Piękniejsza strona polskiego futbolu

W Polsce praktycznie od zawsze panowało przekonanie, że piłka nożna to typowo męski sport, a żadnej kobiecie nie da się wytłumaczyć, co to jest spalony. Podczas gdy my traktowaliśmy kobiecą piłkę po macoszemu, w Brazylii, Niemczech, Japonii czy Anglii miliony pań doskonaliły technikę i rywalizowały na imprezach rangi mistrzowskiej na oczach tysięcy fanów.

Nie jest jednak tak, że piłka kobiet zaczęła się w Polsce wczoraj, a związek pań z futbolem w naszym kraju ograniczał się tylko żon piłkarzy. Pierwsze wzmianki o futbolowych sekcjach kobiet pochodzą już z początków XX wieku, a pierwszy oficjalny zespół powstał w 1921 roku, jako jedna z sekcji Towarzystwa Sportowego Unia Poznań. Początkowo jednak piłkarki grały nieoficjalne mecze bądź pojedyncze turnieje, nie występując w żadnych oficjalnych rozgrywkach. Za pierwszy oficjalny mecz piłki nożnej kobiet uważa się spotkanie rozegrane w 1957 roku pomiędzy Kolejarzem Katowice, a Czarnymi Szczecin, wygrane przez drużynę ze Śląska 4:0.

Mimo, że panie rywalizował na boiskach od dawna, dopiero lata 70-te zaowocowały przyspieszeniem rozwoju tej dyscypliny. Kobiece zespoły powstały w Gdyni, Szczecinie i w Sosnowcu, bardzo silny ośrodek stanowił Kraków, gdzie stworzono aż trzy sekcje dla piłkarek, w Koronie, Garbarni i drużynie Telpodu. W roku 1975 zorganizowanie nawet nieoficjalne mistrzostwa Polski seniorek, które wygrała drużyna Checz Gdynia, triumfująca zresztą w kilku następnych edycjach. Przełomowy okazał się rok 1979, kiedy to powołano Komisję ds. Piłki Nożnej Kobiet i pod jej auspicjami rozegrano pierwsze oficjalne mistrzostwa kraju, wygrane przez Czarne Sosnowiec. Piłkarki tej drużyny okazały się zresztą prawdziwym hegemonem, bo na pierwsze dziesięć edycji wygrały siedem, dwukrotnie ustępując Pafawagowi Wrocław, a raz Zagłębiance Dąbrowa Górnicza. Również pierwsza edycja Pucharu Polski, rozegrana w sezonie 1984/1985 padła łupem Czarnych.

Przełom lat 70-tych i 80-tych większości kojarzy się z czasem niepokojów społecznych w Polsce, ale akurat dla piłki kobiecej to okres formowania się ligi i reprezentacji. Polki swój pierwszy oficjalny mecz międzypaństwowy rozegrały 27 czerwca 1981 roku przeciwko Włoszkom. W Catanii uległy rywalkom 0:3 i przez kolejne trzy lata kadra było to jedyne spotkanie, jakie rozegrały. W lipcu 1984 roku Polki zadebiutowały przed własną publicznością i rozegrały dwa spotkania z reprezentacją Czechosłowacji. Mimo dwóch porażek zdobyły pierwszą w historii bramkę autorstwa Iwony Zienkiewicz. Na pierwsze zwycięstwo biało-czerwone musiały czekać aż do 1989 roku, kiedy to udało im się wygrać z reprezentantkami Związku Radzieckiego 2:1 po bramkach Marii Makowskiej i Luizy Pendyk, dwóch gwiazd naszej piłki.

nowa-galeria-4038247
Drużyna Checz Gdynia, lata 70. Zdjęcie www.checzgdynia.com

Obie w naszym kraju wygrały prawie wszystko i obie zdecydowały się na zagraniczne wojaże. Pendyk, grająca w Czarnych Sosnowiec wybrała kierunek skandynawski i przeniosła się do Szwecji, gdzie dwukrotnie została najlepszą strzelczynią rozgrywek tamtejszej ligi, co jak dotąd nie udało się żadnej innej Polce za granicą. Z kolei Makowska, uznawana za jedną z najlepszych polskich zawodniczek w historii, ze Stilonu Gorzów Wielkopolski przeniosła się do jednego z najlepszy zespołów w Europie Turbiny Poczdam, gdzie sięgnęła po mistrzostwo i Puchar Niemiec. W reprezentacji ta grająca na obronie zawodniczka rozegrała 111 spotkań w ciągu 19 lat gry i na trwałe zapisała się w historii naszej kadry.

W lidze lata 90-te to dalszy ciąg dominacji Czarnych Sosnowiec, jednak do rywalizacji włącza się coraz więcej zespołów i po mistrzostwo sięgają również Piastunki Gliwice i Stilon Gorzów Wielkopolskich. Polki w końcu debiutują w eliminacjach do wielkich imprez, jednak bez większych sukcesów. Czterokrotnie próbowaliśmy zakwalifikować się do mistrzostw Europy, trzy razy do mundialu, niestety bez rezultatu. Piłka kobiet rozwijała się w zaledwie kilku ośrodkach i w większości była traktowana tylko jako dodatek, zawodniczki grały amatorsko i tylko te wyjeżdżająca za granicę mogły liczyć na profesjonalną karierę. Pojawiła się co prawda kolejna gwiazda Marta Otrębska, która strzelała bramki jak na zawołanie i nawet przez rok występowała wraz z Makowską w Turbinie Poczdam, jednak dalej były to tylko pojedyncze zawodniczki, będące raczej chlubnymi wyjątkami, niż efektem systemowej pracy szkoleniowej.

W związku z tym, że w kraju piłka kobieca nie rozwijała się zbyt prężne, druga połowa lat 90-tych obfitowała w transfery zawodniczek z Polski do Bundesligi, gdzie piłkarki mogły liczyć na dużo lepsze warunki. Oprócz wspomnianej Makowskiej kariery za naszą zachodnią granicą postanowiły kontynuować również Anastazja Kubiak czy Jolanta Nieczypor. Ta pierwsza spore sukcesy odnosiła w drużynie 1. FFC Frankfurt z którą zdobyła między innymi mistrzostwo Niemiec, a następnie przeniosła się do WSV Wolfsburg-Wendschott. Historia tego transferu jest o tyle ciekawa, że Kubiak została skuszona przez ten klub perspektywą pracy w koncernie Volkswagena, gdzie pracuje zresztą do dzisiaj. Mimo tego, że Bundesliga w wydaniu kobiecym była jedną z najsilniejszych lig świata, to większość zawodniczek karierę piłkarską musiało łączyć z pracą zarobkową. Podobnie zresztą wyglądała kariera Nieczypor, która w Duisburgu została drugą najlepszą strzelczynią Bundesligi, robiąc tam oszałamiającą karierę i również przeniosła się do Wolfsburga, gdzie miała szansę grać i pracować ze swoja koleżanką z kadry. Oprócz nich do Niemiec wyjechało około 20 innych zawodniczek i polska kolonia w Bundeslidze była naprawdę mocna.

Maria_Makowska
Maria Makowska w barwach Turbine Poczdam.

Na nieco inny kierunek zdecydowała się inna z gwiazd reprezentacji w tamtym czasie Małgorzata Gospodarczyk, która trafiła do szwedzkiego zespołu Mallbackens IF, skąd przeniosła się do Tyresö, czyli drużyny, która przed dwoma laty grała jeszcze w finale Ligi Mistrzyń, a później niestety podzieliła los Unii Racibórz i przez problemy finansowe musiała w ogóle wycofać się z rozgrywek.

Kilka słów należy się również brylującej na polskich boiskach Agnieszce Szondermajer, która najlepsze lata swojej kariery spędziła w Czarnych Sosnowiec. Ta niezwykle skuteczna zawodniczka była postrachem ligowych bramkarek na przełomie XX i XXI wieku. W kadrze tworzyła znakomity duet z Otrębską, a umiejętnościami nie ustępowała najlepszym zawodniczkom w reprezentacji, jednak nigdy nie zdecydowała się na zagraniczny transfer i mimo bardzo wielu propozycji z Bundesligi święciła triumfy tylko na naszym podwórku.

Jeżeli chodzi o infrastrukturę to na przełomie wieków była ona dość uboga. Wachlarz obiektów, na jakich rozgrywano mecze w ramach polskiej I ligi kobiet w piłce nożnej był dość szeroki. Grano wszędzie począwszy od boisk treningowych po główne płyty z trybunami. Jednakże zazwyczaj były to obiekty należące do klubów, na których swoje mecze rozgrywali mężczyźni. Mecze odbywały się zwykle przed spotkaniami panów i to kobiece sekcje dostosowywały się do terminarza panów. PZPN wzorem męskiej Ekstraklasy nagrody pieniężne, chociaż jak nie trudno się domyślić, były one jedynie symboliczne.

Nagrodą za zwycięstwo w halowych Mistrzostwach Polski Juniorek Starszych był symboliczny medal, koszulka z napisem Mistrz Polski i uścisk przedstawiciela PZPN. Nadmienić jeszcze warto że turniej rozgrywany był piłką z boisk trawiastych. Natomiast drugie miejsce Mistrzostwach Polski Juniorek Starszych to uścisk dłoni i gratulacje. Nie pamiętam nawet czy był ktoś z PZPN-u. Na szczęście dzięki staraniom trenera otrzymałyśmy dotacje od Marszałka Województwa – wspomina tamte lata Patrycja Szreder, była zawodniczka MUKS Dargfil Tomaszów Mazowiecki.

Początek XXI wieku to odwrócenie trendu wyjazdów polskich piłkarek za granicę, a także zmiana geografii w klubowej piłce i niespotykana dotąd dominacja jednego zespołu. Piłkarki AZS-u Wrocław prowadzone przez niesamowitą Otrębską osiem razy z rzędu zdobyły mistrzostwo kraju, dokładając do tego cztery Puchary Polski. W 2001 roku zadebiutowały w Pucharze Europy, pokonując 7:0 Hapoel Tel Awiw podczas turnieju w Bernie. Później jednak uległy gospodyniom z FC Bern i Arsenalowi Londyn i pożegnały się z dalszą rywalizacją. Podobnie było rok później podczas turnieju zorganizowanego we Wrocławiu. Sukces udało się odnieść dopiero podczas czwartej edycji, również rozgrywanej w stolicy Dolnego Śląska. Wtedy zawodniczki AZS-u odniosły komplet zwycięstw i awansowały do kolejnej rundy, w której występowało 16 najlepszych ekip Starego Kontynentu. Niestety na turnieju w Poczdamie mistrzynie Polski uległy zdecydowanie FC Voroni Verona a później Turbinie Poczdam i nawet zwycięstwo na koniec z Montpellier nie pomogło im awansować dalej. Rok później sytuacja się powtórzyła, bo pierwszą rundę znowu piłkarki AZS-u rozgrywały u siebie we Wrocławiu i pewnie awansowały dalej, gdzie znowu musiały uznać wyższość rywalek, tym razem przegrywając z Arsenalem Londyn i Brøndbyernes IF a na koniec remisując z Ładą Togliatti.

Obok AZS-u Wrocław powoli rodził się również kolejny wielki klub Medyk Konin, gdzie na dość dużą skalę rozpoczęto szkolenie piłkarek. Sukcesywnie przybywało nowych drużyn i zawodniczek, których liczba na początku XX wieku kształtowała się w granicach 4 tysięcy. W porównaniu z Niemcami czy Anglią, gdzie kobiety grające w piłkę liczone były w setkach tysięcy, a nawet w milionach, nadal wypadaliśmy blado. Reprezentacja grała w kratkę, chociaż coraz częściej Polkom zdarzały się zwycięstwa, a bardzo skuteczne w ataku Otrębska i Agnieszka Szondermajer zdobywały bardzo wiele bramek. Zdarzały się przykre porażki jak 0:10 z Islandią czy 0:8 ze Szwecją, ale w starciach z europejskim średniakami nasze reprezentantki radziły sobie lepiej, ogrywając regularnie Węgierki, Rumunki czy Białorusinki. Nadal jednak nie mogliśmy doczekać się żadnego, nawet niewielkiego sukcesu.

Takie nadzieje dawał kolejny hegemon w kobiecej ekstraklasie, czyli Unia Racibórz. Zespół, który w osobie Remigiusza Trawińskiego miał trenera, prezesa i sponsora od sezonu 2008/2009 pięć razy zdobywał mistrzostwo Polski i wniósł nową jakość do kobiecej piłki. Na stadionie w Raciborzu gościło kilka tysięcy ludzi, drużyna kilkukrotnie pukała do bram przekształconej z Pucharu Europy Ligi Mistrzyń, a spotkania Unitek transmitowała regionalna telewizja. W kadrze zespołu pojawiły się zagraniczne zawodniczki, piłkarki zaczęły zarabiać, a o Unii zrobiło się w piłkarskiej Polsce głośno. Niestety pod koniec 2013 roku z klubu zaczęli wycofywać się sponsorzy, odszedł również Trawiński i drużyna praktycznie przestała istnieć. Mistrz Polski wycofał się z rozgrywek, co była dużą stratą i rysą na wizerunku kobiecej piłki nożnej.

O ile w piłce klubowej rok 2013 okazał się nieudany, o tyle o reprezentacja Polski odniosła swój największy sukces, zdobywając mistrzostwo Europy w kategorii do lat 17 (przeczytaj o tym tutaj). Prowadzone przez Ewę Pajor piłkarki w rozgrywanym w Nyonie finale niespodziewanie pokonały będące zdecydowanymi faworytkami Szwedki 1:0 po bramce Eweliny Kamczyk i wraz z sekretarzem PZPN-u Maciejem Sawickim mogły na środku boiska odtańczyć taniec radości. Mecz transmitowany był w Eurosporcie i bardzo mocno przyczynił się do popularyzacji kobiecej piłki nożnej. Młode zawodniczki coraz częściej zaczynały pojawiać się w telewizji, mecze reprezentacji cieszyły się większym zainteresowaniem, a i PZPN łaskawszym okiem spojrzał na piękniejszą stronę futbolu.

Zaczęła wzrastać liczba piłkarek, która w zeszłym sezonie doszła do ponad 30 tysięcy, co jest bardzo dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę, że jeszcze kilka lat wcześniej liczba ta była sześciokrotnie mniejsza. Aktualnie Polki walczą o awans do mistrzostw Starego Kontynentu, które w 2017 roku odbędą się w Holandii i po dwóch rozegranych meczach zajmuje czwarte miejsce w grupie. O promocję będzie ciężko, bo w grupie mamy Szwedki, które wydają się murowanymi kandydatkami do awansu, a także między innymi Dunki, które wydają się głównymi rywalkami Polek do drugiego miejsca. Bezpośredni awans uzyskają zwycięzcy ośmiu eliminacyjnych grup, sześć najlepszych zespołów z drugich miejsc, a także zwycięzca barażu pomiędzy dwoma najsłabszymi drużynami z drugich miejsc.

12204526_783036345157675_917339663_n
Wielka chwila „złotek”.

Piłka kobieca w ostatnich latach zrobiła krok do przodu, chociaż w dalszym ciągu jest traktowana jak ubogi krewny męskiego odpowiednika tej dyscypliny. W lidze niepodzielnie panuje Medyk Konin, który zapewnia piłkarkom zdecydowanie najlepsze warunki, jednak zawodniczki oprócz gry i treningów wciąż dorabiają jako trenerki czy nauczycielki. W kraju pojawiło się sporo utalentowanych piłkarek takich jak wspomniana Pajor, która stała się bardzo medialna, a po transferze do jednego z najlepszych klubów Europy VfL Wolfsburg ma szansę zostać gwiazdą europejskiego formatu, czy też Dominika Grabowska. Udało się przyciągnąć kilka zawodniczek o polskich korzeniach, które wychowały się poza Polską jak urodzona w USA Evelyn Nicinski. Mimo tego reprezentacja jeszcze nie jest tak mocna, jak liczą na to w PZPN. Pokolenie mistrzyń Europy powoli wchodzi do piłki seniorskiej, kilku zawodniczkom nie do końca po drodze jest z selekcjonerem, głównie mowa tu o znakomitej bramkarce PSG Katarzynie Kiedrzynek, która zrezygnowała z gry w kadrze z powodu konfliktu z trenerem Wojciechem Basiukiem.

Wspomniana zawodniczka odniosła jak dotąd największy sukces w historii polskiej piłki, grając w finale Ligi Mistrzyń w 2015 roku, gdzie jej drużyna niestety przegrała z 1. FFC Frankfurt, a sama Kiedrzynek została wybrana do najlepszej 18-stki poprzedniego sezonu według UEFA. Mająca bardzo mocną pozycję w PSG bramkarka jest obecnie zdecydowanie największą gwiazdą kobiecej piłki w naszym kraju i ma spore szanse na triumf w Lidze Mistrzyń. Porównując ją z reprezentantkami Polski, które w latach 90-tych grały w Bundeslidze, należy jednak pamiętać, że europejskie puchary dla kobiet zostały zainaugurowane dopiero w XXI wieku i takie zawodniczki jak Kubiak, Nieczypor czy Makowska po prostu nie miał okazji walki o te trofea, nawet będąc mistrzyniami krajów, w których występowały. Niemniej jednak należy docenić pozycję, jaką osiągnęła Kiedrzynek, która uznawana jest czołową bramkarkę świata i jest znakomitą wizytówką dla Polski.

Trudno więc pokusić się o jednoznaczne stwierdzenie, jak wygląda obecnie kobieca piłka nożna w Polsce. Z jednej stron ma krótką historię, jest kompletnie niedofinansowana i w porównaniu do innych krajów stoi raczej na rekreacyjnym poziomie, z drugiej mamy gwiazdę europejskiej piłki, kilka zawodniczek które zaczynają coś znaczyć na Starym Kontynencie, a zespoły mistrzyń Polski są dużo bliżej elity niż panowie. Za wcześnie jeszcze na ogłaszanie sukcesów, bo zbyt wiele rzeczy należy jeszcze da popularyzacji kobiecej piłki w Polsce zrobić, ale widać zmiany na lepsze i możliwe, że niedługo uda się wywalczyć upragniony awans na wielką imprezę, a Ewę Pajor albo kapitan reprezentacji Aleksandrę Sikorę będziemy oglądać w telewizji nie tylko z okazji Dnia Kobiet.

KUBA KĘDZIOR

 

Kuba Kędzior
O Kuba Kędzior 22 artykuły
Fan futbolu i sportów wszelakich, ekscytuje się zarówno derbami Belgradu jak i Pucharem Świata w bobslejach. Kiedy już nie śledzi sportowych zmagań, chętnie sięga po dobrą książkę albo płytę z ambitną muzyką.