Pierwsi zawodowcy w historii polskiej piłki

Piłka nożna od zamierzchłych czasów wiedzie prym w rankingu popularności wśród dziedzin sportowych w Polsce. W czasach przedwojennych jedynie lekkoatleci mogli rywalizować o równie wysokie względy kibiców. Często (jak to opowiadają notatki piłkarzy sprzed lat) przedstawiciele królowej sportu wywyższali się nad „amatorami” futbolu. Prawdą jest, iż polska piłka nie była na poziomie zawodowym. Zasadnicza różnica pomiędzy zawodowstwem a „amatorką” to wypłacanie pieniędzy. Zawodowe reprezentacje bądź kluby płaciły swoim zawodnikom, którzy mogli bez innych obowiązków cieszyć się tylko rozgrywanymi meczami. Amatorzy zaś musieli normalnie pracować lub zarządy klubowe załatwiały zatrudnienia przykładowo w fabrykach. W 1925 roku, dwóch śmiałków z Polski, spróbowało gry w zawodowej piłce. Poznajcie historię skrzydłowego oraz bramkarza, którzy wyjechali do Włoch.

Józef Słonecki, wieloletni lwowiak

Gra dla Pogoni Lwów musiała być zaszczytem. Niegdyś znany polski klub, który tuła się obecnie gdzieś na poziomie IV ligi lwowskiej na Ukrainie, posiadał zawodnika, który uważany był za piłkarza z nieprzeciętnymi umiejętnościami, co więcej będącego kandydatem do reprezentacji. Popularny „Jóźko” urodził się w 1899 roku we Lwowie. Już w wieku 16 lat rozgrywał mecze w pierwszym składzie Pogoni, w której występował z numerem 7 na pozycji skrzydłowego bądź napastnika. Trzykrotnie zdobywał mistrzostwo kraju wraz z klubem. Zdarzyło się to nawet dwa razy z rzędu w 1922 oraz 1923 roku, na kolejne Lwowiacy musieli czekać dwa lata (ciekawostką jest to, że w 1924 roku Pogoń nie miała możliwości na zdobycie jednego mistrzostwa więcej, rozgrywki nie odbywały się, ze względu na przygotowania do Igrzysk Olimpijskich).

1
Fragment z Przeglądu Sportowego, 1925 r. nr.39

W reprezentacji polski debiutował w meczu z Finlandią, łącznie w kadrze rozegrał sześć spotkań. Niektórzy twierdzili, że posiadał talent na miarę najlepszych skrzydłowych tamtych czasów. Był uważany także za piłkarza, który nie przebierał w środkach, często ostro wchodził w zawodników drużyny przeciwnej, o czym świadczy fragment ze wspomnień Jerzego Bułanowa

Było tak, że znany faularz lwowskiej Pogoni, Słonecki systematycznie z jakąś sadystyczną skłonnością atakował bramkarza Polonii, spokojnego i zawsze dżentelmeńskiego Kisielińskiego. A Słonecki jakby wytrwale dążył do wywołania zajścia.

Austriak Karl Fischer, który prowadził klub ze Lwowa w tym okresie, namówił Józefa oraz Emila Görlitza na wyjazd do Włoch (ostatni mecz w barwach Pogoni zagrał najprawdopodobniej w październiku 1925 roku). Wybór padł na Edera Triest, dzisiaj ciężko znaleźć informację na temat takiego klubu. Wraz z chwilą przejścia do włoskiej drużyny, obaj stali się zawodowcami. Co to oznaczało dla nich? A to, że pensję wypłacał im klub. W Polsce było to nie do pomyślenia, przechodząc do ekipy z Triestu, pozbawili się możliwości występowania w reprezentacji. Głupota? Jeśli wgłębicie się w historie piłki, znajdziecie ich wiele. Po nieudanej przygodzie obaj wrócili do Polski, Józef do Pogoni, w której rozegrał jeszcze 3 sezony, zaś Emil do 1.FC Kattowitz.

Po zakończeniu kariery „Jóźko” osiedlił się w Bytomiu, w którym założył pierwszą w Polsce szkółkę piłkarską. Miał niezwykły talent, do wyszukiwania utalentowanych piłkarzy. Spod jego skrzydeł wyszli tacy zawodnicy jak Anczok, Jóźwiak czy Brychczy. Ponoć spacerował po bytomskich podwórkach i placach zabaw, szukając ciągle nowych perełek. Trenował również juniorskie drużyny Polonii Bytom, a nawet został pierwszym szkoleniowcem. W 1958 roku przejął Piasta Cieszyn, który zmagał się z niemałym kryzysem. Nie dość, że wyciągnął klub z dołu tabeli i pomógł mu utrzymać się , to również zostawił po sobie spadek w postaci wiedzy taktycznej, którą wykorzystać mogli jego następcy. Dzięki niemu oraz Adamowi Janiszewskiemu Piast świętował historyczny awans do III ligi. Zmarł 1 października 1970 roku.

2
Fotografia portretowa wykonana z okazji jubileuszu dziesięciolecia gry w barwach klubu.

Emil Görlitz, pierwszy Ślązak w reprezentacji Polski

Emil był pierwszym Ślązakiem, który zagrał w reprezentacji od czasu jej utworzenia, a był to okres trzech lat. Urodził się w Katowicach, lecz jak wszyscy głośno mówią, był raczej Niemcem niż rodowitym Polakiem. Karierę rozpoczynał w Preussen 05, do którego siedziby miał stosunkowo niedaleko (mieszkał na ul. Strzeleckiej w Katowicach). Był to jeden z najstarszych klubów w Polsce, pięciokrotny mistrz Górnego Śląska. Po plebiscycie (w czasach wojny ludność danego regionu głosowała, do jakiego kraju chce należeć) klub zamienił nazwę na 1.FC Kattowitz. Emil wraz z kolegami z zespołu występował w polskich rozgrywkach. W 1927 roku mieli nawet szansę na mistrzostwo kraju. W mediach zrobiło się głośno o tym, że klub składający się głównie z samych zawodników narodowości niemieckiej może zostać mistrzem Polski. W tej sytuacji sędzia spotkania o tytuł, przeciwko Wiśle Kraków nie sprzyjał katowiczanom, nie podyktował ewidentnego rzutu karnego, nie gwizdał brutalnych fauli, których sprawcą ponoć był Henryk Reyman , a na dodatek odgwizdał „jedenastkę” za podniesienie piłki w polu karnym przez Ernesta Joschke. Wiślacy wygrali mecz 3:0, tym samym zajmując najwyższe miejsce na podium. Mimo przyznawania się do bycia Niemcem Emil przyjął propozycję gry w polskiej reprezentacji, uznał to za wielki zaszczyt, a jego debiut przypadł na mecz ze Szwedami, tego samego roku był również rezerwowym na Igrzyskach Olimpijskich w 1924 roku. Z orzełkiem na piersi rozegrał 8 spotkań, w których przepuścił 13 bramek. Z Katowic na rok przeniósł się do Lwowa, w którym występował właśnie z Józefem. Zyskał ogromną sympatię wśród kibiców.

Emil Görlitz, bezsprzecznie obok Janka Lotha największy bramkarski talent, jaki wydała Polska. Otóż o Görlitzu krążyły legendy. Opowiadano, że na mecz Polska – Finlandia, Görlitz po złapaniu piłki, ponownie ją rzucił pod nogi nadbiegającego napastnika i z dziecinną łatwością ponownie chwycił piłkę. Opowiadano, że prowokuje napastników, gdyż przed bramką umyślnie bawił się piłką i zmuszał napastników do napaści. Ale to wszystko może są bajki, tym nie mniej, faktem jest, że trudno było mu strzelić gola” – wypowiedź Jerzego Bułanowa, fragment książki „11 Czarnych Koszul – Moje wspomnienia

W Przeglądzie Sportowym można było natknąć się na krótki wpis dotyczący Emila. Brzmiał następująco: Gorlitz i Neydenreich zostali zawieszeni w reprezentacji Polski, ponieważ są „obcopoddanymi”.

3

W 1925 roku wyjechał do Triestu (ostatnia wzmianka o meczu w drużynie Pogoni pochodzi z września, najprawdopodobniej na początku wyjechał Emil, później Słonecki), z którego jak wcześniej wspomniałem obaj wrócili. Co było powodem? Prawdopodobnie problemy z aklimatyzacją. Po powrocie do Katowic grał regularnie w klubie, ciekawostką jest, iż zawodnik będący przez większość swej kariery bramkarzem, grał w tym okresie na różnych pozycjach. W 1934 roku wyjechał do Niemiec, gdzie grał w klubie Eintracht Altenburg. Po wybuchu wojny wrócił na Śląsk, uniknął wcielenia do armii, starał się być z dala od rozgłosu. Przez całą wojnę pracował, dopiero po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski trafił do obozu w Kłodzku. Był tam jednak dobrze traktowany, ze względu na pamięć o grze w reprezentacji Polski, dodatkowo znał dobrze język ukraiński poprzez występy w Pogoni. W radzieckim obozie był kierowcą ciężarówki, jednak został zwolniony ze względu na jego dawną piłkarską kontuzję związaną z kolanem. Później trafił do Zgorzelca, gdzie spotkał swoją żonę. Osiedlili się w NRD, w późniejszym czasie chcieli przenieść się do Niemiec Zachodnich, niestety granica została zamknięta. Nie doczekał się upadku Muru Berlińskiego, zmarł 31 maja 1987 roku.

Zdjęcie główne przedstawia drużynę 1 FC Kattowitz z drugiej połowy lat 20. XX wieku.

MARIUSZ ZIĘBA

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE

Mariusz Zięba
O Mariusz Zięba 59 artykułów
Obserwator i pasjonat niemieckiego futbolu, otwarty na inne kraje. Kibic 1. FC Köln.