Zasada 34

Angielski Związek Piłki Nożnej przez lata chronił swoje kluby przed nadmiernym wpływem pieniądza. Czy zniesienie tzw. „zasady 34” równało się końcowi „pięknej gry”?

Korzenie współczesnej piłki nożnej sięgają dziewiętnastowiecznych, angielskich szkół publicznych. To w miejscach takich jak Cambridge, Eton czy Harrow spisano pierwsze zasady gry w piłkę nożną. Powstały w 1863 roku Angielski Związek Piłki Nożnej (ang. Football Association) opracował własne, ujednolicone reguły. Piłka nożna została skodyfikowana. Niedługo później rozprzestrzeniła się wśród klasy robotniczej. Pierwsze rozgrywki – Puchar Anglii – założono w 1871 roku.

Początkowo piłka nożna służyła poprawie sprawności fizycznej (w szkołach) oraz jako rozrywka (wśród robotników). Nie trzeba było jednak długo czekać, aż na grę zaczną oddziaływać pieniądze. Kluby szybko zdały sobie sprawę, że mogą pobierać opłaty za wstęp na mecze. Ich pierwsze przychody nie uszły z kolei uwadze piłkarzy. Ci doszli do wniosku, że jako głównym „aktorom” widowiska należy im się przynajmniej część wpływów klubów, które reprezentowali na boisku.

W rezultacie w 1885 roku zalegalizowano zawodowstwo wśród zawodników. Trzy lata później powstała Football League, pierwsze ligowe rozgrywki na świecie. Ich cel stanowiło umożliwienie klubom uzyskiwania regularnych przychodów ze sprzedaży meczowych biletów – tak, aby miały z czego płacić swoim piłkarzom. Jeszcze przed końcem stulecia kluby zostały przekształcone w spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Tym samym „udziałowcy” nie odpowiadali za ich zobowiązania własnym majątkiem.

Zasada 34

Równocześnie Football Association (F.A.) wprowadził ograniczenia obliczone na to, by zapobiec przekształceniu się klubów w „zwykłe” przedsiębiorstwa, skoncentrowane na pomnażaniu zysków. Restrykcjom objęto zarówno zarobki piłkarzy, jak i system transferowy. Od sezonu 1899-1900 do regulaminu F.A. wpisano też „zasadę 34” (ang. Rule 34).

Zasada 34 składała się z trzech elementów. Po pierwsze, dyrektorom nie wolno było pobierać wynagrodzenia za pracę na rzecz klubu. Po drugie, mogli wypłacić sobie dywidendę w wysokości nie więcej niż 5% nominalnej wartości swoich udziałów. Po trzecie, w przypadku likwidacji klubu, cały jego majątek, np. stadion, musiał zostać przekazany na własność miejscowym instytucjom sportowym.

Arthur Wharton
Arthur Wharton – pierwszy czarnoskóry profesjonalny piłkarz.

Zasada 34 w istocie uniemożliwiła udziałowcom „wyciąganie” pieniędzy oraz „ogołacanie” klubów z ich własnego majątku. Wraz z maksymalnym progiem płacowym nałożonym na zawodników oraz tzw. zasadzie „zachowaj i dokonaj transferu” (ang. „retain and transfer”) zasada 34 miała na celu opanowanie i ochronienie piłki nożnej przed pierwszymi formami komercjalizmu. – Wydawało się jasne, że F.A. zamierzał zabezpieczyć kluby jako w gruncie rzeczy podmioty nieprzynoszące zysku – podsumowywał w jednej ze swoich książek dziennikarz śledczy „Guardiana”, David Conn. – Kluby piłkarskie istniały, aby grać i rozwijać sport, nie przynosić pieniądze swoim „właścicielom”.

Stabilizacja?

W następstwie wprowadzonych restrykcji piłka nożna cieszyła się długim okresem stabilizacji. Dyrektorzy klubów pełnili rolę „strażników” (ang. „custodians”) działających na rzecz użytku publicznego. Piłkarze zarabiali niewiele więcej od robotników, czyli swoich kibiców, z którymi regularnie spędzali czas w miejscowych pubach. Kibice nie musieli uiszczać wygórowanych opłat za wstęp na mecze swoich ulubieńców. Kluby stanowiły istotną część swoich lokalnych społeczności.

Było też jednak drugie dno. Piłką nożną przez dekady zarządzano po amatorsku. Mimo niskich cen biletów, kluby nie troszczyły się o swoich kibiców. Fatalny stan stadionów doprowadził do serii katastrof, których kulminacja przypadła na lata 80. Klubom brakowało podstawowej wiedzy, by zacząć generować znaczące przychody z rodzącego się pod koniec lat 60. sponsoringu. Tak naprawdę, w związku z całkowitym brakiem przejrzystości, nie sposób stwierdzić, na ile poszczególne ograniczenia wprowadzone przez F.A. były przestrzegane.

Zniesienie

Treść zasady 34 zmieniono zresztą kilkukrotnie na przestrzeni XX stulecia. Próg dywidendy wzrósł trzykrotnie: do 7,5% w 1920, 10% w 1974 i 15% w 1983 roku. Tymczasem od 1981 roku jeden dyrektor klubu mógł pobierać pensję.

Zaledwie cztery lata później zasada 34 została po raz pierwszy ominięta. Z niewyjaśnionych powodów F.A. pozwolił Tottenhamowi Hotspur przekształcić się w podmiot podległy nowo utworzonej spółce holdingowej, Tottenham Hotspur plc. Ta została następnie wprowadzona na giełdę. W podobny sposób postąpił niedługo później Manchester United, a zanim kolejne kluby w latach 90. Kluby piłkarskie przestały być „zwykłymi” klubami. W 1998 roku F.A. usunął zasadę 34 z regulaminu. Obecnie nie ma żadnych ograniczeń dotyczących liczby dyrektorów mogących pobierać wynagrodzenie – pod warunkiem, że ci pracują w klubach na pełen etat. Zachowany został jedynie przepis zapobiegający ogołacaniu klubów z ich majątków.

Profesjonalizm?

Można zaryzykować stwierdzenie, że pierwsze obejście zasady 34 stanowiło swojego rodzaju precedens. W 1992 roku F.A. poparł założenie Premier League. Nowa, najwyższa klasa rozgrywkowa w Anglii stała się generującą największe przychody ligą piłkarską światą. Równocześnie jej powstanie doprowadziło do fatalnej sytuacji finansowej wśród klubów zwłaszcza z niższych lig, desperacko starających się nadrobić dystans do uciekającej elity.

208717-britain-soccer-premier-league
Dziś piłkarze posiadają wielomilionowe kontrakty.

Wielu długoletnich dyrektorów, takich jak Martin Edwards w Manchesterze United czy David Dein w Arsenalu, dorobiło się fortuny na sprzedaży udziałów w „swoich” klubach. Angielską piłkę nożną zalała fala nowych „właścicieli” traktujących kluby jak „zwykłe” przedsiębiorstwa, mające za zadanie przynieść zysk swoim sternikom. Co więcej, znaczący wzrost zarobków piłkarzy oraz cen biletów doprowadziły do poważnego nadszarpnięcia relacji na linii kluby – lokalne społeczności. – Odseparowanie się Premier League oraz wejście klubów na giełdę były, jak się okazało, nie tylko niesmaczne, ale prawdziwie niezgodne z tradycją i wieloletnim sensem istnienia piłki nożnej – napisał Conn.

Z drugiej strony, gwałtowna komercjalizacja pociągnęła za sobą wzrastającą profesjonalizację piłki nożnej na każdej płaszczyźnie. Mecze rozgrywane są na bezpiecznych stadionach, które mimo wysokich cen biletów na najwyższym poziomie pękają w szwach. Wyraźnie wzrósł poziom gry. Piłka nożna jest społecznie akceptowana w kontraście do naznaczonej chuligaństwem na stadionach lat 80. Co więcej, najnowsze badania pokazują, że kluby coraz poważniej podchodzą do swojej odpowiedzialności społecznej w stosunku do kibiców i lokalnych społeczności.

Potrzeba czasu?

Zasada 34 może uchodzić za historyczny symbol – ochrony korzeni i „duszy” „pięknej gry” przed komercjalizmem. Przyczyniła się do wieloletniej stabilizacji angielskiej piłki nożnej, ale także amatorskiego zarządzania grą. Jej zniesienie niejako otworzyło drogę do gwałtownej komercjalizacji, która prawdopodobnie wymknęła się spod kontroli. Z drugiej strony, gwałtowna komercjalizacja pociągnęła za sobą postępującą profesjonalizację piłki nożnej, przejawiającą się obecnie w szukaniu równowagi pomiędzy komercjalizacją a odpowiedzialnością społeczną klubów. O ile zniesienie zasady 34 można z przebiegu czasu uznać za krótkowzroczną i nieodpowiedzialną, o tyle w okresie braku inwestycji i fatalnego stanu obiektów otwarcie się na pieniądz mogło być angielskiej piłce nożnej zwyczajnie niezbędne.

WOJCIECH FALENTA

 

 

 

Redakcja
O Redakcja 353 artykuły
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl