Manchester United gospodarzem na… Anfield Road

PA-1997122

…wyjątkowo zapomniany

Dzisiaj United mogą żartować, że są lepszymi gospodarzami Anfield niż Liverpool, ale wówczas nie było to wydarzenie o dużym ładunku emocjonalnym. Świadczą o tym wspomnienia uczestników tego starcia, którym nieszczególnie zapadło ono w pamięć.

Brian Kidd strzela gola na 3:1 i przesądza o wyniku spotkania

– Domowy mecz na Anfield? Nie ma mowy – odpowiada pytany o mecz Alan Gowling, który przecież strzelił pierwszego gola.
– Do tej pory sądziłem, że brałem udział w jednym wygranym meczu United na Anfield – 4:1 z Liverpoolem w 1969. Teraz okazuje się, że wygrałem tam dwa razy – mówi Alex Stepney. A przecież to jedyny bramkarz w historii klubu, który zamiast gwizdów mógł słyszeć z The Kop doping.

Spotkanie doskonale pamięta George Sephton, spiker z Anfield. Ale bynajmniej nie z powodów kibicowskich czy sportowych.

Po pierwsze bardzo przeżywałem to, że pracowałem na Anfield dopiero tydzień. Po drugie nie co dzień widzi się nasze trybuny zapełnione tylko w połowie. Rywalizacja z United nie była wtedy jeszcze tak gorąca, więc dla mnie była to po prostu dobra okazja do obejrzenia dobrego meczu i zarobienia paru groszy.

Gra się tam, gdzie kibice pozwolą

Trzy dni po meczu na Anfield United podjęli West Bromwich na nieistniejącym już Victoria Ground w Stoke. Tam również zwyciężyli 3:1, między innymi po dwóch trafieniach Besta. Sześć lat później kibole Czerwonych Diabłów znowu załatwili swoim piłkarzom domowy mecz na neutralnym obiekcie.

W meczu pierwszej rundy Pucharu Zdobywców Pucharów rywalem United było francuskie Saint-Étienne. Jeszcze przed spotkaniem pięciu angielskich kibiców zostało aresztowanych za powybijanie szyb w kilku sklepach oraz splądrowanie hotelowego lobby. Okazało się to ledwie przygrywką przed wydarzeniami na stadionie.

Doszło tam do regularnej bójki i można mówić o dużym szczęściu, że nikt nie zginął. Francuscy kibice zostali bowiem stłoczeni przy płocie okalającym boisko. Nikomu nie trzeba przypominać, jak skończył się podobny napór fanów na Hillsborough…

12 lat po wydarzeniach we Francji, 96 kibiców zginęło w wyniku złej organizacji półfinałowego meczu Pucharu Anglii pomiędzy Liverpoolem i Nottingham Forest.

Po meczu, zakończonym remisem 1:1, UEFA wyrzuciła United z pucharów. Apelacja klubu i wstawiennictwo m.in. Matta Busby’ego sprawiły, że europejska federacja zmieniła swoją decyzję. United mogli przystąpić do rewanżu, ale mecz musiał zostać rozegrany na stadionie oddalonym od Manchesteru o co najmniej 200 km.

Początkowo miał to być Londyn, ale na takie rozwiązanie nie zgodziła się angielska federacja, obawiając się… kibiców United mieszkających w Londynie. Ostatecznie spotkanie rozegrano w Plymouth. United wygrali 2:0. Stadion był wypełniony po brzegi: zasiadło na nim 32 tysiące kibiców. 38 tysięcy oglądało mecz na przygotowanym na Old Trafford telebimie.

MICHAŁ BANASIAK

Autor: Redakcja

Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *