Silvio Piola – najlepszy strzelec serie A

Z czym kojarzą się wam włoscy napastnicy? Ze sprytem? Cwaniactwem? Ja włoskiego napastnika kojarzę przede wszystkim z wyświechtanym stwierdzeniem, że ktoś jest niczym wino – im starszy, tym lepszy. Antonio di Natale, Luca Toni, Massimo Maccaraone i wielu innych są doskonałymi przykładami na to, że można stać się wielkim, mając więcej niż trzydzieści lat, nawet jeśli jako młodzian nie zapowiadasz się doskonale. Silvio Piola, bohater mojego dziesiątego, jubileuszowego tekstu dla Retro Futbol strzelał bramki zarówno po trzydziestce, jak i przed nią. Strzelał tak dużo, że po dziś dzień nikt w lidze włoskiej nie może pobić jego rekordu – 274 zdobytych goli…

Przeczytaj także: „Historia Jana Urbana”

 

Wynalazca roweru

Chyba nikt poza Francesco Tottim nie będzie w stanie pobić tego rekordu. Dlaczego? Po pierwsze – Piola miał niesamowity talent do gry. Był wszechstronnym napastnikiem. Strzelał gola zarówno prawą, jak i lewą nogą. Mimo skromnych warunków fizycznych (178 centymetrów wzrostu) dobrze grał głową. W uderzaniu piłki tą częścią ciała nie przeszkadzały mu nawet szwy na głowie. Adrenalina wytworzona przy okazji derbów Wiecznego Miasta z Romą zrobiła swoje. Potrafił strzelać gole lokalnemu rywalowi, grając ze spuchniętą kostką czy złamanym żebrem. Siłę fizyczną łączył z doskonałą techniką. Piola – tak jak dzisiaj Cristiano Ronaldo czy Lionel Messi – ani myślał schodzić z boiska. Nierzadko grywał kontuzjowany lub chory. Nic nie powstrzymywało go przed chęcią strzelania bramek. Grając w Pro Vercelli (o tym klubie możesz przeczytać tutaj) wrócił do gry dwa tygodnie po złamaniu kości piszczelowej, choć lekarz zalecał dwa miesiące przerwy. Przez niektórych uważany jest za wynalazcę gola określanego w języku angielskim mianem ,,bicycle kick”. We Włoszech o takim strzale mówiło się ,,przewrotka alla Piola”. Siłę strzałów Pioli porównywano do siły uderzenia pioruna.

Na boisku okrutny i bezlitosny był tylko wtedy, kiedy trzeba było posłać piłkę do siatki. W 1943 w derbach Rzymu przez cały mecz Piolę brutalnie faulował Luigi Allemandi. Po meczu Silvio… podziękował mu za grę. Poza boiskiem wiódł spokojne życie u boku swojej żony Aldy Ghano, z którą ożenił się w 1948 roku i żył aż do śmierci. Państwo Piola doczekali się dwójki dzieci: córka Paola jest psychologiem, natomiast syn Dario próbował swoich sił jako obrońca Pro Vercelli, po czym został prawnikiem i politykiem. We krwi prawnuka Alonso (urodzony w 1979 roku) płynie także krew brazylijska. Nie było innej możliwości jak kolejny piłkarz w rodzinie. Alonso grał w niższych ligach Włoch, Szwajcarii i Ameryki Południowej.

Skaut w sutannie

Umiejętności Włocha to jedno, a boiskowa długowieczność to drugie… Piola zadebiutował w Serie A w barwach Pro Vercelli w roku 1930, mając zaledwie siedemnaście lat. Ostatni mecz w lidze rozegrał jako piłkarz Novary niemal ćwierć wieku później (!), bo w roku 1954. 24 lata grania i regularnego strzelania. Silvio był skazany na futbol. Starszy brat Serafino także grał w piłkę, jednak musiał porzucić karierę sportowca z powodu poważnej wady wzroku. Zawód piłkarza zamienił na pracę księgowego. Piłkę kopał także Paolino – kuzyn Silvio. Do piłki Piolę przekonał Giuseppe Cavanna – bramkarz Pro Vercelli, a prywatnie brat matki Silvio. Cavanna w 1934 roku zdobył z Włochami mistrzostwo świata jako rezerwowych bramkarz. Cztery lata później dokona tego samego jego bratanek…

946f5cb7462473d552e2d52f2ed4e6c2

Cavanna zaszczepił Silvio bakcyla do futbolu, natomiast na głębokie wody futbolowego oceanu wypłynął dzięki… księdzu. Opatrzność zesłała Pioli i Pro Vercelli kapłana Don Sassiego, który polecił go w 1928 roku klubowi. Napastnik był kapitanem drużyny sekcji młodzieżowej Pro Vercelli o nazwie Veloce. Właścicielem dziecięcej drużyny był szef sklepu sportowego nazwiskiem Bernasconi. Wziął on pod swoje skrzydła grupkę bardzo zdolnych dzieciaków, między innymi późniejszą legendę Juventusu Teobaldo Depetrini, Ermesa Bosettiego i mistrza świata z 1938 roku Pietro Ferrarisa. Dobra gra Pioli sprawiła, że po konsultacji z opiekunem grupy młodzieżowe Mario Ardissone, trener dorosłej drużyny Jozsef Nagy przesunął szesnastoletniego wówczas Silvio do swojej ekipy. Przez cztery lata gra dla ,,Lwów” strzelił 51 goli. Po dziś dzień jest najlepszym strzelcem w historii klubu. W meczu z Fiorentiną aż sześciokrotnie pokonał bramkarza rywali. Zdarzyło mu się nawet strzelić bramkę… swojemu wujkowi, kiedy ten reprezentował Napoli.

Łowić tylko gole

W 1934 roku Piola został zawodnikiem Lazio Rzym. Napastnik został zmuszony do zmiany barw klubowych. Palce przy transferze maczał sekretarz Partii Faszystowskiej Giovanni Marinelli i generał Georgio Vaccaro. Starające się o napastnika Torino oraz Inter musiały obejść się smakiem. Silvio był z natury spokojnym człowiekiem. Od polityki o wiele bardziej interesowały go psy, wędkarstwo i polowania. Ostatnią pasją Piolę zaraził jego ojciec, który na urodziny kupił mu karabin. Stronił od alkoholu i papierosów. Nie chciał niszczyć sobie kariery i życia przez bunt; zwłaszcza, że na zarobki w Lazio narzekać nie mógł. Na początku zarabiał 70 000 lirów rocznie. Z czasem pensja wzrosła do niemal pół miliona lirów za rok gry. Przeciętny Włoch o takich pieniądzach mógł tylko pomarzyć. Piola w ciągu dziewięciu lat gry dla Lazio strzelił 143 gole w 227 meczach. W kronikach rzymskiego klubu widnieje jako najlepszy strzelec wszech czasów. Dwa razy Silvio zostawał królem strzelców Serie A (1937 i 1943). Co z tego, skoro Lazio z nim w składzie nigdy nie zdobyło mistrzostwa? Partyjnym dygnitarzom nie o to chodziło. Niezadowolony i obawiający się o swoje stanowisko prezydent Lazio Remo Zanobi chciał pozbyć się Pioli z klubu pod pretekstem… zamiłowania piłkarza do polowań. Eugenio Gualdi także chciał usunięcia napastnika z klubu. Zniechęcał go do pozostania w klubie karami finansowymi za rzekome spóźnianie się na treningi, ale autorytet Pioli w oczach drużyny i kibiców sprawił, że to prezydent musiał opuścić Lazio.

Żyje się tylko dwa razy

Zbliżająca się klęska wojenna faszystowskich Włoch zmusiła Piolę do opuszczenia Rzymu. Piłkarz przeniósł się do Turynu. Tam występował zarówno w barwach Torino (1944), jak i Juventusu (1945-1947). ,,Stara Dama” kupiła go za kolosalną jak na tamte czasy kwotę trzech milionów lirów. W styczniu 1945 roku gruchnęła wiadomość o śmierci napastnika. Liga włoska pod koniec II wojny światowej nie grała, więc na boiskach Silvio nie był widywany. Miał on zginąć w zamachu bombowym. W intencji jego duszy odprawiono nawet mszę. W maju 1945 roku plotki zdementowano. Piola wrócił do świata żywych…

Silvio-Piola

W 1947 roku Silvio Piola został zawodnikiem Novary, gdzie grał do końca swojej kariery. W debiutanckim sezonie snajpera klub wygrał Serie B i uzyskał awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Tam trzymał się wraz z trwaniem kariery Pioli. Sezon po przejściu piłkarza na emeryturę, Novara wróciła do Serie B. W tym klubie także jest najlepszym strzelcem. 86 goli w 185 meczach sprawiło, że stadion w Novarze dziś nosi imię legendarnego napastnika. Władze kluby postanowiły o tym rok po śmierci legendy w roku 1997. Ostatniego gola strzelił mając 40 lat, 6 miesięcy i 9 dni. Nikt starszy nie zdobył bramki w Serie A aż do czasów Alessandro Costacurty.

Ustrzelić bramkarza

Silvio Piola był nie tylko z jednym z najlepszych, a może i najlepszym napastnikiem w historii Serie A, ale przede wszystkim częścią niezapomnianej ekipy Vittorio Pozzo. Pierwsze powołanie otrzymał na mecz z Austrią w 1935 roku w Wiedniu. Tuż przed meczem Piola zniknął. Okazało się, od debiutu w reprezentacji wolał… polowanie w miejscowym lesie. Zadanie odszukania Silvio miał ówczesny golkiper Lazio Giacomo Blason. Wycieczki do lasu omal nie przepłacił życiem. Piola wziął go za zwierzynę i… postrzelił. Blason w meczu nie zagrał, a Piola już tak. Ba! Strzelił nawet dwa gole, a Włosi zwyciężyli 4-2. Po meczu twórca znakomitego ,,Wunderteamu” Hugo Meisl nazwał Piolę ,,Bestią”. Inny jego boiskowy przydomek brzmiał ,,Taran”. W barwach narodowych snajper – tak jak w klubach – strzelał gola za golem, ale Pozzo długo przekonywał się do Silvio, narzekając na jego wyszkolenie techniczne. Włoscy kibice byli zszokowani, gdy Pozzo nie powołał Pioli na mundial w 1934 roku. Sam piłkarz był bardzo rozżalony, ponieważ nie mógł reprezentować ojczyzny na własnej ziemi. Na francuskim czempionacie bez Pioli Włosi nie obroniliby mistrzowskiego tytułu. Napastnik uratował Italii skórę już w pierwszym meczu, kiedy to w czwartej minucie dogrywki strzelił decydującego gola Norwegii. W ćwierćfinale zdobył dwie bramki w potyczce z gospodarzami turnieju, a Włochy wygrały 3-1. W półfinale z Brazylią strzelali inni, ale finał na Colombes był popisem ówczesnego gracza Lazio. On i Gino Colaussi strzelili po dwa gole, a Włosi wygrali decydujący bój 4-2 i zapisali się na kartach historii jako pierwszy zespół, który obronił Puchar Świata.

Ćwierćwiecze Pioli w roli piłkarza było pasmem sukcesów. Na każdym szkle znajduje się jednak rysa. Silvio Piola nigdy nie był mistrzem Włoch. Trzy razy był drugi: raz z Lazio (1937), a dwa razy z Juventusem (1946 i 1947). Do klubu ze stolicy Piemontu przeniósł się głównie po to, aby zdjąć klątwę. Zniechęcony ciągłymi niepowodzeniami w walce o scudetto, zamienił wielkie Juve na małą Novarę. Wszędzie, gdzie był zostawał legendą i ulubieńcem tłumów, a to wszystko we Włoszech – kraju, gdzie jedna jest tylko matka i ukochana drużyna…

SEBASTIAN CHROSTOWSKI

Sebastian Chrostowski
O Sebastian Chrostowski 47 artykułów
Sympatyk wszystkich potężnych klubów zbudowanych za pieniądze obrzydliwie bogatych właścicieli, futbolowych zdrajców i czarnych charakterów. Ktoś musi ich lubić. Ma słabość do piłki nożnej lat 50. i 60. minionego stulecia. Oprócz futbolu uwielbia filmy o przygodach Jamesa Bonda i muzykę Lany Del Rey.