Polacy wśród gwiazd: Inter Mediolan

Włoski Inter to jeden z kilku znanych klubów europejskich, w barwach którego nie zagrał nigdy żaden Polak. Trochę to dziwne, wszak naszych rodaków mieliśmy w najbardziej topowych klubach na Starym Kontynencie. Inter Mediolan i piłkarz znad Wisły – jakoś nie idą ze sobą w parze. Jednak w ostatnich trzydziestu latach mediolańczycy przybywali do naszego kraju mierzyć się z naszymi klubami. Od kadencji Mario Corso do Hectora Cupera. Pierwszy odcinek naszego cyklu, możesz przeczytać tutaj.

Zapytaliśmy Jerzego Engela o jego wspomnienia z meczów przeciwko włoskiej potędze. Otóż słynny w Polsce trener jako szkoleniowiec Legii Warszawa dwukrotnie stawał naprzeciw Interowi Mediolan – w roku 1985 i niespełna rok później.

Atmosfera tamtych meczów była niesamowita. Przyjazd Interu do Warszawy był przeżyciem nie tylko dla miasta i kibiców Legii, ale też dla całej Polski. W obu meczach stadion był pełny. Pamiętam, że bilety rozchodziły się w jeden dzień, bo – niestety – stadion mógł pomieścić nieco ponad dwadzieścia tysięcy ludzi. Prowadziliśmy z nimi dwa wyrównane boje, aczkolwiek odpadliśmy za pierwszym i za drugim razem.

W 1985 bezbramkowy remis był ze wskazaniem na nas. „Setki” zmarnowało dwóch moich podopiecznych – Zbigniew Kaczmarek i Dariusz Kubicki. W rewanżu, kiedy już wypisywałem w moim notesie kolejkę do rzutów karnych, załatwił nas Pietro Fanna. Rok później było podobnie, z tym, że rewanż graliśmy w Mediolanie. I znowu załatwił nas ten przeklęty Fanna – tym razem po podaniu Altobellego, choć akcja nieco przypadkowa.

We wszystkich tych meczach nie byliśmy gorsi od Interu. Dzisiaj mistrz Polski – kto by nim nie został – zostałby przez Włochów rozszarpany. Dlatego trzeba docenić tamte nasze rezultaty i przede wszystkim naszą grę.

Jerzy Engel – trener Legii w meczach z Interem – w 1985 i 1986 roku

Fanna z koszmaru, zawsze było blisko

Dla Legii Warszawa mecze z mediolańczykami to element historii. Pokazuje to trochę biedę naszej piłki, bo w obu przypadkach (jak już wspomniał powyżej trener Engel) polski klub przegrywał. Pozostał nam fakt, że w ogóle Polacy mogli zmierzyć się z gwiazdami europejskiego formatu. Jednak – jak to z nami, Polakami bywa – pięknie potrafimy przegrywać. Sprawa awansu potoczyłaby się być może inaczej, gdyby nie znakomity rezerwowy w szeregach naszych rywali – Pietro Fanna. W 1985 roku strzelił Legii gola w 109. minucie meczu – zatem Inter wygrał wtedy dwumecz skromnym rezultatem 1:0. W 1986 roku Legia wygrała u siebie 3:2, jednak w rewanżu straciła bramkę pod koniec pierwszej połowy. Fanna i tym razem dał swojej drużynie drugą wygraną. Jeden z legionistów – Andrzej Sikorski – w 62. minucie dostał czerwoną kartkę i polski zespół nie miał już szans odrobić strat.

Warto wspomnieć, że tamta drużyna to w dużej części mistrzowie świata z reprezentacją Włoch z 1982 roku i genialny Rummenigge w ataku.

W 2000 roku do Chorzowa przyjechał słynny Marcelo Lippi. W dwumeczu z Ruchem Chorzów pozycja Interu Mediolan absolutnie nie była zagrożona, co też obaj trenerzy podkreślali na pomeczowych konferencjach. Przygoda Lippiego z Interem była krótka. Zastąpił go na chwilę Marco Tardelli, po czym klub zatrudnił słynnego Hectora Raula Cupera. Drogi Interu z Polską znowu się skrzyżowały.

W 2001 roku Włosi zagrali dwumecz z Wisłą Kraków. Na San Siro wygrali 2:0, ale już w 4. minucie rewanżowego meczu w Krakowie bramkę dla Wisły strzelił Maciej Żurawski i korzystny dla Polaków rezultat był o krok.

Blisko, zawsze blisko.

Rywalizacja była tak zacięta, że Hector Cuper zrezygnował z wprowadzenia na boisko słynnego Ronaldo, który wracał po kontuzji. W Krakowie nie zagrał też Francesco Toldo – bohater reprezentacji Włoch z EURO 2000.

27.11.1985 – III runda Pucharu UEFA

Inter Mediolan 0:0 Legia Warszawa

Inter Mediolan: Zenga – Bergomi, Collovati, Ferri, Marangon – Baresi, Mandorlini, Brady – Cucchi, Pellegrini (82’ Tardelli), Altobelli. Trener: Corso

Legia Warszawa: Kazimierski – Kubicki, A. Sikorski, Gawara, Wdowczyk – Karaś (67” W. Sikorski), Kaczmarek, Buncol, Buda – Dziekanowski, Arceusz (57’ Araszkiewicz). Trener: Engel

Przegląd Sportowy: 

Odetchnęliśmy z ulgą, gdy p. Adolf Prokop gwizdnął w Mediolanie po raz ostatni, kończąc pierwszy mecz w III rundzie Pucharu UEFA Inter Mediolan – Legia Warszawa. A z drugiej strony zrobiło nam się trochę żal, bo… wynik mógł być jeszcze lepszy. Oczywiście dla Legii!

11.12.1985 – III runda Pucharu UEFA

Legia Warszawa 0:1 Inter Mediolan

Fanna 109’

Legia Warszawa: Kazimierski – Kubicki, A. Sikorski (46’ Araszkiewicz), Gawara, Wdowczyk – Karaś (104’ Cebula), Kaczmarek, Buncol, Buda – Dziekanowski, Arceusz. Trener: Engel

Inter Mediolan: Zenga – Bergomi, Marangon, Mandorlini, Baresi – Ferri, Rivolta (97’ Fanna), Bernazzini (102’ Minaudo), Brady – Altobelli, Rummenigge. Trener: Corso

Przegląd Sportowy:

Warszawska publiczność bardzo ciepło pożegnała piłkarzy Legii schodzących z boiska po przegranym meczu z Interem Mediolan. Należy jedynie podziwiać piłkarzy, że walczyli z tak ogromną ambicją, dali z siebie wszystko, żeby osiągnąć upragniony cel.

22.10.1986 – II runda Pucharu UEFA

Legia Warszawa 3:2 Inter Mediolan

W. Sikorski 42’, Dziekanowski 52’, Karaś 59’ – Altobelli 19’, Ferri 75’

Legia Warszawa: Kazimierski – Kubicki, A. Sikorski, Gwara, Wdowczyk (81’ K. Iwanicki) – Kaczmarek, Karaś, W. Sikorski, Araszkiewicz – Dziekanowski, Arceusz. Trener: Engel

Inter Mediolan: Zenga – Ferri, Passarella, Bergomi – Tardelli, Baresi, Matteoli (71’ Calcaterra), Pireccini, Mandorlini – Rummennigge (58’ Garlini), Altobelli. Trener: Trapattoni

Przegląd Sportowy:

Liczyliśmy na wielkie emocje, mieliśmy nadzieję na zwycięstwo Legii, wszystko się sprawdziło. Tyle, że mogło być jeszcze lepiej… Szkoda, że Legia nie potrafiła utrzymać wielce korzystnego wyniku. Ale po pierwsze – nie trafiła na tuzinkowego rywala, po drugie – w końcowych minutach zawodnikom gospodarzy wyraźnie brakowało sił.

05.11. 1986 – II runda Pucharu UEFA

Inter Mediolan 1:0 Legia Warszawa

Fanna 44’

Inter Mediolan: Zenga – Ferri, Passarella, Mandorini, Begromi – Baresi, Pireccini, Matteoli, Fanna (81’ Tardelli) – Rummenigge, Altobelli. Trener: Trapattoni

Legia Warszawa: Kazimierski – Kubicki, A. Sikorski, Gwara, Wdowczyk – Kaczmarek, Karaś, W. Sikorski, Araszkiewicz (83’ Tomczyk) – Dziekanowski, Arceusz (81’ L. Iwanicki). Trener: Engel

Przegląd Sportowy:

Niezwykle pechowy dla stołecznej drużyny okazał się po raz wtóry łysy niemal jak kolano Pietro Fanna. W poprzednim wydaniu europejskich pucharów tenże zawodnik w dogrywce strzałem głową pogrążył legionistów, tym razem uczynił podobnie, z tym że znacznie wcześniej. Legia więc odpadła z europejskich pucharów, ale po twardej, wyrównanej walce. W dwumeczu z Interem wyszła na remis!

 

Ruch_-_Inter_-_przywitanie_-_pierwszy_mecz
Przywitanie podczas pierwszego meczu Ruch – Inter

14.09.2000 – I runda Pucharu UEFA

Ruch Chorzów 0:3 Inter Mediolan

Seedorf 62’, Recoba 65’, Keane 70’

Ruch Chorzów: Wierzchowski – Szuflita (80’ Kwieciński), Jamróz, Masternak, Wleciałowski – Paluch, Dżikija (70’ Miza), Surma, Górski – Śrutwa, Buzacki (65. Tarachulski). Trener: Lippi

Inter Mediolan: Frey – Simić (12’ Serena), Blanc, Cordoba – Vamepeta, Seedorf (75’ Di Biaggio), Farinos, Jugović (55’ Recoba), Macellari – Keane, Sukur. Trener: Rudnow

Przegląd Sportowy:

Co z tego, że podopieczni trenera Jana Rudnowa nie zasłużyli na tak wysoką porażkę, że przez ponad godzinę walczyli z utytułowanym rywalem jak równy z równym? Co z tego, że za ambitną postawę należał się im przynajmniej jeden gol? Ruch Chorzów nie sprostał faworyzowanemu Interowi Mediolan.

Bez nazwy-2

28.09.2000 – I runda Pucharu UEFA

Inter Mediolan 4:1 Ruch Chorzów

Recoba 6’, Seedorf 41’ i 88’, Colombo 89’ – Skwara 86’

Inter Mediolan: Frey – Cirillo, Blanc, Ferrari – Vamepeta (46’ Peralta), Seedorf, Di Biaggio, Serena, Farinos – Recoba (46’ Keane), Sukur (66’ Colombo). Trener: Lippi

Ruch Chorzów: Wierzchowski – Masternak, Mizia, Wleciałowski – Paluch (71’ Skwara), Dżikija, Surma, Jamróz, Górski – Śrutwa (60’ Kwieciński), Bizacki. Trener: Rudnow

Przegląd Sportowy:

Formalności stało się zadość. Lippi wprowadził sporo zmian w ustawieniu. Czwartkowy mecz był bowiem dla mediolańczyków generalnym sprawdzianem przed rozpoczynającymi się w weekend rozgrywkami Serie A. Sympatycy Interu czekają już na ligowe emocje i wczoraj na trybunach zasiedli tylko najwierniejsi.

18.10.2001 – 1/32 finału Pucharu UEFA

Inter Mediolan 2:0 Wisła Kraków

Kallon 60’, 63’

Inter Mediolan: Toldo, Vivas, Cordoba, Simić, Georgatos (46’ Gresko) – Okan, C. Zanetti, Seedorf (66’ Dalmat), Guglieminpetro (76’ Emre) – Adriano, Kallon. Trener: Cuper

Wisła Kraków: Sarnat – Kuzera (66’ Baszczyński), B. Zając, Głowacki, Kaliciak – Pater (77’ Czerwiec), Szymkowiak, Moskal, Moskalewicz, Żurawski – Frankowski (82’ Niciński). Trener: Smuda

Przegląd Sportowy:

Do przerwy wyglądało to nawet obiecująco. Wiślacy stwarzali sytuacje bramkowe, Inter również, ale bez przekonania. Lider Serie A początkowo zlekceważył mistrza Polski. Przekonaliśmy się o tym w drugiej połowie, gdy podopieczni Hectora Cupera wzięli się do roboty. Wtedy gorąco było już tylko pod bramką Artura Sarnata. Niestety Franciszek Smuda znów nie miał szczęścia do włoskiego rywala.

 

Inter_-_Krakow

30.10.2001 – 1/32 finału Pucharu UEFA

Wisła Kraków 1:0 Inter Mediolan

Żurawski 4’

Wisła Kraków: Sarnat – Baszczyński (90’ M. Zając), B. Zając, Głowacki, Kaliciak – Szymkowiak, Moskal, Czerwiec (79’ Pater), Żurawski – Moskalewicz, Frankowski (74’ Niciński). Trener: Smuda

Inter Mediolan: Fontana – J. Zanetti, Cordoba, Materazzi, Gresko – Okan (81’ Simić), C. Zanetti, Farinos (62’ Di Biaggio), Dalmat – Adriano (75’ Ventola), Kallon. Trener: Cuper

Przegląd Sportowy:

Gdy rozległ się ostatni gwizdek, trener Smuda ze złości kopnął w stojący obok niego słupek wyznaczający drogę do szatni. Piłkarze Wisły zrozpaczeni padli na murawę. Zdawali sobie sprawę z kolejnej przegranej szansy. Wyeliminowanie Interu było w zasięgu ich możliwości. – Wisła jest naprawdę dobrym zespołem, ma szybkich piłkarzy. Najbardziej podobał mi się Maciej Żurawski – mówił po meczu Hector Cuper.

KAMIL ROGÓLSKI

Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl