Alan Shearer – wspomnienie

Teraz trudno w to uwierzyć, ale jeszcze nie tak dawno w lidze angielskiej próżno było szukać sponsorów z Rosji, USA czy Emiratów Arabskich, a o mistrzostwo walczyły takie zespoły jak Blackburn Rovers. Wtedy właśnie w tej dumnej lidze bramki jak na zawołanie strzelała legenda Newcastle United i reprezentacji Anglii Alan Shearer.

Alan Shearer

Po ostatnim meczu z Irlandią na Stadionie Narodowym zapanowała euforia. Zachwytom nie było końca, a bramka Roberta Lewandowskiego, dająca nam upragnione zwycięstwo zgodnie została uznana za jedną z najpiękniejszych w tych eliminacjach. Uderzenie głową napastnika Bayernu mogło zrobić wrażenie, a nieco starszym fanom zapewne przypomniało, że w latach 90-tych w takich uderzeniach specjalizował się właśnie Alan Shearer, jeden z najlepiej grających głową piłkarzy w historii futbolu.

Shearer urodził się w Newcastle, jednak swoją profesjonalną karierę rozpoczynał w zespole Southampton. Debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej zaliczył w meczu z Chelsea 26 marca 1988 roku, a już dwa tygodnie później usłyszała o nim cała Anglia, kiedy to zaaplikował trzy bramki kolejnemu zespołowi z Londynu, Arsenalowi. Miał wtedy dokładnie 17 lat i 240 dni i został najmłodszym strzelcem hat-tricka w historii, poprawiając 30-letni rekord Jimmy’ego Greavesa. Mimo takiego wejścia później nieco spuścił z tonu. W drugim roku występów w Southampton ani razu nie wpisał się na listę strzelców, a w sezonie 89/90 w 26 spotkaniach uczynił to trzykrotnie. Nikt jednak nie miał wątpliwości, że oto w Anglii narodził się snajper co się zowie, a na wybuch jego talentu warto poczekać. Alan Shearer

Przełomowy okazał się rok 1991, kiedy to fani wybrali go najlepszym zawodnikiem zespołu, a w kadrze Anglii do lat 21 błysnął podczas słynnego turnieju w Tulonie, gdzie w czterech meczach zdobył aż siedem bramek i został jedną z największych gwiazd całej imprezy. Sezon 91/92 to już 13 trafień dla Southampton i pierwsze powołanie do kadry Anglii, gdzie debiut okrasił golem. Wtedy w ekipie Świętych zrobiło się dla niego nieco za ciasno i media zaczęły przymierzać go do większych drużyn. Sporo mówiło się o Manchesterze United, ale ostatecznie trafił do niezwykle bogatej w tych czasach drużyny Blackburn Rovers, która zapłaciła za niego niebotyczną na owe czasy i śmieszną dzisiaj kwotę 3,5 miliona funtów.

Pierwszy sezon w nowej drużynie był trudny dla Shearera, bo na początku borykał się z kontuzjami, przez co zagrał w zaledwie 21 meczach, ale i tak zdobył w nich 16 bramek. To było jednak tylko preludium do tego, co zamierzał zaserwować fanom Blackburn blond włosy napastnik. W trzech kolejnych sezonach zdobywał ponad 30 bramek, dwukrotnie zdobywając koronę króla strzelców a w sezonie 94/95 prowadząc Rovers to tytułu mistrza Anglii i rywalizacji w Lidze Mistrzów. Shearer to była typowa maszynka do zdobywania bramek i doceniali to kibice w całej Anglii.

Alan Shearer
Alan Shearer świętujący tytuł mistrza Anglii.

Zwłaszcza, że w 1996 roku w ojczyźnie futbolu odbywały się jedne z najbardziej magicznych mistrzostw Starego Kontynentu w historii. Tysiące kibiców, święto na ulicach i jedno wielkie marzenie wszystkich, aby Dumni Synowie Albionu sięgnęli po tytuł na swojej ziemi. Zaprowadzić ich do tego miał właśnie Shearer, wspomagany przez cudowne, acz niepokorne, dziecko angielskiego futbolu, czyli Paula Gascoigne’a. Fazę grupową przeszli jak burza. Co prawda w meczu otwarcia męczyli się ze Szwajcarami, ale po golu napastnika Blackburn udało się zdobyć punkt. Później w boju ze Szkocją zwyciężyli 2:1, po przepięknej bramce Gascoigne’a, który przerzucił sobie piłkę nad Colinem Hendrym i spokojnie wpakował ją do siatki. Na koniec rozbili Holandię 4:1, a po dwie bramki zdobyli Shearer i Teddy Sheringham i wydawało się, że w końcu Anglicy doczekali się mistrzowskiej drużyny. W ćwierćfinale przyszło im zmierzyć się z Hiszpanią i dopiero konkurs rzutów karnych rozstrzygnął o tym, że to gospodarze powalczą o medale. Shearer był wyznaczony jako pierwszy do strzelania i pewnie wykonał „11”. Mecz półfinałowy z Niemcami miał być kolejnym krokiem na drodze do tytułu. Rozpoczęło się pięknie, bo już w trzeciej minucie swoją piątą bramkę w turnieju zdobył Shearer i Anglicy byli jedną nogą w finale. Niestety kilkanaście minut później wyrównał Stefan Kuntz. Wynik do końca nie uległ zmianie i o awansie miały znowu zadecydować karne. Jako pierwszy tradycyjnie do piłki podszedł Shearer i nie pomylił się, tak jak i czterech kolejnych wykonawców w jego drużynie. Niestety po niecelnym strzale Garetha Southgate’a cała Anglia zalała się w morzu łez, a do finału awansowali Niemcy, którzy potem sięgnęli po tytuł. Na pocieszenie Shearer został królem strzelców imprezy i przywiózł do domu brązowy medal europejskiego czempionatu.

Mimo poczucia porażki, w całym kraju sam zawodnik mógł być zadowolony ze swojej dyspozycji, bo indywidualnie osiągnął naprawdę sporo, a bramki strzelał jak natchniony. W Blackburn jednak powoli zaczynało dziać się nieco gorzej i Shearer musiał myśleć o zmianie otoczenia. Chciał go znowu Manchester United, mówiło się o zainteresowaniu Barcelony, ale on za namową swojej żony postanowił wrócić do domu i związał się z Newcastle United. Budowano tam mocną paczkę i wszyscy fani marzyli, że Sroki będą miały szansę na tytuł mistrza Anglii. Alan Shearer

Pierwszy rok Shearera w barwach Newcastle dał kibicom nadzieję, że tak właśnie może się stać, 25 bramek w 31 meczach, trzeci z rzędu tytuł króla strzelców i drugie miejsce w Premier League rozbudziły apetyty wszystkich. Jednak potem było już tylko gorzej. Shearer co prawda nadal zdobywał sporo bramek, jednak mając wokół siebie nieco słabszych kolegów, podczas gdy przeciwnicy non stop się wzmacniali, nie czynił tego już tak regularnie. Co prawda zarówno w 1998, jak i 1999 roku Sroki doszły do finału Pucharu Anglii, ale ani razu nie zdobyły tego trofeum, a w lidze z sezonu na sezon radziły sobie coraz gorzej, nie zawsze kwalifikując się do europejskich pucharów.

Alan Shearer
W barwach „Synów Albionu” Shearer rozegrał oficjalnie 62 mecze, w których strzelił 30 bramek.

Mimo wszystko Shearer do końca kariery został wierny tej drużynie, w której barwach rozegrał 10 sezonów i zdobył 206 bramek, zostają najlepszym strzelcem w historii. Kiedy postanowił zawiesić buty na kołku, wśród fanów zapanował wielki smutek, bo musieli pożegnać wspaniałego zawodnika i ulubienieńca trybun. Przez wiele lat dał masę radości kibicom Newcastle, a także reprezentacji Anglii.

Przez całą karierę udzielał się charytatywnie, wspierając rozmaite akcje pomocy dzieciom i ludziom pokrzywdzonym przez los, przekazując na ten cel setki tysięcy funtów. Kiedy skończył z graniem w piłkę, założył „Alan Shearer Centre”, które wspiera ludzi z różnego rodzaju dysfunkcjami. Jego starania na boisku i poza nim doceniły władze miejskie, czyniąc go honorowym obywatelem Newcastle. Jest także kawalerem Orderu Imperium Brytyjskiego, który otrzymał od królowej Elżbiety za swoje zasługi dla brytyjskiego futbolu. Przy tym wszystkim cały czas pozostawał skromnym, rodzinnym człowiekiem. Jak sam mówi, miał propozycję z Juventusu Turyn i FC Barcelony, ale jego żona wolała pozostać w Anglii, dlatego zdecydował się na grę w Newcastle. Niewielu zawodników byłoby stać na taką decyzję.

Alan Shearer był napastnikiem nieco w starym stylu. Typowa „dziewiątka” polująca w polu karnym na swoja okazję. Rzadko rozgrywał, mało dryblował, po prostu strzelał gole. Był niesamowicie regularny, praktycznie do perfekcji doprowadził grę głową. Można powiedzieć, że był typowym produktem brytyjskiej piłki nożnej, jakich teraz jest jednak coraz mniej. Mimo iż od czasu kiedy zawiesił buty na kołku minęło już kilka lat, to nadal w barach w Newcastle i w całej Anglii w górę wędruje niejeden kufel za zdrowie byłego napastnika Srok. Alan Shearer Alan Shearer

KUBA KĘDZIOR

 

Kuba Kędzior
O Kuba Kędzior 22 artykuły
Fan futbolu i sportów wszelakich, ekscytuje się zarówno derbami Belgradu jak i Pucharem Świata w bobslejach. Kiedy już nie śledzi sportowych zmagań, chętnie sięga po dobrą książkę albo płytę z ambitną muzyką.