Złota Jedenastka: AC Milan

W dzisiejszej Złotej Jedenastce przedstawimy Wam legendy AC Milan. Jednocześnie tradycyjnie już, zapraszamy do wyrażania w komentarzu swoich opinii. Kogo zabrakło, kto jest zbędny? Wpisujcie! 

BRAMKARZ: Dida

Przez szatnię Milanu przewinęło się wielu znakomitych zawodników, którzy na stałe zapisali się na kartach historii futbolu, jednak przeważnie wśród największych brakowało golkiperów. Bramki rossonerich strzegli zwykle solidny wyrobnicy, fachowcy, którzy nie zyskali ogromnej sławy i piosenek, czy też przyśpiewek o swoich wyczynach między słupkami. Spośród nich wyróżnia się Nelson Dida – Brazylijczyk, który mimo ciężkich początków zadbał o to, by bramkarze z Kraju Kawy zyskali równie dobrą reputację, co „Canarinhos” grający na innych pozycjach.

Historia Didy w Milanie nie zaczęła się najlepiej i wszystko wskazywało na to, że po raz kolejny bramkarz rodem z Brazylii nie sprawdzi się w wielkim klubie. Do zespołu trafił w 2000 roku, ale nie prezentował się wystarczająco dobrze i działacze myśleli o wystawieniu go na listę transferową. Rossoneri wypożyczyli go na dwa lata do Corinthians. Po powrocie do Milanu z miejsca stał się pierwszym bramkarze, a w krótkim czasie umocnił pozycję numer jeden. Stał się liderem zespołu, a trybuny oklaskiwały jego parady. Pod koniec swojej przygody z rossoneri stracił formę i został zastąpiony przez Kalaca, a potem Abbiatiego, jednak po latach Didę można oceniać tylko pozytywnie. Według wielu ekspertów był on jednym z najlepszych bramkarzy w historii futbolu. Nelson zaliczył ponad 90 występów w reprezentacji Brazylii, a koszulkę Milanu zakładał łącznie 302 razy. Na swoim koncie ma m.in. zwycięstwo w Lidze Mistrzów (dwa razy) i mistrzostwo Włoch. Obecnie jest zawodnikiem Internacionalu Porto Alegre.

OBROŃCY: Franco Baresi, Paolo Maldini, Alessandro Nesta

Postawiliśmy na tercet defensywny i ustawienie 3-5-2, dlatego nie wyróżniamy pozycji obrońców. Zresztą każdy z wybranych przez nas zawodników grał na środku obrony, więc nie musieliśmy ich rozdzielać. Trójka, którą wybraliśmy jest znana kibicom na całym świecie. Ludzie z adamantium – niezniszczalni, nie do zdarcia i nie do przejścia. Franco Baresi to najstarszy zawodnik w tym gronie. Co ciekawe jego kariera w Milanie zaczęła się dzięki temu, że kilka dni wcześniej… „odstrzelono” go podczas naboru do szkółki Interu, w której grał jego brat. Franco zrobił jednak większą karierę. Z Milanem przeżył wiele: od trampkarza po ostatni mecz w karierze, zawsze zakładał koszulkę tylko jednego klubu. To w Mediolanie zdobył sześć mistrzowskich tytułów, a także trzy puchary Ligi Mistrzów. Jako zawodnik Milanu sięgnął również po mistrzostwo świata, a później także po srebrny (zmarnował decydujący rzut karny w finale mundialu w 1994 roku), oraz brązowy medal mistrzostw globu. W 1999 roku z okazji stulecia klubu został wybrany przez kibiców najlepszym piłkarzem w historii rossonerich. W barwach „Diavolo” rozegrał 716 spotkań, został w klubie nawet wtedy, gdy Milan zdegradowano za udział w aferze korupcyjnej. Wraz Paolo Maldinim stworzył legendarny duet stoperów: w 196 meczach, w których wspólnie wystąpili, zespół stracił zaledwie 23 gole. Po zakończeniu kariery napisał książkę „Milan – moja miłość”.

No właśnie, Maldini. Kolejna ikona Milanu, która przez całą karierę reprezentowała barwy tylko jednego klubu. Paolo był zresztą drugim „Maldinim” w historii rossonerich – wcześniej w Mediolanie grał jego ojciec, Cesare, a obecnie synowie słynnego obrońcy doskonalą swoje umiejętności w zespołach młodzieżowych. Paolo osobiście bardzo cenił swojego starszego kolegę, Baresiego, który wprowadził go w świat wielkiej piłki – i jak twierdzi sam zawodnik nauczył go grać na najwyższym poziomie. Co ciekawe, podobnie jak w przypadku Franco, Maldini jako młody zawodnik miał epizod związany z największym rywalem Milanu. Młody Włoch w dzieciństwie… kibicował Juventusowi. Później jednak nosił w sercu już tylko czerwono-czarne barwy. W trakcie kariery odrzucał oferty wszystkich światowych gigantów, będąc od początku do końca wiernym jednemu klubowi. Podczas mistrzostw Europy  w 1996 roku dzięki jego wspaniałej grze żartowano, że bramkarz reprezentacji Włoch to najłatwiejszy zawód świata – hasło to doczekało się nawet plakatu, który rozprowadzał się jak ciepłe bułeczki. Jest rekordzistą pod względem ilości występów w Milanie – koszulkę tego zespołu przywdziewał aż 902 razy. W reprezentacji Italii również się wyróżniał – ma na koncie 126 występów w Squadra Azzurra. Po zakończeniu kariery jego numer, tak samo jak Baresiego, został zastrzeżony przez władze klubu. Jedynymi osobami, które mają prawo wybrać „trójkę” na trykocie są jego synowie.

Alessandro Nesta to obrońca, który w naszym tercecie jest najmniej związany z Milanem, co jednak nie wyklucza jego obecności w gronie klubowych legend. Wychowanek rzymskiego Lazio do Mediolanu trafił za ponad 30 milionów euro, jednak do odejścia ze stołecznego zespołu zmusiła go beznadziejna sytuacja finansowa Biancoceleste. W Rzymie był idolem kibiców, ale w Milanie równie szybko podbił serca fanów. Barwy rossoneri nosił przez 10 lat, w tym czasie dwukrotnie wygrał Serie A, oraz Ligę Mistrzów. Był pierwszym zawodnikiem po Franco Baresim, który tak znakomicie jak on potrafił zgrywać się z Paolo Maldinim. Razem ze starszym kolegą stworzył fantastyczny duet obrońców uznawany za jeden z najlepszych na świecie w XXI wieku. W Milanie wystąpił w 326 oficjalnych spotkaniach.

POMOCNICY: Gianni Rivera, Andrea Pirlo, Kaka, Gennaro Gattuso, Ruud Gullit

Wyobrażacie sobie tak idealną linię pomocy? W naszym zestawieniu znalazło się miejsce dla pięciu wybitnych piłkarzy. Na skrzydłach biegają legendy XX wieku – Gianni Rivera i Ruud Gullit, a środek pola tworzą brylujący w nowym tysiącleciu Gennaro Gattuso, Andrea Pirlo i Kaka. Zacznijmy od defensywnego pomocnika, czyli Gattuso. Włoch to prawdziwy twardziel i walczak, który niezłomną postawą na boisku zdobył szacunek kibiców i uznanie ekspertów. Nigdy nie był futbolowym wirtuozem. Jego rolą była destrukcja i tę rolę zaakceptował, a później opanował do perfekcji. Grał twardo, często zbierał kartki i awanturował się z rywalami. Fani Milanu ubóstwiali go do granic możliwości. Był symbolem poświęcenia dla klubu i niezwykłej lojalności – do Mediolanu trafił jako mało znany zawodnik, bez przeszłości w wielkich zespołach i pozostał tam przez 13 lat, gdy postanowiono nie przedłużyć wygasającego kontraktu „Rino”. Do dziś jest uważany za czołowego defensywnego pomocnika w historii piłki nożnej. W Milanie rozegrał 466 oficjalnych spotkań.

Kolejnym wielkim piłkarzem w drugiej linii rossonerich był Andrea Pirlo. Włoch, który niedawno opuścił Juventus, mimo gry w trzech nienawidzących się zespołach jest uwielbiany w całym kraju, ale większość kariery spędził po „czerwonej stronie” Mediolanu. 401 meczów w Milanie, tytuł reżysera gry i pierwszoplanowa postać zespołu od początku do końca, który jednak nie był zbyt subtelny. Sam zawodnik wspomina, że czuł się wypalony, ale sposób rozstania z klubową legendą pozostawia wiele do życzenia: Pirlo postawiono ultimatum zmiany pozycji, na które nie przystał. Mimo wcześniejszych zapowiedzi, według których miał zakończyć karierę w Milanie, zdecydował się przejść do Juventusu. Nikt nie miał mu tego za złe, bo w sercach kibiców na zawsze pozostał wielkim piłkarzem i klubową ikoną.

Kaka to najmłodszy piłkarz spośród wszystkich pomocników. Brazylijczyk zapracował na swoją pozycję niezwykłym talentem. Jako zawodnik Milanu został najlepszym piłkarzem świata, błyszczał w Lidze Mistrzów i w lidze włoskiej. Był symbolem ostatniej złotej ery rossonerich – jego odejście do Realu poruszyło kibiców, a gdy wracał na San Siro po nieudanej przygodzie w Madrycie mimo słabej formy witano go jak bohatera. W Milanie grał przez siedem lat, a klubową koszulkę zakładał ponad 300 razy. Imponował skutecznością, oraz kreatywnością. To on poprowadził Diavolo do triumfu w Lidze Mistrzów zostając jednocześnie królem strzelców tych rozgrywek. Dziś jest kapitanem amerykańskiego Orlando City, a fani rossonerich wciąż śledzą jego poczynania i pamiętają o swoim idolu.

Laureat Złotej Piłki, mistrz Europy, wicemistrz świata. O kim mowa? Giovanni „Gianni” Rivera jest największą legendą Milanu z lat 70. XX wieku. Cudowny chłopiec zastąpił w klubie najlepszego urugwajskiego piłkarza w historii – Juana Schiaffino, i gdy myślano, że nie podoła temu wyzwaniu zachwycił wszystkich. Był typem gwiazdora absolutnego. Na boisku czarował bajeczną techniką, pięknymi bramkami i wyprzedzającą epokę grą. Uznany za najlepszego włoskiego piłkarza stulecia. Już jako dwudziestolatek dał popis w finale Pucharu Europy z Benfiką, który sam określał najlepszym meczem w karierze. Został również królem strzelców Serie A. Kiedy Silvio Berlusconi wystawił go na listę transferową po kłótni z trenerem, Rivera… wykupił większość akcji klubu zmuszając trenera do dymisji. W barwach Milanu przez 19 lat rozegrał 658 spotkań i zdobył 164 gole.

Drugim skrzydłowym w naszym zestawieniu jest nieco starszy od Rivery Ruud Gullit. Holender zwany „Czarnym Tulipanem” grał na różnych pozycjach ofensywnych w Milanie, ale ze względu na świetne warunki fizyczne wyróżniał się niezależnie od pozycji na boisku. Sprowadzony w erze „Oranje” stanowił o sile rossonerich do spółki z Rijkaardem i van Bastenem. Przez siedem lat reprezentował klub z Mediolanu zaliczając 171 spotkań w czerwono-czarnej koszulce. Jego karierę zatrzymały kontuzje, przez które często opuszczał ligowe mecze, ale zdołał poprowadzić Milan do triumfu w Serie A (trzy razy) i Pucharze Europy (dwa razy). Jako piłkarz Milanu został mistrzem Europy. Kibice uwielbiali Gullita, a swoją sympatię okazywali w nietypowy sposób. Na trybunach można było zauważyć ludzi noszących peruki… z plecionymi warkoczami. Była to fryzura a’la Gullit i jeden z ulubionych rekwizytów milanistów w latach 80. i 90. wieku.

NAPASTNICY: Gunnar Nordahl, Andrij Szewczenko

Wśród napastników-legend nie znalazło się miejsce dla Włocha. Najlepszymi piłkarzami i strzelcami w historii klubu był duet zagranicznych gwiazd: Gunnar Nordahl i Andrij Szewczenko. Szwedzki gwiazdor był symbolem i liderem Milanu w latach 50. XX wieku. Gunnar jest trzecim najlepszym strzelcem w historii ligi włoskiej – tylko Francesco Totti i Silvio Piola zdobyli więcej bramek od bombardiera ze Skandynawii, który do siatki trafiał aż 225 goli (210 dla Milanu). Jako piłkarz Rossonerich pięciokrotnie zostawał królem strzelców Serie A, a w Mediolanie spędził „zaledwie” osiem lat! Nordahl był bez wątpienia jednym z najważniejszych piłkarzy tamtych lat. Wraz z innymi, mniej skutecznymi rodakami: Gunnarem Grenem i Nielsem Liedholmem stworzył legendarny ofensywny tercet. Co ciekawe, Nordahl trafił do Milanu dzięki pomocy… Juventusu! Turyńczycy „podkupili” duńskiego napastnika, Johanessa Ploegora i w ramach przeprosin i zadośćuczynienia zaoferowali rossonerim pomoc w sprowadzeniu Szweda na San Siro. Do Gunnara należy również rekord bramek zdobytych w jednym sezonie ligi włoskiej – 35 w sezonie 1949/1950.

O ile niewielu kibiców może pamiętać grę Nordahla, to już boiskowe wyczyny Andrija Szewczenki większość fanów Milanu pamięta doskonale. Ukrainiec trafił do Mediolanu jako gwiazda Dynama Kijów, ale wiele osób było zaskoczonych roztropnością włodarzy, którzy za Ukraińca zapłacili 25 milionów dolarów. Astronomiczna kwota szybko się spłaciła: już w pierwszym roku został królem strzelców Serie A. Później powtórzył ten wyczyn jeszcze raz w sezonie 2003/2004. Częściej – bo aż trzykrotnie zostawał najlepszym strzelcem Ligi Mistrzów. Laureat Złotej Piłki w 2004 roku w Milanie występował, podobnie jak Nordahl, przez osiem lat. W 276 spotkaniach zdobył łącznie 173 bramek udowadniając słowa Walerija Łobanowskiego, który stwierdził, że Andrij jest lepszym piłkarzem od Brazylijczyka Ronaldo. Gdy odchodził do Chelsea Londyn, Adriano Galliani stwierdził, że był to „najbardziej bolesny rozwód piłkarza z klubem w jego karierze”. W Londynie nie grał już tak dobrze i wrócił do Włoch na zasadzie wypożyczenia. Karierę zakończył w Dynamie Kijów.

Przechwytywanie

SZYMON JANCZYK


Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl