Wywiad: Michał Karaś – naczelny stadiony.net

Jeśli chociaż raz szukaliście informacji o pojemności danego stadionu lub byliście zainteresowani planami budowy nowego piłkarskiego obiektu, to na pewno trafiliście na portal Stadiony.net. Jak twierdzą sami twórcy, ich strona to jedna największych na świecie baz informacji o arenach piłkarskich. Ponad dwadzieścia tysięcy zdjęć stadionów, kilkanaście tysięcy fotografii z budowy obiektów oraz prawie siedem tysięcy wizualizacji projektów. To tutaj wszyscy zainteresowani mogą śledzić losy stadionów od wstępnych koncepcji, przez budowę i użytkowanie, aż po burzenie. Od kilku lat strona działa również w wersji angielskojęzycznej oraz organizowany jest plebiscyt Stadion Roku.

Czy portal jest tworzony tylko dla pasji czy może stał się dochodowym biznesem? Od kogo pochodzą zdjęcia z najbardziej egzotycznych stadionów? Jaka jest ocena polskich inwestycji na przestrzeni lat? Co portal ma wspólnego z Koreą Północną? O tym wszystkim zgodził nam się opowiedzieć redaktor naczelny Stadiony.net, Michał Karaś.

Strona została założona przez Grzegorza Kaliciaka w 2001 roku, jako wyraz fascynacji technikami webowymi oraz zainteresowania futbolem. Ty natomiast dołączyłeś później, w 2005 roku. Czy decyzja o współpracy wynikała bezpośrednio z pasji do architektury stadionowej lub piłki nożnej? Byłeś wtedy związany w jakiś sposób zawodowo z tematem piłkarskich obiektów?

W tamtym czasie współpracowałem z portalem World Stadiums, który dzisiaj niestety jest już trochę martwy. Podsyłałem im informację o stadionach będących w Polsce. Stwierdziłem, że w naszym kraju też istnieje fajna strona o tej tematyce, więc odezwałem się go Grześka. Chciałem przede wszystkim pisać o tym, co planuje się u nas budować. To był czas kiedy już startował projekt stadionu Lecha i pojawiały się inne ciekawe inicjatywy w Polsce. Pamiętam plan stadionu dla Górnika Zabrze, który nigdy nie powstał. Były też wizje nowego obiektu Polonii Warszawa. Chciałem w jakiś sposób móc zaprezentować to wszystko w serwisie. Grzegorz z chęcią zgodził się, żeby podsyłać na portal wizualizacje, oczywiście po dokonaniu niezbędnej weryfikacji praw autorskich do informacji oraz zdjęć. Trochę to krępujące, ale zainteresowałem się bliżej futbolem dopiero jako starszy nastolatek. Pamiętam, że były to okolice 2001 roku, kiedy zaczęliśmy sobie nieźle radzić w eliminacjach do Mistrzostw Świata. Wciągnęło mnie przede wszystkim to, co się działo poza boiskiem, na samych trybunach. Tych zjawisk wcześniej nie znałem, a teraz poczułem, że ma to swój wyjątkowy klimat i dobrze by było zobaczyć jak to wszystko funkcjonuje od środka. Od tego czasu współpracujemy z Grześkiem, aczkolwiek nie jest to kontakt w cztery oczy, gdyż nie mieszkamy w jednym mieście.

Czyli w dzieciństwie nie bardzo byłeś chętny by chodzić na mecze i same stadiony? Pasja pojawiła się z wiekiem?

Pochodzę ze Stalowej Woli, więc teoretycznie miałem gdzie chodzić. Stal zawsze jakoś sobie radziła, ale pierwszy mój mecz był na Wiśle Kraków. Czasami chodziłem na piknikowe mecze A-klasy, natomiast pierwsze mecze „zawodowe” były przy Reymonta. Z racji studiów w Krakowie zacząłem tam chodzić regularnie i tak już zostało do dzisiaj. Wkręciłem się, poczułem jak ta atmosfera wygląda na żywo. Na Stal też się wybieram, kiedy jestem w Stalowej, choć wiem, że niektórzy patrzą na to krzywo.

Największy „boom” na stadiony w naszym kraju zaczął się po ogłoszeniu decyzji, że Euro 2012 zostanie zorganizowane przez Polskę i Ukrainę. Jak duży wpływ miało to na rozwój i wzrost popularności waszego serwisu?

W przypadku polskojęzycznej wersji wzrost wejść był ogromny. Od 2007 roku mieliśmy, mówiąc żartobliwie, prawdziwe żniwa. Był to okres, kiedy myśleliśmy, że być może z serwisu uda się stworzyć większy biznes. Ale cóż, sytuacja się na tyle ustabilizowała, że jeśli chodzi o przychody, to bazujemy bardziej na angielskiej wersji. Po prostu łatwiej jest uzyskać reklamodawców, np. firmy bukmacherskie. Na angielskiej stronie mamy również artykuły sponsorowane.

Od paru lat organizujecie plebiscyt Stadion Roku, który cieszy się sporą popularnością. Kto był w zeszłym roku waszym osobistym faworytem?

Sprawdź zasady głosowania i zobacz który obiekt stał się Stadionem Roku 2016.

Trochę się z Grzegorzem różnimy w tej kwestii. Ja byłem zdecydowanie za stadionem Beşiktaşu, na który miałem nawet przyjemność pojechać. Uważam, że w stosunku do tego jakie mieli wyjątkowo trudne położenie, okoliczności związane z ochroną zabytków, limitem wysokości i głębokości, to dla mnie jest to majstersztyk. Grzegorz natomiast postawił na stadion w Krasnodarze. Jeśli chodzi o głosowanie publiczności, to wyniki pokryły się z naszymi typami.

Zdziwiony byłem wynikami jury, gdzie wygrał Stadion Olimpijski w Londynie. Architektonicznie nie jest to „perełka”, do tego wśród fanów West Hamu wzbudza mieszane uczucia.

Też byłem zaskoczony. Należy jednak pamiętać, że prosiliśmy jurorów, aby ocenili ten stadion nie z perspektywy tego jakim jest produktem finalnym. Bardziej chodziło nam, by skupili się na tym, co udało się zrobić z wyjściowego układu z 2012 roku – na ile architekci uratowali stadion dla piłki nożnej z tego, co powstało pierwotnie. To jest jedyny obiekt, który uczestniczył już dwa razy u nas w konkursie. Stwierdziliśmy jednak, że skala zmian była tak duża, że musimy go uwzględnić ponownie. W końcu przebudowane zostało 50%. Jurorzy oceniali więc ten go z trochę innej perspektywy niż inne stadiony. Co do zdania kibiców West Hamu – dobrze obrazuje to nasze głosowanie publiczności. Co roku wysyłamy informacje prasowe, licząc, że kibice danego zespołu „podchwycą” temat głosowania. Od początku wiedzieliśmy, że włączą się kibice Beşiktaşu, w końcu to jeden z największych tureckich klubów. Niektórzy fani West Hamu natomiast potrafili przesłać informację, że nie będą głosowali na ten stadion, bo go po prostu nie lubią. Myślę jednak, że fani z czasem się przyzwyczają. Karnety się doskonale rozchodzą, a klub uzyskał stadion za zaledwie 15 milionów funtów. To jest taki biznes, że włodarzom może być żal go zostawiać, o czym świadczy między innymi też to, że o obiekt swego czasu bił się również Tottenham.

Redakcja stadiony.net to przede wszystkim dwie osoby, ale rozumiem, że pomoc „wolontariuszy” dostarczających materiały jest bezcenna. W innej rozmowie Grzegorz podkreślał, że sukces serwisu jest owocem pracy wielu osób, przeważnie ludzi działających w terenie.

Mamy wspaniałych ludzi, którzy pomagają nam ochotniczo. Przede wszystkim są to groundhopperzy udostępniający nam zdjęcia. Jest z nami też Mateusz, który wykonuje bardzo obszerne opisy niektórych stadionów. Są też Sebastian i Adam, którzy jeżdżą po Polsce i dzięki nim mamy jeszcze ciepłe zdjęcia wielu stadionów. Tak naprawdę posiadamy grupę kilku osób, która regularnie podrzuca nam linki i materiały oraz informacje do zredagowania. Ta pomoc jest nieoceniona, bo nie zawsze z naszej strony mamy czas na autorskie zdjęcia i opisy dla każdego obiektu. Szczególnie mam wyrzuty sumienia w kontekście mojej rodzinnej Stalowej Woli, bo obecnie dużo się dzieje w sprawie stadionu.

Jak wiele zdjęć ze strony udało wam się wykonać osobiście? Też jesteś groundhopperem?

Przy okazji każdej podróży staramy się zobaczyć jakiś stadion. Przykładowo podczas wyjazdu służbowego do Portugalii byłem na Benfice, Sportingu oraz na stadionie w Estoril. Podobnie podczas pobytu w Belgii, udało mi się zaktualizować zdjęcia dwóch obiektów. Zwiedzanie ich jest jednak dodatkiem do wyjazdów – zaplanowana podróż tylko na stadion to jednak co najmniej jeden dzień z głowy, a to nie zawsze się udaje wygospodarować. Niedługo jadę do Pragi, więc kilka stadionów na pewno zobaczę. W zasadzie nie jestem do końca klasycznym groundhopperem, gdyż nie zawsze oglądam mecze, często wyjazdy odbywają się poza weekendem. Dla mnie sam stadion jest ważniejszy, więc jest to w zasadzie groundspotting.

Czy groundhopperzy z zagranicy również przesyłają do was materiały?

W ogóle to ciekawe, ale często zdjęcia z naszych regionów dostajemy od kolegów z Austrii czy z Niemiec. Mamy kilka zaprzyjaźnionych osób z zagranicy, które regularnie przyjeżdżają na Ekstraklasę lub niższe polskie ligi. Dzięki nim otrzymujemy wiele świeżych zdjęć. Od dłuższego czasu w ogóle staramy się podnosić jakość umieszczanych przez nas fotografii. Chcemy aby wszystkie nowe zdjęcia były nie mniejsze niż 1600 pikseli. Wiemy, że nie zawsze jest łatwo pozyskać taką fotografię, więc bardzo cenimy tę współpracę. Dzięki temu możemy dostarczać ludziom coraz lepszy „produkt” na stronie.

Jakie były najbardziej egzotyczne obiekty i zdjęcia, które zostały do was przesłane?

Od współpracujących z nami groundhopperów mamy niesamowite materiały, ale nie wszystkie jeszcze zostały przez nas obrobione. Przykładowo, dotarły do nas fotografie z sześciu stadionów z Mongolii. Wciąż czekają one jednak na wrzucenie. Z tym krajem jest niestety taki problem, że znalezienie rzetelnych oraz solidnych informacji na temat tych stadionów oznacza przekopywanie się przez rosyjskojęzyczne strony o Mongolii. Bardzo trudno jest więc zrobić sensowną bazę z tego kraju, a chcemy umieszczać tylko materiały wysokiej jakości. Ostatnio dostaliśmy też przykładowo zdjęcia z Vanuatu oraz Zanzibaru. To takie miejsca, które są odwiedzane dla zdobycia punktów w rankingu groundhopperów. Im bardziej egzotycznie, tym lepiej. Poza tym mamy również jednego kolegę z Niemiec mieszkającego w Emiratach Arabskich. Jest to świetna baza wypadowa na Afrykę i Azję. Każdy jego wyjazd, na przykład do Kazachstanu czy Singapuru, to nowe zdjęcia dla nas. Stopniowo staramy się to wszystko wrzucać, ale trzeba mieć jednak priorytety – zdajemy sobie sprawę, że stadiony z Zanzibaru nie są aż tak interesujące dla każdego jak stadiony z Polski czy Anglii. Ważniejsze są dla nas mailowe prośby o dodanie istotnych informacji o krajowych obiektach. Myślę, że druga liga wietnamska nie jest specjalnie interesująca dla samych wietnamczyków, więc różnie bywa z popularnością odwiedzin takich obiektów w serwisie.

Nie każdy to wie, ale największy stadion świata znajduje się w stolicy Korei Północnej, Pjongjangu. Rungrado May Day Stadium przeszedł jakiś czas temu gruntowną renowację, między innymi wymieniono wszystkie krzesełka. Oficjalnie podawana pojemność to 150 000 widzów. Wy jednak postanowiliście sprawdzić czy faktycznie tak jest. Naprawdę liczyliście ilość siedzeń ręcznie?

Sprawdź jak twórcy portalu postanowili policzyć faktyczną pojemność największego stadionu świata!

Osobiście siedziałem i liczyłem ręcznie prawie cały weekend. Zebraliśmy fotografie wysokiej rozdzielczości, między innymi bardzo pomogły nam osoby, które miały okazje być na obiekcie. Dużą trudnością było to, że władze po modernizacji wiele sektorów zakrywały płachtami. Mieliśmy doskonałą panoramę 360 stopni, ale niestety właśnie z tymi nieszczęsnymi pokrowcami. Trzeba było więc zebrać dużą bazę zdjęć z różnych dat, żeby mieć czysty widok na wszystkie krzesełka. Siedziałem, liczyłem ręcznie te sektory, ale najgorsze jest to, że każdy jest inny – nie można sprawdzić tylko jednego i pomnożyć, każdy musiał być przeanalizowany osobno. Zrobiliśmy dwie rundy obliczeń i myślę, że margines błędu to góra dwa tysiące. Wyszedł nam wynik 114 000 i będziemy się tego trzymać dopóki nikt nam nie udowodni, że jest inaczej. Bardzo mnie zadowoliło to, że nasze obliczenia zostały szeroko przyjęte. Widzę, że w wielu źródłach pojemność stadionu została ustalona na nasze 114 tysięcy. Cieszę się, bo widać, że ta informacja gdzieś dociera, poświęcony czas nie poszedł na marne.

Korea Północna przesłała jakąś oficjalną informację dementującą lub potwierdzającą wasze wnioski? Co na to ambasada kraju w Polsce?

Wystosowaliśmy maile do władz, oczywiście do takich, do których byliśmy w stanie znaleźć kontakty. Natomiast nigdy nic do nas nie przyszło. Nie oczekujemy odpowiedzi, bo wiadomo, że nikt nie ma interesu w potwierdzaniu wyliczeń, że pojemność spadła o trzydzieści kilka tysięcy. Z tego co pamiętam, północnokoreańska agencja informacyjna jakiś czas temu wysłała informację, że stadion nadal ma 150 000, więc myślę, że tego się będą trzymali. O ambasadzie nie pomyślałem, a być może jest to dobry kierunek. Szukaliśmy natomiast, z pomocą naszych znajomych z Azji Dalekowschodniej, informacji na temat obiektu w północnokoreańskich mediach. Przez nich też staraliśmy się znaleźć kontakty do podmiotów, które wykonywały modernizację, przykładowo do dostawcy krzesełek. Niestety, nikt nam nie chciał udostępnić precyzyjnych informacji z realizacji.

Przeglądałem sobie stare, niezrealizowane projekty stadionów, które dostępne są na waszej stronie. Niezwykle zaskoczyła mnie wizja siedemdziesięciotysięcznika, który miał powstać w… Białej Podlaskiej. Turecki inwestor marzył, żeby zbudować gigantyczny olimpijski kompleks imienia Hakana Şüküra. Plan oczywiście nigdy nie wyszedł poza sferę marzeń. Czy na stronie dużo jest podobnych projektowych „perełek”, które z góry można było uznać za megalomanię, bez szans na jakąkolwiek realizację?

Sprawdź plan stadionu z Białej Podlaskiej, który miał być większy od Narodowego.

Był to na pewno najbardziej radykalny projekt w Polsce. Teraz do głowy nie przychodzi mi żadna konkretna inwestycja, ale często to kraje afrykańskie mają huczne zapowiedzi. Aktualnie taki „szał” panuje w Etiopii, gdzie nawet bez pozwoleń na budowę chce się stawiać wielkie stadiony, zupełnie dla nikogo. W Turcji też istnieją bardzo megalomańskie plany, nawet dla miast, gdzie nie ma żadnej zawodowej piłki. Często tak jest, że władze lubią stawiać przeinwestowane stadiony w tych mniej rozwiniętych społecznie krajach, bo dla nich to jest jak pomnik. Dowód, że ktoś coś dla ludzi zbudował, czy tego ci ludzie chcieli czy też nie. Irak również miał kosmiczne projekty z których żaden nie został zrealizowany. Na szczęście, dzisiaj już plany z tego kraju są bardziej rozsądne.

Czy wrócicie jeszcze kiedyś do pomysłu produkcji i sprzedaży modeli stadionów? Parę lat temu, przez jakiś czas, taka oferta była dostępna na stronie.

Myślę, że będzie trudno. Parę lat temu technologia produkcji była jeszcze bardzo niedoskonała, dzisiaj możemy uzyskać znacznie lepszą jakość. Niestety, ale tu pojawia się problem skali. Do współpracy z zainteresowanymi partnerami, biorąc pod uwagę interesujący nas poziom wykonania, potrzeba wysokich nakładów finansowych i dużej skali projektu. Szukamy optymalnego rozwiązania. Nie wiem czy je znasz, ale popularne ostatnio zrobiły się kartonowe modele stadionów.

Wiem o czym mowa, aczkolwiek są one moim zdaniem stosunkowo drogie. Szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę jakość.

No właśnie, jest to bardziej zabawka. Chcielibyśmy stworzyć produkt trwalszy, lepiej odwzorowany, bardziej trójwymiarowy. Jest pewna firma z Niemiec, która zrobiła genialne modele z plastiku wtryskiwanego pod ciśnieniem. Niestety, zbankrutowali. Jeśli więc nie można zarobić na modelach stadionów Bayernu czy Borussii, to w Polsce… no cóż, być może nie mamy czego szukać. Jednak, jak wspomniałem, wciąż szukamy optymalnego rozwiązania.

Na waszej stronie znajduje się dział o historycznych stadionach, który z perspektywy naszego portalu wydaje się być niezwykle interesujący. Czy macie plany powiększenia tej bazy wiedzy?

To jest ogromny wyrzut sumienia. W tym momencie jest to bardziej dział stadionów, które były u nas, a „wyleciały” z naszej bazy, bo już nie istnieją lub są zastępowane przez nowe. Temat historii jest genialny, bo istnieje ogromna liczba wspaniałych stadionów z przeszłości, które aż proszą się o dodanie. Nie chcielibyśmy opisu bazującego na kilku zdaniach z Wikipedii i paru zdjęciach, tylko żeby to było zrobione rzetelnie. Dostępna jest wielka baza angielskich stadionów sprzed ery Premier League, ale potrzeba oczywiście czasu na przegląd materiałów z bibliotek i internetu. To są takie rzeczy i pomysły, które bardzo chcielibyśmy zrobić, ale często plany zderzają się z rzeczywistością.

Czy po tylu latach pracy nad portalem, dodawania artykułów oraz przeglądania źródeł czujesz się ekspertem od stadionowych inwestycji? Zdarzało się w przeszłości w Polsce, że plany budowy obiektów nie zawsze były rozsądne. Czy uważasz, że wasza wiedza mogłaby być przykładowo wykorzystana przez kluby oraz władze lokalne?

Nie nazwę siebie ekspertem, ale czasami patrząc na działania samorządów, to myślę, że zdecydowanie przydałoby się doradzanie w najprostszych sprawach. Przede wszystkim tych związanych ze wstępnym planowaniem i odpowiedzią na pytanie po co i dla kogo właściwie jest przykładowa inwestycja. Aczkolwiek muszę przyznać, że nasze samorządy zrobiły się bardziej świadome. Najgorsza sytuacja miała miejsce przy „boomie” związanym z inwestycjami na Euro 2012 i tuż po imprezie. Każdy chciał mieć stadion, a nie zawsze zastanawiano się nad sensem inwestycji, nie było planów na krótką i dłuższą perspektywę finansowania obiektu.

Na myśl przychodzi mi tutaj jako przykład inwestycja wrocławskiego stadionu.

Sytuacja związana z Wrocławiem jest niezwykle skomplikowana. Nawet jeżeli prawdą były słowa Listkiewicza, że Euro dostaliśmy przez ofertę większych obiektów od konkurencji, to pytanie czy dla trzech meczów warto budować taki stadion? Niestety, ale wyniki finansowe dobitnie pokazują to, że spółka, stadion i Śląsk są w bardzo trudnej sytuacji. Liczono na biznes z Solorzem, wróżono świetlaną przyszłość, ale nie zabezpieczono się na wypadek, gdyby biznesmen rozmyślił się z inwestowania. Czarny scenariusz się spełnił. Wrocław został z dużym stadionem, bez pieniędzy na inwestycje w klub.

Nieprzemyślane długofalowe inwestycje to chyba jednak nie jest tylko Polska domena. Mam tutaj na myśli na przykład stadionową rzeczywistość w Brazylii po mundialu.

No cóż, my możemy się żalić, że Śląsk ma zapełnioną tylko jedną czwartą część stadionu, ale z drugiej strony można popatrzeć na to, co się będzie działo również niebawem w Rosji. Przykładowo w Soczi kompletnie nie będzie miał kto grać na nowym stadionie. W „zachodnich” mediach jednak od dłuższego czasu pojawia się trend krytyki niegospodarności i krótkowzrocznego myślenia tylko o jednej imprezie.

Czy zgodzisz się, że igrzyska oraz mundiale będą odbywały się więc w przyszłości tylko w krajach najbogatszych lub tam, gdzie kompletnie nikt nie liczy się z opinią publiczną?

Dokładnie, myślę, że tak będzie. Można spojrzeć na to kto dzisiaj sponsoruje Ligę Mistrzów – krajowa spółka rządu rosyjskiego, krajowa spółka rządu azerskiego. Sepp Blater sam kiedyś powiedział, że najlepiej współpracuje się z krajami autorytarnymi, bo tam wszystko załatwia się tylko z władzą i nie ma innych dodatkowych problemów. No cóż, wygląda więc, że kierunek został wyznaczony.

Wróćmy jednak na nasze krajowe podwórko. Ostatnie dziesięć lat stadionowych inwestycji w Polsce to prawdziwy skok cywilizacyjny. Właściwe w tym czasie większość liczących się klubów zmodernizowała lub zbudowała nowe obiekty. Twoim zdaniem która inwestycja jest z perspektywy czasu najbardziej udana i najlepiej dostosowana do potrzeb gospodarza oraz rozsądnie zarządzana? Osobiście na myśl przychodzi mi Jagiellonia Białystok wraz z Legią Warszawa.

Ta dekada to przepaść. Dziesięć lat temu mieliśmy zaledwie jeden stadion w Kielcach i kawałek w Poznaniu. A co do pytania… Chciałbym bardzo powiedzieć, że Cracovia. Niestety, nie mogę, bo tak naprawdę wyniki frekwencji są kiepskie w stosunku do finansów klubu i możliwości, jakie ma zarządca obiektu. Myślę, że na uznanie zasługują te inwestycje, gdzie frekwencja jest bliska 70%. Wydaję się, że Białystok wypada póki co super, ale jednak Jagiellonia chyba jeszcze nie do końca jest tam, gdzie jej stadion. Średnia na mecz to połowa pojemności, a za nami przecież najlepszy sezon w historii klubu, a frekwencja nie będzie więc już rosła z racji samego zainteresowania obiektem. Klub będzie musiał mieć nadal przede wszystkim dobre wyniki sportowe, aby utrzymać ten poziom. Uważam, że sensowne są rodzące się obecnie plany. Przykładowo, potencjalna wizja stadionu dla GKS Katowice na dwanaście tysięcy wydaje się być bardzo rozsądna. Cieszy to, że niedawno zrealizowane oraz powstające projekty są duże lepiej zaplanowane niż te sprzed lat. Wynika to przede wszystkim z czerpania z doświadczeń innych klubów. Jak wspomniałem wcześniej, widać też, że samorządy odrabiają lekcje. Co do Legii Warszawa – jest to klub „inny niż inne” w Polsce. Dawno już odjechał finansowo reszcie stawki, sportowo ostatnio również odnosi najwięcej sukcesów. Mimo wszystko, nadal średnia frekwencja jest wysoka tylko na najważniejszych meczach. Potencjał jest ogromny, ale przed zarządem klubu w ciągu najbliższej dekady stoi niezwykle trudne zadanie analizy tego stanu rzeczy i walka o widzów na trybunach.

Jak obecnie funkcjonuje wasz portal? To nadal jest tylko pasja i zajęcie dodatkowe czy jednak praca nad stroną stała się pełnoetatowym i dochodowym zajęciem?

Być może potrzebny byłby nam lepszy zmysł biznesowy, aby móc to robić na pełny etat. W tej chwili jest to jednak nadal zajęcie trochę „z doskoku” – oczywiście są z tego profity, ale nie takie, żeby to się przekładało na realne wynagrodzenia za ogrom włożonego czasu i pracy. Niestety, ale przez to też pojawiał się problem z rekrutacją na stronę. Najczęściej rozbijało się to o pieniądze – jeśli nie było stałego źródła dochodu, to jednak nikt nigdy nie był w stanie wytrzymać dłużej.

Prawo w Polsce też za bardzo wam nie pomaga w zdobywaniu profitów ze strony. Pole do potencjalnych reklam bukmacherów jest mocno ograniczone.

W tej chwili na szczęście to się zmienia, bo jednak pojawia się więcej bukmacherów działających zgodnie z naszym prawem. Pewnie moglibyśmy bardziej zawalczyć o reklamy, ale niestety ogranicza nas życie zawodowe i prywatne. Oczywiście chcielibyśmy, żeby pojawiało się więcej aktualności na obu wersjach językowych, ale niestety nie zawsze jest na to czas.

ROZMAWIAŁ: BŁAŻEJ DAWIDOWICZ

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZEINSTAGRAMIE i YOUTUBE a także do odwiedzania serwisu stadiony.net.

Błażej Dawidowicz
O Błażej Dawidowicz 9 artykułów
Wyznawca futbolowego kościoła Johanna Cruyffa. Przedstawiciel pokolenia, dla którego pierwszym turniejem była Francja '98. Lokalny bydgoski patriota, miłośnik Mazur, Bałkanów oraz Carlesa Puyola. Słuchacz The Beatles i Pink Floyd.