Mikołaj istnieje! – FC Santa Claus

Co rok o zbliżonej porze rodzice zastanawiają się czy powiedzieć swoim pociechom, że Świętego Mikołaja nie ma. Dla czekających z utęsknieniem na tej jeden dzień w roku szkrabów może to być zburzenie całej dotychczasowej życiowej ideologii. Jak to nie ma? A kto przynosi prezenty po choinkę? Może zamiast psuć dzieciom zabawę zastosować pewien manewr i powiedzieć, że Święty Mikołaj już nie roznosi prezentów. Stworzył klub piłkarski i teraz jest pochłonięty od rana do wieczora, przez 365 dni w roku wyłącznie futbolem.

Pewnie sobie myślicie, że znajdą się tacy, którzy w tą bajeczkę uwierzą. Ale zaraz, zaraz, jaką bajeczkę, klub piłkarski Świętego Mikołaja to nie jest twór czyjejś wyobraźni. Klub FC Santa Claus istnieje naprawdę i ma się całkiem dobrze. Zgodnie z legendą jego siedziba mieści się w Laponii, a dokładnie w mieście Rovaniemi. Obecnie klub występuje na czwartym poziomie rozgrywek w Finlandii. W samym Rovaniemi Santa Claus ma dość silną konkurencję. Dominuje w tym mieście RoPS  czyli Rovaniemi Palloseura, który dawniej osiągał duże sukcesy w tamtejszym futbolu. W III lidze, która określana jest mianem Kakkonen, oprócz FC Santa Claus występuje także klub o nazwie Lynx. Ciekawostką jest fakt, że wszystkie kluby rozgrywają na stadionie Keskunketta, który może pomieścić około 2,5 tysiąca kibiców.

Skąd w ogóle wziął się klub Santa Claus? Powstał on w 1993 roku w wyniku połączenia Reipas Rovaniemi i Rovaniemen Lappi . Nowy twór od początku balansował na krawędzi III i IV ligi fińskiej, choć był moment, że mógł awansować na bezpośrednie zaplecze tamtejszej ekstraklasy. W 2010 roku „Mikołaje” wygrali swoją grupę w III lidze, lecz przegrali baraż o awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

77040

Sami piłkarze podchodzą do gry w tym klubie bardzo poważnie. Nie rozdają prezentów w postaci punktów, walczą jak przystało na prawdziwych pasjonatów futbolu. Pasjonatów, bo Santa Claus jest klubem amatorskim. Zawodnicy na dzień zajmują się nauką, czy pracą zarobkową.  Władze klubu też znają swoje miejsce w szeregu, ich celem jest odkrywanie i szlifowanie utalentowanych piłkarzy.

– FC Santa Claus to poważny klub, który gra na wysokim poziomie i wyszukuje w okolicy utalentowanych zawodników, którzy mogli by w przyszłości grać w RoPS czy w innych czołowych klubach – mówi trener klubu z Laponii, Matti Hiukka.  A więc jednak Santa Claus w pewnym sensie pełni rolę Mikołaja, przynosząc czasem w worku młodego zdolnego piłkarza.

Działacze i piłkarze rozumieją, że nazwa klubu zobowiązuje do robienia pewnego spektaklu. Czasem zdarza się, że klub zorganizuje jakąś akcję marketingową, lub na boisko z zawodnikami wyjdzie sam Święty Mikołaj. Takie show przyciąga na stadion najmłodszych kibiców, którzy chłoną futbol całą piersią. FC Santa Claus pełni więc ciekawą rolę wśród mieszkańców Rovaniemi. Z tym klubem można się dobrze bawić, nie tylko poprzez sport, ale także innego typu rozrywkę, która jest kierowana zarówno do dorosłych jak i do najmłodszych mieszkańców miasta .  Piłkarze w przebraniu elfów, zapasy w śniegu ze Świętym Mikołajem, to tylko część atrakcji jakie można napotkać w klubie. Zdarza się nawet, że zimą odbywają się mecze futbolowe na zamarzniętej rzece. To dodatkowa atrakcja dla turystów, którzy w okresie zimowym chętnie przyjeżdżają do Rovaniemi.

Jednak FC Santa Claus odgrywa nie tylko ważną rolę w lokalnym społeczeństwie. Klub znacząco wspiera też UNICEF. W ostatnich latach większość dochodu ze sprzedaży koszulek przeznaczono właśnie na Funduszowi Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci. Może więc i FC Santa Claus nie jest futbolowym potentatem i zapewne nigdy nim nie będzie. Ten klub ma coś, czego może pozazdrościć wiele mocniejszych ekip. Jest wyjątkowy, oryginalny, a do futbolu podchodzi z ogromnym uśmiechem.

GRZEGORZ IGNATOWSKI

 

Grzegorz Ignatowski
O Grzegorz Ignatowski 99 artykułów
Fanatyk historii futbolu i związanych z nim ciekawostek. Pochłania wszystko od meczów ligi argentyńskiej Primera Division aż do ligi kostarykańskiej, o ile czas pozwala. Twierdzi, że oddycha futbolem i coś w tym jest, bo dzień bez piłki działa na niego jak brak świeżego powietrza.