Afryka wstaje z kolan, czyli Maroko na mundialu w 1986 r.

Czas czytania: 19 m.

Maroko triumfuje, Portugalia pokonana

Odwagi, której zabrakło w starciu z Anglią, dodał marokańskim piłkarzom sam król Hassan II. Podczas turnieju był on w stałym kontakcie telefonicznym z ekipą. Na dwie godziny przed meczem z Portugalią w hotelu w Guadalajarze zadzwonił telefon. Rozmowa była zamówiona z pałacu królewskiego w Rabacie.

Grajcie ofensywnie, zaryzykujcie. Dobrze reprezentowaliście nasz kraj w Meksyku, nikt nie będzie miał pretensji, gdy przegracie, spróbujcie jednak zwyciężyć – dopingował swoich piłkarzy monarcha.

W przeszłości pomiędzy Marokiem a Portugalią nie brakowało konfliktów zbrojnych, więc historyczne zaszłości dodawały tylko smaczku sportowej rywalizacji. Portugalczycy dysponowali wówczas bardzo utalentowanym pokoleniem, które swoją klasę potwierdziło w czasie Euro ’84, gdzie w półfinale dopiero po dogrywce ulegli Francji z Platinim. Na meksykańskim turnieju po wygranej nad Anglią Portugalia wyrosła na głównego faworyta grupy, ale porażka z Polską sprawiła, że w starciu z Marokiem nie było już miejsca na potknięcie.

Wbrew zapowiedziom José Faria dokonał paru korekt w składzie. Mustapha Merry zaczął tym razem mecz na ławce, a partnerem jego brata w ataku miał być Abderrazak Khairi. Ta zmiana okazała się kluczowa. Maroko, które bywało określane mianem Brazylii Afryki zaczęło mecz odważnie i ofensywnie. Szybko narzucili rywalom swój styl gry, grali radośnie i z polotem. W ciągu pierwszego kwadransa znakomitych sytuacji nie wykorzystali Bouderbala, Krimau i El Biyaz. Przewaga Maroka była jednak coraz bardziej wyraźna i w końcu udało się ją udokumentować.

Najpierw w 19. minucie na 1:0 trafił Khairi, który przejmując piłkę po nieudanym zagraniu Jaimego Pacheco, popisał się precyzyjnym i silnym strzałem z dwudziestu metrów, zdobywając pierwszą bramkę dla Maroka na tym turnieju. Niecałe dziesięć minut później ten sam zawodnik podwyższył na 2:0. W pole karne dośrodkowywał El Haddaoui, a niepilnowany, wbiegający w szesnastkę Khairi mocnym uderzeniem z pierwszej piłki nie dał najmniejszych szans Vitorowi Damasowi.  Wynik ten utrzymał się do przerwy. Portugalczycy byli na deskach i nie zapowiadało się, żeby w drugiej połowie coś miało się zmienić.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Maroko przeważało i kontrolowało przebieg wydarzeń na boisku. Piłkarze byli świetnie zorganizowani i nie pozwolili rywalom na zbyt wiele. W 62. minucie Krimau wykorzystał znakomite podanie od Timoumiego i wychodząc sam na sam, podwyższył na 3:0. Dla Portugalczyków to był szok. Próbowali później jeszcze odwrócić losy spotkania, ale przy tak dobrze grających przeciwnikach było to bardzo trudne. Niewielką przewagę uzyskali dopiero w końcówce. Na dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem Zakiego pokonał Manuel Diamantino, ale to było wszystko, na co tego dnia stać było Portugalczyków.

Maroko jako pierwsza afrykańska drużyna awansowało do drugiej rundy i jako pierwsza afrykańska drużyna wygrała swoją grupę. Sztab i piłkarze nie posiadali się ze szczęścia.

Zakończyć na pierwszym miejscu rywalizację w grupie z Anglią, Portugalią i Polską – to piękne osiągnięcie. Będzie miało ono wpływ na rozwój futbolu w Trzecim Świecie. Jestem przekonany, że potrafimy także pokonać kolejną przeszkodę i awansować do ćwierćfinału. Nie spodziewałem się dziś tak wysokiego zwycięstwa. Pamiętam, jak angielski trener Bobby Robson powiedział po losowaniu w Zurychu, iż pokonanie Maroka nie będzie dla jego zespołu żadnym problemem. Tak bardzo chciałem, żeby się pomylił. Dziś oceniam, że spotkanie z Polską i Anglią rozpoczęliśmy zbyt ostrożnie, ale już z Portugalią zagraliśmy inaczej, wykorzystując wielką szansę. Zadanie, z którym przyjechaliśmy do Meksyku, zostało wypełnione – oceniał na gorąco José Faria.

Portugalski szkoleniowiec José Torres zwracał uwagę, że mecz mógł ułożyć się inaczej, gdyby sędzia podyktował dla Portugalczyków rzut karny, który według szkoleniowca się im należał. Przyznawał też, że zagrali gorzej niż dwa lata wcześniej na mistrzostwach Europy, ale tłumaczył to absencją kilku podstawowych zawodników.

Zostaliśmy powaleni na kolana dwiema bramkami w pierwszej połowie, a zawinili je obrońcy. Staraliśmy się odwrócić bieg wydarzeń, okresami mieliśmy sporą przewagę, ale tak dobry zespół, jak Maroko, wykorzystał szansę – mówił po meczu Torres.

Bohaterem meczu został Abderrazak Khairi, dla którego mecz z Portugalią był dwudziestym występem w narodowych barwach. W jednej chwili stał się idolem w ojczyźnie i piłkarską gwiazdą całego kontynentu. Natychmiast pojawiły się pogłoski o jego przenosinach do Europy, ale zawodnik mówił, że nie interesują go zagraniczne oferty i że to w Maroku czuje się najlepiej. Z niecierpliwością czekał też na pojedynek w 1/8 finału.

Teraz czekam na mecz z RFN lub Danią, to dla nas zaszczyt zmierzyć się z rywalem tej klasy. Gdyby tak jeszcze wygrać… – mówił dziennikarzom Khairi.

Drugim marokańskim zawodnikiem, który zbierał znakomite recenzje za swoje występy był Mohamed Timoumi. Niektórzy zaczęli go nawet nazywać Sócratesem Afryki z uwagi na podobny do brazylijskiego piłkarza styl gry.

Jestem szczęśliwy. Dowiedliśmy, że na naszym kontynencie futbol czyni stałe postępy, że nie ustępujemy najlepszym, może Algieria pójdzie naszym śladem – powiedział po starciu z Portugalią Timoumi.

Bartosz Dwernicki
Bartosz Dwernicki
Pierwsze piłkarskie wspomnienia to dla niego triumf Borussii Dortmund w Lidze Mistrzów i mecze francuskiego mundialu w 1998 r. Później przyszła fascynacja Raúlem i madryckim Realem. Z biegiem lat coraz bardziej jednak kibicuje konkretnym graczom niż klubom. Wielbiciel futbolu latynoskiego i afrykańskiego, gdzie szuka pozostałości futbolowego romantyzmu. Ciekawych historii poszukuje też w futbolu za żelazną kurtyną. Lubi podróże i górskie wędrówki.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Wizyta na turnieju gminy Wiśniowa – historia lokalnej piłki

W tym artykule przedstawiamy historię lokalnej piłki w gminie Wiśniowa.

Artjoms Rudnevs – goleador, który uciszył Turyn

Wielu obcokrajowców przewija się przez polską ekstraklasę, lecz tylko nieliczni potrafią podnieść poziom sportowy rozgrywek. Chlubnym wyjątkiem na tle kolejnego zaciągu z Bałkanów czy...

Resovia – historia klubu

W tym tekście przedstawiamy historie Resovii - jednego z najstarszych klubów piłkarskich w Polsce.