Odra Opole Antoniego Piechniczka w latach 1975 – 1979 – recenzja

Fot. Grzegorz Ignatowski

Opole od wielu lat nie może sobie odnaleźć miejsca na piłkarskiej mapie Polski. Jednak był taki czas, kiedy tamtejsza Odra odgrywała ważną rolę w polskiej piłce. Mało tego, kiedyś grała tak dobrze, że wszyscy spodziewali się, że będzie mistrzem Polski. I właśnie o tej drużynie jest książka „Odra Opole Antoniego Piechniczka”, autorstwa Sebastiana Bergiela.

Książka nie zaczyna się jednak w momencie, kiedy Antoni Piechniczek trafił do Opola. Na początku możemy przekonać się, jak rozwijał się futbol w czasach, kiedy Odry jeszcze nie było, potem czytamy o początkach tego klubu i dopiero później dochodzimy do czasów, kiedy Odra grała w ekstraklasie. Dopiero w czwartym rozdziale zaczyna się opowieść o drużynie Antoniego Piechniczka. Pokazuje szczegółowo jak radził sobie klub w tamtych czasach i jak w ogóle funkcjonował w nich człowiek. A z tym bywało różnie… o czym możemy się przekonać dzięki doświadczeniom Krystiana Koźniewskiego, utalentowanego pomocnika Odry Opole, który miał tendencje do mówienia za dużo.

Styczniowego dnia 1978 roku Koźniewski, podczas swojego pobytu w Wojewódzkim Sanatorium Rehabilitacyjno-Ortopedycznym w Korfantowie, wraz z innymi pacjentami jadł posiłek w stołówce, a w tym czasie telewizja transmitowała przemówienie Edwarda Gierka z Krajowej Konferencji Partyjnej. Kiedy Gierek mówił o zakupie nowych licencji, Koźniewski odruchowo wyraził swój pogląd na tę sprawę: Oni tam będą te licencje kupować, a my zostaniemy zmuszeni do częściowego ich spłacenia eksportem mięsa. Pech chciał, że przy stoliku obok siedział pierwszy sekretarz Podstawowej Organizacji Państwowej, A. Wyczółkowski, który zwrócił uwagę niedoświadczonemu życiowo piłkarzowi: Co Pan powiedział? Jeśli pan jest mądrzejszy, to idź pan przemawiać, zobaczymy, kogo będziemy chętniej słuchać. Po tym wydarzeniu, w lutym 1978 roku Koźniewski otrzymał pismo od zarządu opolskiego klubu, w którym było napisane: Zarząd OKS „Odra” (…) podjął decyzję o dożywotniej dyskwalifikacji za wysoce niesportowe, nieobywatelskie oraz nielicujące z postawą obywatela i sportowca zachowania się w trakcie wysłuchiwania przemówienia I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka na II Krajowej Konferencji Partyjnej PZPR, co miało miejsce w WSR w Korfantowie.

Takich anegdot jest w książce niewiele. Są za to obszerne opisy meczów, czy liczne wypowiedzi trenera i zawodników z gazet. Taki przekaz informacji powoduje, że czasem książka jest męcząca. Autor dużo miejsca poświęcił też na szczegóły statystyczne jak tabele ligowe, czy spis wszystkich meczów wraz ze składami Odry. Całość ubarwiają zdjęcia archiwalnych gazet, z artykułami na temat Odry. Podsumowując, zespół prowadzony przez Antoniego Piechniczka został na wskroś prześwietlony przez Sebastiana Bergiela, co na pewno spodoba się kibicom tej drużyny. Czy jest jednak w tej książce coś, co sprawi, że przyjemność z czytania będą mieli również fani innych drużyn?

Znajomość historii zawsze jest atutem, wartością dodaną, ale trudno się spodziewać, żeby ta pozycja zainteresowała kogoś więcej niż kibiców Odry. Owszem, znajdą się fanatycy, którzy z przyjemnością przeczytają o drużynie GKS Tychy z lat 70, Ruchu Radzionków, czy Tomasovii, jednak takich jest niewielu. Może znajdzie się też ktoś, kto będzie chciał szczegółowo zagłębić się w losy Antoniego Piechniczka (który przecież wydał swoją autobiografię) i porównać, czy jego wersja pokrywa się z tym, co przedstawia Sebastian Bergiel. Pozycja może też zainteresować statystyków, którzy nieustannie poszukują kolejnych źródeł archiwalnych składów czy strzelców bramek. Nie będzie to jednak szerokie grono. W związku z tym książka „Odra Opole Antoniego Piechniczka 1975 – 1979”, choć jest pozycją wartościową, raczej będzie rarytasem głównie dla fanów tego klubu.

Książkę można kupić w sklepie sendsportu.

GRZEGORZ IGNATOWSKI

Grzegorz Ignatowski
O Grzegorz Ignatowski 108 artykułów
Fanatyk historii futbolu i związanych z nim ciekawostek. Pochłania wszystko od meczów ligi argentyńskiej Primera Division aż do ligi kostarykańskiej, o ile czas pozwala. Twierdzi, że oddycha futbolem i coś w tym jest, bo dzień bez piłki działa na niego jak brak świeżego powietrza.