Rezerwy, które nie chciały grać w cieniu

Zespoły rezerw to twory, które w swoim założeniu stanowią zaplecze dla pierwszej drużyny. Większe kluby z szerokimi kadrami mogą pozwolić sobie na rywalizację swojego drugiego składu na niższych szczeblach rozgrywek. Często jest to bezpośrednie zaplecze najwyższych lig. Co w przypadku, gdy tzw. drugi garnitur radzi sobie powyżej oczekiwań? Oto kilka ciekawych historii.

Hiszpańska inkwizycja

Tak jak nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji u Monty Pythona, tak też właściciele i piłkarze Atletico Madryt prawdopodobnie nie zakładali, że przyjdzie im grać w jednej lidze ze swoimi rezerwami. Na szczęście władze ligi wcześniej przewidziały takie okoliczności i zabezpieczyły się przepisami. Gdy w sezonie 1999/2000 drużyna z Madrytu spadła z najwyższej klasy rozgrywkowej, jej rezerwy zajęły dającą utrzymanie 17. pozycję w II lidze. W teorii oznaczało to, że relegowany zespół Atletico będzie walczył w pojedynku ze swoim „bratem”. W praktyce drużyna Atletico Madryt B została przesunięta do niższej ligi. Rezerwy Los Rojiblancos do dziś nie wychyliły nosa powyżej III ligi.

Atletico Madryt B w sezonie 1998/99

W powyższym przypadku zespół rezerw został automatycznie zdegradowany przez spadek pierwszej drużyny. Trzeba jednak pamiętać, że „ekipy B” wielokrotnie miały okazję awansować do pierwszej ligi, jednak zostały zablokowane przez wspomniane przepisy. Wśród pechowców znalazły się: Mestalla (druga drużyna Valencii) w sezonie 1951/52, Castilla i Athletic Bilbao w sezonie 1983/84 czy Atletico Madryt w sezonie 1998/99… czyli rok przed spadkiem pierwszej drużyny. W ostatniej dekadzie dwukrotnie na miejscu uprawniającym do udziału w play-off znalazła się Barcelona B.

Barcelona B w sezonie 2012/13

Ciekawym przypadkiem jest wspomniana w poprzednim akapicie Castilla, czyli zaplecze Realu Madryt. Do 1991 roku rezerwy mogły brać udział w rozgrywkach Copa del Rey. W sezonie 1978/79 zarówno Real Madryt, jak i Castilla radziły sobie w pucharze nadzwyczaj dobrze i dotarły… do finału. Real, zgodnie z przewidywaniami, wysoko pokonał swój zespół B. Co ciekawe, niewiele brakowało, żeby Real nie awansował do finału. Atletico Madryt postawiło twarde warunki w półfinale, a o awansie zadecydowały dopiero rzuty karne. Castilla pokonała drogę do finału bez większych problemów. Miałaby na pewno większe szanse na zwycięstwo, gdyby nie fakt mierzenia się ze swoim pierwszym garniturem. Klub nie mógł pozwolić na kompromitację.

West Ham United vs Castilla w Pucharze Zdobywców Pucharów

Castilla mogła wziąć udział w Pucharze Zdobywców Pucharów. Przygoda zakończyła się szybko, bo już w pierwszej rundzie, po porażce z West Hamem. Jest to jedyny przypadek, gdzie zespół rezerw grał w rozgrywkach pucharowych na szczeblu europejskim. W pierwszym spotkaniu Hiszpanie wygrali 3:1, jednak ulegli na wyjeździe aż 1:5. Dwumecz został zapamiętany głównie przez haniebne zachowanie Anglików na Santiago Bernabeu. W efekcie rewanż odbył się przy zamkniętych trybunach. Drugi team Realu Madryt nie powtórzył więcej takiego sukcesu. Castilla trzykrotnie dotarła do ćwierćfinału Copa Del Rey. Wkrótce udział rezerw w pucharze został zakazany.

Bilet na mecz rewanżowy z West Ham United z Castillą. Mecz odbył się bez udziału kibiców.

Wyjątkowa Czechosłowacja

Spartak Koszyce zapisał się w historii czechosłowackiej piłki przez niezwykłe zdarzenie. W sezonie 1957/58 pierwszy i drugi team z siedzibą w Koszycach występowały we wschodniej grupie drugiej ligi czechosłowackiej. Drużyna rezerw była beniaminkiem, mimo to zagrała świetny sezon. Po 33 kolejkach ekipa B zajęła drugie miejsce w lidze, ustępując zaledwie jednym punktem Dynamu Żylina. To wystarczyło do awansu do I ligi. Tymczasem pierwszy zespół Spartaka zakończył rozgrywki na ostatnim miejscu z zaledwie sześcioma punktami. W efekcie, gdy drugi garnitur mógł świętować promocję do najwyższej klasy rozgrywkowej, ten pierwszy musiał przełknąć gorycz spadku do trzeciej ligi. Po sezonie Spartak zmienił nazwę na Jednota, przez co w czechosłowackiej I lidze zagrał pierwszy zespół, a rezerwy zastąpiły Spartak Koszyce A na trzecim poziomie ligowym. Niesprawiedliwe!

Nie tylko Koszyce miały swoje dwie drużyny w tej samej lidze. Sezon wcześniej pierwsza i druga ekipa Slavoja Liberec występowała w III klasie rozgrywkowej. Podobnie jak w przypadku Spartaka, również rezerwy Slavoja spisywały się lepiej od pierwszej drużyny. Innym ciekawym przykładem jest Dukla Tabor, która w sezonie 1961/62 spadła z II do III ligi. Jej miejsce na drugim poziomie rozgrywkowym miały zająć rezerwy, które zajęły wysokie miejsce w niższej klasie. Ostatecznie to pierwsza drużyna zagrała w wyższej lidze.

Rezerwowi nieszczęśnicy

Czechosłowacja była jednym z nielicznych wyjątków, gdzie pierwszy i drugi zespół mogły mierzyć się na tym samym poziomie. W większości przypadków przepisy zabraniały takiej rywalizacji. Wśród pechowców, którzy wygrywali zaplecze I ligi, ale nie mogli awansować, znajdują się dziesiątki drużyn z różnych krajów. W Estonii od ponad dekady druga liga jest zdominowana przez kluby z Tallinna. Levadia i Flora mogłyby prawdopodobnie z powodzeniem wystawiać dwa zespoły w tzw. „ekstraklasie”. Podobna sytuacja ma miejsce w lidze Andory, gdzie na zapleczu przewodzą rezerwy Lusistans i Santa Coloma. Wracając do Estonii, warto wspomnieć, że Levadia posiada swoją drugą drużynę na II poziomie rozgrywek, ale i trzecią na III poziomie. Ewenement.

Zespół młodzieżowy Levadii Tallinn

Wśród krajów o bogatszej historii ligowej (poza wspomnianą wcześniej Hiszpanią) nie sposób nie wymienić Holandii, w której od pięciu lat na pierwszych miejscach II ligi wymieniają się młodzieżowe drużyny Ajaxu i PSV, czy Portugalii, gdzie dwukrotnie awans przysługiwał rezerwom FC Porto. Pomiędzy sezonem 1997/98 a 2000/01 rokrocznie pierwsze miejsce w drugiej lidze Ukrainy zajmowała druga ekipa Dynama Kijów.

Chłopcy pucharowcy

Omawiając Hiszpanię, wspominałem przypadek Castilli, która świetnie radziła sobie w rozgrywkach pucharowych. Podobnych przykładów jest wiele. Warto tu wrócić chociażby do Czechosłowacji. Dwukrotnie do ćwierćfinału docierały rezerwy Baniku Ostrawa, również dwa razy półfinał zaliczył drugi garnitur Sparty Praga. Szczególnie ciekawym jest sezon 1970/71, kiedy to drugi zespół Sparty pokonał w ćwierćfinale pierwszy 2:1.

W Holandii drugi team Ajaxu dwukrotnie dochodził do ćwierćfinału, a raz nawet osiągnął półfinał. W sezonie 1987/88 w drodze do ćwierćfinału rezerwy ekipy z Amsterdamu pokonały trzy drużyny z pierwszej ligi. Jednocześnie pierwszy zespół odpadł już w drugiej rundzie rozgrywek, ulegając FC Den Bosch. Możliwe, że młodzież z Ajaxu osiągnęłaby więcej niż ćwierćfinał, jednak władze klubu zdecydowały, że w meczu decydującym o awansie do półfinału z drugoligowym RKC, zagra pierwszy skład. Ten niestety przegrał 1:2. kończąc świetną passę rezerw.

9 maja 2018 roku w półfinale Pucharu Estonii Flora Tallinn pokonała 9:3 klubową drużynę U-21. Warto dodać, że w rozgrywkach pucharowych brała również udział ekipa U-19, która odpadła w 1/32.

Polacy nie gęsi…

Omawiając mniejsze i większe sukcesy drużyn rezerwowych, trzeba też wspomnieć o Polsce. Drugi skład Warty Poznań jako pierwszy dotarł do 1/8 finału Pucharu Polski. W 1952 roku do finału dotarła druga drużyna Legii Warszawa. W kolejnej edycji ekipa rezerwowa Gwardii Warszawa wygrała te rozgrywki po emocjonującym dwumeczu z Wisłą Kraków (mecz został powtórzony po remisie 0:0 w pierwszym spotkaniu). Poza drużynami z Warszawy do finału dotarły również ROW Rybnik i Ruch Chorzów.

Bytovia II vs. Wisła w 1/8 finału Pucharu Polski (http://bytoviahpu.pl)

Szczególnie wart uwagi jest zespół rezerw z Chorzowa. Według statystyk jest to drużyna, która osiągnęła finał krajowego pucharu, występując w najniższej klasie rozgrywkowej. W momencie, gdy rozpoczynali drogę do finału sezonu 1992/93, trwały jeszcze rozgrywki 1991/92. Chorzowianie musieli walczyć w pucharze na poziomie regionalnym, następnie wojewódzkim, by już w sezonie 1992/93 móc wystąpić w centralnych rozgrywkach Pucharu Polski. Zanim dotarli na Stadion Śląski, pokonali: Stal Bielsko Białą, Polonię Bytom, Raków Częstochowę, Olimpię Poznań, Miedź Legnicę, Stomil Dębicę i Śląsk Wrocław. Cudowny marsz został zatrzymany dopiero w finale przez GKS Katowice, jednak rezerwy Chorzowa nie poddały się bez walki, przegrywając dopiero po rzutach karnych.

A co z reprezentacjami?

Nie tylko kluby posiadają zespoły rezerwowe. Również reprezentacje mają swoją drugą, a czasem trzecią kadrę. Zwykle są one nieformalne i ustalane tylko na potrzeby gier wewnętrznych na zgrupowaniach. Zdarzało się jednak, że kadry „A” i „B” rywalizowały w oficjalnych rozgrywkach. Taka sytuacja miała miejsce w Afryce w latach 90. w ramach mistrzostw wschodniej i środkowej Afryki (CECAFA). Gospodarze turnieju mogli wystawić dodatkowo drugą drużynę.

ROK GOSPODARZ PIERWSZA DRUŻYNA REZERWY
1992 Tanzania grupa 2-miejsce
1994 Kenia 3-miejsce grupa
1995 Uganda grupa 2-miejsce
1996 Sudan 3-miejsce 2-miejsce
1999 Rwanda 3-miejsce zwycięzcy
2000 Uganda 1-miejsce 2-miejsce
2001 Rwanda 3-miejsce 4-miejsce

Jak widać zespoły rezerw zwykle radziły sobie lepiej od pierwszych składów drużyny narodowej. Zdarzało się, że mierzyły się w bratobójczym pojedynku, jak np. w 1996 roku, kiedy to Sudan B pokonał w półfinale Sudan A. Szczególnie ciekawe były rozgrywki w 2000 roku, gdy pierwszy i drugi zespół Ugandy spotkały się w finale. W tamtym przypadku nie było niespodzianki – pierwszy zespół wygrał 2:0.

Zespół Rwandy po tryumfie w pucharze CECAFA w 1998 roku

W 2001 roku po kolejnej bezpośredniej rywalizacji drużyn z jednego kraju (Rwanda walczyła między sobą o trzecie miejsce w turnieju), władze CECAFA zdecydowały o zablokowaniu możliwości udziału drużyn z tego samego kraju w przyszłości.

Źródła:

  • rssf.com
  • theyflysohigh.co.uk
  • wikipedia.org
  • bytoviahpu.pl
  • cecafafootball.org

BARTŁOMIEJ MATULEWICZ

Bartłomiej Matulewicz
O Bartłomiej Matulewicz 59 artykułów
Od lat związany z publicystyką - kiedyś o Manchesterze United, dziś o historii futbolu. Anonimowy Korespondent. Strzelałem w Manchesterze, Mediolanie, Monako, Monachium, Marsylii, Liverpoolu, Londynie i wielu innych... fotki. Czasami złapiesz mnie na trybunach prasowych. Poza studiami i pracą pochłaniam Premier League oraz Ekstraklasę