Praski wojownik – Antonin Puc

Urodził się w czasach gdy Hitler jeszcze miał dwa jądra, a na mapach świata próżno było szukać Polski. Pierwsze swoje mecze rozgrywał na ulicach Smichova, jednej ze starych dzielnic Pragi. Już licząc sobie sześć wiosen, uczęszczał na treningi do miejscowego klubu Cechie. W roku 1920, gdyż Polacy stawiali czoło bolszewickiemu agresorowi, Antonin Puc przeniósł się do SK, innego zespołu ze stolicy Czech. Pięć lat później był już piłkarzem Slavii, drużyny której był jedną z największych gwiazd.
Był dość drobnej postury, za to dysponował niesamowitym uderzeniem, które sprawiało olbrzymie problemy każdemu ówczesnemu bramkarzowi. Jego strzały były zaskakujące, gdyż mało kto wierzył, że człowiek o tak przeciętnej sylwetce może mieć w nodze prawdziwą petardę. Przeciwnicy nabierali się i często byli karani przez mierzącego 175 centymetrów napastnika. Szybki, zwinny mijał obrońców jak tyczki, a w połączeniu ze wspomnianym wcześniej uderzeniem był zabójczą bronią. Świetne występy w praskim zespole zaowocowały powołaniem i regularną grą w reprezentacji.

W eliminacjach do mistrzostw świata 1934 Czechosłowacy trafili na Polaków. Zespół Józefa Kałuży przegrał 1:2 i nie stawił się na rewanż, co jest pierwszym zanotowanym walkowerem w historii kwalifikacji. Powodem takiego obrotu spraw był ówczesny konflikt pomiędzy oba państwami o Zaolzie, tj. terytorium Śląska Cieszyńskiego, które było głównym powodem sporów pomiędzy Polską i Czechosłowacją. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wystosowało komunikat, w którym zakomunikowali, że mecz “nie służyłby dobrze stosunkom międzynarodowym” i zablokowali wydanie paszportów polskim piłkarzom. Warto wspomnieć, że w tym spotkaniu, które było zaplanowane na 15 kwietnia, w kadrze miał zadebiutować Ernest Wilmowski, który kilka dni wcześniej dopiero po raz pierwszy zagrał w lidze w barwach Ruchu Hajduki Wielkie.

Mussolini, Mistrzostwa i Srebro

Rok po Anschlussie Austrii, w 1934 roku we Włoszech odbyły się drugie mistrzostwa świata w piłkę nożną. Wśród szesnastu zespołów, którym udało się zakwalifikować do głównego czempionatu, znalazła się drużyna Czechosłowacji. Turniej został rozegrany w dość nieprzyjemnej atmosferze, gdyż głównie był on promocją włoskiego faszyzmu i Benito Mussolini organizując go w swoim państwie, chciał pokazać, jak silny jest kult jego osoby na Półwyspie Apenińskim. Ponadto reprezentacje Brazylii i Urugwaju przybyły w rezerwowych składach. Była to odpowiedź za sytuację sprzed czterech lat, gdy tylko kilka reprezentacji ze Starego Kontynentu pojechało do Ameryki Południowej. Reszta tłumaczyła się olbrzymimi kosztami transportu. Biorąc wszystkie czynniki pod uwagę, trzeba powiedzieć jasno, że te mistrzostwa musiały paść łupem jakiegoś europejskiego zespołu. Dlatego Czechosłowacy mimo tego, że debiutowali na tej imprezie przybyli w dobrych humorach. Pierwszy swój mecz rozegrali 27 maja. Ich przeciwnikiem była inna europejska drużyna – Rumunia. Zwyciężyli oni 2:1 po bramkach właśnie Puca i Oldricha Nejedliego, honorowe trafienie dla Rumunów zaliczył Stefan Dobay. W związku z tym, że w mistrzostwach udział brało tylko szesnaście zespołów, to pierwsza runda była jednocześnie 1/8 finału. W ćwierćfinale ekipa Karela Petru zmierzyła się ze Szwajcarią. I po 90 minutach gry dwunastotysięczna publiczność brawami nagradzała zwycięstwo reprezentacji Czechosłowacji 3:2.

WC34_11S
Włoski bramkarz Combi kilka sekund po wpuszczeniu bramki dającej prowadzenie reprezentacji Czechosłowacji. Italian goalkeeper Combi on the ground after Czechoslovakia have taken the lead through Antonin Puc in the 70th minute.

 

3 czerwca rozegrane zostały półfinały. Puc i spółka musieli stawić czoło drużynie III Rzeszy. Niemców na łopatki rozłożył Oldrich Nejedly, strzelając trzy gole, Czech odesłał ich do meczu o trzecie miejsce. 10 czerwca na ówczesnym Stadionie Narodowej Partii Faszystowskiej(obiekt został wyburzony w 1953 roku) rozegrano finał mistrzostw świata pomiędzy gospodarzami imprezy i Czechosłowacją. Obecność Włochów w wielkim finale nie może dziwić, jedynie zaskoczyć może, że ich droga do meczu o złoty medal była dość wyboista. Oprócz pierwszego łatwego meczu, wygranego aż 7:1 z Amerykanami, Włosi ledwo zwyciężyli w starciach z Hiszpanami i Austriakami. Tym bardziej, że w spotkaniu z tymi drugimi Giuseppe Meazza zdobył gola poprzez wepchnięcie do bramki austriackiego bramkarza z piłką w rękach. Sędzia jednak przewinienia się nie dopatrzył i Włosi mogli zagrać w finale. Mecz wygrała drużyna z Półwyspu Apenińskiego 2:1. Do siatki bramki bronionej przez Frantiska Planicke trafili Raimudno Orsi i Angelo Schiavio. Wynik meczu otworzył właśnie Antonin Puc, jednak następne dwa ciosy zadali Włosi i tak o to po raz pierwszy w historii wygrali mistrzostwa świata. Warto dodać, że strzelec pierwszego gola dla gospodarzy turnieju był w połowie Argentyńczykiem, a przy akcji dające drugie trafienie Włochom duży udział miał Meazza, który jeszcze kilka minut wcześniej ledwo przeżył starcie z Czechosłowakiem. Z tym meczem związana jest jeszcze legenda mówiąca, że przed finałem do trenera Azzurich podszedł Mussolini i powiedział:

“Masz to wygrać albo umrzeć”

Te słowa jednak nigdy nie zostały potwierdzone.

Ostatni akord wolności

W przerwie pomiędzy turniejami Puc i jego koledzy ze Slavii dwukrotnie świętowali mistrzostwo Czechosłowacji. Tak samo liczbę tytułów zgarnęli ich sąsiedzi zza miedzy, Sparta. W 1938 roku w cieniu nadchodzącego konfliktu rozegrane zostały mistrzostwa we Francji. Tym razem na turniej nie dotarły reprezentacje Argentyny i Urugwaju. Argentyńczycy twierdzili, że to im należała się organizacja czempionatu, który przyznano Francuzom. Ponadto podczas tych mistrzostw po raz pierwszy przyjęto, że zapewniony występ na turnieju zapewniony ma mistrz świata i gospodarz. Pierwszym przeciwnikiem Czechosłowacji była Holandia. Po upływie regulaminowych dziewięćdziesięciu minut był bezbramkowy remis. W dogrywce Czechosłowacy strzelili trzy bramki i drużyna Oranje musiała pożegnać się z turniejem już w pierwszej rundzie. W ćwierćfinale Puc wraz z kolegami musiał stawić czoło Brazylii, która w 1/8 pokonała Polskę 6:5. 12 czerwca na stadionie w Bordeaux Canarinhos padł remis 1:1 i w związku z tym, że wówczas nie praktykowano rozstrzygania meczu rzutami karnymi czy złotym golem grano jeszcze jedno starcie. Oprócz tego, starcie te było rozgrywane w atmosferze walki na śmierć i życie. Z boiska usunięto trzech piłkarzy, a kolejnych pięciu zostało kontuzjowanych. Pod koniec spotkania złamania śródręcza doznał bramkarz reprezentacji Czechosłowacji, Frantisek Planicka , jednak dograł on ten mecz do końca. Dwa dni później na tym samym obiekcie Czechosłowacy już bez swojego golkipera nie dali rady drużynie z Ameryki Południowej i protoplaści Pelego i Ronaldo wygrali 2:1 eliminując wicemistrzów świata sprzed czterech lat. Ostatecznie tytuł obronili Włosi, którzy w finale zwyciężyli Węgrów 4:2.

puc_01

W chwili wybuchu II Wojny Światowej Antonin Puc pomimo tego, że na karku miał już trzydziestkę to miał jeszcze kilka lat gry przed sobą. Jednak poczynania Hitlera pokrzyżowały plany jego i kilku milionów innych ludzi. Karierę zakończył w czasie gdy już pewien Niemiec z wąsem wdrążał w życie plan Operacji Barbarossa, a swoje ostatnie mecze rozgrywał dla Viktorii Zizkow i SK Smichov. Już podczas trwania zmagań wojennych Puc zdążył raz zagrać w reprezentacji Protektoratu Czech i Moraw. W tym zespole oprócz niego epizod zaliczyli inni piłkarze kadry Czechosłowacji m.in. Nejedly czy Bircan.

Najlepszy strzelec reprezentacji Czechosłowacji zmarł 18 kwietnia 1988 roku w Pradze.

KRZYSZTOF KOMOROWSKI

Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: kontakt@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl