarz wychodzi dużo dalej niż poza granice Półwyspu Skandynawskiego. Gablota różnych pucharów i wyróżnień mogłaby wyposażyć sporej wielkości muzeum. Z każdym klubem, w którym występował, zdobywał trofeum krajowe, był wielokrotnie tytułowany zawodnikiem sezonu, a statuetek gracza meczu nie doliczą się nawet najsprawniejsi statystycy. Doceniała go zarówno UEFA, jak i FIFA w swoich corocznych rankingach. Nawet pomimo fatalnego dla Szwecji turnieju Euro 2012, zakończonego na ostatnim miejscu w grupie, Zlatan zdołał się wedrzeć do jedenastki turnieju.

Mimo to Ibrahimović nie jest stawiany na równi z Pele, Maradoną, Ronaldo (tym brazylijskim), Messim czy Ronaldo (tym portugalskim). Do Złotej Piłki został nominowany zaledwie raz, w 2013 roku. Pomimo wielokrotnego udowodnienia swojej wielkości i znaczenia dla drużyn, w których występował, Zlatan Ibrahimović wydaje się przeklęty przez swój fenomen. Przekleństwo to pozwala mu przełamywać kolejne piłkarskie bariery, ale jednocześnie nie pozwala wskoczyć na szczyt, który jest dedykowany dla piłkarskich legend formatu światowego.

Zlatan Ibrahimović

I to jest w jego sylwetce najdziwniejsze, najtrudniejsze do pojęcia. Sprzeczności, które towarzyszą Zlatanowi, są wyjątkowe tak jak on sam. W końcu mówimy o sportowcu, który swoją jakością wyrasta ponad innych, a który nigdy nie przebił się w świadomościach środowiska przeciętnych kibiców jako równy królom futbolu. Smutne jest, że wielu deprecjonuje jego fenomen.

Szwed wydaje się jednak nie aspirować do wejścia na piłkarski Olimp. On w swojej opinii jest ponad nim. Nie szuka udowodnienia swojej wielkości – jest jej świadomy, dlatego też niczym Bóg co jakiś czas daje zwykłym śmiertelnikom pokaz swojej siły. I nawet teraz, gdy opuszcza reprezentację Szwecji pozbawiając ja pierwiastka swojej boskości, robi to z boskim przepychem, oferując mszę w postaci marketingowego spotu zmontowanego przez Volvo. Jest to zresztą reklama szyta na miarę Zlatana – nieprzeciętna jak on sam. Mimo to nie pozbawia jej nadziei – dając płomień w postaci nowej historii, którą ma symbolizować jego koszulka dumnie powiewająca na ogrodzeniu Zlatan Court.

PS. To oczywiście nie jedyne z reklam i kampanii marketingowych z udziałem Zlatana. Większość była realizowana z dużym rozmachem. Piłkarz zresztą jest świadomy swojego marketingowego potencjału, czego dowodzi zarejestrowanie marki „Zlatan” jako znaku towarowego, czy zwołanie konferencji prasowej pod pretekstem informacji ogłoszenia transferu do Manchesteru United, a w rzeczywistości zaprezentowania nowej linii odzieżowej. Zlatan Ibrahimović Zlatan Ibrahimović

BARTŁOMIEJ MATULEWICZ

 

Bartłomiej Matulewicz
O Bartłomiej Matulewicz 43 artykuły
Od lat związany z publicystyką - kiedyś o Manchesterze United, dziś o historii futbolu. Anonimowy Korespondent. Strzelałem w Manchesterze, Mediolanie, Monako, Monachium, Marsylii, Liverpoolu, Londynie i wielu innych... fotki. Czasami złapiesz mnie na trybunach prasowych. Poza studiami i pracą pochłaniam Premier League oraz Ekstraklasę