„Wójt. Jak goliłem frajerów” – recenzja

O  książce „Wójt. Jak goliłem frajerów” można powiedzieć bardzo dużo. Jednak tym razem zamiast oceny treści, zdecydowaliśmy się przedstawić głównego bohatera, czyli Janusza Wójcika, znanego powszechnie jako „Wujo”, cytując krótkie fragmenty z książki.

Uwaga, będzie wulgarnie. Taka bowiem jest ta książka. Otóż nasz bohater barwnie opowiada, jak to polował w górach na tygrysa, który uprzykrzał życie spokojnym mieszkańcom Pakistanu, ponieważ – kto wiedział, czy chujowi nie zachce się zejść i porozrabiać na dole. Innym razem wspomina przedziwną sytuację na peronie kolejowym, kiedy ktoś usiłował wepchnąć go pod pociąg, ale na szczęście – wywrócił się na lód i łbem przypierdolił o skamieniałe podłoże. Dzięki tej książce dowiemy się, co Janusz Wójcik myśli o drogim winie:

Jeden chuj – może i butelka kosztowała z tysiąc euro, ale jak dla mnie wino jak wino. Nie będę się truł jakimiś przecierami z winogron.

Później zaskakuje nas historią o tym, jak pił alkohol w Paragwaju z byłym oficerem SS, którego nasz niezwykły bohater pożegnał, mówiąc

Musiało, skurwysynu, minąć tyle lat, żebyś wreszcie padł na glebę po polskiej ofensywie.

Jak sami widzicie, jest niezwykle ciekawie.

Ile w tych historiach jest prawdy? Tego się nie dowiemy. Wiadomo natomiast, że fakty niekoniecznie się zgadzają z rzeczywistością. Czy dzieje się tak dlatego, że Wujo pewne rzeczy sobie wymyślił? Być może. Dziennikarze portalu Weszło udowodnili, że w historii ligi polskiej, Legia Warszawa nie przegrała 3:4 w meczu z ekipą ze Śląska za czasów gry Kazimiera Deyny, który rzekomo miał strzelić wówczas trzy gole. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, że pamięć bywa omylna i dopuścimy możliwość przeinaczenia faktów, możemy dojść do wniosku, że chodzi o mecz Legii Warszawa z Odrą Opole, który zakończył się wynikiem 3:5, a w którym Deyna strzelił dwie bramki. To, czy słynny „Kaka”, jak sugeruje Janusz Wójcik, mówił w tym meczu: Kugwa! Gracie do mnie, czy nie?! Co to kugwa jest?! Jakieś podziały w drużynie? Mówcie chuje, bo zaraz strzelę, kugwa, kolejne dwie... pozostanie tajemnicą.

Nie zapominajmy jednak, że słynny Wójt wciąż mówi, że wróci na ławkę trenerską i pokaże, na co go stać. Niedawno sugerował nawet, że to właśnie jego powinna zatrudnić Legia Warszawa po tym, jak na Łazienkowskiej podziękowano Besnikowi Hasiemu. Te słowa świadczą o tym, że były selekcjoner (a według niego być może też przyszły!) zbyt dosłownie traktuje słowa piosenki zespołu Fasolki: „Bo fantazja jest od tego, żeby bawić się na całego”.
Zdania o tej książce będą bardzo podzielone. Ci, którym podoba się ten styl pisania, będą się po prostu dobrze bawić. Inni stwierdzą, że szkoda papieru, bo wydaje się, że najwięcej miejsca zajmują na nim wulgaryzmy. Patrząc nieco szerzej na tę książkę i biorąc pod uwagę całą jej otoczkę, włącznie z tym, co możemy znaleźć na stronie golimyfrajerow.pl, można dojść do wniosku, że tu chodzi tylko o zabawę. Energetyka „Wójt energy drink” też można skosztować.

Grzegorz Ignatowski
O Grzegorz Ignatowski 103 artykuły
Fanatyk historii futbolu i związanych z nim ciekawostek. Pochłania wszystko od meczów ligi argentyńskiej Primera Division aż do ligi kostarykańskiej, o ile czas pozwala. Twierdzi, że oddycha futbolem i coś w tym jest, bo dzień bez piłki działa na niego jak brak świeżego powietrza.