Wywiad: Andrzej Twarowski

Jak wielki jest Pep Guardiola? Dlaczego kobiety uwielbiają Pana Sławka? Ile zarabiał na początku swojej drogi dziennikarskiej? Zapraszamy na rozmowę Damiana Bednarza z Andrzejem Twarowskim, dziennikarzem NC+, która odbyła się w Hotelu Impresja w Dusznikach – Zdroju.

„Siadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy…”

 

Jak wyglądały twoje początki z piłką nożną? Co sprawiło, że zacząłeś się nią interesować?

Wszystko zaczęło się jak u większości chłopców. Od gry na małych boiskach z kolegami. Pamiętam, że mieliśmy własnoręcznie robione bramki z desek. Po kilku tygodniach poprzeczka nie wyglądała już najlepiej i najzwyczajniej w świecie nam wisiała. Później były turnieje klas w szkole. Wyobraź sobie, że przed takimi spotkaniami potrafiłem nie spać już dwa dni przed! Zaczynaliśmy na boiskach szutrowo – żużlowych, gdzie po takim meczu byliśmy zawsze niemiłosiernie brudni.

Po jakimś czasie przenieśliśmy się na boiska asfaltowe, czasem któryś z chłopaków zaczepił siatki w bramce. Jakie to było cudowne uczucie strzelić gola, gdy piłka zatrzymywała się w siatce! Muszę się przyznać, że jakiś czas temu byłem na turnieju charytatywnym, gdzie grałem po raz pierwszy od dwóch lat. No i strzeliłem tam cztery bramki! Jednak mój kręgosłup dał o sobie znać i chyba muszę go oszczędzać dla przyszłych wnuków.

Moja córka przejawia spore umiejętności piłkarskie, ale chyba nie załapała tego bakcyla. Podczas jednych wakacji ciągle chciała ze mną kopać futbolówkę, teraz jej to minęło.

A jak to było z dziennikarstwem?

Po powrocie z „wycieczki” do Anglii, podjąłem pracę w firmie, gdzie zajmowałem się sprzedażą … wykrywaczy metali! Nie dawała mi ona żadnej satysfakcji, ale mój szef chyba widział we mnie potencjał. Obok była siedziba Radia ZET, podczas pewnej audycji usłyszałem o naborze do redakcji sportowej. Załapałem się wtedy do finałowej szóstki, jednak ktoś stwierdził, że mogę mieć problemy pracując głosem. Pamiętam, że wysłano mnie do lekarza foniatry, który miał mi wydać zaświadczenie, że mogę podjąć taką pracę. A warto wiedzieć, że był to człowiek, który badał śpiewaków operowych. W jego opinii moje gardło było w fatalnym stanie, a co ciekawe jego pierwszym pytaniem było to, czy przyniosłem ze sobą prześwietlenie kręgosłupa. Wymaganego zaświadczenia nie zdobyłem i był to moment, kiedy myślałem, że pozostaje mi tylko praca w gazecie.

Jeżeli chodzi o pisanie, to zaczynałem robiąc relację z lokalnych rozgrywek IV ligowych dla Expresu Wieczornego. Po dziś pamiętam kwotę, którą dostawałem miesięcznie za te teksty. Było to 48 złotych. Nie starczało mi nawet na przysłowiowe waciki. Później zrządzenie losu wysłało mnie w ręce pana Jerzego Chromika i Gazety Wyborczej. Pamiętam, że pierwszym jego zleceniem było zrobienie materiału o meczu niższej ligi, gdzie zmarł piłkarz. Po powrocie do domu spisywałem tekst na kartce z bloku, komputery wtedy nie były zbyt popularne. Poprawiałem go kilka razy, więc musiałem za każdym zaczynać od początku. Oddałem panu Jurkowi ten napisany odręcznie tekst, a on wtedy wstał, podał mi rękę i pogratulował. Ukazał się on na pierwszej stronie w dodatku, który miał nakład 400 tysięcy. Dziwiłem się, ponieważ nigdy nie byłem mocny z wypracowań na języku polskim w szkole. A jednak! Historię z „Garażem” i Januszem Basałajem znają już pewnie wszyscy. To był mój początek w Canal +.

Ostatnio nieco mniej jest duetu Twarowski / Nahorny. Zmęczenie materiału?

Nie. Wynika to z faktu, że prowadząc Ligę + Extra, potrzebuję nieco więcej czasu, żeby się do niej przygotować. Dlatego najczęściej jest tak, że w soboty wypada mi tylko mecz o 13.45 i ewentualnie poniedziałkowe spotkanie.

A gdybyś miał porzucić Rafała, to kto byłby takim numerem dwa?

Nie sposób wybrać. Kilka razy „robiłem” mecze z Kaziem Węgrzynem, Wieszczem czy Przemkami Pełką i Rudzkim. Wszyscy są świetnymi fachowcami, ale od Rafała nigdzie nie mam zamiaru uciekać.

 

To nie koniec tekstu. Wybierz poniżej kolejną stronę, aby czytać dalej

Strona: 1 2

Damian Bednarz
O Damian Bednarz 76 artykułów
Redaktor naczelny Retro Futbol. Jeden z ostatnich przedstawicieli gatunku romantyków futbolowych. Wyznawca kultu Erica Cantony.