Złota Jedenastka: Lech Poznań

Pozornie, wcale nie jest łatwo złożyć jedenastkę jednego z najlepszych klubów w Polsce. Ktoś powie, że to nie Real Madryt czy Barcelona. Jednak w gronie Lecha Poznań można znaleźć wielu świetnych i zasłużonych zawodników. Gdy myślałem o pozycji napastnika, miałem nie mały ból głowy, przecież Kolejorz miał kilku wybitnych snajperów. Padły takie, a nie inne decyzje – zachęcam czytelników do polemiki w komentarzach!

BRAMKARZ: Krzysztof Kotorowski

Pozycja bramkarza w Lechu nigdy nie była obsadzona na lata – przeważnie, a szczególnie w ostatnich dwóch dekadach rotacja na tej pozycji była ciągle. Bramkarze przychodzili, pograli dwa, trzy sezony i odchodzili. Na dłużej w Poznaniu został Jasmin Buric, obecny numer jeden w bramce. Jednak nie omijały go kontuzje, przez co przez te 7 lat zaliczył niewielką ilość spotkań. Mimo to w Lidze Europy czy meczach eliminacji do pucharów pokazywał swój kunszt niejednokrotnie. Jednak ja rozważałem dwóch bramkarzy, Piotra Mowlika oraz Krzyśka Kotorowskiego. Wybór padł na tego drugiego.

Kotor wzmocnił Lecha w 2004 roku, przychodząc z drużyny, która w ostatniej edycji Pucharu Polski sprawiła sporo problemów Lechitom, mowa tu o Błękitnych Stargard Szczeciński. Przez kilka lat miał niepodważalną pozycję w pierwszym składzie. Jednak często ją tracił na rzecz innych bramkarzy, którzy jednak długo nie zabawili w klubie, więc szybko wracał do wyjściowego składu. Zdobył z klubem dwukrotnie mistrzostwo Polski, Puchar i Superpuchar. Przez swoją karierę zademonstrował wiele pięknych parad, w tym obronił kilka ważnych rzutów karnych. Jest obecnie jedynym grającym piłkarzem, z którym tak naprawdę kibice mogą się identyfikować. Jak to mówią „bramkarze są, odchodzą, a Kotorowski jest wieczny”. Reprezentował Lecha w 239 spotkaniach.

OBROŃCY: Waldemar Kryger, Hieronim Barczak, Krzysztof Pawlak

Postanowiłem postawić na trójkę obrońców, a ustawienie całej jedenastki to 1-3-3-4. W swojej historii Lech miał wielu ciekawych obrońców, więc wybór wcale nie był taki prosty. Przeważnie to defensorzy mieli największą ilość występów w klubie oraz dzierżyli opaskę kapitańską. Podejrzewam, że część zawodników dla przeciętnego kibica, który nie jest pasjonatem Lecha, będzie anonimowa. Jako pierwszego wymieniłem Waldka Krygera. Środkowy obrońca, którego koledzy nazywali „plastrem” od meczu, w którym świetnie wyłączył z gry Krzysztofa Warzychę. Zaliczył 328 występów dla Lecha, spośród obrońców ustąpił ilością meczów tylko Barczakowi i Markowi Rzepce. Mimo świetnych występów w Lechu a później Wolfsburgu, niewysoki jak na obrońcę (177 cm wzrostu) Waldek nie zrobił kariery w reprezentacji, rozegrał w niej tylko 5 meczów, w których strzelił jedną, zwycięską bramkę w meczu z Łotwą. Niewątpliwie jedna z ikon Lecha Poznań.

Ikona – wielkie słowo. Na pewno nie może go zabraknąć przy nazwisku kolejnego z obrońców, Hieronima Barczaka. Jest to rekordzista pod względem występów w Lechu, zaliczył ich aż 435! Nikt nie pobił jak dotąd tego osiągnięcia. To nazwisko na Bułgarskiej znaczy bardzo dużo. Debiut w Europejskich Pucharach 1978, Puchar Polski 1982, mistrzostwo Polski 1983, mistrzostwo Polski 1984, Puchar Polski 1984, zapamiętane na zawsze konfrontacje z Liverpoolem, Borussią Moenchengladbach, Duisburgiem i wiele innych wydarzeń szło za tym zawodnikiem, który występował na pozycji lewego obrońcy. Na boiskach ekstraklasy strzelił tylko jednego gola, a jego wzrost (173 cm) nie pomagał przy zdobywaniu bramek, chociażby głową. Był dosyć szybkim i zwrotnym obrońcą, więc od razu spodobał się selekcjonerowi Ryszardowi Kuleszy. Jednak zagrał tylko 8 spotkań, gdyż nastąpiła zmiana trenera, który chyba nie był fanem talentu Hieronima. W historii Lecha jest zupełnie kimś wyjątkowym – miał niesamowite możliwości, mógł grać w niejednym klubie za granicą, mimo to przez 14 sezonów godnie reprezentował barwy Lecha.

Największą ilość meczów w kadrze spośród wymienionej powyżej trójki zaliczył Krzysztof Pawlak, który reprezentował nasz kraj w 31 spotkaniach, zaczynając od kadry Piechniczka, kończąc u Łazarka. Jak dotąd żaden piłkarz w barwach Lecha nie zagrał tylu meczów w kadrze co popularny „Goguś”. Był pierwszym Lechitom, który zaliczył imprezę tak wielkiej rangi, jak MŚ 1986 w Meksyku. Zazwyczaj występował na prawej obronie, chociaż próbowano go również na stoperze czy w pomocy. Podczas całego pobytu w Lechu opuścił tylko 13 spotkań, zawsze był wyborem numer jeden. Był jednym z ulubieńców kibiców, cechowała go nieustępliwość i solidna gra w obronie. W odróżnieniu od poprzedników imponował warunkami fizycznymi, rosły 185 cm obrońca w 281 spotkaniach zdobył 19 bramek.

POMOCNICY: Dariusz Skrzypczak, Zygfryd Słoma, Janusz Kupcewicz

W pomocy nie miałem już aż tak wielkich problemów, od początku wiedziałem, na kogo będę chciał postawić. Bardzo chciałbym, żeby w tej trójce znalazł się zawodnik z ostatnich lat, który byłby kimś na wzór Gerrarda dla Liverpoolu. Jednak musiałem sięgnąć pamięcią wstecz trochę dalej i zacznę od Dariusza Skrzypczaka. Człowiek, który od zawsze marzył o grze w Lechu, jako junior pokazał się z tak dobrej strony, aż wysłano po niego delegację z Poznania. Przez lata jeden z najlepszych rozgrywających piłkarzy w lidze, którego rozwój w kadrach juniorskich był niesamowity, zdobył nawet brązowy medal z kadrą U-18 w 1984 roku. Mimo wielu ofert dostawanych z polskich klubów nigdy nie odszedł i godnie reprezentował Lecha przez 13 lat. Rozegrał w tym czasie 296 spotkań. Były to bardzo owocne występy, z Kolejorzem wywalczył 3 tytuły Mistrza Polski (1990,1992,1993), Puchar Polski w 1988 roku oraz dwa Superpuchary w 1990 i 1993 roku a w kadrze Polski seniorów zagrał w 7 meczach.

Kolejnym pomocnikiem w tym tercecie będzie Zygfryd Słoma, piłkarz, który zaczął swoją przygodę z Lechem w czasach powojennych. Był wychowankiem klubu, niesamowicie lubianym przez kibiców. Całą swoją karierę piłkarską związał z klubem z Poznania, występując w nim w latach 1945-1961 rozgrywając 246 występów, zaliczając około 20 bramek. W tym czasie na boisku królowała trójka bombardierów z Dębca (Białas, Anioła, Czapczyk), a w środku pomocy królował Słoma, nie było piłkarza ponad niego w tym okresie. Świetne podania, walka do końca – coś, czego wielu piłkarzom dzisiaj brakuje. Dwukrotnie reprezentował Polskę w meczach z Albanią i Rumunią. Pośmiertnie odznaczony został złotą odznaką KKS Lech Poznań.

Każdy z nas, chyba pamięta Janusza Kupcewicza. Zawodnika, który zagrał 20 meczów w reprezentacji Polski, strzelił 5 bramek i zaliczył świetne występy na MŚ 1982, z których nasza kadra wróciła z brązowym medalem. Tak naprawdę zagrał najmniej spotkań w drużynie Lecha spośród tej trójki, bo w sumie tylko jeden sezon, strzelając 9 bramek. Do tego dołożył mistrzostwo Polski z klubem z Poznania! Również został wybrany do jedenastki 85-lecia Lecha. W tym miejscu możecie się nie zgadzać – ja dokonałem takiego, a nie innego wyboru.

NAPASTNICY: Piotr Reiss, Jerzy Podbrożny, Mirosław Okoński, Teodor Anioła

Jak wielu wspaniałych napastników miał Lech – możemy spokojnie zajrzeć do internetowych statystyk. Można by było spokojnie umieścić ich w kilku różnych zespołach, a jestem przekonany, że i tak strzelaliby wiele bramek! Zacznę więc od Piotra Reissa, najmłodszy z czwórki desygnowanych przeze mnie napastników. Popularny Reksio zagrał dla klubu z Poznania 403 mecze, strzelając ponad 120 goli. Jednokrotny król strzelców naszej ligi, którego bardzo dobrze wspominają kibice, do dziś cieszy się ich sympatią. Zdobył z klubem dwukrotnie Puchar Polski i Superpuchar. Przez wiele sezonów jego gole były kluczowe, nawet zdecydował zakończyć karierę w Poznaniu, wracając na jeden sezon do klubu. Prawdziwy lis pola karnego, który zagrał czterokrotnie w reprezentacji Polski.

Jerzy Podbrożny – tutaj zastanawiałem się nad wkomponowaniem do jedenastki Artjomsa Rudnevsa. Jednak skłoniłem się ku dwukrotnemu królowi strzelców naszej ligi. Do dziś nikt nie pobił jego rekordu 25 goli ligowych w barwach Lecha. Co ciekawe dublet zaliczył rok po roku. Sześciokrotnie reprezentował Polskę, a w barwach Lecha w ciągu dwóch lat strzelił blisko 50 bramek! Popularny Gumiś był niesamowitym snajperem, a dodatkowo kontrowersyjną postacią – po krótkiej przygodzie z Lechem przeniósł się do największego rywala Legii Warszawa. Jednak mimo to zapisał się wielkimi literami w historii Kolejorza.

Pierwszym godnym następcą Teodora Anioły był Mirosław Okoński. Tak, również jednokrotny król strzelców w barwach poznańskiej lokomotywy. Z Podbrożnym łączy go przejście do Legii Warszawa, z której po dwóch latach wrócił do Lecha. 29 krotny reprezentant Polski, który w barwach Lecha w lidze zaliczył 200 spotkań, strzelając blisko 70 bramek. Bardzo lubiany przez kibiców – mimo pobytu w Stolicy został wybrany piłkarzem 80-lecia. Zdobył trzy tytuły mistrzowskie i dwa Puchary Polski.

Ostatnim z czwórki jest Teodor Anioła. Jeden ze słynnych bombardierów. Rekordzista pod względem bramek. W 196 występach strzelił ich aż 138! Nikt nie zbliżył się do tej liczby, sądzę, że przez kolejne 10 lat tego rekordu nikt nie pobije. Trzykrotnie zdobywał koronę króla strzelców, rok po roku. Występował w tych samych latach co wcześniej wspomniany pomocnik, Zygfryd Słoma. Nazywany „Diabłem” Teodor grał na pozycji wówczas prawego łącznika, był typowym egzekutorem i taranem do rozbijania. Nie widział nic przed sobą, zawodników, sędziego tylko piłkę, poprzeczkę i słupki. W reprezentacji rozegrał 7 spotkań, w których zdobył dwie bramki.

11911005_752233171571326_1869268622_n

MARIUSZ ZIĘBA



 

 

Mariusz Zięba
O Mariusz Zięba 59 artykułów
Obserwator i pasjonat niemieckiego futbolu, otwarty na inne kraje. Kibic 1. FC Köln.