„Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium” – recenzja

Wschód do tej pory był trochę zaniedbany, jeśli chodzi o rynek książek sportowych, ale mundial w Rosji to świetna okazja do nadrobienia tych zaległości. Jedną z „perełek” przygotowało nam Wydawnictwo Czarne. „Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium” to niezwykła opowieść o piłce (nożnej, ale także wodnej i koszykowej) w krajach dawnego bloku sowieckiego.

 

Na początek kilka słów o autorze – Zbigniew Rokita jest redaktorem dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia”, publikował także w „Tygodniku Powszechnym”, „Polityce” i „Miesięczniku Znak”. Prywatnie kibicuje Piastowi Gliwice oraz Górnikowi Zabrze. Jego „Królowie strzelców” to zbiór ośmiu sportowych opowieści (nie tylko o piłce nożnej), które mimo znacznej rozbieżności czasowej i geograficznej łączy jedno – silne związki z polityką i totalitaryzmem.

Fascynujący jest przede wszystkim opis futbolu w Rosji pod trzema postaciami (w Rosji carów, Rosji bolszewików i tej współczesnej). Te trzy epoki pięknie spaja postać Mikołaja Starostina, założyciela Spartaka Moskwa i najstarszego z czwórki niezwykle usportowionych braci. Ośmieszył on kiedyś na boisku samego Ławrientija Berię, przez co razem z rodzeństwem trafił do łagrów. Przeżyć pomogły mu umiejętności piłkarskie:

Pewnego razu Nikołaj słyszy rozmowę Burdakowa z naczelnikiem pobliskiego łagru w Incie, Barabanowem, przy którym działa Dynamo Inta.

– No i kiedy przyjedziesz ze swoją drużyną do Uchty? Rozbijemy was w puch, tak jak Syktywkar – mówi Burdakow.

– Przyjadę, przyjadę – odpowiada mu Barabanow. – A kto kogo rozbije, to jeszcze zobaczymy. Mój zespół trenuje teraz Starostin!

– Jaki Starostin?

– Aleksandr.

– Tak? No, wszystko jedno, przyjeżdżajcie. Mój Starostin pokaże twojemu Starostinowi, gdzie raki zimują.

W ten sposób Nikołaj dowiaduje się, że jego brat ma się dobrze i że również trenuje Dynamo. Nie wie za to, że trzeci z braci, Andriej, przez niemal dziesięć lat trenować będzie Dynamo Norylsk (Piotr jako jedyny z całej czwórki nie będzie w obozie zajmował się piłką).

Takich specyficznych dla Rosji ciekawostek jest dużo więcej. Kto pomagał Starostinowi w konflikcie z Berią? Jak wyglądał pokazowy mecz na Placu Czerwonym dla towarzysza Józefa Stalina? I dlaczego nieuprzejmość kelnera w Trzebini miała groźne dla Polski konsekwencje? Ten ostatni przykład dobitnie pokazuje, że „Królowie strzelców” to nie jest książka o futbolu – piłka nożna jest pretekstem do opowieści o kraju, który wielu określa jako „stan umysłu”. Zmieniały się granice i nazwy tego państwa, ale rosyjskie paradoksy pozostają zawsze.

Najbardziej spektakularnym przykładem zespołu, który prędko wzleciał i równie prędko upadł, jest Anży Machaczkała – klub z północnokaukaskiego Dagestanu: najniebezpieczniejszego miejsca w Europie ostatnich kilkunastu lat.

Niektóre opisane przez Zbigniewa Rokitę wydarzenia miały miejsce daleko od Rosji, ale i tak były silnie z nią związane. Jak choćby wspaniały występ koszykarzy Litwy na olimpiadzie w Barcelonie w 1992 r. czy krwawy mecz piłki wodnej na igrzyskach w Melbourne w 1956 r.

Szczególnie godny polecenia jest także rozdział o mistrzostwach świata państw niezrzeszonych w FIFA w 2016 r. (tzw. ConIFA World Football Cup), które odbyły się w Abchazji. Zbigniew Rokita oglądał je osobiście i napisał świetny reportaż o tym zapomnianym przez Boga i ludzi małym kraju, uznawanym przez zaledwie kilka państw świata. Abchazja wygrała w finale po karnych z Pendżabem, co pozwoliło choć na chwilę poczuć dumę z podarowanej przez Moskwę niepodległości.

Bardzo ciężko wskazać słabe strony „Królów strzelców”. Jeśli mielibyśmy się na siłę czepiać, pewnie można byłoby pominąć dość długą dygresję o początkach profesjonalnego futbolu w Anglii czy cały rozdział o Erneście Wilimowskim jako mało związany z Rosją. Może też przydałoby się więcej zdjęć, jednak książka jako całość stoi na bardzo wysokim poziomie i powinien po nią sięgnąć każdy, kto chciałby dowiedzieć się czegoś o ziemiach na wschód od Polski.

„Królowie strzelców” potwierdzają wysoką jakość reportaży Wydawnictwa Czarnego z malowniczego Wołowca w Beskidzie Niskim. Książka jest napisana lekko, świetnym stylem, do „pochłonięcia” w jeden wieczór. Ciekawych rzeczy dowiedzą się z niej zarówno znawcy futbolu, jak i ludzie mający mgliste pojęcie o spalonym. Piłka jest dla Zbigniewa Rokity tylko pretekstem, aby opowiedzieć nieco o jednym z najbardziej frapujących państw świata – Rosją pod różnymi postaciami.

Książkę „Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium” możecie kupić TUTAJ

BARTOSZ BOLESŁAWSKI

Bartosz Bolesławski
O Bartosz Bolesławski 16 artykułów
Psychofan i zaoczny bramkarz KS Włókniarz Rakszawa. Miłośnik niesamowitych historii futbolowych, jak mistrzostwo Europy Greków w 2004 r. Zwolennik tezy, że piłka nożna to najpoważniejsza spośród tych niepoważnych rzeczy na świecie.