„Jan Domarski. Z Drabinianki na Wembley” – recenzja

Powrót Stali Mielec do ekstraklasy po 24 latach stał się dobrą okazją do przypomnienia autorów największych sukcesów w historii tego klubu. Mieleckie wydawnictwo Szary Wilk rozpoczęło serię wydawniczą „Złota Stal”, którą otwiera opowieść o Janie Domarskim autorstwa Grzegorza Zimnego.

Szary Wilk to wydawnictwo z Mielca, specjalizujące się w publikacjach regionalnych. Seria „Złota Stal” to jego najnowszy pomysł, a celem jest przybliżenie sylwetek najważniejszych piłkarzy Stali Mielec sprzed prawie już 50 lat. Ekipa z Podkarpacia zdobywała wtedy dwa razy mistrzostwo Polski, dotarła do ćwierćfinału Pucharu UEFA, a w Pucharze Europejskich Mistrzów Klubowych mierzyła się z Realem Madryt. Symbolem tamtej Stali Mielec był Grzegorz Lato, ale do tych osiągnięć swój wkład dołożyło także wielu innych świetnych piłkarzy. Właśnie o nich chce opowiedzieć wydawnictwo Szary Wilk, a inicjatywa jest na pewno interesująca, nie tylko dla kibiców z Mielca.

Pierwszy tom w serii „Złota Stal” to książka o Janie Domarskim. Jej autorem jest Grzegorz Zimny, nasz kolega z redakcji Retro Futbol, który współpracuje także z Radiem Sport Polonia, w przeszłości pisał dla Pubsport.pl. Przede wszystkim Grzesiek jest jednak wielkim miłośnikiem podkarpackiej piłki, na naszym portalu znajdziecie wiele jego tekstów dotyczących futbolu w tej części Polski. Książka o Janie Domarskim to jego debiut książkowy.

Kiedy weźmiemy do ręki książkę „Jan Domarski. Z Drabinianki na Wembley”, od razu musimy zwrócić uwagę na jej format. Jest to wydanie kieszonkowe, a całość pod względem graficznym i redakcyjnym pozostawia wiele do życzenia. Brakuje zdjęć, tekst jest słabo sformatowany, ciężko też mówić o jakiejkolwiek pracy grafika. To są oczywiście zastrzeżenia do wydawnictwa.

Jeśli chodzi o wartość merytoryczną, to mamy w sumie 154 strony tekstu, czyli biorąc pod uwagę format – niezbyt wiele. Oczywiście trzeba pamiętać, że założeniem wydawnictwa nie jest przygotowywanie pełnych biografii. Chodzi raczej o serię książeczek w poręcznym formacie, która ma za zadanie przybliżyć młodym kibicom smak dawnych czasów. Mimo tego nie sposób nie odnieść wrażenia, że Jana Domarskiego jest tam po prostu za mało.

O ważności i randze tej bramki świadczy fakt, że dziennik „The Times” umieścił tę bramkę na liście pięćdziesięciu najważniejszych goli w historii piłki nożnej. Gol strzelony przez Jana Domarskiego 17 października 1973 roku był więc istotny nie tylko dla naszego kraju, ale dla całego piłkarskiego świata.

Nie może nikogo dziwić, że Jan Domarski przez lata wspominał to wydarzenie i do dziś chętnie o nim opowiada. Dokonał wielkiej rzeczy, dał radość długo czekającym na sukces rodakom i spełnił sen, na spełnienie którego czekały piłkarskie pokolenia. W wywiadzie udzielonym Łukaszowi Jachimiakowi na portalu Sport.pl mówił:

Opowiadanie o tamtym meczu nigdy mi się nie znudzi. Taka bramka i taka historia? To nie męczy nigdy. Naprawdę. (s. 49)

Nie może specjalnie dziwić, że opowieść kręci się koło 17 października 1973 r. i najsłynniejszego gola w karierze Jana Domarskiego. O tym meczu Grzegorz Zimny napisał wiele, ale już samych wypowiedzi głównego bohatera jest jak na lekarstwo, a te nieliczne (jak powyższa) i tak pochodzą z innych źródeł, nie są efektem bezpośrednich rozmów autora.

ZOBACZ TEŻ:

Grzegorz Zimny spotkał się kilka razy z Janem Domarskim podczas pracy nad książką, ale nie ma to niestety odzwierciedlenia w treści. Brakuje po prostu jakichś niestandardowych wypowiedzi głównego bohatera czy ciekawostek z jego życia. Bo o tym, jak ważna dla niego i dla całej polskiej piłki, była bramka na Wembley, napisano już chyba wszystko.

Przydałby się też dokładniejszy opisu początków kariery Jana Domarskiego w Stali Rzeszów. Znajdziemy informację o jego debiucie, a chwilę potem mamy średnio potrzebny wywód o historii Rzeszowa i sportu w tym mieście, następnie kilka zdawkowych informacji o dorobku Domarskiego w Stali Rzeszów, wzmiankę o debiucie w reprezentacji i już o jego przenosinach do Mielca. A przecież w stolicy Podkarpacia Domarski przeszedł drogę od zdolnego młokosa do zawodnika, o którego zabiegało kilka czołowych klubów z ekstraklasy.

W miarę dokładnie opisane są występy Jana Domarskiego w reprezentacji – dwa epizody z 1967 r. i 1970 r. oraz regularna gra tuż przed MŚ 1974 i na samym turnieju. Każdy z tych występów doczekał się osobnego opisu, jest też podsumowanie przygody z reprezentacją:

W wywiadzie udzielonym na łamach „Rzeczpospolitej” Stefanowi Szczepłkowi zdobywca najważniejszej polskiej bramki opowiadał o końcu przygody z kadrą. Czy spodziewał się, że mecz na wodzie we Frankfurcie będzie ostatnim w jego reprezentacyjnej karierze? W przywołanej rozmowie powiedział:

Taka kolej rzeczy. Ja przyszedłem po Włodku Lubańskim, a młodszy o cztery lata Andrzej Szarmach po mnie. Zresztą kiedy ja wyjechałem do Francji, właśnie Andrzej zajął moje miejsce w Stali. (s. 76)

Mamy kolejną z nielicznych wypowiedzi głównego bohatera, jednak jest to znowu coś zapożyczonego z innego źródła. W całej książce ciężko znaleźć unikalne fragmenty, a przecież spotkania z Janem Domarskim dawały na to dużą szansę:

Pisząc niniejszą publikację, miałem okazję spotkać się i przeprowadzić kilka rozmów z Janem Domarskim. Były reprezentant Polski ma znakomitą, szczegółową pamięć do wydarzeń sprzed lat. Potrafi z łatwością je przywołać i wiele o nich opowiedzieć. Świetnie orientuje się również w bieżących sprawach sportowych, co ważne – nie tylko piłkarskich. Śledzi losy klubów, w których grał i trzyma za nie kciuki. Piłka wciąż go pasjonuje i budzi w nim emocje. (s. 147-148)

Nie wątpię, że Jan Domarski miałby wiele ciekawego do opowiedzenia, ale niestety w tej książce tego nie znajdziemy. Grzegorz Zimny pisze interesująco, natomiast książka „Jan Domarski. Z Drabininanki na Wembley” to bardziej historia reprezentacji Polski i Stali Mielec w połowie lat siedemdziesiątych niż opowieść o Janie Domarskim. O zastrzeżeniach natury wydawniczej już pisaliśmy, może jedynie okładki nie trzeba się za bardzo czepiać.

W książce „Jan Domarski. Z Drabinianki na Wembley” znajdzie się trochę ciekawych fragmentów, choćby o synu głównego bohatera Rafale Domarskim. Debiutował on w młodym wieku w ekstraklasowej Stali Mielec w latach dziewięćdziesiątych i być może nawet przebiłby osiągnięcia ojca, gdyby kariery nie przekreśliła mu poważna kontuzja. Poza tym możemy się dowiedzieć różnych ciekawych rzeczy o meczach reprezentacji Kazimierza Górskiego, w których grał Jan Domarski. Ale nawet te ciekawostki rzadko kiedy łączą się bezpośrednio z Janem Domarskim.

Mocnym elementem tej książki jest wykaz wszystkich meczów Jana Domarskiego w reprezentacji z ich opisem, kalendarium jego życia i osobista notka autora na temat bohatera z Wembley. Nazywanie tej publikacji biografią Jana Domarskiego byłoby jednak nadużyciem, bo samego Domarskiego jest tam zwyczajnie za mało.

NASZA OCENA: 5/10

Jest to jedyna książka poświęcona Janowi Domarskiemu, więc jeśli ktoś będzie chciał poznać historię tego piłkarza, pewnie po nią sięgnie. Nie będzie to strata czasu, ale trudno nie oprzeć się wrażeniu, że nasz bohater z Wembley zasługuje na bardziej kompletną biografię.

BARTOSZ BOLESŁAWSKI

Nasz partner Sendsport przygotował dla Was zniżki! Książka Jan Domarski. Z Drabinianki na Wembley oraz wiele innych tytułów taniej o co najmniej 10%.

Autor: Bartosz Bolesławski

Psychofan i zaoczny bramkarz KS Włókniarz Rakszawa. Miłośnik niesamowitych historii futbolowych, jak mistrzostwo Europy Greków w 2004 r. Zwolennik tezy, że piłka nożna to najpoważniejsza spośród tych niepoważnych rzeczy na świecie.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Bartosz Bolesławski.