El Buitre, czyli Emilio Butragueno

Zdjęcie główne: www.centrocampista.com

Legenda reprezentacyjnej oraz klubowej piłki w Hiszpanii. Wspaniały gracz drugiej lub pierwszej linii, który miał ogromną swobodę w poruszaniu się z piłką przy nodze i niebywały zmysł do gry kombinacyjnej. Jego domeną było także zabójcze wykończenie akcji. „To gość, który strzelanie goli ma we krwi!” –  zwykł mawiać na temat Emilio Butragueno sam Alfredo Di Stefano. Zatrzymując się dosłownie na krótką chwilę w komplementowaniu Butragueno, należy cofnąć się o 30 lat wstecz i sięgnąć do korzeni jego piłkarskiej kariery.

Dzisiaj szkoła, jutro Real

Przebijając się przez przedsionek madryckiego zespołu, czyli Castillę, zdołał załapać się do „osiemnastki” meczowej na mecz z Cádiz CF. Gdy gra Los Blancos nie układała się najlepiej, 21–letni wówczas Hiszpan dostał swoją szansę od Alfredo Di Stefano, do zaprezentowania swoich umiejętności, w drugiej połowie meczu. Emilio, który wówczas nosił numer 14 na koszulce, ze względu na ogromną sympatię do swojego idola Johana Cruyffa, zdołał wbić dublet i zapewnić wygraną Królewskim. To był jeden z pierwszych jego występów w seniorskiej drużynie, lecz na tyle udany, że zdołał wywrzeć dobre wrażenie na Di Stefano oraz rozpocząć nową, pełną sukcesów erę pod przywództwem „La Quinta del Buitre”.

Kiedy miałem osiemnaście lat, kopałem w piłkę na szkolnym boisku, a w momencie gdy miałem dwadzieścia, zadebiutowałem w pierwszej drużynie Realu. W moim życiu działy się cuda.

La Quinta del Buitre

Butragueno swój przydomek „El Buitre” – czyli sęp, zawdzięcza temu, że przewodził kwintetowi złożonemu z takich zawodników jak: Rafael Martin Vazquez, Michel, Miguel Pardeza i Manolo Sanchis. Razem tworzyli „La Quinta del Buitre” czyli Piątkę Sępów, którzy w przyszłości okazali się kluczowymi postaciami w zdobywaniu kolejnych trofeów przez zespół z centralnej części Hiszpanii.

La-quinta-del-buitre-en-1994
La quinta del buitre w całej okazałości. Od lewej: Emilio Butragueno, Miguel Pardeza (w barwach Realu Saragossa), Michel, Manolo Sanchis i Rafael Martin Vazquez

Piątka Sępów pod egidą filigranowego Butragueno, zagwarantowała świetne wyniki Realu Madryt w kolejnych sezonach, wygrywając aż pięć razy z rzędu mistrzostwo kraju, licząc od sezonu 1985/1986. To była całkowita dominacja Królewskich w Hiszpanii, która była niemałym pstryczkiem w nos dla Barcelony. Jednak prym Realu na krajowym podwórku nie przełożył się na triumf w Lidze Mistrzów. Butragueno pytany po latach o brak zwycięstwa w Pucharze Europy odparł:

To ciągle nas uwiera. Nie wygraliśmy Ligi Mistrzów z powodu braku szczęścia, które  trzeba mieć, aby zwyciężyć. PSV i Bayern wyrzucili nas za burtę w półfinałach, chociaż byliśmy od nich lepsi….

Strzelanina w Meksyku

Butragueno jako reprezentant kraju również został dobrze zapamiętany i to nie tylko przez hiszpańskich kibiców, lecz także sympatyków piłki z całego świata, poprzez niezapomniane występy na mundialu w Meksyku. Hiszpanie wyszli bez większych problemów ze swojej grupy, w której znajdowali się Irlandczycy z Północy, Algierczycy oraz Brazylijczycy. W fazie pucharowej trafili na silną Danię,  której przewodził Michael Laudrup, uznawany za jednego z najlepszych zawodników w historii duńskiej piłki.

Duńczycy na kolanach.
Duńczycy na kolanach.

Przeszliśmy do 1/16 rozgrywek, gdzie trafiliśmy na Danię, która była jedną z silniejszych drużyn i faworytem do tytułu – wspominał Butragueno.

Byli lepsi w pierwszej połowie, ale wróciliśmy do gry po ich błędzie. Przejęli inicjatywę ponownie, ale dopadliśmy ich przy kontrataku.” – kontynuował „El Buitre” – „Strzeliłem cztery gole, co było wręcz niesłychane. Nigdy nie przewidywałbym, że zrobię to na mistrzostwach świata! To było coś więcej, niż mogłem sobie wymarzyć

Mimo świetnej gry Hiszpanów w meczu z Duńczykami, Butragueno i spółka musieli przełknąć gorycz porażki w następnej rundzie, kapitulując po rzutach karnych z reprezentacją Belgii. Popularny Sęp zdołał jednak uplasować się na drugim miejscu w klasyfikacji najlepszych strzelców turnieju. Butragueno w swoim skromnym stylu tak skomentował całą sytuację:

Czułem się trochę dziwnie. Nigdy nie byłem superstrzelcem, ale tamtego dnia miałem po prostu szczęście. Mój tata i moja przyszła żona byli zachwyceni, ale ja byłem dość spokojny. To był szczyt mojej kariery i myślę, że z tego [turnieju] większość ludzi mnie pamięta.

Dżentelmen

Butragueno był zawodnikiem, który zawsze zachowywał skromność, uprzejmość oraz wysoką kulturę na boisku, jak i poza nim. Przez całą swoją karierę nigdy nie został zesłany do szatni za otrzymanie czerwonej kartkę, a w ciągu dwunastu lat gry dostał zaledwie pięć żółtych kartoników, co jest ewenementem. W dzisiejszej rzeczywistości piłkarskiej trudno wyobrazić sobie tak dobre statystyki w kategorii fair play, głównie dlatego, że aspekty taktyczne nierzadko nakazują grę faul, która chroni zespół od straty bramki.

Jestem wielkim zwolennikiem piłkarzy, którzy po prostu koncentrują się na tym, jak pomóc swojej drużynie i na niczym więcej. Jak zdałem sobie z tego sprawę [z gry fair play], to nie miałem zamiaru osiągnięcia czegoś poprzez niezdrową walkę z piłkarzami z przeciwnej drużyny czy z sędzią. Mój cel był jeden: korzystanie z mojej wizji i zmysłu piłkarskiego by wygrywać– komentował Butragueno

Nowe wyzwanie dla Butragueno

Po kolejnych, już nie tak obfitych w trofea czasach, postanowił zakończyć swoją przygodę z Królewskimi. Ukoronował to jednak mistrzostwem Hiszpanii, odzyskując prym w kraju, po pięciu latach. 1994/1995 był jego ostatnim sezonem w Realu. Popularny numer 7, po trzynastu latach udanego związku, postanowił udać się na piłkarską emeryturę do meksykańskiego klubu Celaya. Tym samym Emilio zamknął rozdział pod tytułem „Real Madryt”, zdobywając: sześć razy mistrzostwo Hiszpanii, dwa Puchary UEFA, Puchar ligi hiszpańskiej oraz koronę króla strzelców za sezon 1990/91.

Już w roli roli pozaboiskowej, na jednym z losowań. Źródło: goal.com
Już w roli roli pozaboiskowej, na jednym z losowań. Źródło: goal.com

Gdy w 1998 roku Butragueno już na dobre zawiesił buty na kołku, długo nie próżnował. Ambitny Hiszpan udał się do Stanów Zjednoczonych, by tam rozpocząć studia oraz naukę angielskiego. Jego rozwój i determinacja zaprocentowały, ponieważ w 2004 roku decyzją Fiorentino Pereza, Butragueno dostał posadę pracy w miejscu, które jest dla niego szczególne. W Realu Madryt.

Muszę robić sporo różnych rzeczy w mojej nowej pracy – opowiadał w ekskluzywnym wywiadzie dla FIFA.com Butragueno.

Moja żona zawsze mówiła, że kiedy wreszcie skończę karierę piłkarską, to będę miał więcej czasu dla rodziny, ale fakty są takie, że teraz mam go jeszcze mniej – zakończył Emilio

Butragueno był graczem wybitnym. Jednym z tych, którzy wyprowadzili Real Madryt na właściwą, usłaną sukcesami ścieżkę. Jego styl gry, zachowanie w stosunku do innych na boisku oraz klasa pozaboiskowa, to wszystko powinno przyświecać każdemu piłkarzowi  zakładającemu koszulkę Los Blancos.

DARIUSZ GOŚCIŃSKI

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE.

Dariusz Gościński
O Dariusz Gościński 11 artykułów
Kibic piłki nożnej. Fan The Reds. Gość o sztubackim wyglądzie, który spokój i równowagę odnajduje w muzyce