Złota jedenastka: najgorsze fryzury

Fryzura jest jak dupa. Każdy ma swoją. Niektórzy lubią jednak wydziwiać. W końcu futbol nie jest zwykłą przechadzką po chipsy z Biedronki. Patrzą na Ciebie miliony osób, a dzieci nawet naśladują! Tymczasem jest sporo takich gagatków, którzy próbowali zabłysnąć bardziej tym, co znajdowało się na ich głowie, niż samą grą w piłkę. Oto moim zdaniem najgorsze fryzury w świecie futbolu. 

W zestawieniu znajdują się też lepsi piłkarze. Szczytem głupoty byłoby nazywanie Roberto Baggio (i mamy spojler) tym, który chciał błyszczeć samą fryzurą. Nie, on robił to na boisku, jednak oceniamy to, co miał na głowie. A miał tam dyndającą gałązkę.

Zastanawiałem się w jaki sposób ułożyć tę jedenastkę. Mamy przecież zawodników bardziej i mniej znanych, tych czynnie grających, i tych, którzy już tego nie robią. Również, co ważne – jednorazowe wybryki stylistyczne oraz stałych wariatów. Zdecydowałem się ostatecznie na pomieszanie z poplątaniem, ale również na to, żeby nie wybierać kompletnie nieznanych zawodników, jak choćby gość z ligi brazylijskiej, który zrobił sobie ufryzowanie w kształcie piłki. Pierwszeństwo mieli oczywiście ci, którzy już nie grają. W końcu jesteśmy Retro Futbol. Najpotężniejsza z tego grona jest cała linia defensywna. 

Bramkarz: Jose Manuel Pinto

Zdecydowałem się na byłego rezerwowego bramkarza Barcelony – Jose Manuela Pinto. Zasłynął tym, że zagwizdał na swoich kolegów z drużyny, a napastnik Kopenhagi zatrzymał się, myśląc, że jest to gwizdek sędziego. To był otwór gębowy Pinto, a spalonego nie było. Wybitnym golkiperem nigdy nie był, natomiast wyróżniało go coś innego. Cienkie, pozawijane kucyki, które współpracowały z zygzakami z łysiny. Pinto zdobył (nie mylić ze zdobił) nawet raz Trofeo Zamora dla najlepszego bramkarza w La Liga. Był to sezon 2005/2006. Większość kariery spędził w Maladze. Głównie jednak pamiętamy go z tego, że robił za ogrzewanie centralne na ławce rezerwowych Barcelony, odstawiał jaja w szatni i miał fryzury komedianta. Z drugiej strony, nie ma się co dziwić, alter ego Jose to muzyk, a jego pseudonim artystyczny to „Wahin”. Aż chciałoby się to przerobić na niemieckie wohin, czyli dokąd. Właśnie, dokąd zmierzasz Jose? Być może wzorował się na Alicii Keys bądź wczesnym Craigu Davidzie.

Obrońca: Taribo West

Książę kolorowych fryzur. Właściwie gdyby nie dziwne włosy, to mało kto pamiętałby o tym lewym obrońcy, a tak jest wspominany do dziś, jako jeden z najbardziej pokręconych wariatów, który robił z głowy cyrk i wystawiał tam kolorowych klaunów. Warto wspomnieć o mistrzostwie, które zdobył z Auxerre w sezonie 1995/1996. Spotkał się tam wówczas z takim gościem, Laurent Blanc się nazywał. To francuski zespół utorował mu transfer do Interu, z którym Afrykańczyk jest kojarzony. Pamiętamy też Nigerię w składzie z takimi piłkarzami jak: Nwankwo Kanu, Celestine Babayaro, Jay Jay Okocha, czy właśnie Taribo West. Super Orły ogoliły na tamtym mundialu Hiszpanów, wygrywając 3-2, a także Bułgarów, pokonując ich 1-0. W 1/8 dostali srogą lekcję od Duńczyków, ale świat zwrócił uwagę na kilka nazwisk. Taribo straszył napastników nie tylko swoimi zielonymi czy też żółtymi kucykami. Nie odstawiał nogi, grał bardzo agresywnie. Kiedyś wierzył w różnego rodzaju mistycyzmy. Sam twierdził, że rozmowy z czarownikami czy innymi dziwnymi ludźmi – dają dodatkową moc. Dziś jest innego zdania. Nie dość, że zgolił diabelskie rogi, to został pastorem, założył własny kościół i walczy z tym… w co wcześniej sam wierzył. Spotkałem Boga i urodziłem się ponownie. Magia jest bezsilna, to tylko sposób na pranie pieniędzy – uważa po latach.

Obrońca: Abel Xavier

Jeśli Taribo jest księciem, to Xavier musi być królem Julianem tego zestawienia. Murowanym pretendentem do Złotej Maszynki dla najdurniejszego boiskowego uczesania. Obrońca jest znany głównie z tego, że zagrał piłkę ręką w półfinale EURO 2000. Zidane podszedł do karnego, pokonał Vitora Baię i Francuzi awansowali do finału imprezy przez zasadę złotej bramki. Xavier napyskował sędziemu bardziej niż przewidywała ustawa i dostał bana na 9 miesięcy (zredukowanego do 6). Później upierał się, że przeciwko Francji, taki karny nie zostałby na pewno odgwizdany. Pierwszy zawodnik Premier League zawieszony za stosowanie dopingu. W jego organizmie po meczu pucharu UEFA ze Skodą Xanti wykryto dianabol, czyli steryd kulturystów, powodujący wzrost masy mięśniowej i ich siłę. Przez to nie wystąpił w dalszych fazach pucharu UEFA, gdzie jego Middlesbrough było prawdziwą sensacją i doszło do finału. Xavier na koniec kariery przeszedł do LA Galaxy, podziwiać włosy Davida Beckhama. Po odstawieniu żelu na półkę (czyli zakończeniu kariery) przeszedł na islam i zmienił imię na Faisal. Wiem sporo o manipulacjach politycznych. W Portugalii jestem ambasadorem przeciwko rasizmowi, ksenofobii i dyskryminacji. Nie należy patrzeć na to, co nas dzieli, ale na to, co nas łączy. Musimy poruszać ludzkie sumienia tak, by każdy szanował cudzą historię, kulturę. Trzeba zaakceptować różnice między nami – religijne, polityczne czy seksualne. To sprawa humanizmu. Obecnie z dumą sprawuje funkcję trenera kadry Mozambiku, gdyż to właśnie w tym kraju przyszedł na świat. Głupi fryz ma oczywiście do dzisiaj. Na zdjęciu w czasach LA Galaxy, gdzie osiągnął apogeum.

Obrońca: Bacary Sagna

Jedyny zawodnik w moim zestawieniu, który gra jeszcze w piłkę na profesjonalnym poziomie. Nie mogłem pominąć złotych koralików sympatycznego Francuza. Skąd się wzięły te loczki? Otóż z zakładu Bacary’ego ze swoim tatą. Młodzi chłopcy z Auxerre mierzyli się w gierce z seniorami. To niemała chwila dla 16 czy 17-latków. Niezwykle surowy ojciec założył się z synem o to, czy strzeli dwie bramki, wówczas ten będzie mógł stworzyć sobie fryzurę jaką chcę. Młody chłopak wykonał zadanie, wrócił do domu i stanowczo oznajmił – wygrałem zakład, teraz mogę zrobić co mi się podoba! Wybrał sobie blond korale, które stały się jego znakiem rozpoznawczym przez wiele lat. Kiedyś była afera, bo kamera wychwyciła jak Robben mu w te koraliki napluł. Holender jednak odpowiedział, że w życiu czegoś takiego by nie zrobił, a to po prostu pot skapnął z jego łysej glacy. Sagna przed sezonem 2015/2016 ściął włosy. Pojechał na wakacje do Senegalu, do dziadków. Była jakaś tam tradycyjna afrykańska zabawa i musiał się ich pozbyć. Jego babci dzyndzelki zupełnie nie przypadły do gustu, więc usunął je, żeby się ucieszyła. Dbanie o włosy, jak sam przyznał, było dla niego coraz bardziej żmudne, denerwujące i bolesne. Wygląda teraz jak po reinkarnacji, choć już raczej zdążyliśmy się przyzwyczaić.

Pomocnik: Fredrik Ljungberg

Szwed jest kojarzony tylko z dwiema fryzurami. Czerwony irokez i łysina. Doskonale z transformacji wybrnęli fani Arsenalu, którzy początkowo śpiewali o Fredriku: we love you Freddie because you’ve got red hair, we love you Freddie because you’re everywhere (kochamy cię Freddie, bo masz czerwone włosy, kochamy cię Freddie, bo jesteś wszędzie) na melodię skocznej piosenki Franka Sinatry, I love you baby. Bardzo lubili tę przyśpiewkę, więc nie chcieli z niej zrezygnować. Zmienili po prostu „red hair” na „no hair” i gitara grała dalej. Pierwszą bramkę z czerwonym irokezem strzelił Manchesterowi City 11 kwietnia 2001 roku, a ostatnią w finale FA Cup z Chelsea, w maju 2002. Trochę pobiegał z kolorową głową. Po sezonie farba mu wyblakła i zamienił ją najpierw na jeżyka, a potem na łysinę, ewentualnie taką… maszynkę dwójkę. Arsenal zdobył w XXI wieku dwa mistrzostwa. Pierwsze z nich kojarzy mi się głównie z 16 bramkami Ljungberga, 16 razy w czerwonych włosach. Fani Arsenalu na pewno wspominają Szweda z wielkim sentymentem. Może nie jest to najgłupszy fryz w tym zestawieniu, ale nie pokazalibyście się z takim na rodzinnym weselu. Ljungberg mało zarabiał za grę w piłkę (poważnie biedował), więc pracował po godzinach jako model, głównie gaci Calvina Kleina. W 2007 roku stwierdził: Idę sobie ulicą i oglądam siebie na bilboardach. Dziwne to, nie podoba mi się. Nie był to głupi piłkarz. Swego czasu studiował kierunek ekonomiczny i informatyczny, ale postanowił skupić się na piłce. W kaszę sobie dmuchać nie dawał, na otwartym treningu przed MŚ 2002 roku, Olof Mellberg zaatakował go agresywnym wślizgiem. Wszystko skończyło się bójką. Przypomnę jeszcze raz, że to był otwarty trening. Każda obecna tam redakcja, miała z tego gorącego newsa. Trenował dzieciaków U-15 w Arsenalu, a obecnie jest asystentem Andriesa Jonckera w Wolfsburgu.

Pomocnik: Chris Waddle

Waddle zasłynął jedną z najbardziej koszmarnych fryzur jakie kiedykolwiek widziano nie tylko na piłkarskich boiskach, ale pewnie i ogólnie na naszej planecie. Był to tzw. mullet, czyli z przodu krótko, z tyłu długo. Z tym, że raczej karykatura takiego czegoś, gorsza nawet od uczesania wokalistów disco polo z lat 90. Skąd takie włosy? Po przejściu do Newcastle, Anglik miał długie. Ściął je, kiedy doznał kontuzji. Później jednak doświadczył kolejnego urazu i postanowił coś zmienić – zostawił sobie z tyłu długie, a boki skrócił. Wyglądało to komicznie, ale od tej pory przerwy w grze zaczęły go omijać, a beznadziejna fryzura stała się czymś w rodzaju amuletu, czy szczęśliwego kamienia. Widać, że Anglik był bardzo przesądny. Pewnego razu, grając w Marsylii, zmierzył się z Rudim Vollerem o to, kto ma najlepszy na świecie mullet. Wygrał. Chris Waddle grał na prawym skrzydle w potężnej Marsylii z początku lat 90, gdzie zdobył trzy razy z rzędu mistrzostwo Francji. Anglicy bardziej pamiętają go z niestrzelonego ostatniego karnego w półfinale MŚ 1990 z Niemcami, ale przede wszystkim z podwójnej i totalnie obciachowej fryzury. Na szczęście teraz wygląda normalnie i jest komentatorem sportowym. Wyjaśnienie: Waddle jest typowym skrzydłowym, ale nie chciałem zabierać prawego skrzydła Beckhamowi. Ewentualnie panowie muszą zagrać w marynarzyka. Chris nagrał piosenkę z Basile Bolim, która go mocno skompromitowała, ale zajęła… pierwsze miejsce na liście przebojów w Albanii. Co za hit. Po przesłuchaniu tego, nie będziecie tacy sami. Zapytany o ten utwór, skwitował to czymś w rodzaju: ech, te pieprzone kontrakty sponsorskie. Dawaj następne pytanie.

 

Nie była to pierwszyzna, ponieważ jeszcze wcześniej nagrał piosenkę z Glennem Hoddlem.

.

Pomocnik: Carlos Valderrama

Kolumbijczyk jest playmakerem w tym zestawieniu, ponieważ bardzo łatwo byłoby go odnaleźć nawet na koncercie The Rolling Stones. Wiecie jaka była średnica afro Valderramy? Ja też nie. Znakomity rozgrywający z czasów kokainowego barona, Pablo Escobara. Oczywiście takie afro, którego zazdrościłby sam Zbigniew Wodecki jest obciachowe, ale to właśnie na olbrzymiej blond czuprynie wykreował się kult Carlosa Valderramy. Jeśli powiesz do w miarę ogarniętego kolegi – weź mi podaj piłkarza z jakąś dziwną, charakterystyczną fryzurą, to powinien przy pierwszym, drugim albo trzecim strzale trafić w nazwisko Kolumbijczyka. Jeżeli tego nie zrobi, to się nie zna i nie gadaj z nim więcej o piłce. Przefarbował swoje afro na różowo w szczytnym celu. Zaangażował się w akcję uświadamiającą badanie przed rakiem piersi. Nazywany El Pibe, czyli dzieciakiem. Pasuje, bo był przecież złotym dzieckiem kolumbijskiej piłki i takie też miał włosy. Wystąpił w 111 spotkaniach reprezentacji Kolumbii, co czyni go rekordzistą. W Europie wielkiej kariery nie zrobił, kojarzymy go głównie z gry w żółtej koszulce w reprezentacji.

Pomocnik: David Beckham

Co można napisać o Davidzie Beckhamie? Właściwie nie wiadomo na jakim aspekcie życia tego człowieka się skupić. Powinna tu się znaleźć najdłuższa notka ze wszystkich, ale jej nie będzie. Cytatów również można tu dobrać miliard. Przewertowałem i wybrałem ten zdecydowanie najciekawszy z miliarda. Zacytuję na końcu opisu. Becks to nie tyle ikona angielskiej piłki, co prawdziwy ambasador tego kraju. Piłkarz-celebryta, król reklam, perfum, odzieży i serc kobiet, które z całej siły nienawidzą Victorii. Teraz David ma elegancką i znakomitą fryzurę. Kiedyś jednak nie potrafił odnaleźć swojego miejsca. A to jakieś irokezy, tleniony blond, to znowu uczesanie na członka boysbandu i jeszcze do tego ten obrzydliwy obciachowy kucyk. Również człowiek tysiąca fryzur, ale zdaje się, że znalazł tę odpowiednią. I BARDZO DOBRZE. Król rzutów wolnych i dokładnych dośrodkowań. Być może zbyt przehajpowany, to od zawsze kwestia sporna. Złoty chłopiec Fergusona i jeden z madryckich Galacticos. To ja w domu wynoszę śmieci, hehe – mówi David. Brawo!

Napastnik: Ronaldo

Wszyscy pamiętacie zapewne przedziwny trójkąt na głowie Luisa Nazario de Limy, czyli grubego Ronaldo. Mecz finałowy, wszyscy podchwycili jeden temat. Brazylijczyk z urazem. Od razu zaczęły się odwołania do tajemniczej choroby z 1998 roku, w której Ronaldo przed finałem doznał ataku, stracił przytomność i nigdy nie chciał o tym opowiadać. Nie było wiadomo czy Rivaldo będzie musiał poprowadzić Brazylię sam. Oczywiście wszyscy jak mantrę powtarzali temat kontuzji Ronaldo, co wyprowadzało go z równowagi. Informacje wychodziły z lodówek, zamrażarek i pralek. Ten prosty chłopak wpadł na pomysł zrobienia sobie jednej z najbardziej idiotycznych fryzur w historii tego sportu. Wszyscy ciągle mówili tylko i wyłącznie o mojej kontuzji. Kiedy przyjechałem tak obcięty na trening, nagle kontuzja przestała ich interesować. Poskutkowało. Zaczęli mówić o trójkącie na głowie. Ronaldo strzelił w finale dwie bramki, zdobył Złotego Buta i przeszedł do historii razem ze swoją głupią fryzurą.

Napastnik: Roberto Baggio

Nie da rady nie przyczepić się do tego końskiego ogona, splecionego w cienkie pęczki. Każdy z nich tworzył osobny koralik. Noszę sobie, bo lubię – tak uciął sprawę włoski napastnik. No i bardzo dobrze. Jeden lubi mieć frędzle na głowie, drugi posłuchać Krzysztofa Krawczyka, a trzeci porobić w ogródku. Jego przekleństwem jest przestrzelony rzut karny w finale mundialu w 1994 roku. Ostatnia jedenastka tamtego turnieju. Kiedy podszedłem do karnego, byłem dość spokojny. Wiedziałem, że Taffarel rzuca się nisko, więc musiałem tylko trochę podnieść piłkę. Nie mam pojęcia jak piłka przeleciała trzy metry nad bramką. Nigdy nie uciekałem od odpowiedzialności. Zawiodłem. Wciąż mi się to śni. Jeśli mógłbym wygumkować jeden moment z życia, to byłby nim ten właśnie karny – pisał w swojej autobiografii. Przez to Baggio nienawidził rzutów karnych. Twierdził, że to niesprawiedliwe – pracujesz na coś cztery lata, a decydują o tym trzy minuty jedenastek. Powinien być dodatkowy mecz, o. Jest jedynym Włochem, który trafiał do bramki na trzech różnych mundialach, a z 9 golami (razem z Vierim i Paolo Rossim) jest rekordzistą Włoch pod tym względem. Byle kto nie strzela 317 razy w 697 meczach. Włosi kojarzą nam się z boiskowymi wojownikami, tymczasem Roberto Baggio był inny. Spokojny buddysta, który kochał zwierzęta i nienawidził ludzkiej przemocy. Jednak jest też kojarzony z dziwną kitką, dlatego znalazł się w tym zestawieniu. Samotnik i indywidualista. Więcej o Baggio tutaj.

Napastnik: Djibril Cisse

Nie można było do tej jedenastki nie wybrać Djibrila Cisse, którego pasją było chodzenie do fryzjera częściej niż strzelanie bramek. Po skończeniu kariery, postanowił zostać DJ’em oraz rozwijać swoją markę odzieżową. Najważniejszym momentem jego kariery była wygrana w Lidze Mistrzów z Liverpoolem, gdzie sam skutecznie wykonał jedenastkę. Dwa razy złamał nogę na boisku, w 2004 roku w meczu z Blackburn oraz w 2006 roku w sparingu z Chinami, co wykluczyło go z udziału w mistrzostwach świata. Skupmy się jednak na tym, co hodował na głowie. I tak, wpisujemy w google Djibril Cisse’s hair i widzimy: jakiś zielony irokez, niebieski, czerwony, śmieszne wzory na przefarbowanej na blond fryzurze, wydziwienia w brodzie. Doszło do tego, że odpalając mecz, kibice zastanawiali się w jakim dziś stylu wybiegnie Djibril Cisse. Z pewnością napastnik, którego bardziej znamy z kombinowania u fryzjera, niż sukcesów sportowych, chociaż słabym piłkarzem przecież nie był. Chciałbym być zapamiętany jako fighter, ktoś kto dawał z siebie wszystko dla klubu.

 


A jakie inne fatalne fryzury piłkarzy kojarzycie? Dzielcie się nazwiskami w komentarzach. Może uda się stworzyć alternatywną jedenastkę.

PATRYK IDASIAK

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE

Patryk Idasiak
O Patryk Idasiak 23 artykuły
Licencjat dziennikarstwa. Szczecinianin z wyboru. Zakochany w pieniądzach Szejka Mansoura. Największy polski celebryta, wśród fanów Manchesteru City. Woli Tyne-Wear Derby od El Classico. Uwielbia grzebać w starych gazetach sportowych.
  • Tomek Pudłowski

    Większość kariery spędził w Pinto w Celcie nie w Maladze 😉