Ojcowie futbolu

Jaka jest definicja szaleństwa? Według Rudyarda Kiplinga szalenie prosta: „To powtarzanie wciąż tych samych czynności, za każdym razem oczekując innych rezultatów”. Nie mówi Wam to nic? To nic innego jak udręka kibica piłki nożnej. Zwłaszcza kibica angielskiego. Anglicy zostali mistrzami świata tylko raz i to wieki temu (1966 rok), ale w mentalności przeciętnego kibica Rooney i reszta drużyny nadal dźwigają spuściznę i dziedzictwo wielkiego Bobby’ego Moore’a i spółki, a brak sukcesów to jedynie chwilowa przerwa. I to pomimo faktu, że od zdobycia mistrzostwa świata minęło, jak łatwo policzyć, aż 50 lat.

Co powoduje zatem, że Anglicy uważają się za potentata w świecie piłki, chociaż tak dawno niczego nie wygrali? Dlaczego także uważa się ich za ojców nowoczesnego futbolu?

Zanim padnie odpowiedź na to pytanie, wróćmy do Kiplinga. Autor m. in. „Księgi Dżungli” i „Kima” zawsze z całym sercem wspierał imperium brytyjskie, do dzisiaj zresztą rodacy królowej Elżbiety II chętnie cytują jego wiersze. Więcej – w roku 1995 jego wiersz „Jeżeli” (znany także jako „Wiersz do syna”) zajął pierwsze miejsce jako ukochany utwór wszystkich Anglików. Jeśli wsłuchamy się w jego tekst to zrozumiemy, że jak nic innego usosabia on esencje brytyjskości w starym, dobrym stylu:

„Jeżeli spokój zachowasz, choćby go stracili

Ubodzy duchem, ciebie oskarżając;

Jeżeli wierzysz w siebie, gdy inni zwątpili,

Na ich niepewność jednak pozwalając.

Jeżeli czekać zdołasz, nie czując zmęczenia,

Samemu nie kłamiesz, chociaż fałsz panuje,

Lub nienawiścią otoczon, nie dasz jej wstąpienia,

Lecz mędrca świętego pozy nie przyjmujesz (…)

Jeżeli pokory zniszczyć nie zdoła tłumu obecność,

Pychy nie czujesz, z królem rozmawiając,

Jeżeli nie zrani cię wrogów ni przyjaciół niecność,

I ludzi cenisz, żadnego nie wyróżniając.

Jeżeli zdołasz każdą chwilę istnienia

Wypełnić życiem, jakby była wiekiem,

Twoja jest ziemia i wszystkie jej stworzenia

I – mój synu – będziesz prawdziwym człowiekiem!”

Wiersz ten nieustająco kojarzony jest nie tylko z angielskim dżentelmenem z nienaganną etykietą i zasadami, ale także z futbolem i reprzentacją dumnych synów Albionu, jak popularnie nazywa się angielskich piłkarzy. W roku 1998, tuż po finale mundialu, utwór Kiplinga został przeczytany na wizji przez legendarnego prezentera Desa Lynama, przykuwając miliony Brytyjczyków do odbiorników.

Ten piękny tekst miał oczywiście oddać generalnie ducha sportu, ducha piłki nożnej, ale nikt nie miał wątpliwości, że zawiera się w nim coś więcej – ideały i mentalność dawnego imperium brytyjskiego, „nad którym nigdy nie zachodziło słońce”. Oczywiście po Kompanii Wschodnioindyjskiej i królowej Wiktorii zostały jedynie mgliste wspomnienia, a Anglia stała się multikulturowym tworem, ale ideały jednak pozostały. Przynajmniej w sferze pragnień. Wystąpienie Lynama wywołało falę nostalgi.

„Jeżeli” znakomicie oddaje istotę zwycięstwa ducha and materią, zasad nad złem i chaosem tego świata, pokazuje czym jest męstwo, czym jest człowieczeństwo. Oczywiście choć wiersz miał wydźwięk uniwersalny, skierowany głównie był do dumnych Brytyjczyków, takich jak Kipling.

Ebenezer Cobb Morley
Ebenezer Cobb Morley

Reszta świata miała wówczas pewnie odmienne zdanie o Anglikach, ale trzeba stwierdzić jasno – autor znakomicie uchwycił istotę brytyjskości i (nieświadomie) samej piłki nożnej: męstwo, zasady, duma, ideały. Czy Anglicy słusznie zatem uważają się za ojców piłki nożnej? Cofinijmy się aż do roku 1863.

Jeśli wyobrażacie sobie wiktoriański Londyn rodem z powieści Arthura Conan Doyle’a to tak, macie absolutną rację. Angielska Football Association została założona nigdzie indziej, jak w Londynie, 26 października 1863 roku. Oficjalne źródła FA opisują miejsce i czas powstania federacji następująco: ” (…) sercu Londynu, miasto lamp naftowych oraz powozów konnych, wielkich kapeluszy oraz długich bród (…) Był to rok, w którym zniesiono niewolnictwo w USA, powstał międzynarodowy Czerwony Krzyż, a także ruszyło metro (stacje Paddington do Farringdon)”.

Za inicjatora powstania FA uznaje się prawnika oraz sportowca, Ebenezera Cobb Morleya. Morley, żyjący w Barnes, w południowo-wschodnim Londynie doszedł do wniosku, że piłka nożna (wzorem krykieta) potrzebuje unifikacji zasad oraz powstania organizacji, która by to wszystko uporządkowała i nadzorowała. Na pierwszym spotkaniu stawili się kapitanowie, przedstawiciele oraz sekretarze dwunastu klubów z Londynu i okolic, a na miejsce wybrano legendarny Fremasons’ Tavern, położony na Great Queen Street.

12 klubów, które uczestniczyły w historycznym, pierwszym posiedzeniu FA to: Barnes (czyli klub Morleya), Civil Service (War Office), Crusaders, Forest (Leytonstone), No Names (Kilburn), Blackheath, Kensington School, Perceval House (Blackheath), Surbiton, Blackheath Proprietory School, Charterhouse oraz Crystal Palace. Ten ostatni to jedyny klub, który dzisiaj występuje w Premier League, a zalicza się do „ojców założycieli”. Co wymowne – do dzisiaj przetrwał pod niezmienioną nazwą. Fani z Selhurst Park naprawdę mają powody do dumy.

Przesłanki, jakie kierowały postępowaniem FA były jasne – federacja nie miała na celu stworzenia nowej, osobnej gry, a jedynie zlikwidowanie różnic pomiędzy poszczególnymi sposobami rozgrywania meczów piłkarskich. Morley okazał się wizjonerem, a w swoim domu położonym nad Tamizą przy ulicy The Terraces 26 w dzielnicy Barnes, uporządkował zasady gry w piłkę. To właśnie temu prawnikowi-sportowcowi zawdzięczamy futbolowe przepisy, które w zdecydowanej większości przetrwały do dzisiaj. Ebenezer Cobb Morley został zresztą pierwszym sekretarzem FA, a później jej prezydentem.

Myli się jednak ten, kto myśli, iż wszystko poszło jak z płatka, a cała Anglia bez mrugnięcia okiem poszła za Morleyem – wspólne zasady dla rozgrywania meczów futbolowych przyjęto dopiero na szóstym posiedzeniu FA. Możemy dzisiaj sobie tylko wyobrazić zadowolenie Morleya, kiedy 19 grudnia 1863 roku rozegrano pierwsze spotkanie według nowoprzyjętych, zunifikowanych reguł. Drużyny Barnes i Richmond zremisowały 0:0, a całe to zdarzenie działo się na oczach Ebenezera, zaledwie kilka minut piechotą od jego domu.

Ciekawe, czy Morley zdawał sobie sprawę, że na jego oczach rodzi się właśnie historia? Historia nie tylko angielskiego futbolu, ale futbolu w ogóle. To Anglicy z Morleyem na czele usystematyzowali prawidła rządzące naszą ukochaną grą, to im powinniśmy być wdzięczni. Wątpliwości co do tego na pewno nie ma sir Bobby Charlton:

Dzisiaj przyjmujemy zasady gry w piłkę jako coś oczywistego, ale są one tak ważne teraz, jak i 153 lata temu. Musimy zauważyć także to, że wytyczne opracowane przez Morleya nie tylko ułatwiły grę w futbol, ale przede wszystkim dały mu duszę, specyficzny charakter i dziedzictwo, które przetrwały aż do dziś.

Jak potoczyły się za to losy legendarnych obiektów, na któych tworzono historię futbolu? Freemasons’ Tavern w został przebudowany w roku 1905, a jego nazwę zmieniono na „Connaught Houses”, dla uczczenia księcia Connaught. Limes Field, na którym rozegrano pierwszy, historyczny w dziejach mecz futbolowy według zunifikowanych przepisów, niestety już nie istnieje. Stadion został zabudowany, a dzisiaj na jego miejscu stoi uliczka pełna domów. Całą historię upamiętnia jedynie nazwa ulicy – Limes Field Road.

Rok 1863 był zalążkiem bogatej historii angielskiej piłki (oraz piłki w ogóle), osiem lat później ruszyły pierwsze rozgrywki (FA Cup), które do dzisiaj są najstarszym pucharem w historii futbolu. Piłka nożna w różnych postaciach znana była od wieków, ale to Ebenezera Cobba Morleya śmiało możemy nazwać twórcą nowożytniego futbolu, a Anglików ojcami tej pięknej gry.

Gdyby nie oni, nie moglibyśmy co tydzień powtarzać tej samej czynności, oczekując różnych rezultatów, a świat nie szalałby za tą z pozoru prostą, ale jakże piękną grą. Założę się także, iż sam Rudyard Kipling nie obraziłby się, że jego wspaniałe dzieła zostały użyte do opisania w sumie tak błachej sprawy, jak piłka nożna. Ale zaraz, czy aby aż tak błachej? Bill Shankly miałby pewnie zgoła odmienne zdanie.

KUBA MACHOWINA

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE

Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl